Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Renifer na emigracji

25 marca to Międzynarodowy Dzień Gofrów

25 marca to w kalendarzu Międzynarodowy Dzień Gofrów. W Norwegii wszyscy je uwielbiają. Sama robię je od czasu do czasu z okazji urodzin, świąt, pikników czy spotkań towarzyskich. Ale zdarza się też zupełnie bez okazji, gdy po prostu przyjdzie nam na nie ochota, zwłaszcza w letnie soboty. Przez lata piekłam też gofry na różne okazje. Mój rekord to 15l sztuk… Read more →

Artykuł 25 marca to Międzynarodowy Dzień Gofrów pochodzi z serwisu Renifer na emigracji.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Język szwedzki w Finlandii - W 80 blogów dookoła świata

Język szwedzki używany jest przede wszystkim w Szwecji (co dla nikogo nie jest zaskoczeniem), ale warto pamiętać, że jest również językiem urzędowym w Finlandii. Fińska odmiana języka szwedzkiego (szw. finlandsvenska) jest językiem ojczystym przede wszystkim dla mieszkańców zachodniej i południowej Finlandii. Poznajcie kilka ciekawostek i informacji na temat tej odmiany szwedczyzny.

źródło: YLE/Teemu Kiviniemi 


Fińska odmiana języka szwedzkiego brzmi trochę inaczej niż standardowy szwedzki

Jeśli uczyliście się szwedzkiego, pewnie jedną z pierwszych reguł dotyczących wymowy, jaką poznaliście, była ta dotycząca długości głosek. Każda akcentowana spółgłoska zawiera długą spółgłoskę lub samogłoskę. Samogłoska jest długa, jeśli występuje po niej krótka spółgłoska lub nie ma po niej spółgłoski. Jeśli w akcentowanej sylabie jest długa spółgłoska, to samogłoska jest krótka. To dlatego słowa glas i glass czytamy inaczej. Reguły tej jednak nie stosuje się w fińskiej odmianie języka szwedzkiego, gdzie pewne słowa wymawia się z krótką samogłoską i krótką spółgłoską, jak np. senap, kamera, föredrag.

W tej odmianie języka szwedzkiego nie ma akcentu grawisowego, tego, który najczęściej opisywany jest przez słuchających jako "ten skaczący akcent w szwedzkich wyrazach" (obszerny artykuł o tym akcencie znajdziecie na portalu Woofla). W standardowym szwedzkim akcent toniczny różnicuje znaczenie słów, np. anden może znaczyć albo kaczkę albo ducha (oba słowa w formie określonej, od en and i en ande) a buren może oznaczać klatkę (w formie określonej, od en bur) albo imiesłów od "nosić", np. buren på axeln - noszony na ramieniu. W fińskiej odmianie języka szwedzkiego te słowa w zasadzie wymawiane są bez różnicy w akcencie.

Poza tym w tej odmianie języka szwedzkiego występuje tylko jeden dźwięk a (to znaczy, że a w słowach kaffe i bakelse nie będzie brzmieć różnie), nie występują tak zwane retrofleksy, a więc w wymowie słów takich jak hård, kort czy kors usłyszymy wyraźne r, zamiast dźwięków przypominających trochę polskie dż, cz i sz. Wyraźnie wymawiane jest też d w takich słowach jak np. djur albo djungel. Charakterystyczna jest też wymowa dźwięku określanego jako tj-ljudet, na przykład tjugo czy kärlek, która zbliżona jest do polskiego ć. Sj-ljudet (temu dźwiękowi poświęciłam już na blogu osobny wpis) wymawiane jest natomiast podobnie do polskiego sz.

Nieco inaczej wygląda też akcentowanie wyrazów w zdaniu, a co za tym idzie: melodia zdania.

Posłuchajcie, jak brzmi fińska odmiana języka szwedzkiego w nagraniu, jak Mark Levengood czyta Piotrusia Pana:

  


Fińska odmiana języka szwedzkiego kojarzy się z Muminkami


I bywa nawet nazywana muminsvenskan, muminkowym szwedzkim (ciekawostki o Muminkach znajdziecie na blogu). Tove Jansson była fińską pisarką szwedzkojęzyczną. Posłuchajcie, jak sama autorka czyta swoją książkę W Dolinie Muminków (szw. Trollkarlens hatt), a potem obejrzyjcie fragment szwedzkojęzycznej wersji anime.






Słownictwo charakterystyczne dla fińskiej odmiany języka szwedzkiego


Ta odmiana języka szwedzkiego różni się od standardowej nie tylko wymową, ale czasem i słownictwem, które jak można się spodziewać - czerpie z języka fińskiego, np. coś co jest fajne, super, po szwedzku kul, w tej odmianie jest kiva, a vessa to WC. Są też wyrażenia innego pochodzenia, np. zamiast szwedzkiego tunnelbana używa się tu słowa metro, weekend to nie helg ale veckoslut (czyli dosłownie koniec tygodnia), a semla to dla Finoszwedów po prostu bułka. Ta z kremem nazywa się fastlagsbulle. Słownik finoszwedzko-szwedzki znajdziecie TUTAJ.


Fińska odmiana języka szwedzkiego jest językiem ojczystym dla Finoszwedów

Wspominałam o tym już na początku, ale przypominam o tym jeszcze raz. Choć fińska odmiana języka szwedzkiego różni się od odmiany standardowej już na pierwszy rzut... ucha 😉, to dla Finoszwedów jest językiem ojczystym. Dlatego tak irytujące są dla nich komentarze w rodzaju "Jak dobrze mówisz po szwedzku", które czasem zdarza im się usłyszeć.



Dzisiejszy wpis jest częścią akcji "W 80 blogów dookoła świata", którą autorzy blogów językowych i kulturowych. Przeczytajcie, co piszą na temat języków rozsianych po różnych częściach świata:


Japonia-info.pl: Brazylia - ojczyzna największej japońskiej diaspory
Biały Mały Tajfun: Język chiński w Tajlandii

Turcja okiem nieobiektywnym: Turecki Berlin
Suomika: Język fiński w SzwecjiOstez Vostre Lion: Anabaptyści i niemiecka emigracja w Ameryce

Stacja Islandia

Auður :: Afsakanir (recenzja)

O islandzkim artyście Auður pisaliśmy przy okazji pojawienia się na rynku jego pierwszej płyty „Alone” (2017; recenzja TUTAJ). Debiut artysty spotkał się z pozytywną oceną, a on sam stał się nadzieją współczesnej islandzkiej sceny r’n’b. 2 listopada 2018 roku premierę miał drugi longplay Auður i nosi on tytuł „Afsakanir”, co można tłumaczyć jako Excuses. Na […]

Utulę Thule

Sztuka islandzka w Göteborgu

Czy byliście kiedyś w Göteborgu? Ja spędziłam tam rok i bardzo chętnie wracam. Również dlatego, że jak to w dużym mieście skandynawskim, można znaleźć tu bardzo bogatą ofertę kulturalną. Również wystawy artystów islandzkich. W krajach nordyckich bardzo wysoko stawia się współpracę artystów, organizowanie wystaw przedstawicieli pozostałych krajów Północy, jest też szereg projektów i dofinansowań ułatwiających …

Artykuł Sztuka islandzka w Göteborgu pochodzi z serwisu .

Utulę Thule

Carl Larsson

Wpis został opublikowany na moim blogu o sztuce w 2010 roku. Zachowuję pisownię oryginalną. Carl Larsson to jeden z czołowych artystów szwedzkich, wciąż  jednak niezbyt znany w Polsce. urodzony 28 maja 1853, zmarł 22 stycznia 1919 roku. szwedzki malarz i dekorator wnętrz, reprezentant ruchu arts and crafts (sztuka i rzemiosło) trudnił się przede wszystkim w …

Artykuł Carl Larsson pochodzi z serwisu .

Renifer na emigracji

Moja pierwsza książka przeczytana po norwesku

Moją pierwszą książką przeczytaną po norwesku była „Beatles” autorstwa bardzo popularnego w naszym kraju pisarza Larsa Saabye Christensena. Książkę tę poleciła mi moja nauczycielka. Po dziewięciu miesiącach nauki norweskiego stwierdziła, że teraz możemy już zacząć czytać niezbyt skomplikowane książki w tym języku. Tak więc od razu po szkole popędziłam do biblioteki i wypożyczyłam „Sult” (Głód), napisaną przez Knut Hamsun (o… Read more →

Artykuł Moja pierwsza książka przeczytana po norwesku pochodzi z serwisu Renifer na emigracji.

Farerskie kadry

Farerska rozmowa – Agata Ożarowska

Wyspy Owcze to także suma wspomnień osób, które obrały nietypowy kierunek. Dla których daleki archipelag stał się nowym domem, ale i tych, które swą farerską pasję budują z pewnej odległości, będąc na Owczych nadal gośćmi. Postanowiłem uzupełnić blog „Farerskie kadry” o ich spojrzenie na Wyspy. Dzisiejszą rozmową z Agatą chciałbym rozpocząć nowy cykl, który nazwałem […]

Artykuł Farerska rozmowa – Agata Ożarowska pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Trolltunga

De snakket og snakket... Wyrażenia podkreślające ciągłość

Hei hei! Ci z Was, którzy posługują się językiem angielskim, zauważyli pewnie, że pod wieloma względami norweski i angielski system czasów są do siebie bardzo podobne, chociażby jeśli chodzi o konstrukcję i zasady stosowania perfektum czy pluskvamperfektum. Z drugiej strony jednak już po paru miesiącach wielu z Was zastanawia się, czy (i jeśli tak, to gdzie) w norweskim zgubiły się czasy typu continuous, które pozwalaja nam wyrazić, że jakaś czynność czy zjawisko jest rozciągnięte w czasie.

poFIKAsz?

Szwedzkie słówka, które brzmią podobnie do polskich

Wychwycone gdzieś przelotnie w rozmowie, ale zupełnie bez sensu? Nie daj się zwieść! Oto szwedzkie słówka, które brzmią podobnie do polskich, ale znaczą coś zupełnie innego! Mimo, iż nasze języki mają zupełnie inne pochodzenie (językContinue reading

Artykuł Szwedzkie słówka, które brzmią podobnie do polskich pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Finolubna

Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście

Sisu, sauna i Sibelius to trzy słowa klucze, które zwykle służą do zdefiniowania fińskości. Dwa ostatnie są na pierwszy rzut oka zrozumiałe: Finlandia na całym świecie słynie z saun, a Finowie są bardzo dumni ze swojego narodowego kompozytora, Sibeliusa. Sisu wymaga większej uwagi. O tym, czym jest, pisze Katja Pantzar w swojej książce "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha" (Wyd. UJ, tłum. Magdalena Rabsztyn-Anioł). Pochodząca z rodziny fińskich imigrantów, Katja wychowała się w Kanadzie, ale od wielu lat mieszka w Helsinkach. Przeprowadzka do Finlandii pozwoliła jej znaleźć równowagę psychiczną i wyjść z depresji. W swojej książce Pantzar poddaje analizie fiński styl życia i próbuje poznać tajemnice fińskiego hart ducha. Rezultaty swoich poszukiwań przedstawia w formie praktycznego przewodnika podszytego własnymi doświadczeniami. 


Wróćmy na chwilę do początku. Czym właściwie to sisu jest? Trochę pisałam już o tym tutaj. Sisu nie da się po polsku przedstawić jednym słowem. Zwykle opisuje się je jako zbiór cech takich jak wytrwałość, wytrzymałość, odwaga, temperament, duma. Czasem mówi się, że sisu to cecha narodowa Finów. Na przestrzeni wieków, narodowy duch sisu rósł w siłę, zmagając się z nieprzychylną fińską przyrodą, ale także z niełaskawą dla Finów historią. Jest to siła do hartowania ducha i ciała. Cytując badaczkę sisu, Emilię Lahti, Pantzar przywołuje definicję, która mówi, że sisu jest ucieleśnieniem psychicznej twardości [s. 48]. To stawianie czoła trudnościom, sprawdzanie się i swojej wytrzymałości. 

Tak, jak Dania ma hygge, Finlandia ma sisu. Wyobraźmy sobie brzydki, ponury, zimowy wieczór. Hygge daje nam przyzwolenie do spędzenia takiego wieczoru w domowym zaciszu, pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty, i kontemplowania małych szczęść w przytulnej atmosferze. Sisu natomiast stwierdzi, że jeśli trzeba wyjść na zewnątrz, to trzeba wyjść i jakoś poradzić sobie z panującą tam zawieruchą. Mimo wiatru i śniegu, trzeba iść! Perkele! Hygge to herbata przy kominku, sisu to lodołamacz (nomen omen, takie właśnie miano nosi jeden z helsińskich lodołamaczy i moim zdaniem jest to świetna nazwa!). Ktoś kiedyś zobrazował sisu jako mycie samochodu podczas ulewy, albo grabienie liści gdy wieje mocny wiatr. To oczywiście żartobliwe ujęcie tematu. 



Każdy kij ma dwa końce i nawet sisu ma swoje złe strony, o czym Katja także wspomina w swojej książce. Wymienić można tutaj na przykład zbyt daleko idący upór, który niekiedy nie pozwala sięgnąć po pomoc innych. Może to i z tego powodu,w krainie sisu, paradoksalnie, tak wiele osób zmaga się z depresją.

"Odnaleźć sisu" nie skupia się tylko na sisu, ale też szerzej - na fińskim podejściu do życia. Tytuł oryginału, "The Finnish Way. Finding courage, wellness, and happiness through the power of sisu" oddaje to lepiej, niż jego polski przekład. Ale na czym polega owy "fiński sposób"? Metody opisane w książce nie są bardzo odkrywcze. Wręcz przeciwnie - fińskie podejście do szczęścia to zbiór prostych, dobrze znanych, zdroworozsądkowych zachowań. Duże znaczenie, według autorki, ma przede wszystkim hartowanie ciała. Ruch to lekarstwo na wszystko. Katja, zwolenniczka morsowania, poleca codzienną dawkę ruchu. Mogą to być kąpiele w lodowatej wodzie, ale także spacery albo jazda na rowerze, bardzo popularna w krajach północnych. Pantzar przywołuje też zbawienne skutki saunowania, które doskonale hartuje zarówno ciało, jak i ducha. Do tego rozsądne odżywianie, w tym korzystanie z sezonowych dóbr natury. Kontakt z przyrodą jest równie istotny. Do tego odrobina nordyckiego minimalizmu. Tak pokrótce wygląda recepta na szczęście po fińsku. Książka uzupełniona jest o zbiór praktycznych wskazówek jak zastosować poszczególne elementy "recepty" w swoim życiu. Znajdziemy w niej także mini poradnik jak morsować i saunować. 




"Odnaleźć sisu" to lektura, która potrafi zainspirować do zmian. Fińskie powiedzenie mówi: Onni ei tule etsien, vaan eläen. Szczęście nie bierze się z szukania, ale z życia [s. 146]. W rankingu szczęśliwych krajów, Finlandia znów osiągnęła pierwsze miejsce. Coś zatem w tym fińskim sposobie musi być. Sama będę go testować na własnej skórze, ale do kąpieli w lodowatej wodzie nie dam się namówić za żadne skarby! 




Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Kiitos!

Stacja Islandia

Stafrænn Hákon :: Aftur (recenzja)

Bez jakiejkolwiek promocji, rozgłosu i hucznych zapowiedzi, alternatywny rockowy zespół Stafrænn Hákon powraca ze swoim 11-stym longplayem! Więcej informacji o islandzkim zespole Stafrænn Hákon dowodzonym przez Ólafura Örna Josephssona (Calder, Per:Segulsvið i Náttfari), oraz dotychczasowej twórczości możecie przeczytać w recenzjach ich poprzednich albumów: „Prammi” (2012; recenzja TUTAJ), „Eternal Horse” (2015; recenzja TUTAJ) i „Hausi” (2017; […]

Norwegolożka

Norwegowie i norweskość

Co jest tak naprawdę typisk norsk i jak rozpoznać ten fenomen? Gdzie widzą go sami Norwegowie?

poFIKAsz?

Samochodem przez Szwecję

Pamiętacie te czasy, kiedy zjeżdżało się z podziurawionej jak ser szwajcarski polskiej drogi na niemieckie autostrady? Ja wciąż mam to samo uczucie, kiedy koła mojego samochodu startują po szwedzkiej nawierzchni. Jak wygląda podróż samochodem przezContinue reading

Artykuł Samochodem przez Szwecję pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Kierunek Dania

10 duńskich filmów, które warto obejrzeć

Choć duńskiemu przemysłowi filmowemu daleko do takich potęg jak Hollywood, Bollywood czy nawet Nollywood, duńska kinematografia wydaje kilka produkcji rocznie. […]

Artykuł 10 duńskich filmów, które warto obejrzeć pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Greta Svabo Bech :: Bones (recenzja)

Greta Svabo Bech to farerska wokalistka, kompozytorka i skrzypaczka. Choć artystka urodziła się na Wyspach Owczych (ojciec pochodził z miejscowości Vestmanna, matka zaś z Miðvágur), to w wieku trzech lat opuściła z rodzicami ojczyznę i zamieszkała w Portugalii. Jednak i tutaj nie zagrzała długo miejsca, bo po dwóch latach jej rodzina przeniosła się do Anglii, a następnie […]

Utulę Thule

I miss the days chasing lights

W piątek 22 marca we wrocławskim HART (Hostel & Art) przy Rydygiera 25a odbędzie się wernisaż wystawy zdjęć i poezji Maka Jürgena. Mak Jürgen urodził się w Kraju Basków, od trzech lat mieszka jednak w Islandii. Jego talent artystyczny przejawia się od dzieciństwa – najpierw interesował się rysunkiem i malarstwem, teraz głównie fotografią i pisaniem. …

Artykuł I miss the days chasing lights pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Helgi Jonsson :: Intelligentle (recenzja)

Helgi Jonsson (Helgi Hrafn Jónsson) to islandzki producent, wokalista, autor piosenek i multiinstrumentalista. Helgi Jonsson jest także malarzem oraz utalentowanym puzonistą, którego talent można usłyszeć m.in. w nagraniach Sigur Rós, Boy, Damiena Rice’a i Philippa Poisela. Muzyk wychowywał się w Islandii, ale później studiował muzykę w Graz w Austrii, stąd płynnie mówi po niemiecku. Od […]

Utulę Thule

O wikingach i ich smokach

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego w sztuce wikińskiej tak często pojawiają się głowy smoków, mam dla Was odpowiedź. Wikingowie mieli kontakt ze smokami, udomowili je, ale postanowili ukryć je przed światem. Tak przynajmniej przekonują nas animacje z serii „Jak wytresować smoka”. Z nich dowiadujemy się, że w świecie wikingów dzielni i wojowniczy przodkowie dzisiejszych Skandynawów …

Artykuł O wikingach i ich smokach pochodzi z serwisu .

IceStory

Opuszczona baza wojskowa na Grenlandii – Bluie East Two

Grenlandczycy mówią o niej “amerykańskie kwiaty”. Nie do końca wiedzą, co z nią zrobić, jak klasyfikować. Zgadzają się jedynie, że znajduje się tam od bardzo dawna. Za długo. A to, co stoi za długo, staje się reliktem. Zwłaszcza w tych warunkach. “American flowers” to niepowtarzalne połączenie pomnika z wysypiskiem. Podobno wszystko, co złego mogło się…

Trolltunga

Rzucanie po norwesku, czyli utarte wyrażenia z czasownikiem «å kaste»

Hei hei! Na naszym blogu dawno już nie pojawił się żaden post związany ze słownictwem – wracamy więc do dobrej tradycji i podrzucamy Wam listę, której głównym bohaterem jest czasownik... „rzucać”. Mamy oczywiście nadzieję, że rzucicie się na nią jak na świeże bułeczki. ;)å kaste skygge pårzucać cień na coś, poddać coś w wątpliwośćDen uheldige situasjonen kaster skygge på vårt samarbeid.å kaste lys over noerzucić na coś światło, przyczynić się do wyjaśnieniaDet mystiske brevet kastet lys over

Pat i Norway

Jak dostać się z lotniska w Bergen do miasta

Często dostaję wiadomości, jak najłatwiej (i najtaniej) dostać się z lotniska Flesland do centrum Bergen. Postanowiłam więc zebrać wszystkie informacje w jednym miejscu i ułatwić zadanie osobom odwiedzającym deszczowe miasto. Wraz z otworzeniem nowego terminalu w sierpniu ubiegłego roku otwarto również linię Bybanen (naziemnego miejskiego metra). Jak dostać się do centrum z lotniska? Bardzo łatwo! 


Bybanen
Naziemne metro to najtańsza z opcji. Po wyjściu z hali przylotów wystarczy zejść jedno piętro w dół i znajdziemy się na początkowej stacji kolejki. W specjalnym automacie (en billettautomat) można kupić bilet. (en billett) Bilety obowiązują autobusy sieci Skyss i Tide, naziemne metro i specjalne łódki Skyss (jak np. łódka z centrum Bergen na wyspę Askøy). Bergen podzielone jest na strefy, więc dalsza podróż (np. na wyspę Sotra) jest w innej strefie cenowej. Jednak z lotniska do centrum dostaniemy się na bilecie strefy Bergen (sone Bergen). Bilet z automatu jest ważny 90 minut od zakupu i można w tym czasie przesiąść się np. do autobusu. Wsiadając warto pamiętać, żeby odbić bilet w specjalnym czytniku znajdującym się w kolejce/autobusie. Zaletą Bybanen są częste odjazdy.
Akceptowane formy płatności w automacie: monety, karta płatnicza, bilet miesięczny

Ceny (w automacie) : Dorośli: 38 NOK, Dzieci (4-15 lat): 19 NOK.  Warto pamiętać, że kupując bilet u kierowcy w autobusie obowiązuje dodatkowa opłata (22 korony za dorosłego i 11 za dziecko). Jeśli będziecie mieszkać w miejscu, gdzie na przystanku nie ma automatu biletowego, to polecam zainstalowanie aplikacji Skyss Billett i zakup biletu przez aplikację.

Czas podróży: 44 minuty do ostatniego przystanku w samym sercu Bergen (Byparken). 

Więcej informacji: www.skyss.no

Flybussen
Transfer lotniskowy jest opcją droższą, ale o wiele szybszą. Jeśli zależy nam na szybkim dojechaniu do miasta to warto wybrać Flybussen. To doskonała alternatywa jeśli celem waszej podróży nie jest ścisłe centrum. Przystanki znajdziecie na zewnątrz po lewej stronie zaraz po wyjściu z hali przylotów. W ofercie są cztery trasy. Z lotniska w okolice szpitala (Flyplass - Haukeland); do targu rybnego (Flyplass - Sentrum) - zatrzymuje się tylko 4 razy po drodze; do Åsane przez dzielnicę Fyllingsdalen (Flyplass - Åsane - Fyllingsdalen) oraz do Åsane przez centrum (Flyplass - via sentrum). W godzinach szczytu odjazdy co 10 minut z przystanków A5 - A7
Zakup biletów: w automacie Flybussen, na stronie internetowej, w aplikacji na smartfonie lub u kierowcy. Przy zakupie u kierowcy należy doliczyć dodatkowe 20 koron. Kupując bilet w dwie strony można zaoszczędzić na bilecie powrotnym, który kosztuje mniej niż połowę.

Ceny (w automacie): 60 koron za przejazd do Fyllingsdalen, 105 za przejazd do centrum, 145 za przejazd na Åsane. Dzieci do lat 16 podróżują za darmo z opiekunem posiadającym ważny bilet. 

Czas podróży: Najkrótszy czas do centrum to 20 minut. Do terminalu Åsane 34 minuty.

Więcej informacji: www.flybussen.no

Taxi
To alternatywa wręcz luksusowa. Ceny taksówek w Norwegii są horrendalne i nawet Norwegów przyprawiają czasem o palpitacje serca. Na lotnisku w Bergen mamy do wyboru kilka różnych korporacji. Ja korzystam w pracy często z oferty Bergen Taxi (07000). Inne popularne to Norges Taxi, Christiania Taxi czy Taxi 1. 
Ceny: Norweskie towarzystwo taksówkarskie stworzyło kalkulator przejazdów gdzie łatwo można znaleźć najlepszą cenę. Kalkulator znajdziesz tu: www.taxikalkulator.no

Leiebil
Jeśli planujesz odwiedzić więcej miejsc i być bardziej mobilny/a to auto z wypożyczalni będzie dobrym wyborem. Na lotnisku w Bergen jest kilka międzynarodowych firm oferujących swoje auta. Jeśli idea wypożyczania auta na obcej ziemi Cię przeraża, to już niedługo pojawi się tu praktyczny poradnik na co zwracać uwagę przy wynajmie i jak nie dać się złapać na bezsensowne wydatki.
Niektóre z firm dostępnych na terenie lotniska: Avis, Budget, Hertz, Sixt, Europcar.



Oczywiście, opcji jest o wiele więcej. Można spróbować swojego szczęścia na Uberze (chociaż nie jest on tu tak popularny) czy znaleźć prywatną osobę na forach dla Polaków oferującą usługi typu Rysiu Transfer. Bardziej wytrwali mogą wybrać się do miasta piechotą (ale przygotujcie się na 17-sto kilometrowy spacer - bo taka odległość dzieli ścisłe centrum od lotniska).

Mam nadzieję, że przyda Ci się ten zbiór informacji!
Pozdrawiam,
Pati

Nordic Talking

Oslo. Fotograficzne inspiracje

Mój nauczyciel ze szkoły fotografii w Oslo powiedział mi kiedyś: „Nie ma znaczenia, co fotografujesz, ale w jaki sposób”. Jest dużo prawdy w tym stwierdzeniu. Niemniej jednak jestem zdania, że […]

Artykuł Oslo. Fotograficzne inspiracje pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Utulę Thule

Viking motifs in art as ​​example ​​of ​​Scandinavian ​​aesthetics

Viking​​ art ​​motifs ​​as ​​example ​​of ​​Scandinavian ​​aesthetics ​​in​ ​the ​​art ​​after ​​1900 Nowadays the Nordic region is often being imagined and aesthetically associated with the Vikings and their heritage. Some of the Scandinavian countries, like Iceland, has recently started to profit by presenting itself commercially as a ‘truly’ Viking place. As a matter of …

Artykuł Viking motifs in art as ​​example ​​of ​​Scandinavian ​​aesthetics pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Casio Fatso :: Romantic Rock (recenzja)

Romantyczne oblicze islandzkiego rocka według Casio Fatso. O alternatywnej rockowej grupie Casio Fatso pisaliśmy na naszej stronie już dwukrotnie przy okazji recenzji ich poprzednich płyt: „Controlling The World From My Bed” (2015; recenzja TUTAJ) i „Echoes of the Nineties” (2017; recenzja TUTAJ). 3 marca 2019 roku Casio Fatso zaprezentował swój najnowszy album „Romantic Rock”. Materiał […]

Nordic Talking

10 rzeczy, które warto zrobić w Malmö

Szwecja to geograficznie bliski Polsce, ale bardzo egzotyczny kraj. Polecam Wam wybrać się za morze, by powdychać trochę czystego powietrza i pozwiedzać przepiękną Skandynawię. Samolotem najbliżej, bo tylko 40 minut […]

Artykuł 10 rzeczy, które warto zrobić w Malmö pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Szwedzki na YouTubie

YouTube to nie tylko filmiki ze śmiesznymi kotkami, teledyski czy testy produktów. Znajdziecie tu też materiały do nauki języka szwedzkiego. I to nie tylko w postaci vlogów na różne tematy (o tych napiszę Wam w innym wpisie). Są też kanały albo cykle skierowane właśnie do osób uczących się szwedzkiego. 

Oto kilkoro moich ulubionych twórców. Niektórych śledziłam sama jeszcze podczas studiów, innych odkryłam niedawno i słucham ich pomysłów z perspektywy nauczyciela.



TheSwedishLad

TheSwedishLad to kanał poświęcony językowi szwedzkiemu, faktom dotyczącym szwedzkiej kultury, znajdziecie tu też wyzwania językowe z gośćmi z różnych krajów. Najbardziej znaną serią na kanale jest "10 Swedish Words".



Nackagubben

Nackagubben to pełen humoru kanał, na którym znajdziecie zabawne ciekawostki na temat Szwedów i języka szwedzkiego, ciekawe słowa tygodnia, a nawet piosenki. Ja uwielbiam filmik o Swenglishu 😉, polecam Wam też ten o  szwedzkich wyrażeniach, które same sobie przeczą.



Say It In Swedish

Say It In Swedish to strona i kursy poświęcone nauce języka szwedzkiego. Ich część stanowi kanał zawierający filmiki prezentujące słownictwo, zagadnienia gramatyczne, gotowe lekcje, a także odcinki, w których wolno mówi się po szwedzku.



Katrin Berndt

Odcinki z powolnym mówieniem po szwedzku są też na kanale Katrin Berndt, który sam w sobie nie jest kanałem poświęconym językowi.



Svenska med Kalle

Svenska med Kalle prowadzony jest przez nauczyciela SFI (kursów języka szwedzkiego dla imigrantów). Dlatego też oprócz odcinków o samym języku publikuje wiele przydatnych filmów o tym, jak się uczyć, jak trenować sprawności słuchania, czytania, pisania czy mówienia.


Swedish Made Easy

Swedish Made Easy to kolejny kanał związany ze szkołą językową. Polecam Wam ich filmiki dotyczące wymowy różnych samogłosek.


Szwedzki z Humlą

Na liście nie mogło zabraknąć kanału zaprzyjaźnionej szkoły językowej Humla z krótkimi filmikami poświęconymi przede wszystkim szwedzkiemu słownictwu.


UWAGA!

Bardzo ważna wiadomość dla Was! Podczas zbliżającego się festiwalu Nordic Talking w Gdańsku (6-7 kwietnia) będziecie mieć okazję spotkać się i porozmawiać z Martinem Arvebro z kanału TheSwedishLad, a także wziąć udział w warsztatach językowych Humli. 

A to nie wszystko!

Na warsztaty zapraszam Was także i ja - zajmiemy się szwedzkimi "nowymi słowami", nyord, o których piszę dla Was kilka słów co roku w grudniu.
Będę też gościem panelu poświęconego studiom na "nordyckich kierunkach"
i będę dla Was tłumaczyć spotkanie z pisarką Majgull Axelsson.

Zapoznajcie się z PROGRAMEM wydarzeń i pamiętajcie, że na wydarzenia obowiązuje rezerwacja miejsc (linki w programie).

Do zobaczenia! 
❤️

Nordic Talking

Bodø- miasto możliwości i północnego słońca. Praktyczne informacje.

Jeśli również i Ty planujesz wakacje na słynnych Lofotach to na pewno na Twojej destynacji znajduje się Bodø, skąd udasz się na rajskie wyspy! Przed wyjazdem na wyspy koniecznie zatrzymaj […]

Artykuł Bodø- miasto możliwości i północnego słońca. Praktyczne informacje. pochodzi z serwisu Nordic Talking.

IceStory

Nowa książka o Islandii

Po kradzieży, która miała miejsce w styczniu 2018, musieliśmy chwilę pomyśleć. Straciliśmy sprzęt, na którym znajdowały się wszystkie zdjęcia z ostatnich pięciu lat pobytu i wizyt w krajach nordyckich; zapisane w dziesiątkach folderów artykuły i posty przygotowywane przez połowę 2017 roku; pomysł i materiały do nowej książki oraz wiele cennych, jedynie dla nas, wspomnień. Musieliśmy…

Polskie gadanie o szwedzkich rzeczach

Materia ciszy. Abisko.

 Ciemność. 25 listopada słońce w Abisko zachodzi o 13:10. Delikatna pomarańczowa poświata utrzymuje się jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Około godziny 14 po raz kolejny przegrywa bitwę z ciemnością. Przyrodą rządzi jednak równowaga. Kolejne porażki słońca mszczone są nocami przez rzeki … Continued

Artykuł Materia ciszy. Abisko. pochodzi z serwisu Polskie gadanie o szwedzkich rzeczach.

Trolltunga

Hurra for kvinner! Najbardziej wpływowe Norweżki (subiektywnie)

Dzień kobiet co prawda już za nami, ale to i tak doskonały moment, by oddać dzisiaj głos Norweżkom. Początkowo nazwisk najbardziej wpływowych mieszkanek tego północnego kraju miało być 8, tak aby zgodziło nam się to z datą, wybór był jednak na tyle trudny, że zakończyło się na 10, a to i tak o wiele, wiele za mało... Część z tych postaci z pewnością już znacie, w jednym przypadku niewątpliwie kojarzycie twarz, choć może niekoniecznie tożsamość, jeszcze inne pozostawiły po sobie nie tyle

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Wędkarstwo w Szwecji - o Szwecji z Waszej perspektywy


Szwecja może być atrakcyjnym kierunkiem z wielu powodów. Jedni szukają tu kontaktu z naturą i spokoju. Inni chcą ruszyć śladami ulubionych pisarzy i bohaterów literackich (na przykład z popularnych kryminałów - tu możecie zobaczyć, jaką przygotowałam dla Was mapę). Niektórzy odbywają tu swoje rowerowe wyprawy - przeczytajcie gościnny wpis Marcina na ten temat.

Agnieszka, Darek i Mirek z youtubowego kanału Fisketur Szwecja realizują w Szwecji jeszcze inną pasję: wędkarstwo. Swoimi wrażeniami i doświadczeniem dzielą się z innymi w sieci: kręcą filmiki pokazujące niesamowicie piękne skandynawskie widoki (ujęcia z drona mogłabym oglądać godzinami), ale przede wszystkim wypełnione masą ciekawostek i przydatnych informacji na temat samego wędkarstwa, takich jak metody połowu czy rodzaje przynęt. 

W dzisiejszym wpisie w serii "O Szwecji z Waszej perspektywy" opowiadają o Szwecji jako raju dla wędkarzy, o swoim życiu w krainie jezior oraz o pasji, którą chcą zarażać innych. Ekipę Fisketur Szwecja możecie śledzić na YouTube, Facebooku oraz Instagramie




https://www.youtube.com/channel/UCaohNmKw5UTz0525DsFqoIw

Przyjeżdżając do Szwecji w sierpniu 2015 roku nie znaliśmy tu absolutnie nikogo, żadnych znajomych, żadnej rodziny, byliśmy zupełnie sami. Była to nasza pierwsza podróż do Szwecji, wszystko było nowe, bardzo ekscytujące, ale też przerażające. Podobno tęsknota za rodziną, krajem i samotność to najczęstsze dylematy emigrantów w Skandynawii. Problem z nawiązywaniem znajomości może wynikać zarówno z bariery językowej, jak i powściągliwości Szwedów do nawiązywania nowych znajomości. Sytuacji nie pomaga fakt, że zima w Szwecji potrafi być dość długa, a dzień bardzo krótki, wtedy samotność może być wyjątkowo dotkliwa. Przez całe dotychczasowe życie mieszkaliśmy w Polsce w większych miastach i nagle, z dnia na dzień, znaleźliśmy się w maleńkim miasteczku, otoczonym lasami i jeziorami w Värmland. Chociaż pierwszego dnia Szwecja trochę nas zaskoczyła małą ilością zabudowań, sklepów i ludzi, to okolica, w której się znaleźliśmy, okazała się rajem dla wędkarzy. Wielkie jeziora po sam horyzont, przepiękne skały, urokliwe wysepki i możliwość kontynuowania naszej wędkarskiej pasji przekonała nas do tego miejsca. Mieszkając nad samym jeziorem czuliśmy się cały czas jak na wakacjach i szybko odnaleźliśmy się w nowej rzeczywistości. 



Wędkarstwo jest sportem szalenie w Szwecji popularnym, chociażby ze względu na ilość jezior. Traktuje się je jako formę spędzania wolnego czasu, która pozwala na bliski kontakt z naturą, a tradycja ta często przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Wędkarze to miłośnicy przyrody, którzy uwielbiają rozkoszować się ciszą i spokojem. Rodzinne wędkowanie, połączone z biwakowaniem nad jeziorem, jest w Skandynawii bardzo często spotykane w okresie letnim. Uczy kolejne pokolenia cierpliwości, wytrwałości i przede wszystkim szacunku do przyrody. Wędkarstwo sportowe, które my uprawiamy, ma wiele zasad. Najważniejsza z nich, to C&R (Catch and Release) czyli złap i wypuść rybę w jak najlepszej kondycji do wody. Oznacza to, że ryba musi wrócić do wody szybko, nie może być narażona na utratę śluzu, ważny jest też sposób w jaki ją trzymamy. Inaczej podbiera się szczupaka, a zupełnie inaczej okonia i taka wiedza jest wędkarzowi niezbędna. Od czasu do czasu można rybę zabrać w ilości zgodnej z przepisami danego łowiska. Należy również pamiętać, że aby móc łowić, trzeba wcześniej kupić kartę wędkarską. Wszyscy dbamy o to, aby kolejne pokolenia mogły cieszyć się z wędkarstwa tak samo jak my. 



Wędkarstwo to nie tylko pasja, ale również sposób na nawiązywanie znajomości i przyjaźni. Nic bardziej nie zbliża ludzi niż wspólne zainteresowania, możliwość wymiany doświadczeń i spędzenia razem czasu. Szwedzi, których wcześniej znaliśmy z widzenia, nawet przy próbie nawiązania bliższego kontaktu byli dość oficjalni i zdystansowani. Wszystko się zmieniało, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, kiedy spotykaliśmy się właśnie w trakcie wędkowania na zamarzniętym jeziorze. Nagle zamknięci mieszkańcy naszego miasteczka, jak odczarowani na nasz widok z wędkami, sami inicjowali rozmowę. W trakcie takiego spotkania można podzielić się ciekawymi miejscami do łowienia, wymienić informacjami dotyczącymi sprzętu i nauczyć się od siebie czegoś nowego. Istnieją przynęty, techniki połowu, które w Polsce nie są znane, a na pewno nie są popularne, a kto może nas lepiej nauczyć, jak nie mieszkańcy krainy jezior. Zimą możemy często natrafić na ogniska, grille i śmiech pośrodku zamarzniętego jeziora. Często bowiem takie wyprawy mają charakter bardziej towarzyski niż wędkarski. Szwedzi podczas wędkowania dzielą się opowieściami i lokalnymi nowinkami. To dzięki naszej pasji poznaliśmy najwięcej osób, z którymi cały czas pozostajemy w kontakcie. Szukanie nowych miejsc połowu oraz wędkarstwo morskie, którym się ostatnio zafascynowaliśmy, sprawia, że odkrywamy przepiękne rejony Skandynawii. W poszukiwaniu krajobrazów i wędkarskiej przygody wybieramy się kolejny raz w okolice Molde w Norwegii. W planach jest też Tromsø i Szkiery Św. Anny, jedno z najpopularniejszych łowisk szczupaka w Szwecji. Jesteśmy też zaprzyjaźnieni z wędkarzami ze Szwecji i Norwegii, tworzymy grupy pasjonatów tego sportu i razem organizujemy wyprawy wędkarskie. 




W Szwecji łowi się prawie cały rok. Lato to wspaniały czas, kiedy słońce prawie nie zachodzi, jesień przyciąga wielu turystów i amatorów tego sportu, gdyż jest to okres połowu dużych okazów przygotowujących się do nadejścia zimy. Natomiast wędkarstwo podlodowe jest dużo popularniejsze w Szwecji niż w Polsce, choćby ze względu na brak tak wielu ograniczeń połowu szczupaka, którego można cały rok łowić i nie ma on okresu ochronnego. Wiosną, po długiej i zazwyczaj ciężkiej zimie, z przyjemnością przygotowujemy sprzęt i wyruszamy na pierwsze wyprawy. Nie ma dla nas większej przyjemności, niż przemierzanie jeziora na naszej łodzi, z przystankami na zdjęcia, czy zbieranie grzybów na jednej z pobliskich wysp. Obserwowanie przyrody, dzikich zwierząt, częste obcowanie z sarnami, łosiami i ptakami wpływa na nas kojąco. Pozwala się zatrzymać i cieszyć się chwilą, co w dużym mieście jest bardzo trudne. Bliski kontakt z naturą i ucieczka z metropolii, to jedne z największych zalet naszej przeprowadzki. Można powiedzieć, że wędkarstwo pomogło nam się w Szwecji zaaklimatyzować, nawiązać znajomości i sprawia, że każdego dnia budzimy się z pozytywną energią, którą chcemy zarażać innych. 




Do zobaczenia nad wodą i połamania kija! 
Fisketur Szwecja

Marchewkowa Skandynawia

10 najlepszych seriali skandynawskich i nordyckich

Często pytacie mnie jakie seriale skandynawskie polecam. Dlatego postanowiłam zebrać w całość wszystkie ‘polecajki’. Miało ich być 10, ale nie mogłam się zdecydować, które powinny trafić do top 10! Zaczniemy od klasyki, dwóch najlepszych seriali skandynawskich. ALE UWAGA !!! Ostrzegam! Po obejrzeniu ich, będzie Wam ciężko znaleźć coś równie dobrego 😊 Pierwszym i bezapelacyjnym numerem […]

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy

Zastawialiście się kiedyś, jak wyruszyć w podróż po Szwecji, nie ruszając się w domu? Oczywiście, można przeglądać archiwum Szwecjobloga, można też spędzić sporo czasu na podróżowaniu palcem po mapie (albo myszką po Google Maps). Przyjemnym rozwiązaniem jest też rozegranie partii gry Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy (Ticket to Ride: Nordic Countries). Oprócz Szwecji na planszy możemy odwiedzić Norwegię, Danię, Finlandię, a także zahaczyć o Estonię i Rosję. A planszówki świetnie sprawdzają się nie tylko na długie jesienne i zimowe wieczory, ale i podczas oczekiwania na przyjście wiosny.


Wsiąść do Pociągu to już cała seria gier, której plansze stanowią mapy. Edycja Europa to wielkie miasta Starego Kontynentu u progu zeszłego stulecia, są też wersje Afryka oraz Azja. Edycja Dookoła Świata to jeszcze obszerniejsze terytoria, ale wypuszczono również wersje dotyczące mniejszych regionów, jak właśnie Kraje Północy czy Zjednoczone Królestwo, a nawet pojedynczych państw, np. Niemiec. 


Zasady gry są bardzo proste i można nauczyć się ich dosłownie w kilka minut. W dużym skrócie: gracze zbierają karty przedstawiające różnokolorowe wagony i używają ich by budować standardowe trasy, tunele i połączenia promowe (te dwa ostatnie szczególnie w Norwegii). O tym, jakie odcinki będą dla nas najbardziej interesujące, decydują losowane karty biletów, które informują, skąd i dokąd mamy dojechać oraz ile punktów możemy otrzymać za zrealizowanie zadania. Trasy tworzy się wymieniając karty w kolorze planowanej trasy na plastikowe wagoniki, które ustawia się na planszy.


Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów, a te zdobywa się za wybudowane trasy (im dłuższa, tym więcej punktów) oraz za zrealizowanie biletów, przy czym jeśli nie ukończy się trasy przewidzianej w bilecie, punkty są odejmowane. Ponadto zawodnik, który ukończył najwięcej tras biletów, otrzymuje kartę Globtrotera i dodatkowe punkty. Szczegółowe zasady gry dostępne są oczywiście wraz z grą, a także w internecie.



Wsiąść do Pociągu potrafi budzić wiele emocji - gra przeznaczona jest tylko dla 2-3 graczy ("większe" wersje, np. w Europa lub Dookoła Świata zaprojektowane są dla do 5 graczy), a plansza i tak wydaje się dość ciasna. Bardzo łatwo może dojść do sytuacji, że zablokujemy komuś możliwość wybudowania trasy z biletu, czasami złośliwie, czasami nawet przypadkowo - może się okazać, że wylosowane przez obydwu graczy bilety mają jakiś wspólny odcinek. W odróżnieniu od np. Europy w wersji Kraje Północy nie ma dostępu do dworców, które pozwalałyby na obsługiwanie fragmentu trasy przeciwnika, a z podwójnych tras, które widoczne są na planszy, można skorzystać tylko w wariancie gry w trójkę. Gra wymaga czasem nieco spostrzegawczości i strategii planowania swoich tras, ale i tu trzeba uważać, bo gdy wymyśli się zbyt zawiłą drogę z punktu A do punktu B - na przykład kiedy ratujemy się przed blokadą przeciwnika albo kiedy chcemy zgromadzić dużo punktów - pod koniec gry może zabraknąć nam wagoników do jej ukończenia.



We Wsiąść do Pociągu po raz pierwszy zagrałam w Szwecji (w wersję Europa): tak się złożyło, że nasi couchsurfingowi gospodarze bardzo lubili planszówki. Kiedy więc jeszcze na studiach dowiedziałam się, że jest wersja północna, musiałam ją mieć. Wtedy była to edycja dość trudno dostępna w polskich sklepach, istniała tylko w wersji oryginalnej z dodawanymi zasadami przetłumaczonymi na polski i wydrukowanymi na czarno-białej kartce papieru. Od pewnego czasu w sklepach dostępne jest też polskie wydanie gry. W edycji skandynawskiej bardzo podoba mi się jej chłodny "klimat", który oddaje i śnieg na planszy, i karty z pokrytymi śniegiem wagonami.


Lubicie planszówki? Znacie tę serię? A może znacie jakieś inne gry planszowe w skandynawskim klimacie?

Nordic Talking

Tłusty… Wtorek? Fettisdagen w Szwecji.

Fettisdagen w Szwecji to prawdziwe święto dla miłośników słodkości. Podobnie jak w Polsce, Szwedzi również postanowili ustanowić specjalną datę, Ostatki, kiedy po raz ostatni można się porządnie najeść słodkości, by […]

Artykuł Tłusty… Wtorek? Fettisdagen w Szwecji. pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Szwedzkie Ciekawostki

Skarby szwedzkich loppis'ów

Loppis to nazwa słynnego szwedzkiego sklepiku z rzeczami z drugiej ręki, którym można dać nowe życie w sposób ekologiczny, ekonomiczny i vintage. To tam można znaleźć cudowne skarby, których ktoś kiedyś chciał się pozbyć. Oczywiście nie ma nic lepszego, niż trafić na cacko za grosze. Takie targi posiadają wiele zalet. Ale czym właściwie jest loppis? I co w nim najbardziej przykuwa uwagę? 


Fot. Agata Wołoszyk

LOPPIS

Loppis, czyli skrót od słowa loppmarknad to nic innego jak pchli targ (en loppa - pchła, en marknad - targ). Loppisy mieszczą się w całej Szwecji, są to małe sklepiki, większe hale, domowe garaże, a nawet spore wydarzenia, gdzie każdy może się zaangażować i być jego częścią, sprzedając swoje niepotrzebne rzeczy.
W loopisie nie dość, że kupuje się tanie rzeczy, to wręcz należy się targować! Aby trafić na perełki, dobrze jest pojawić się w odpowiednim czasie, najlepiej zaraz przed otwarciem lub rozłożeniem nowego towaru na lady.  Warto również zapytać o historię danej rzeczy, może skrywać ciekawe informacje. Ważne, aby przed zakupem sprawdzić w jakim produkt jest stanie, czy jest funkcjonalny, ładny i bez mankamentów.
A jakie skarby można tam znaleźć?

KSIĄŻKI, KOMIKSY, GAZETY
To dla nich zawsze wracam do szwedzkich loppisów. Książki, różne różniaste, z twardą lub z miękką okładką, stare, nowe, nieużywane, używane, z autografami i ze swoją własną historią i duszą. Moim najlepszym trafem była książka "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza w szwedzkiej wersji językowej.

Komiksy, w każdym wydaniu, najpopularniejsze i najchętniej sprzedające się to te Walta Disneya, a dokładniej Kalle Anka (tłum. Kaczor Donald). Stwierdziłam, że chyba mam farta, skoro po takim klasyku, jak "Quo Vadis" znalazłam wydanie Kaczora Donalda z 1970 roku. Coś niesamowitego! Jakby było tego mało, komiks jest w nienaruszonym stanie, nie posiada nawet kodu kreskowego, gdzie inne, późniejsze wersje już je mają. Zachęcam was gorąco do szukania, szperania, łowienia, jestem pewna, że natrafilibyście na super rzeczy!
Gazety również można sprzedać na pchlim targu, jednak nie cieszą się taką sławą jak wyżej wspomniane komisky i książki. Poniżej dodaję kilka fotek z loppisu i moich ciekawych zdobyczy.

Fot. Agata Wołoszyk



PŁYTY WINYLOWE
Kolejnym fartem okazują się płyty winylowe, które ostatnimi czasy są strzałem w dziesiątkę. Płyty kosztują od 5 koron, po 100, 200 i więcej. Wszystko zależy od stanu, wydania i  artysty, których jest niesamowicie wielu. Loppis to dla koneserów płyt winylowych istny raj. W mojej kolecji można zaleźć między innymi Madonnę, Michaela Jacksona, Phila Collinsa, U2, The Beatles, Seala czy Jimi Hendrixa.


MEBLE I AKCESORIA DOMOWE
Najpopularniejszym targetem szwedzkich loppisów są meble i akcesoria domowe. To właśnie tam można znaleźć stare perełki i odnowić je, w piękny mebel, który upiększy wnętrze domu, lub znaleźć starą zastawę stołową, dając jej nowe życie. Wszystko za grosze, a raczej korony. A zakup w tak niskiej cenie, sprawia ogromną satysfakcję. Jeśli kiedykolwiek będziecie planować zamieszkanie w Szwecji, zanim udacie się do IKEI, polecam loppis.
Tam znajdziecie elektronikę, czasem nawet lepszą i trwalszą niż ta z półek sklepów elektronicznych, jedyna różnica polega na czasie i szybko zmieniających się trendach. Dobrym produktem okazuje się adapter, do płyt winylowych.
Fot. Agata Wołoszyk

Fot. Agata Wołoszyk


Do prawdziwego loppisu należy udać się do Szwecji i jest to według mnie najlepsza forma kupna używanej rzeczy. Jak wiadomo, w naszych czasach zakupy w sieci są bardzo modne, dlatego istnieje strona loppisportalen , gdzie można znaleźć listę loppisów online.
Listę pchlich targów na terenie całej Szwecji znajdziecie tu: svenskaloppisar i tu loppiskartan 
Jeżeli kiedyś będziecie mieć okazję podróży do Szwecji, polecam wam odwiedzić loppisy, a nóż znajdziecie jakiś skarb! Tylko nie zapomnijcie dowiedzieć się o nim historii. A może macie już jakieś? Podzielcie się swoimi znaleziskami!


KONKURS!
Jeśli macie ciekawe rzeczy ze szwedzkiego loppisu, polskiego pchlego targu, lumpeksu, które mają niesamowitą historię, podzielcie się ze mną pod postem na tym blogu, Facebooku, albo Instagramie. Najlepsze i naciekawsze nagrodzę komiksem "Kalle Anka" (po szwedzku)!
Konkurs kończy się 7 marca o północy.
Lycka Till!



Trolltunga

Norweska wymowa w pigułce

Czy spotkaliście się kiedyś ze stwierdzeniem, że norweska wymowa jest trudna? W dzisiejszym poście prostujemy – rzeczywiście w porównaniu ze stosunkowo łatwą gramatyką może początkowo sprawiać wrażenie czarnej magii, zwłaszcza dla nas Polaków, przyzwyczajonych do dość „płaskiej” melodii zdań. W norweskim trzeba trochę „poskakać”, w dodatku według pewnych określonych reguł. Jeśli jednak posługujecie się już angielskim, słyszeliście pewnie o tym, że wymowa tego języka jest wyjątkowo nielogiczna,

Kierunek Dania

Hygge, czyli mit grubego koca i płonących świec

Odkąd na światowym rynku wydawniczym zadebiutowała książka Meika Wikinga pt. „Hygge”, świat zachłysnął się tym duńskim trendem. Nieprzetłumaczalny rzeczownik, który […]

Artykuł Hygge, czyli mit grubego koca i płonących świec pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

"Granica" - film, który nie musi być miły

zdjęcie: Future Film
Na blogu Zwierza Popkulturalnego przeczytałam ostatnio:
Jako widzowie zwykle lubimy filmy, które są dla nas miłe. Poczucie dyskomfortu na seansie kinowym to przeżycie dla koneserów i masochistów. Większość widzów woli wyjść z kina z poczuciem, że produkcja miała sens, podniosła go na duchu, wywołała wzruszenie i dała nadzieję na przyszłość. Dlatego wolimy dobre zakończenia od złych, pozytywne przesłanie od smutnej refleksji i te historie które przypominają nam o naszym humanizmie.
Ten fragment odnosi się akurat to oscarowego Green Book, ale doskonale wydaje się podsumowywać moje wrażenia po seansie Granicy Alego Abbasiego. Granica to film, który nie podnosi na duchu, wzbudza poczucie niepokoju i dyskomfortu i nie przypomina o naszym humanizmie, ale raczej wypomina człowieczeństwo. I zastanawiam się, czy to właśnie to wszystko nie sprawia, że powinno się go zobaczyć.
Dawno, dawno temu na przystani promowej pracowała bardzo, ale to bardzo brzydka celniczka. W wolnych chwilach Tina chodziła boso po lesie, a do snu czytała kryminały Lisy Marklund. Nie miała szczęścia w miłości, a jej ojciec chorował na amnezję. Za to w pracy była bardzo doceniana, bo umiała wykryć przemycany alkohol (podając dokładną liczbę butelek, zanim jeszcze torba delikwenta została otwarta), a nawet wyczuwała złe zamiary kontrolowanych osób. Pewnego dnia przed jej stanowiskiem stanął jednak tajemniczy mężczyzna, którego zamiarów nie umiała rozpoznać. Był to bez wątpienia facet ze skłonnością do... trollowania.
Festiwalowy opis filmu świetnie oddaje baśniowy klimat tej opowieści. Tina (pod charakteryzacją Eva Melander) jest samotna, wrażliwa i zakompleksiona. Wydaje się prowadzić z pozoru normalne, proste życie. Ale lepiej niż wśród ludzi odnajduje się wśród natury, w lesie, gdzie może przywitać się z lisem, pogłaskać łosia, zbierać grzyby. I wydaje się, że stale nie może się pogodzić ze swoją odmiennością, która oznacza nie tylko zdeformowane rysy twarzy, ale też deformację, przez którą nie będzie mogła mieć dzieci. Jej niezwykle czuły węch pozwala jej wyczuwać zmieniające się uczucia ludzi i może pomóc policji w prowadzeniu śledztwa, ale tylko potwierdza nim, jakim jest dziwadłem. Spotkanie z tajemniczym Vorem (pod charakteryzacją Eero Milonoff) wywróci jej życie do góry nogami. Przyniesie miłosne uniesienia oraz sprawi, że zacznie kwestionować swój styl życia i swoją tożsamość.

Za każdym razem, kiedy wydawało mi się, że już domyślam się, czego będzie dotyczył film i że poczułam już jego nastrój, coś mnie zaskakiwało. Bo czy Granicę należy postrzegać jako dramat o poczuciu samotności, wyobcowania, inności, czy też raczej tego, co Szwedzi tak zręcznie opisują jako mellanförskap (to nie tyle wyobcowanie, co poczucie bycia pośrodku, kiedy nawet wśród tych uznawanych za obcych jest się kimś obcym)? Czy to film o miłości (przełamującej normy płciowe i przyzwyczajenia widzów do tego, jak na ekranie wyglądają namiętne pocałunki i zbliżenia)? Czy to film o więzi człowieka z naturą (co szczególnie pasowałoby do Szwecji, gdzie według najnowszych badań mieszkańcom w sytuacjach kryzysu pomaga przyroda, a nie religia)? Czy to film fantasy o stworzeniach ze skandynawskiego świata wierzeń? Czy to trzymający w napięciu thriller? A może to jednak nic z tych rzeczy?

Warto pamiętać, że scenariusz filmu powstał na podstawie opowiadania Johna Ajvide Lindqvista - autora książkowych horrorów (m.in. Wpuść mnie, na podstawie którego nakręcono filmy Pozwól mi wejść - najpierw szwedzką wersję, a później amerykańsko-brytyjski remake). W jego powieściach nie brakuje fantastycznych istot, wampirów, nieumarłych czy duchów. Granica pochodzi z nietłumaczonego jeszcze na język polski zbioru opowiadań Pappersväggar (dosł. Papierowe ściany) - jeszcze go nie czytałam, ale zastanawiam się, na ile niesmaczne sceny, które reżyserowi wypominają niektórzy widzowie, nie są po prostu wierną adaptacją tekstu Lindqvista. Granica zresztą bardzo kojarzyła mi się z innymi książkami tego autora - tak właściwie pokazują, że zło to nie tylko domena fantastycznych stworzeń z piekła rodem, ale często przede wszystkim ludzi, którzy potrafią krzywdzić.

Podczas seansu Granicy byłam pod wrażeniem, jak aktorzy w rolach głównych wciąż tak dobrze potrafią pokazywać uczucia pod przygotowywaną przez wiele godzin charakteryzacją, w silikonowych maskach. Podobało mi się to, jak w pozornie błahych momentach padały najistotniejsze dla bohaterów, jak i w pewnym sensie dla widzów, pytania: Kim jesteś? Kim jestem? oraz o to, kto decyduje o tym, że coś jest obrzydliwe czy nie.

Jeśli dla Was filmy nie muszą być miłe, jeśli w filmach szukacie czegoś nieoczywistego, co sprawi, że po napisach końcowych jeszcze przez chwilę będziecie się zastanawiać, co właśnie zobaczyliście, wybierzcie się jeszcze na seans, dopóki Granica jest pokazywana w polskich kinach. Film zdobył sześć Złotych Żuków, najważniejszych nagród filmowych w Szwecji, zdobył nagrodę przeglądu Un Certain Regard w Cannes i został szwedzkim kandydatem do Oscara - nie znalazł się wprawdzie wśród nominowanych w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny, ale zasłużył na nominację za charakteryzację. Warto go obejrzeć chociażby po to, by wyrobić sobie o nim zdanie.


Granica (Gräns), Szwecja 2018
Reżyseria: Ali Abbasi
Scenariusz: Ali Abbasi, Isabella Eklöf, John Ajvide Lindqvist
 W rolach głównych: Eva Melander, Eero Milonoff

Nordic Talking

10 norweskich obrazów, które warto znać

Emiliana Konopka, autorka bloga Utulę Thule, będzie regularnie zabierać Was z podróż przez nordycką sztukę. Dziś na warsztat wzięła norweskie malarstwo.  Johan Christian Dahl, Zima w Sognefjorden (norw. Vinter ved […]

Artykuł 10 norweskich obrazów, które warto znać pochodzi z serwisu Nordic Talking.

IceStory

Wywiad z Maciejem Brenczem, autorem książki „Farerskie Kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc”.

Dziś, 27 lutego, ma miejsce oficjalna premiera książki „Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc”. Zapraszamy na wywiad z jej autorem – Maciejem Brenczem. IceStory z przyjemnością objęło patronat medialny nad dziełem Maćka 🙂 Znamy się od jakiegoś czasu i wiemy, jak bardzo „Macbre” kocha wyspy. Kawałek tej miłości możecie zobaczyć na blogu Farerskie kadry,…

Szwedzka półka

Majgull Axelsson „JA NIE JESTEM MIRIAM”

Czytałam już kilka książek o Żydach, którzy wskutek tragicznych meandrów historii trafili do Szwecji – tuż po wojnie („W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa”) albo po wydarzeniach marcowych („Wygnani do raju. Szwedzki azyl”, „Dom z dwiema wieżami”). Trudno sobie wyobrazić, żeby ich los był dla […]

Artykuł Majgull Axelsson „JA NIE JESTEM MIRIAM” pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Farerskie kadry

Fagra blóma

Kilka tygodni temu John Egholm, gitarzysta Hamraduna wrzucił na Youtube’a przedsmak nowej płyty tej farerskiej folk-rockowej kapeli. W czasie występu na żywo zaśpiewali liczący blisko sto lat tekst Poula F. Joensena. Zaintrygowany jego wykonaniem i świetną znajomością tekstu wśród festiwalowej publiczności postanowiłem spróbować go przetłumaczyć. Najpierw jednak zapewnijmy sobie właściwe tło dla dalszej lektury. 1. […]

Artykuł Fagra blóma pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Trolltunga

7 „dziwacznych” norweskich nawyków

Ach te różnice kulturowe... Dawno, dawno temu, bo jeszcze w 2017, pisaliśmy dla Was o podstawowych norweskich zwyczajach społecznych – jak wiecie jest to jednak tak szeroki temat, że zawsze da się z niego wyciągnąć coś jeszcze. W dzisiejszym poście dzielimy się więc listą siedmiu norweskich nawyków, które bez pudła wprawiają obcokrajowców w konsternację, z nadzieją, że tym, komu już się przytrafiła, doda trochę otuchy, a resztę przygotuje na tego typu niespodzianki. ;)1. Chodzenie na bosaka w

poFIKAsz?

Do Szwecji na ryby: niezbędnik wędkarza

Szwecja to kraj, który od lat cieszy się ogromną popularnością wśród amatorów wędkarstwa. Piękne krajobrazy, dzika przyroda, dziesiątki tysięcy jezior i mnogość ryb w zbiornikach wodnych… Dlatego właśnie wielu turystów i wędkarzy wybiera właśnie tenContinue reading

Artykuł Do Szwecji na ryby: niezbędnik wędkarza pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

SKANDIS

Kjetta som var så fæl til å ete – norweska baśń o żarłocznej kocicy

Mam dziś dla Was kolejną z opowieści zebranych przez Asbjørnsena i Moe’a w zbiorze Norske Folkeeventyr, ilustrowaną przez Theodora Kittelsena. Jest to dość charakterystyczna baśń z powtarzającymi się elementami, a sama historia jest – jak na typową opowieść rodem ze skandynawskiego folkloru przystało – nieco dziwna i lekko makabryczna. Nie wiem, czy historia o łakomej kotce... Czytaj dalej →

Finolubna

Tydzień Książki: Polskie wydania fińskiej literatury w ostatnich latach

2 marca to Międzynarodowy Dzień Książki. Z tej okazji wspólnie z blogerami kulturowo-językowymi obchodzimy Tydzień Książki, podczas którego na naszych blogach będą pojawiać się wpisy poświęcone literaturze i czytelnictwu. Ja przygotowałam dla Was garść informacji na temat tego, co ostatnio pojawiło się na półkach Finolubów.


Chociaż literatura fińska w Polsce nadal jest literaturą raczej niszową, na przestrzeni ostatnich lat wydaje się coraz więcej przekładów twórczości z kraju tysiąca jezior. Muminki są teraz wszędzie, ale warto zaznaczyć, że i inna twórczość
Tove Jansson zyskuje na popularności. W ciągu ostatnich dwóch lat wydane zostały aż cztery pozycje Tove: Wiadomość (2015) - zbiór opowiadań, Listy Tove Jansson (2016) - zbiór korespondencji Tove z jej bliskimi, Córka rzeźbiarza (2016; przedruk wydania z 1999 roku) - piękna i urokliwa powieść autobiograficzna, i świeżynka, Słoneczne miasto (2017) - dwa opowiadania.

Do popularyzacji fińskiej literatury w Polsce przyczynia się także coraz większe zainteresowanie kryminałami i thrillerami z krajów nordyckich. Wśród przedstawicieli tych gatunków jest Risto Isomäki, którego thrillery rozgrywają się na tle ekologicznych katastrof, czy Antti Tuomainen mianowany królem gatunku Helsinki noir, ze względu na to, że jego kryminały toczą się w mrocznej i ponurej stolicy Finlandii. Ostatnio wydane po polsku zostało jego Czarne jak moje serce (2016), którego główny bohater próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci swojej matki. Młodsza część wielbicieli sensacji powinna uzupełnić swoje bibliotecze zbiory o trylogię Salli Simukki: Czerwone jak krew (2014), Białe jak śnieg (2014) i Czarne jak heban (2015). Simukka przybliża losy licealistki, która zostaje wplątana w niebezpieczne, dziwne, czasem aż niewiarygodne, historie.

Jeśli chodzi o dzieła obyczajowe, warto zwrócić uwagę na Akuszerkę (2016) Katji Kettu, która opowiada o romansie pielęgniarki z niemieckim oficerem. Powieść została nagrodzona nagrodą Runeberga, a na jej podstawie nakręcono film (Kätilö, 2015, reż. Jokinen). Akuszerka bywa porównywana do Oczyszczenia (2010) Sofi Oksanen. Obie zyskały rozgłos poza granicami Finlandii jako powieści mocne i dosadne, które mieszają wątki dramatyczne i miłosne rozgrywające się na tle wojennych konfliktów. Nowszą powieścią Oksanen jest Gdy zniknęły gołębie (2015) o losach dwóch kuzynów uwikłanych w burzliwą rzeczywistość Estonii lat 40. i 60. Natomiast po sukcesie Akuszerki, szykuje się wydanie kolejnej dobrze zapowiadającej się powieści Kettu. Tym razem ma być to Ćma (2017), w której również główną rolę odgrywać będzie miłość i wojna.

Jakie polskie wydania fińskich powieści ostatnio przyciągnęły Waszą uwagę? A może wiecie o jakichś interesujących zapowiedziach wydawniczych? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Wasze propozycje:
Miasteczko Palokaksi (LauraNooraVenlaJ.K Johansson (2014-2016) - kryminalna trylogia o pewnym prowincjonalnym miasteczku.
Cztery drogi Tommi Kinnunen (2015) - pełne tajemnic historie rodziny opowiedziane z punktów widzenia jej członków.
Krew aniołów Johanna Sinisalo (2015) - kryminał z kryzysem ekologicznym w tle.
To się zdarzyło tutaj Raija Siekkinen (2016) - pełna zagadek powieść obyczajowa o samotności i pamieci splatająca losy kobiety i pośrednika nieruchomości.
Nie wiedzą, co czynią Jussi Valtonen (2017) - krytyka społeczna osadzona w kryzysowych realiach powojennej Finlandii.





Przeczytajcie także wpisy pozostałych blogerów biorących udział w Tygodniu Książki:
(Niektóre wpisy nie są jeszcze dostępne. Zwróćcie uwagę na planowaną datę publikacji. Wszystkie wpisy ukazują się danego dnia o godzinie 10.00)

Dzień I: środa, 1/03.Angielski dla każdego - Tydzień książkiJaponia-info.pl - "Genji monogatari" - pierwsza powieść świata; Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim - Dagatlumaczy.pl - Wielka przygoda Myszki Mozzarelli.


Dzień II: czwartek, 2/03.
Angielska Herbata - Czytanie a nauka języka obcego.

Dzień III: piątek, 3/03.
Angielski C2 - Mój ranking książek Donaldson.
Gruzja okiem nieobiektywnym - Kaukaska Trylogia.
FRANG.pl - Bajki dla dorosłych

Dzień IV: sobota, 4/03.
Enesaj.pl - Pięciu zapomnianych autorów.


Dzień V: niedziela, 5/03.           
Italia-nel-cuore - W 80 książek dookoła Włoch - lista 80. książek o Włoszech…
Biały Mały Tajfun - Tydzień Książki
Language Bay - Tydzien Książki
Dzień VI: poniedziałek, 6/03.
Szwecjoblog - Tydzień Książki


Dzień VII: wtorek, 7/03.
Moja Alzacja - "Chwała mojego ojca", najlepsza książka o Prowansji
Suahili online - Tradycyjna literatura suahili
Français mon amour - Wokół książki po francusku

Więcej informacji o akcji na stronie Blogów Kulturowych i Językowych

Finolubna

Top 3: Piosenki na Walentynki

Coś do posłuchania na Walentynki, ale nie tylko. Wybrałam dla Was trzy moje ulubione piosenki o miłości, po fińsku. Te i inne utwory w podobnych klimatach zebrałam na playliście na YT. Miłego słuchania!

Samuli Putro: Minä rakastan sinua 




Minä rakastan sinua, koko sydämestäni
Minä rakastan sinua, siinä kaikki
Siinä kaikki.

Kocham cię z całego serca
Kocham cię, to wszystko
To wszystko.

Samuli Putro to artysta wcześniej związany z zespołem Zen Café. Po tym, jak zespół przestał wspólnie nagrywać, Putro zajął się projektami solowymi. Jednym z nich było nagranie muzyki do dokumentu Freetime Machos, w reżyserii Miki Ronkainena (2009). Film przedstawia historię grupki Finów z Oulu, którzy po godzinach amatorsko grają w rugby. Pojawiająca się we Freetime Machos piosenka Putro kojarzy mi się z fińską "wylewnością". Wyznań miłości jest tu bardzo mało, ale przecież nie chodzi o ilość, a o jakość.


Zen Café - Piha ilman sadettajaa




Jos et sinä enää minua tahdo
Olen kylmä ja kivinen kaivo
Piha ilman sadettajaa
Sitä minä olen jos sua en saa

Jeśli już mnie nie chcesz
Jestem zimną i kamienną studnią
Ogrodem bez spryskiwacza
Tym jestem, jeśli cię nie mam

Wspomniany już zespół Zen Café został założony w 1992 roku w Turku. Choć oficjalnie nie ogłoszono ich rozpadu, zespół nie nagrywa od ponad dekady. Piha ilman... to jedna z najbardziej znanych piosenek Zen Café, pochodząca z równie popularnego albumu Jättiläinen (który był czwartym najlepiej sprzedającym się albumem w 2003). Utwór w sposób bardzo graficzny opisuje, co dzieje się gdy zabraknie drugiej połówki. Bez niej człowiek usycha jak niepodlewany ogród.


Eppu Normaali: Joka päivä ja joka ikinen yö 




Joka päivä ja joka ikinen yö sinua ajattelen 
Joka päivä ja joka ikinen yö jonka sydämeni lyö
Ja kun herään yöllä yksin nimeäsi huutaen
Tiedän mikään ei palaa ennalleen

Każdego dnia i każdej jednej nocy o tobie myślę
Każdego dnia i każdej jednej nocy, której bije moje serce
I gdy budzę się w nocy sam, krzyczę twoje imię
Wiem, że nic nie będzie już takie samo

To mój faworyt. Utwór jest jednym z najbardziej znanych kawałków pochodzącego z Ylöjärvi Eppu Normaali. Zespół powstał w 1976 roku jako zespół punkowy, ale z biegiem lat zmienił swój styl na pop / suomirock. Piosenka Joka päivä... została wydana w 1987 roku, w klimacie pop-rockowej ballady. To nastrojowy utwór, wręcz nostalgiczny, którego motywem przewodnim jest tęsknota. Nawet po trzydziestu latach od premiery robi wrażenie, a ja najbardziej lubię go w wersji akustycznej. 

Finolubna

Laponia. Wszystkie imiona śniegu


Wiele osób kojarzy Laponię tylko z wioską świętego Mikołaja. Jego oficjalna siedziba, Rovaniemi, faktycznie znajduje się w Laponii, a dokładniej jej fińskiej części. Sama zaś Laponia (fiń. Lappi, szw./norw. Lappland, lap. Sápmi) zajmuje tereny aż czterech krajów, Norwegii, Szwecji, przywołanej Finlandii i Rosji. Lapończycy, Saamowie (Saami lub Sámi) to pierwotnie lud koczowniczy, który żył razem z reniferami. To właśnie te zwierzęta wyznaczały, i do dzisiaj wyznaczają, tempo i styl życia Lapończyków. Zaskakujące, że Saamowie mają na nie kilkadziesiąt określeń, podobnie z resztą jak na śnieg. Druga książka duetu autorów bloga Bite of Iceland, Marty i Adama Biernatów, jest nie o Islandii, ale właśnie Laponii. I z podobną mocą, jak jej poprzedniczka, zachwyca.




Czytając "Laponię. Wszystkie imiona śniegu" przenosimy się przede wszystkim do dawnej Laponii, kiedy jej mieszkańcy ani myśleli o osiedleniu się gdzieś na stałe. Autorka książki sięga do korzeni lapońskiej kultury i przywołuje jej najważniejsze założenia. Możemy podejrzeć lapońskiego szamana i uszczknąć nieco pogańskich tajemnic, zapoznając się z dawnymi wierzeniami i wynikającymi z nich tradycjami i obrzędami Saamów. Bardzo żałuję, że trzymając w rękach papierową książkę nie słychać opisywanych w niej praktyk joikowania, niby śpiewu, niby wołania duszy. Kiedy chrześcijaństwo na dobre osiedliło się w Skandynawii, Saamowie zostali zmuszeni do asymilacji i porzucenia pradawnych wierzeń i praktyk. Zakazano nawet joikowania i używania szamańskiego bębna. Na całe szczęście lapońskiej kulturze udało się jednak przetrwać.

Polecam jako podkład muzyczny do lektury!



Przez pryzmat kolejnych stron książki mamy też okazję zajrzeć do lapońskiego namiotu i przyjrzeć się panującemu tam życiu codziennemu, które podlegało wielu regułom. Hierarchia wyznaczająca miejsce do spania w namiocie, wychodzenie konkretnym wyjściem zależnie od okazji, albo pedantyczne wręcz porządki, to tylko kilka z nich.

Rozdziały "Laponii" to wielowątkowa kulturalna podróż. Zauważyłam, że pisanie książki zostało poprzedzone solidnymi badaniami i lekturą wielu pozycji na temat kultury i historii Saamów. Ich rezultaty są podane w formie przypominającej raczej zbiór ciekawostek, nie są garścią suchych faktów i informacji. Do tego Marta ma piękny dar opowiadania. Łatwo się oczarować. Nie tylko Laponią, ale też samą lekturą książki.

Laponia to też piękne i bezkresne krajobrazy. Kilka z nich uchwycił na zdjęciach Adam, doprawiając magiczną historię jeszcze bardziej magicznymi widokami.


Renifery, zorze, szamanizm, śnieg i joik. Tak myślę o Laponii. Postrzeganie jej tylko jako siedzibę świętego Mikołaja to przyjęcie bardzo wąskiej i, moim zdaniem, złej perspektywy (swoją drogą z książki też dowiecie się jak to się stało, że Mikołaj wylądował akurat w Rovaniemi). "Laponia. Wszystkie imiona śniegu" pozwala spojrzeć na nią szerzej, otworzyć oczy, dostrzec skrywane piękno krainy przykrytej śniegiem. Pozwala przyjrzeć się ciekawym historiom Saamów, ich złożonej kulturze i tradycjom, z których wiele przetrwało do dziś.

Czekam z niecierpliwością na kolejne książki duetu Biernatów. Dotychczasowe pozycje traktują bardzo mocno o krajach, których dotyczą i jest w nich zdecydowanie za mało prywatnych zwierzeń. Tych chciałabym więcej bo coś czuję, że one również mogłyby nas, czytelników, oczarować tak, jak piękne lapońskie zorze.


Egzemplarz do recenzji otrzymałam od wyd. Poznańskiego. Z radością objęłam patronat medialny :) 

Finolubna

Po sąsiedzku: Rekin i Baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów.

Dawno nic mnie tak nie zachwyciło, jak "Rekin i Baran". Opowiedziana przez Martę Biernat (współautorkę bloga Bite of Island) Islandia - niby taka daleka, a jednak wydała mi się bliska. Bliska sercu Finoluba, specyficzna i osobliwa. Coś między nami zaiskrzyło. Takie zauroczenie od pierwszego zdania pierwszego rozdziału (a brzmiało ono "Islandia jest krajem dość nietypowym, gdyż na dobrą sprawę nie ma prawie wcale mieszkańców"). Choć ludzi na Islandii mało, to zdają się oni być niesamowicie intrygującymi postaciami. A może właśnie dlatego tacy są ci "skandynawscy Południowcy". Jest ich niewielu, więc praktycznie wszyscy się znają. Są jednak w izolacji od reszty świata, a polarna pogoda jak i natura zawsze stroniła im sprzyjających warunków. Wulkany, długa zima, i ciągła pochmurność. Ale Islandczycy jakoś dają sobie radę i to z godną pozazdroszczenia pogodą ducha. Autorka uchyla rąbka islandzkiej codzienności i przedstawia ją na przestrzeni wieków, od czasów zasiedlenia przez pierwszych Wikingów, po czasy teraźniejsze. Wszystko to, co sprawiają, że codzienność islandzka jest bardziej kolorowa, niż by to się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, podobało mi się w lekturze najbardziej. Zaczynając od wieczorków z sagami w torfowych chatkach, po zbieranie dzbanuszków i dzierganie na drutach (które na Islandii jest domeną zarówno kobiet, jak i mężczyzn), po chrupanie Prince Polo, i cieszenie się długimi dniami krótkiego lata.



Czytając o Islandii, zauważam wiele wspólnych mianowników z Finlandią (tudzież z krajami nordyckimi w ogóle). Oczywista jest powszechność lukrecji, pragmatyzm i zorze polarne. Trudne, dla przeciętnego człowieka, języki. Piękne krajobrazy, chociaż w Finlandii królują brzozy i jeziora, a na Islandii lodowce i bezkresne łąki. Wszędobylskie islandzkie owce można potraktować jako odpowiedniki fińskich reniferów, a baseny - odpowiedniki saun. Różnice natomiast od razu dałoby się zaobserwować gołym okiem przypatrując się islandzkim i fińskim charakterom, bo podczas gdy Islandczycy uważani są za "Hiszpanów Skandynawii", Finowie w tym zestawieniu plasują się zdecydowanie bardziej na Północy.

Zarówno Finlandia jak i Islandia ma swoisty magnetyzm, który przyciąga ciekawość. "Rekin i Baran" rozbudziły mój apetyt, nie tyle na baraninę (a już tym bardziej na sfermentowanie mięso rekina!), co na Islandię w ogóle. Mam ochotę wybrać się tam, ubrać lopapeysa, popatrzeć na gejzer, pooddychać okołowulkanowym powietrzem, skosztować hot doga i skyr i na własnej skórze przekonać się na czym ta cała magia Islandii polega.

"Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów" to opowieść, która zaurocza. Autorka pokazuje, że owe życie w cieniu wulkanów, z pozoru szare i ponure, jest tak naprawdę barwne i wesołe. Narracja jest bardzo wciągająca, a wszystko uzupełnione zdjęciami męża autorki, Adama. Większość fotografii krajobrazów wygląda tak, jakby ktoś przepuścił je przez islandzki filtr - zastanawiam się czy tak faktycznie to wszystko wygląda, czy to po prostu moje oczy dały się ponieść islandzkiej magii i zaczęły postrzegać ją w ten dziwaczny sposób... Książka godna polecenia dla każdego, kto ma ochotę przenieść się choć 'wirtualnie' do tej odległej i niesamowitej krainy. Jedna uwaga: skutkiem ubocznym lektury może być nieposkromione pragnienie rzucenia wszystkiego i kupienia biletu do Rejkiawiku. Czytacie na własne ryzyko.


Książkę do recenzji otrzymałam od Wyd. Poznańskiego. Takk!

Farerskie kadry

Asta i jej kiosk

Kilka lat temu przy Niels Finsens gøta w pobliżu skweru Vaglið w Tórshavn postawiono nieco przerośniętą ławeczkę dla trolli. Sąsiaduje z nią niepozorny czerwono-biały budyneczek. Jak określa to portal in.fo, wpisał się on w obraz stolicy Wysp Owczych. Cóż niezwykłego jest w niewielkim kiosku, że związane z nim informacje trafiają do wszystkich farerskich gazet i […]

Artykuł Asta i jej kiosk pochodzi z serwisu Farerskie kadry.