Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Utulę Thule

Nordyckie chmuromalarstwo

Motyw chmury był bardzo popularnym w nordyckim malarstwie pejzażowym XIX i początku XX wieku. Artyści tacy jak Christoffer Wilhelm Eckersberg, Johan Christian Dahl czy Książę Eugeniusz poświęcili obłokom wiele szkiców, ale też skończonych dzieł. Czy wiesz, że… ☁️ Luke Howard, twórca systematyzacji chmur, był również świetnym rysownikiem, a jego Esej o modyfikacji chmur zainspirował wielu …

Artykuł Nordyckie chmuromalarstwo pochodzi z serwisu .

Marchewkowa Skandynawia

Nauka duńskiego – jak uczę się duńskiego?

Dzisiejszy post napisałam specjalnie na Waszą prośbę 🙂 Pytaliście mnie na Instagramie oraz na Facebooku jak mi idzie nauka duńskiego, z jakich materiałów korzystam, jak się uczę itp. Postaram się wyczerpująco odpowiedzieć na te pytania, a także napiszę jak uczę się online z lektorem. „Naukę” duńskiego zaczęłam rok temu w kwietniu, ale zapał szybko mi […]

Stacja Islandia

Almyrkvi / The Ruins Of Beverast :: Split (recenzja)

Podwójne uderzenie atmosferycznego black metalu. 29 maja 2020 roku za pośrednictwem naszej ulubionej niemieckiej wytwórni muzycznej Ván Records na rynku pojawił się split album dwóch niezwykle utalentowanych black metalowych projektów: The Ruins Of Beverast i Almyrkvi. Obecnie wydawnictwo to można zakupić jedynie w formie cyfrowej, ale już 12 czerwca bieżącego roku pojawi się ono również […]

Stacja Islandia

Zak and the Krakens :: Zak and the Krakens (recenzja)

Zak and the Krakens to alternatywne trio, które powstało w 2016 roku w Kopenhadze. W skład zespołu Zak and the Krakens wchodzą: Steinar Guðjónsson (perkusja, klawisze), Kostas Bakoulas (gitara) i Jon Alexander (bas). Początkowo działalność tria koncentrowała się na graniu cudzych utworów. Ich repertuaru opierał się przede wszystkim na piosenkach legendarnych surf rockowych zespołów. Z […]

Stacja Islandia

Humátt :: Humátt (recenzja)

Humátt to islandzki projekt, którego założycielami są Friðjón Guðlaugsson i Þórhallur Sigurðsson. 15 maja 2020 roku premierę miał debiutancki album EP Humátt zatytułowany „Humátt”. Nagraniami, miksowaniem i produkcją materiału zajmował się głównie Friðjón, który zagrał też na wielu instrumentach (np. bas, perkusja, syntezator). Natomiast Þórhallur napisał teksty, zaśpiewał i zagrał na gitarze. Panowie wspólnie zaaranżowali […]

Stacja Islandia

Jesper Pedersen :: Three by 15 (recenzja)

Jesper Pedersen to duński kompozytor, eksperymentator, performer i pedagog mieszkający od dłuższego czasu w Islandii, w Reykjaviku. Jesper Pedersen posiada tytuł magistra w dziedzinie technologii muzycznej uzyskany na Aalborg University w Danii. Jako pedagog uczy kompozycji muzyki elektroakustycznej i przedmiotów pokrewnych w Centrum Muzyki Komputerowej w Kópavogur oraz Islandzkiej Akademii Sztuki w Reykjaviku. Ponadto artysta […]

Stacja Islandia

Subminimal & Tranquil :: Kinematics (recenzja)

„Kinematics” to wydawnictwo jak i elektroniczny projekt utworzony w kolaboracji dwóch generacji islandzkich producentów muzyki drum’n bass, czyli projektów Subminimal i Tranquil. Subminimal to jednoosobowy projekt, za którym stoi kompozytor i producent Tjörvi Óskarsson, poruszający się w głównie nurtach drum’n’bass, deep house, rave, techno, ambient i drone. Powinniście go już dobrze znać, bo wielokrotnie o […]

poFIKAsz?

Moje szwedzkie TOP 10

Idąc z nurtem wszelkich wyzwań internetowych, chciałabym zaprezentować moje szwedzkie TOP 10. Mnie zainspirowała do tego Emiliana Konopka z Utulę Thule, a ją z kolei Martyna Zastrożna z W międzyczasie na Islandii. Tekst powstał weContinue reading

Artykuł Moje szwedzkie TOP 10 pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Norwegolożka

Norweska saga Cherezińskiej

O książkach Elżbiety Cherezińskiej słyszałam już nie raz, ale ich cegłowaty wygląd dotąd mnie odstraszał. Jakiś czas temu jednak to się zmieniło. Skorzystałam z okresu próbnego na abonament w Empik Go (nie, to nie jest wpis sponsorowany ;)) i zauważyłam, że dostępny jest tam audiobook Saga Sigrun. Zaciekawiona zaczęłam słuchać i zupełnie przepadłam. W dzisiejszym […]

Utulę Thule

Islandzki top 10

Ostatnio w sieci roi się od wyzwań łańcuszkowych. Ludzie podają tytuły swoich ulubionych książek albo płyt, które wpłynęły na ich życie. Ja podzielę się swoją islandzką dziesiątką. I nominuję każdego z Was. 1. Ulubione miejsce Wiadomo, że nie da się znaleźć jednego. I będzie dotyczyło to wszystkich punktów mojej listy. Jednak miejsce na Islandii, które …

Artykuł Islandzki top 10 pochodzi z serwisu .

SKANDIS

Zmylić olbrzymy? Runiczny szyfr jǫtunvillur.

Islandczykom zawdzięczamy nie tylko zachowanie średniowiecznych sag i poematów – w dawnych rękopisach odnajdziemy też wiedzę o ”tajemnych runach”: różnego rodzaju szyfrach i kodach. Najbardziej znane dzieło poruszające ten temat to powstała w Kopenhadze Runologia autorstwa osiemnastowiecznego uczonego, Jóna Ólafssona. Badacz wymienia między innymi dwa futharki, które nazywa jǫtunvillur meiri i jǫtunvillur minni. Jǫtunvillur miał... Czytaj dalej →

Szwedzka półka

Elise Karlsson „LINIA”

Na brak książek i artykułów o pracy w korporacji nie można narzekać. Trudno jednak o ciekawe, a jednocześnie głębokie ujęcie tego tematu w powieści. Czy „Linia” Elise Karlsson przełamuje ten trend?   źródło: szwedzkapolka   Prosta   Emma to młoda singielka, która po długich poszukiwaniach […]

Artykuł Elise Karlsson „LINIA” pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Gazela w Laponii

Jak zaplanować wyjazd na LOFOTY?

WEBINAR O LOFOTACH   Od prawie 8 lat każdą wolną chwilę spędzamy aktywnie na Lofotach, cały czas odkrywając nowe miejsca i ich perełki. Na podstawie naszych podróży po wyspach i doświadczeniu które zdobyliśmy zjeżdżając je wzdłuż i wszerz, chcemy podzielić się z Wami naszą wiedzą za pomocą WEBINARU pt. “Jak zaplanować [...]

Artykuł Jak zaplanować wyjazd na LOFOTY? pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Utulę Thule

Wspomnienia zapisane farbami

“Tak naprawdę nie sposób słowami opisać takie doświadczenie, więc chwyciłam za farby i postanowiłam opowiedzieć o swoich emocjach obrazami.” Justynę Dąbek poznałam osobiście, ale nie miałam pojęcia, że tworzy takie piękne rzeczy. Jej obrazy są tak rozchwytywane, że wciąż nie udało mi się żadnego upolować! Ukończyła Wydział Architektury Politechniki Gdańskiej oraz Architekturę wnętrz na Wydziale …

Artykuł Wspomnienia zapisane farbami pochodzi z serwisu .

Nordic Talking

Trzecia edycja Nordic Talking Festival w sieci – pozytywna energia na spotkaniu miłośników Północy!

Trzecia edycja Nordic Talking Festival. Z Magdą Szczepańską ze szkoły językowej Trolltunga, pomysłodawczynią i organizatorką Nordic Talking Festival rozmawia Olga Szelc Olga: Kiedy zaczęła się pandemia, początkowo zdecydowaliście, że festiwal zostanie przełożony na jesień 2020 roku. Co spowodowało, że odbył się w terminie, ale w sieci? Magda: Decyzja o przesunięciu festiwalu na jesień z założenia […]

Artykuł Trzecia edycja Nordic Talking Festival w sieci – pozytywna energia na spotkaniu miłośników Północy! pochodzi z serwisu Nordic Talking | społeczność miłośników Północy.

Nowa w Szwecji

LGBT w Szwecji. Można? Można.

Dziś 17 maja - Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii, (IDAHOT 2020), więc warto pokazać, że istnieją społeczeństwa, w których prawa ws...

Utulę Thule

Małe dziwactwa i spory skandal

autor: Alda Sigmundsdóttir tytuł: Mała księga dawnych Islandczyków. O zwyczajach, tradycjach i przesądach rok: 2020 wydawnictwo: Poznańskie liczba stron: 250 Jeśli znane Wam jest już nazwisko Aldy Sigmundsdóttir, to albo jesteście wiernymi fanami Islandii sprzed lat, albo dowiedzieliście się o niej niedawno. Niezależnie od tego: warto znać jej książki. Myślałam, że całkiem sporo wiem o …

Artykuł Małe dziwactwa i spory skandal pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Poćwicz szwedzki - z memami internetowymi

Na Szwecjoblogu nie raz pisałam o internetowych memach. Pokazywałam Wam te obrazki, by przyjrzeć się, jakie stereotypy o Szwedach i Szwecji możemy z nich wyczytać (KLIK!) albo kiedy opowiadałam o specyfice göteborskiego humoru (KLIK!)

Dziś też zobaczycie tu wiele śmiesznych obrazków, ale tym razem w nieco innym celu - tym razem chodzi o ćwiczenie języka. Poniżej zamieszczam zadanie domowe, jakie nadesłali moi studenci (dziękuję! ❤️). Na memach ćwiczyliśmy konstrukcje utropssatser - zdania wykrzyknikowe. Sprawdzanie tych prac dostarczyło mi sporo uśmiechu, tym bardziej, że stworzone obrazki często okazywały się komentarzem do studenckich doświadczeń, rzeczywistości w czasie pandemii, nawiązywały też do uczenia się języka szwedzkiego czy Szwecji w ogóle. Zobaczcie sami (wiem, że nikt nie lubi, jak tłumaczy się mu żarty, ale tu pozwolę sobie na mniej lub bardziej swobodne tłumaczenie, żeby uśmiechnąć mogli się i ci, którzy nie znają języka szwedzkiego):

Znów nowe zadanie? 
Ależ na to czekałem

Ten moment, kiedy otwieram skrzynkę odbiorczą z nowymi zadaniami
Świetnie, oczywiście, że dam radę

Kolega z klasy: Ale trudna była ta druga strona testu!
Ja: Ta druga strona?!


Jag känner sig...
Że też nie potrafisz odmieniać zaimków!
[poprawną formą jest: Jag känner mig]


To jest Bosse.
Bosse wie, że błędem jest powiedzieć: "Att du fryser inte".
Bosse mówi: "Att du inte fryser".
Bosse jest mądry.
Bądź jak Bosse.
[komentarz dotyczy szyku szwedzkiego zdania podrzędnego]

Kiedy muszę wybrać między sin a hans ["swój" i "jego"]
Jakie to banalne!


Kiedy słówka są do siebie podobne po szwedzku i po angielsku
Co za wspaniały zbieg okoliczności!


Kwarantanna? Czas na rozwój osobisty?
Jak wygodna jest moja kanapa!


Kiedy stoję w kolejce przed Lidlem
Ależ mamy przyjemne stulecie!


Kiedy ktoś mówi, że nie można cały czas tworzyć nowych kont, żeby dostawać darmowy okres próbny:
Tak bardzo jesteś w błędzie!


To ja, kiedy sprawdzam konto po wyjeździe do Szwecji:
Jaka byłam głupia, mogłam wziąć jedzenie z Polski

Uczta z kiszonymi śledziami?
Że też nas nie zaprosili!

Ależ wy narzekacie!
Mówiłem, że będą niezłe wybuchy!

Farerskie kadry

Pocztówkowy rejs w przeszłość

Wydana przez farerską Postę w 1992 roku pocztówka z rysunkiem Bárðura Jakupssona przeniesie nas na wzburzone wody fiordów rozdzielających północne wyspy archipelagu i przybliży historię pewnej Mewy. Rok 1959. W havnarskiej stoczni zwodowany zostaje statek, któremu nadane zostanie imię Másin – Mewa. Rozpocznie on służbę jako pocztowy statek i prom pasażerski na trasie Hvannasund – […]

Artykuł Pocztówkowy rejs w przeszłość pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Utulę Thule

Feels like home. Feels like hyggeligt.

In my perception of Copenhagen, this city is a home city. It is not far-fetched to say that it feels like home here. It was probably in the Golden Age when both “hominess” and “hygge” became important Danish virtues. In Danish culture “home” and “hominess” have been of symbolic, if not sacred, value. Their special …

Artykuł Feels like home. Feels like hyggeligt. pochodzi z serwisu .

Nordic Talking

REGULAMIN KONKURSU FACEBOOK Z DNIA 10.05.2020

REGULAMIN KONKURSU FACEBOOK Z DNIA 10.05.2020  § 1. POSTANOWIENIA OGÓLNE 1. Organizatorem konkursu Facebook (zwanym dalej “Konkursem”),  jest Nordic Talking Festival (zwane dalej „Organizatorem”). 2. Fundatorem nagrody jest Organizator. 3. Administratorem danych osobowych udostępnianych przez Uczestników Konkursu jest Organizator. 4. Podanie danych osobowych ma charakter dowolny, lecz niezbędny do przystąpienia przez Uczestnika do Konkursu. Osobom […]

Artykuł REGULAMIN KONKURSU FACEBOOK Z DNIA 10.05.2020 pochodzi z serwisu Nordic Talking | społeczność miłośników Północy.

Nowa w Szwecji

Ponarzekajmy: 6 Rzeczy, Których Nie Lubię w Szwecji

Zwykle nie narzekam na Szwecję - wychodzę z założenia, że jestem tutaj gościem i w każdej chwili mogę stąd wyjechać, więc trochę nie wypada. Z reguły odnajdu...

Nowa w Szwecji

Polski czy skandynawski? Jakim rodzicem jesteś? - TEST z przymrużeniem oka

Skandynawski styl rodzicielstwa zyskuje coraz więcej popularności w krajach nieskandynawskich. "Wychowuję dziecko po skandynawsku" - to tak dumnie brzmi! Wyc...

Nowa w Szwecji

Szwedzkie Savoir-Vivre, Czyli Czego Nie Robić w Szwecji

Polskę i Szwecję dzieli jedynie 200 km, ale zapewniam Was, że ta odległość działa cuda. Wiele osób nie potrafi odnaleźć się za morzem, ponieważ szwedzka ment...

Nowa w Szwecji

Moje Skåne - 10 Miejsc, Które Trzeba Zobaczyć w Skanii + MAPA

Sezon wakacyjny coraz bliżej, postanowiłam więc stworzyć dla Was zestawienie moich ulubionych miejsc w najbliższym Polsce regionie Szwecji - Skåne. Te spoty ...

Farerskie kadry

M jak mewa

Mewa to typowy w każdym calu przedstawiciel morza, okrutnik bez skrupułów, jak powszechnie wiadomo jest imponującym lotnikiem, z wyglądu nieskazitelnie czysta, zadbana i schludna, jak świeża wyprasowana ściereczka we wzorcowej kuchni. William Heinesen, Wilgotna ojczyzna Odrażające gady, zamieszkujące w gęstwinach morskiego glonu, jak raki, kraby i skorpiony morskie, a nawet straszliwe ośmiornice z głębin, które […]

Artykuł M jak mewa pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

SKANDIS

Kamień runiczny z Skarpåker (Sö 154) – Ragnarök czy raczej nawiązanie do „nowej wiary”?

Dzisiejszym bohaterem cyklu runicznych ciekawostek jest szwedzki kamień znaleziony na błoniach Skarpåker, należących do położonego 18 km na północ od Nyköping dworu Lindö. Inskrypcja nie jest długa, liczy raptem dwa zdania, ale znajdziemy tu kilka ciekawych elementów, takich jak treść, czy charakterystyczne dla regionu Södermanland tzw. runy bez pnia, ale na przykładzie tego kamienia możecie... Czytaj dalej →

Norwegolożka

Przeczytane w kwietniu: „Linia” Elise Karlsson

Od jakiegoś czasu nie mogłam znaleźć książki skandynawskiej, która naprawdę by mnie wciągnęła i którą przeczytałabym jednym tchem. Czasem mam takie przestoje, ale prędzej czy później wracam na właściwe tory.

Kierunek Dania

10 faktów o królowej Małgorzacie II

16 kwietnia, duńska monarchini skończyła 80 lat! Z okazji jubileuszu postanowiłam podzielić się z Wami garścią ciekawostek na temat Małgorzaty […]

Artykuł 10 faktów o królowej Małgorzacie II pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Mam więcej czułości dla Szwecji niedoskonałej - rozmowa z Wiktorią Michałkiewicz, autorką książki "Kraj nie dla wszystkich"

Wiktoria Michałkiewicz w książce Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie bada, dlaczego w Szwecji, kraju uważanym za oazę szczęścia, rośnie poparcie dla nacjonalistycznych idei. Rozmawia ze współczesnymi szwedzkimi narodowcami i przywołuje duchy przeszłości, pytając, dlaczego w holu największego instytutu badawczego w kraju, Karolinska Institutet, nadal znajduje się popiersie pioniera teorii czystości rasy lub jak to się stało, że zaledwie trzy lata po II wojnie światowej mieszkańcy Jönköping postanowili wypędzić z miasta tattare – ludzi wędrownych. Odpowiedzi szukajcie w książce. Ja natomiast zadałam Wiktorii inne pytania. O emocje, jakie budzą temat szwedzkiego nacjonalizmu, antyimigrancka i antyfeministyczna partia Szwedzkich Demokratów i pojęcie "szwedzkości". O to, jak przeszłość i teraźniejszość mogą się rymować. I o to, jak pracowało się jej nad książką i jak praca nad tematem zmieniła jej postrzeganie Szwecji.


Naszą rozmowę zacznę tak właściwie trochę od końca, bo chciałabym nawiązać do zakończenia Twojej książki. W epilogu piszesz: „Kiedy przy jakiejś okazji mówię, że zajmuję się szwedzkim nacjonalizmem, spotykam się z całą gamą reakcji – od szoku i oburzenia do autentycznej ciekawości. Moi szwedzcy znajomi często robią wielkie oczy, załamują ręce albo czerwienią się ze wstydu po same uszy. […] Niezależnie od pierwszej reakcji, zwykle nie zmieniamy tematu przez kilka kolejnych godzin.” Czy szwedzki nacjonalizm to w ogóle temat, który Szwedzi sami często poruszają?

Czasami dostaję pytanie, czy rozmawiałam o nacjonalizmie ze „zwykłymi” Szwedami – albo komentarz, że tego w książce zabrakło. Więc myślę, że należałoby się zastanowić nad tym, kogo mamy na myśli, mówiąc o Szwedach. Szwedzcy Demokraci, o których piszę w książce, to przecież też... Szwedzi! Są nawet we własnym mniemaniu tak szwedzcy, że bardziej chyba już się nie da, choć często prezentowani są jako zupełnie inna kategoria, nieprzystająca do „Szwedów”. To już mówi nam coś, jakie wyobrażenia i stereotypy istnieją na temat „Szwedów” właśnie, jak silne są skojarzenia z tożsamością narodową i jak również osoby nie mające nic wspólnego z nacjonalizmem posługują się tą kategorią, często nieświadomie. Wydaje mi się, że często wyobrażamy sobie „Szweda” jako mieszkańca Sztokholmu, przedstawiciela klasy średniej, który nosi markowe ubrania, a to przecież nie tak. Wystarczy wyjechać na szwedzką prowincję, pochodzić po malutkich miasteczkach, porozmawiać z mieszkańcami, tam Szwecja będzie już zupełnie inna.

Pracując nad książką, spotykałam się z bardzo różnymi osobami, mającymi różny światopogląd, odmienne historie. Byli to rozmówcy wywodzący się z tradycji socjaldemokratycznej, widzący Szwecję jako kraj otwarty, który powinien kontynuować tę tradycję otwartości i tolerancji. To właśnie ich reakcją  na podejmowanie przeze mnie tematu nacjonalizmu w Szwecji bywała troska o to, żebym nie myślała, że tak wygląda cała Szwecja, że to pewien margines, co z kolei w pewien sposób potwierdza stereotypy na temat nacjonalistów. Te grupy zwykle nie komunikują się ze sobą bezpośrednio, byłam trochę takim łącznikiem pomiędzy nimi. Niektórzy pytali też, czy się nie boję. Nie, nie bałam się, bo szwedzcy nacjonaliści to w większości właśnie „zwykli” Szwedzi.

Ale wracając do pytania: w Szwecji w ogóle bardzo mało rozmawia się o polityce, o swoich poglądach. To kwestia bardzo osobista, o tym się raczej nie dyskutuje. To, na kogo się głosuje, to dla wielu wręcz intymna kwestia. Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i to nie jest sprawa drugiej osoby, jakie to poglądy są. Wydaje mi się jednak, i w zasadzie to pozytywne zjawisko, że od 2010 roku, kiedy Szwedzcy Demokraci przekroczyli próg wyborczy, Szwedzi zaczęli więcej dyskutować, więcej mówić o tym, co im się podoba, a co nie. Kiedy opowiadam o tym, jakim zjawiskiem się zajmuję, okazuje się, że każdy ma jakąś opinię na ten temat, że wielu osób on dotyczy, w taki czy inny sposób. Dużo jest też wyobrażeń na temat ludzi, którzy popierają partie nacjonalistyczne w ich obecnym kształcie. Ten temat budzi dużo emocji, bo to także emocje związane z tym, jak społeczeństwo się zmienia i w jakim kierunku zmierza. W takich rozmowach wychodził też często lęk przed pewnymi zjawiskami. To ciekawe, że temat mojego reportażu okazywał się tak otwierający.

Temat szwedzkiego nacjonalizmu w Twojej książce to jednak nie tylko współczesna sytuacja polityczna, ale i spora część historii. Nie masz wrażenia, że w Polsce lubimy przyglądać się naszej historii, wspominać czy może nawet wypominać pewne wydarzenia, podczas gdy Szwedzi od „grzebania” we własnej historii bardziej wolą spoglądnie w przyszłość?

To, że Szwedzi wolą spoglądać do przodu, też wynika z ich historii. Mówi o tym wprost jeden z moich rozmówców. Zapytałam go, dlaczego tak mało mówi się o tradycjach sprzed początku XX wieku, sprzed ruchu robotniczego. Odpowiedział, że kiedy socjaldemokracja przejęła władzę, ich celem było, by nie patrzeć wstecz. To był ruch progresywny. Trzeba było zapomnieć o biedzie, o masowej emigracji, o tym, dlaczego ludzie uciekali ze Szwecji, o trudnych warunkach mieszkaniowych. Wizja była postępowa. Szwedzi są rzeczywiście progresywnym narodem, to stąd bierze się ich elastyczność, stawianie na innowacyjność, tak została ukształtowana ich tradycja. Ten właśnie proces, tę historyczną przyczynę, chciałam pokazać w pierwszej części książki.

Wiemy już o reakcjach Szwedów na temat, jaki podejmujesz. A jak wyglądają reakcje Polaków? Obraz Szwecji w Polsce jest przecież bardzo podzielony, ambiwalentny. Z jednej strony to obraz Szwecji bullerbyńskiej, sielskiej, cynamonowej. Z drugiej – Szwecji niebezpiecznej, przejętej przez imigrantów. Jak myślisz, jak poruszany przez Ciebie temat szwedzkiego nacjonalizmu może na te obrazy wpłynąć? Może docierają do Ciebie już takie komentarze od czytelników?

Moim celem nie było pokazywanie obrazu Szwecji jako takiego. Dla mnie interesujące są procesy. Moją motywacją było zrozumienie korzeni zjawiska, które teraz się ujawnia i istnieje. Zrozumienie, jak pewna idea stała się ideą masową. To na tym wątku, na tej jednej linii się skupiłam. Dlatego nie piszę na przykład o bardziej ekstremistycznych partiach czy o przestępczości zorganizowanej w Szwecji. 

Obraz Szwecji, jak i każdego innego kraju, w dużej mierze zależy od tego, gdzie mamy naszą soczewkę. I zdarza się, że do potwierdzenia tego obrazu wybiera się incydenty popierające z góry przyjęty argument, a te incydenty urastają do rangi absolutnych twierdzeń. Dlatego też obraz Szwecji w różnych środowiskach może się tak różnić.

W książce nie chciałam mieszać porządków, procesów, które być może na siebie nachodzą, ale znajdują na obrzeżach innych zjawisk, działają tam inne mechanizmy, należałoby je analizować w inny sposób. Jesteśmy przyzwyczajeni, że chcemy, czy często nawet żądamy prostych odpowiedzi, prostych wniosków i jednoznacznych obrazów. Wydaje mi się, że to może być wręcz szkodliwe. Podjęty przeze mnie temat rozwoju szwedzkiego nacjonalizmu jest złożony, powinno się o tym dyskutować, sprawdzać, podawać rzeczy w wątpliwość. To właśnie jest kluczem, by uzyskać zniuansowany obraz rzeczywistości.

Mówisz o procesach i zjawiskach, które na siebie nachodzą. Swoją książkę podzieliłaś na dwie części, tę opowiadającą o historii i tę o współczesności. Te części, te linie, się spotykają. Są momenty, które się na siebie wręcz nakładają, chciałoby wręcz się powiedzieć, że się ze sobą rymują. Na przykład rozdziały 10 przykazań Hermana Lundborga, dyrektora Instytutu Biologii Rasy, i 10 przykazań Jimmiego Åkessona, przewodniczącego Szwedzkich Demokratów. Skąd w książce te rymy?

Rozdziały rzeczywiście ze sobą „rozmawiają”, cieszę się, że widać te paralele. To właśnie wynik mojego skupienia się na procesach. Bliskie jest mi myślenie naukowe. Jestem kulturoznawczynią, socjolożką, filolożką, antropolożką – więc, siłą rzeczy, jestem „wytrenowana” w pewnym sposobie myślenia. Kiedy zaczęłam zajmować się tematem szwedzkiego nacjonalizmu, zainteresowało mnie to, że pewne procesy powracają i jak wyglądają w dłuższej perspektywie czasowej, w braudelowskim „długim trwaniu”. Pojedyncze incydenty składają się w jakąś całość, dlatego część historyczna po prostu musiała w książce wybrzmieć. Mówiąc o współczesnym szwedzkim nacjonalizmie powinniśmy rozumieć, skąd się bierze. Dlaczego na przykład koncepcje wcześniej stworzone przez socjaldemokratów mogą być promowane przez zupełnie inną partię? Jak to możliwe, że dziś się tego nie odróżnia? 

To ciekawe, że wydaje się nam, że jakaś idea predestynuje pewien system. Ale ta granica tak naprawdę jest bardzo cienka, trzeba cały czas być bardzo uważnym. Szwedzka socjaldemokracja, politycy, który stworzyli tak zwany dom ludu, byli uważni, sprawdzali, jak ich wartości wprowadzane są w życie. Teraz słowa w pewnym sensie tracą swoją moc. Dzisiaj można do nich dopisać swój scenariusz, wytłumaczyć je po swojemu. Dla wielu wyborców nie ma już znaczenia, nie zastanawiają się nad tym, czy to rzeczywiście te same hasła, które słyszano pięćdziesiąt lat temu? Wydaje mi się, że niekoniecznie – nawet jeśli słowa rzeczywiście mogą być takie same albo bardzo podobne. Pewnej idei mogły przyświecać dobre intencje – taki był zresztą pierwszy pomysł na tytuł książki – ale potem może zostać wykorzystana w innym celu, jeśli pojawią się ku temu przesłanki. To szczególnie interesujące w przypadku Szwecji, bo Szwedzcy Demokraci cały czas funkcjonują w słowniku Socjaldemokratów, chociaż ich partia nie ma z socjaldemokracją wiele wspólnego – oprócz właśnie samych słów.

Porozmawiajmy więc o tym, jak pojemne mogą być w słowa i co mogą w sobie mieścić. Jednym ze słów, które przewija się w Twojej książce, które często było powtarzane przez Szwedzkich Demokratów i któremu przyglądała się też m.in. Elisabeth Åsbrink, jest „szwedzkość”. Jak może być rozumiane? I czy jest takie coś jak „szwedzkie wartości”?

Zależy, kogo zapytamy. Pytanie o „szwedzkość” zaczęło zresztą być modne w 2010 roku, który okazał się pewnego rodzaju cezurą. Odpowiedzi oczywiście mogą być różne. Dla kogoś wychowanego w tradycji socjaldemokratycznej, o poglądach liberalnych, będą to pewnie takie wartości jak równość, humanitaryzm, innowacyjność, postępowość. 

Podobne pytanie stawiałam też moim rozmówcom. Dla nich szwedzkość to na przykład unikanie konfliktów, niepodnoszenie głosu, zachowywanie spokoju, szanowanie swojej przestrzeni... Skupiają się raczej na zachowaniach i szwedzkie wartości definiują często w kontraście do innych kultur i wyobrażeń o nich. W rozmowach z przedstawicielami młodzieżówki SD słyszałam, że z własnej szwedzkości doświadczali, zdawali sobie z niej sprawę, kiedy podróżowali po zakończeniu szkoły średniej i obcowali z innymi kulturami. Szwedzkość definiuje się też w opozycji do stereotypów dotyczących imigrantów, a zwłaszcza muzułmanów – na przykład szwedzkie jest poszanowanie praw kobiet, równość kobiet i mężczyzn. Chociaż kiedy spojrzy się na program wyborczy Szwedzkich Demokratów, można byłoby nabrać wątpliwości.

Do książki trafiły wywiady z przedstawicielami Szwedzkich Demokratów – mężczyznami. Rozmawiałaś też z kobietami?

Tak, ich wypowiedzi były często zbieżne z tym, co słyszałam od mężczyzn. Więcej rozmów trafi do mojej rozprawy doktorskiej, czasem żartuję, że będzie stanowiła didaskalia dla bardziej wnikliwych czytelników reportażu.

Kobiety zaangażowane w działalność SD również podkreślały na przykład opresyjność islamu wobec kobiet. Mówiły też o narodowej dumie, ten wątek zresztą powtarzał się wśród rozmówców każdej płci – jak to jest, że Szwedzi nie mogą być Szwedami we własnym kraju, że nie mogą celebrować własnych obyczajów, że przedstawia się je jako śmieszne czy niepotrzebne. Rozmówczynie zwracały też uwagę, że mało eksponuje się bardziej tradycyjny model rodziny. Że w Szwecji wręcz "zmusza się" kobiety do tego, żeby robiły karierę, nie celebruje się tak roli matki i w ten sposób odbiera się kobietom wybór. 

Rzeczywiście wśród wyborców i aktywnych członków Szwedzkich Demokratów jest mniej kobiet niż mężczyzn. SD dbają jednak o to, by na przykład podczas wystąpień czy na plakatach wyborczych pojawiały się kobiety, parytet wizerunkowy jest zachowany. To samo dotyczy zresztą widoczności członków nieszwedzkiego pochodzenia.

Jedna z moich rozmówczyń, aktywna przedstawicielka młodzieżówki, ubolewała nad tym, że członkowie SD czują się dyskryminowani, wykluczeni z debaty publicznej, odwoływała się do wolności słowa. Mówiła też o poczuciu przynależności płynącym z partii, o działaniu i wsparciu w grupie, wspólnym działaniu na rzecz przyszłości Szwecji, by było jak najlepiej.

No właśnie, "by było jak najlepiej"  w jednym z rozdziałów książki kreślisz wizję tego, jak wyglądałaby Szwecja rządzona przez Szwedzkich Demokratów? Pytasz: "Czy naprawdę byłoby aż tak źle?” Jaka więc to wizja?

W Szwecji rządzonej przez Szwedzkich Demokratów można byłoby spodziewać jednej wiodącej idei. Kontroli mediów, utrudnionych procedur ubiegania się o azyl, możliwych deportacji osób nieszwedzkiego pochodzenia, które popełniłyby przestępstwa. SD nie kryją się z tym, jaki system chcieliby prowadzić, to przejrzyste deklaracje. Ale cóż, w każdym systemie jest też zwykła codzienność – tak jak piszę w książce: „cukier na bułkach cynamonowych chrupałby w zębach tak samo jak wcześniej”.

Czy w takiej wizji Szwecja to właśnie „kraj nie dla wszystkich”, jak w tytule Twojej książki? Kiedy na fanpage’u Szwecjobloga zamieściłam zdjęcie okładki, pojawiły się próby interpretacji tytułu. „Kraj nie dla wszystkich”, czyli tylko dla tych, którzy mieszczą się w definicji szwedzkości sformułowanej przez jedną z partii? Czy raczej „kraj nie dla wszystkich”, bo nie każdy się w nim może odnaleźć, nie każdy może czuć się jak u siebie? I jak to się ma do metafory domu ludu, którą przywołujesz na początku reportażu  domu, w którym „nie ma uprzywilejowanych i dyskryminowanych, nie ma faworytów i przybranych dzieci. Nikt nie patrzy na nikogo z góry, nie próbuje zyskać czegoś kosztem innych, silny nie uciska ani nie rabuje słabszego”?

W wydawnictwie mieliśmy sporo dyskusji wokół wyboru tytułu. Jak wspomniałam, pierwszą wersją były Dobre intencje. W końcu i szwedzcy nacjonaliści, a także ich wyborcy, we własnym mniemaniu takimi „dobrymi intencjami” się kierują. Ale widziałam w tym i drugie dno, bo produktem ubocznym takich „dobrych intencji” mogą być ludzie, którzy „nie pasują”. Kraj nie dla wszystkich to też nieoczywisty, pojemny tytuł, który można rozumieć na różne sposoby i – jak się okazuje – rzeczywiście budzi emocje.

A jak  w skrócie wyglądała droga od pomysłu na tekst o szwedzkim nacjonalizmie, przez nagrodę w konkursie reporterskim Wydawnictwa Poznańskiego, po książkę, którą właśnie trzymam w dłoni?

Strukturę reportażu, cały szkielet, miałam już w głowie dużo wcześniej. Tym tematem zajmuję się już długo. Pisałam o tym jedną pracę magisterską, drugą na Uniwersytecie Sztokholmskim poświęciłam tematowi migracji, szwedzkiego nacjonalizmu dotyczy też mój doktorat. Materiały do książki zbierałam właściwie na przestrzeni kilku lat. To może dlatego książka ma tę „patchworkową” strukturę. Myślę, że to jej zaleta – zjawisk, wydarzeń związanych z tym tematem jest wiele, każde z nich to osobny wątek, jeśli kogoś to interesuje, może prześledzić go dalej, sięgnąć po kolejne lektury.

Podobało mi się też, że kolejne rozdziały mają tak różny charakter. Domyślam się, że część historyczna wymagała od Ciebie siedzenia w archiwach, czytania źródeł, pracy pewnie bardzo samotniczej. W drugiej części więcej jest spotkań i rozmów. Który aspekt pracy nad reportażem był dla Ciebie ciekawszy, bardziej przyjemny?

Bardzo lubię pracę w archiwach, lubię ten dreszczyk emocji, który daje poszukiwanie, co się w nich kryje i to, jak jedne dokumenty prowadzą do kolejnych. W Szwecji archiwa są w większości świetnie zachowane, można tam znaleźć niesamowite rzeczy, a pracownicy instytucji są bardzo pomocni, zdarzało się, że sami razem ze mną emocjonowali się tematem, nad którym pracowałam. Oglądam też wiele zdjęć, filmów, wystaw związanych z danym tematem. Fascynujące są te momenty, kiedy elementy układanki zaczynają do siebie pasować. 

Przy współczesnej części reportażu bardzo zależało mi na tym, żeby porozmawiać z ludźmi, a w tych rozmowach starałam się nie dać się ponieść własnym wyobrażeniom i stereotypom, a pozwolić wybrzmieć tematowi. Moim celem nie była przecież konfrontacja, tylko pokazanie różnych sposobów myślenia. Bohaterowie książki są zresztą bardzo różni: jest tu osoba związana z partią SD, reprezentant młodzieżówki, przedstawiciel muzułmańskiej organizacji w Szwecji. Ważna była wymiana myśli, stworzenie przestrzeni do prezentacji swoich przekonań. To, że ja nie zgadzam się światopoglądowo z jakąś grupą, nie znaczy, że nie możemy ze sobą rozmawiać.

I na koniec wróćmy do początku Twojej książki. Piszesz tak: „Pierwsze wizyty były mieszanką oczarowania i podziwu, zwłaszcza sprawami błahymi, punktualnością autobusów, uprzejmością urzędników, pocztówkowymi widokami i doskonałym wyczuciem stylu Szwedów. […] Jest tak jak być powinno - ljus och luft, światło i powietrze”. Czy po tym czasie pracy nad tematem szwedzkiego nacjonalizmu zmieniło się Twoje postrzeganie Szwecji i Szwedów? Czy światło jest inne, a powietrze jakieś bardziej duszne?

Myślę, że te moje pierwsze wizje były jednak trochę niedojrzałe. Uważam, że Szwecja – paradoksalnie – jest krzywdzona tym nasyconym obrazem idylli, który zresztą w pewnej mierze sama sobie narzuciła. Każdy z nas przecież zmaga się ze swoimi problemami, a w perspektywie kraju czy narodu tych problemów robią się tysiące, jeśli nie miliony. Moja wizja jest teraz bardziej realistyczna. Do wielu codziennych rzeczy, które kiedyś mnie w Szwecji irytowały, dziś mam po prostu sentyment. Cały czas bardzo lubię Szwecję, czuję się tam jak w domu, mam tam wielu przyjaciół. Ten kraj dał mi niesamowicie dużo perspektyw i możliwości, na pewno będę to doceniać. Ale mam więcej czułości dla Szwecji niedoskonałej. Widzę inne oblicza szwedzkiej historii, dostrzegam zmieniające się procesy. Trzymam kciuki za Szwecję, żeby tradycje dialogu i demokracji jak najdłużej jej służyły. Szwecja to bardzo złożone miejsce i dlatego jest tak ciekawe, ma wiele twarzy, cieszę się, że miałam możliwość je poznać, poznając osoby o innym światopoglądzie, które też się w to miejsce wpisują.



Jeśli chcielibyście przeczytać, co o szwedzkim nacjonalizmie pisze Wiktoria Michałkiewicz, zaglądajcie koniecznie na szwecjoblogowy fanpage na FB.  Wkrótce ogłoszę dla Was KONKURS, w którym razem z Wydawnictwem Poznańskim będziemy mieć dla Was do wygrania egzemplarze książki Kraj nie dla wszystkich. 

O książce pisałam też w TYM wpisie.

Nordic Talking

Podręczniki do języka nauki duńskiego

Jeśli chcesz rozpocząć naukę języka duńskiego warto zapoznać z listą przygotowaną przez Annę-Marię Taszek z Via Skandynawia. W tym tekście dowiecie się jakie są dostępne podręczniki do nauki języka duńskiego. W ramach tygodnia duńskiego chciałabym Wam polecić parę podręczników do nauki języka, który dla nieosłuchanych z nim brzmi jak choroba gardła. Z góry zaznaczam, że […]

Artykuł Podręczniki do języka nauki duńskiego pochodzi z serwisu Nordic Talking | społeczność miłośników Północy.

Nordic Talking

Gdzie studiować język duński?

Gdzie studiować język duński? Na to pytanie odpowiada Weronika Grabowska ze Zduńskich. Język duński nadal jest mniej popularny niż szwedzki czy norweski, choć powoli się to zmienia. W Polsce można go studiować niestety tylko na 2 uczelniach: Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (filologia duńska – studia I-go stopnia; skandynawistyka – studia II-go stopnia) oraz […]

Artykuł Gdzie studiować język duński? pochodzi z serwisu Nordic Talking | społeczność miłośników Północy.

Nordic Talking

Certyfikaty z języka fińskiego

Certyfikaty, potwierdzające zdanie odpowiedniego egzaminu są (często) najlepszym sposobem potwierdzenia znajomości języka. W Finlandii certyfikaty językowe – yleiset kielitutkinnot (YKI) można uzyskać z dziewięciu języków, nas dziś najbardziej interesuje język fiński. Mamy do wyboru trzy poziomy: perustaso, poziom podstawowy (A1-A2) keskitaso, poziom średniozaawansowany (B1-B2) ylin taso, poziom zaawansowany (C1-C2) Egzaminy można zdawać kilka razy w […]

Artykuł Certyfikaty z języka fińskiego pochodzi z serwisu Nordic Talking | społeczność miłośników Północy.

Farerskie kadry

Czarci kęs wśród łąk

Na Wyspach występuje ponad 400 gatunków roślin, głównie kwiatów, traw, mchów i porostów – czytamy na stronie Jensa-Kjelda Jensena – prawdziwej encyklopedii farerskiej flory i fauny. Wbrew obiegowej opinii Wyspy Owcze to nie tylko surowy, pokryty kamieniem pustynny krajobraz. W czasie farerskich wędrówek nie trzeba nawet zbyt mocno wyostrzać wzroku w poszukiwaniu ciekawych okazów flory. […]

Artykuł Czarci kęs wśród łąk pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

O "Kraju nie dla wszystkich" Wiktorii Michałkiewicz

Zaczyna się od zachwytu, oczarowania i podziwu. Sztokholmskim światłem i powietrzem, punktualnością autobusów, ciszą, spokojem i porządkiem, tym, że "wszystko ma tu miejsce i swój czas", wielkomiejską rewią mody. Jest też i wycieczka na "ten koniec świata" - koniec niebieskiej linii metra, sztokholmskie przedmieścia, gdzie "przekrzykiwania brzmią zupełnie jak na warszawskim bazarze, bloki jak w czasach [...] dzieciństwa w socjalistycznej Polsce". 



Ale Kraj nie dla wszystkich nie jest nietypowym przewodnikiem. To ciekawy reportaż o szwedzkim nacjonalizmie. Autorka prowadzi czytelników nie przez Sztokholm, ale przez "szwedzkie wartości" i szwedzką historię, tę nieco odleglejszą i tę jak najbardziej współczesną. Tę, wokół której współcześnie stawia się dużo pytań, i tę "przemilczaną" i "nie opowiedzianą wystarczająco wyraźnie".
Być może jeszcze w czasach [Pera Albina] Hanssona trzeba szukać przyczyny sukcesu [Jimmiego] Åkessona. W przeszłości celowo zapomnianej, przemilczanej albo o której nie opowiedziano wystarczająco wyraźnie, gdy głównym zajęciem było budowanie lepszego świata.
Wiktoria Michałkiewicz to kulturoznawczyni, filolożka i antropolożka społeczna, doktorantka w Instytucie Socjologii UJ oraz członkini zespołu ekspertów fundacji naukowej Norden Centrum. Jej Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie to reportaż nagrodzony w II edycji konkursu reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego z 2019 r. Autorkę możecie znać jako jedną z bohaterek Sztokholmu. Miasta, które tętni ciszą Katarzyny Tubylewicz, gdzie opowiadała o swojej karierze w Szwecji i pracy w galerii Fotografiska. Na okładce książki przeczytacie zresztą blurba Tubylewicz właśnie: "Wiktoria Michałkiewicz tłumaczy, dlaczego w państwie uważanym za idealne rośnie dziś w siłę wroga inności prawica". 

Nie do końca zgadzam się z akurat takim sformułowaniem. To, co podobało mi się w książce, to właśnie fakt, że Michałkiewicz nie tłumaczy, nie wykłada, w zasadzie nawet nie do końca udziela odpowiedzi na pytania, które sama co jakiś czas zadaje. Nie narzuca wniosków. Raczej pokazuje różne zjawiska, przedstawia różnych ludzi, często oddaje im głos. 

Kraj nie dla wszystkich to ciekawe połączenie reportażu historycznego ze współczesnym. 

Pierwsza część opowiada o Szwecji końca XIX wieku i XX wieku. Czytamy tu o Hermanie Lundborgu i jego badaniach nad biologią i higieną rasy, oraz o "zbiorach Retziusa" - największej w Szwecji prywatnej kolekcji ludzkich szczątków, która służyła do badań rasowych. Jest o fali masowej emigracji ze Szwecji do Stanów Zjednoczonych z tego okresu, którą opisał Wilhelm Moberg m.in. w Emigrantach i Imigrantach (książki w latach 80. wydało Wydawnictwo Poznańskie w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich). Przeczytacie o uratowanych z obozów koncentracyjnych dzięki białym autobusom hrabiego Folkego Bernadotte w 1945 roku oraz o zamieszkach przeciwko tattare, "ludziom wędrownym" w Jönköpingu w 1948. A na dodatek: o masowych wyburzeniach i "kryzysie w kwestii ludnościowej" w domu ludu. 

Druga część poświęcona jest przede wszystkim temu, jak rozwijała się prawicowa, nacjonalistyczna, antyemigrancka i antyfeministyczna partia Szwedzcy Demokraci. Zaczyna się rozdziałem o przylaszczce, symbolu partii:

Magiczną moc [przylaszczki] Szwedzcy Demokraci rozszerzyli na cały naród. Miała symbolizować misję partii, polegającą na "wybudzeniu narodu z zimowego snu" [...] W informacji prasowej nie ma informacji o innej właściwości rośliny - wywar leczniczy spożywany w większych ilościach staje się trucizną.
Potem znajdziemy tu i kalendarium, i wywiady, i wreszcie monolog emigranta z Iranu. Ta patchworkowa struktura bardzo mi się podoba. Zmusza do myślenia, sprawia, że czytelnik sam zaczyna zbierać skrawki w całość, zastanawiać się, w których miejscach do siebie pasują, w jaki sposób sobie odpowiadają. Że to czytelnik powinien odpowiedzieć sobie na stawiane w tekście pytania.
Jak wyglądałaby Szwecja rządzona przez SD? Czy naprawdę byłoby tak źle? [...] Cukier na bułkach cynamonowych chrupałby w zębach tak samo jak wcześniej, dzieci bujałyby się na huśtawkach, ślizganie się po zamarzniętym jeziorze byłoby przygodą jak co roku, a wiosną czas odmierzałoby się godzinami, kiedy można wygrzewać się na pomoście. W Szwecji rządzonej przez Szwedzkich Demokratów dzieci, tak samo jak zwykle, uczciłby nadejście wiosny piosenką: Blåsippan ute i backarna står, niger och säger att du är det vår... Przylaszczki kwitną na wzgórzach, bujając się, mówią - nadeszła wiosna...
Książkę Wiktorii Michałkiewicz w swoich domowych biblioteczkach możecie postawić obok Made in Sweden Elisabeth Åsbrink, Higienistów Macieja Zaremby czy Moralistów Katarzyny Tubylewicz. Patchworkowe skrawki da się przyłożyć  i do nich.

I jeszcze jedno: czekając na premierę książki, zastanawiałam się, jak to jest, że reportaże o tym, czym jest "szwedzkość" są tak popularne w Polsce, że pytania o to, jak definiować szwedzką tożsamość, tak chętnie zadają dziennikarze pochodzący z Polski, że to oni tak chętnie sięgają po to, co zamiecione pod dywan szwedzkiej przeszłości. Po lekturze Kraju nie dla wszystkich przypomniałam sobie moją rozmowę z Niklasem Orreniusem, autorem Strzałów w Kopenadze ta książka też zresztą będzie Wam pasować na wspomnianą wcześniej półkę):

Kiedy przyjeżdżam do Polski, wielokrotnie słucham o tym, co Szwecja zrobiła w XVII i XVIII wieku, podczas gdy w Szwecji mało kto zdaje sobie sprawę z tych wydarzeń. Wydaje mi się, że wielu Polaków tworzy swoją narodową tożsamość sięgając bardzo daleko w przeszłość. Tymczasem wielu Szwedów postrzega się jako produkt socjaldemokratycznego domu ludu, folkhemmet. Nowoczesność, otwarcie na nowe, spoglądanie w przyszłość są niejako częścią poczucia szwedzkości. Częściej zadajemy sobie pytanie o to, dokąd zmierzamy i chcemy pozbywać się tego, co przestarzałe. To ma swoje dobre strony, łatwiej wtedy przyjąć nowe rzeczy, zaakceptować nowych ludzi. Ale ma też swoje wady, w takiej postawie można się zgubić, wszyscy jesteśmy przecież produktami naszej historii, czy o tym myślimy, czy nie.
- tutaj link do rozmowy  


Czy książka Wiktorii Michałkiewicz zmieni Wasze myślenie o Szwecji? Może tak, może nie. Może  cukier na bułkach cynamonowych będzie chrupać Wam w zębach tak samo jak wcześniej, taki sam będzie zachwyt sztokholmskim światłem i powietrzem, punktualnością autobusów czy ciszą. Patchworkowa opowieść o szwedzkim nacjonalizmie to przecież też tylko kawałek większej opowieści. Polecam Wam ją poznać.


Wiktoria Michałkiewicz Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie 
Wydawnictwo Poznańskie
2020

Patronat medialny Szwecjobloga.

SKANDIS

Od mądrych i mylonych z olbrzymami po brzydkie małe pomioty – krasnoludy w średniowiecznej Skandynawii

Dziś w Skandynawii królują tomte albo nisse – niewielkie, urocze, w swoich czerwonych czapeczkach doglądające gospodarstw i czekające na porcję kaszy czy ryżu na mleku w wigilijny wieczór. Ale to młody wytwór, dawniej w folklorze rządziły inne istoty, pozostawiając ślad nie tylko w wierzeniach, ale i języku. Może i nazywa się je ”karłami”, ale ich... Czytaj dalej →

Szkice Nordyckie

Amundsen. Ostatni wiking – Stephen R. Bown

Historia norweskiego polarnika Amundsena wykonała na zwrotnicy czasu niezwykłego manewru; powraca do nas aktualna, bardzo do rozmyślania na teraz. Spełnia też wymagania, niemal zacne w erze bylejakości: oto książka bardzo dobrze napisana, bardzo dobrze zredagowana, bardzo dobrze przetłumaczona i bardzo dobrze wydana. Norweg Roald Amundsen przekraczał granice wyobraźni w czasie złotej ery odkryć polarnych. Lubił […]

Artykuł Amundsen. Ostatni wiking – Stephen R. Bown pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Gazela w Laponii

ZRÓWNOWAŻONA TURYSTYKA NA SVALBARDZIE?

ZRÓWNOWAŻONA TURYSTYKA NA SVALBARDZIE? Czy może istnieć zrównoważona turystyka na najdalej na północy zamieszkałym miejscu na świecie? Jeśli tak, to w jaki sposób ją zbudować, zarządzać i co należy zrobić aby taka turystyka była w zgodzie z integralnością kulturową i różnorodnością biologiczną, nie zaburzając tym samym kluczowych procesów ekologicznych? Na te pytania postarał [...]

Artykuł ZRÓWNOWAŻONA TURYSTYKA NA SVALBARDZIE? pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Gazela w Laponii

NORWEGIA – TOP 10 miejsc

NORWEGIA – TOP 10 Planujesz przyjazd do kraju Wikingów i nie chcesz przegapić najlepszych miejsc? Koniecznie poznaj moje TOP 10 miejsc, które musisz zobaczyć w Norwegii! Jeśli jesteś tak jak ja miłośnikiem natury, gór i przyrody moja propozycja na pewno ci się spodoba! Podróżując po całej Norwegii znalazłam swoje ulubione perełki, [...]

Artykuł NORWEGIA – TOP 10 miejsc pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Gazela w Laponii

Lofoty zimą – TOP 8 miejsc

Lofoty zimą - TOP 8 miejsc Jak wiecie, nie jestem typową Polką bo UWIELBIAM zimę, śnieg i wszystkie sporty zimowe. Dlatego właśnie w tym zimowym okresie, Lofoty podobają mi się najbardziej. Natomiast moim ulubionym miesiącem na wyjazd na wyspy jest zdecydowanie MARZEC. Dzień jest już długi. Słońce świeci, a [...]

Artykuł Lofoty zimą – TOP 8 miejsc pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Farerskie kadry

Klakkur, stary magazyn i boja z kota

Co łączy górujący nad Klaksvík szczyt ze starym magazynem? Skąd pochodzi nazwa stolicy Wysp Północnych? Jakie intrygujące znaleziska czekają w dawnej siedzibie Monopolu Handlowego? Prowadzący na szczyt Klakkura szlak nie należy do szczególnie wymagających. Aż do przełęczy między szczytami Hálgafelli i Klakkur prowadzi kamienista szeroka droga. Zwie się ona romantycznie Ástarbreytin – Ścieżka Miłości. Z […]

Artykuł Klakkur, stary magazyn i boja z kota pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Językowa policja, czyli jakie błędy językowe irytują Szwedów

Språkpoliser - "językowi policjanci". Na pewno takich znacie. Czasem nazywani są też "gramatycznymi nazistami" (od angielskiego: grammar nazi). To wszyscy ci, którzy z błyskiem w oku, rozpalonymi policzkami i szybszym biciem serca poprawiają błędy językowe w wypowiedziach innych. Przede wszystkim w internecie, ale i "w realu", kiedy potrafią przerwać komuś na przykład arcyciekawą relację z meczu tylko po to, by wytknąć, że nie mówi się "kopnął tą piłkę", tylko "tę piłkę", nawet nie czekając na informację, czy bramka padła, czy nie. O różnicach między działaniami "językowej policji" i ekspertów od języka, w tym przedstawicieli instytucji opiniodawczo-doradczych zajmujących się używaniem języka szwedzkiego, czytałam w bieżącym numerze "Språktidningen", a dziś na blogu poczytacie o tym, co sprawia, że szwedzcy językowi policjanci mkną na sygnale, czyli o tym, jakie błędy językowe irytują Szwedów.






de/dem


...czyli zaimek osobowy trzeciej osoby liczby mnogiej, w formie podmiotu (de) i w formie dopełnienia (dem). Obie te formy czytamy jako [dɔm] i być może to potrafi zwodzić na manowce. Albo i to, że w szwedzkim rzeczowników nie odmienia się przez przypadki (poza formą dopełniacza), ale dla zaimków są już te dwie wspomniane formy, podmiotu (mianownika) i dopełnienia (przypadków zależnych). 

De heter Johan och Per. Jag skriver ett brev till dem
Oni nazywają się Johan i Per. Piszę do nich list.

Ge böckerna till dem som behöver dem mest.
Daj książki tym, którzy ich najbardziej potrzebują.

Jak sobie radzą Szwedzi, by nie popełniać błędów? Niektórzy podmieniają de/dem na angielskie they/them (na "m" kończą się odpowiadające sobie formy), inni sięgają raczej do języka szwedzkiego i podmieniają de/dem np. na han/honom (różne formy zaimka "on").

vart/var

...czyli dokąd i gdzie. Ulubiona anegdotka "językowych policjantów" leci tak:


- Ursäkta, vart går bussen till Brommaplan? 

- Till Brommaplan naturligtvis!

- Przepraszam, dokąd (gdzie) będzie jechać autobus do stacji Brommaplan?
- Oczywiście do Brommaplan!

Przysłówka pytającego vart używamy w odniesieniu do kierunku, stąd pytanie na dworcu o to, dokąd odjeżdża autobus na Brommaplan, może się spotkać ze zdziwieniem i niezrozumieniem (no dobra, pewnie w zrozumieniu pytania pomógłby jeszcze kontekst). Przysłówka var używamy w odniesieniu do miejsca, więc użycie go w pytaniu o stanowisko, z którego odjeżdża autobus będzie miało więcej sensu.

Przyznaję szczerze, że i mnie przechodzi nieprzyjemny dreszcz, kiedy słyszę szwedzkich blogerów, którzy np. w rozmowie o jakiejś restauracji pytają: Vart ligger den? (Dokąd ona jest?)


särskrivningar

...czyli rozdzielna pisownia złożeń (tych szwedzkich długich słów). To akurat zjawisko, które - mam wrażenie - bardziej bawi niż irytuje. Bo to przez taką pisownię powstają takie skarby jak: 
  • na opakowaniu w sklepowej lodówce z mięsem i podrobami: kyckling lever (kurczak żyje) zamiast kycklinglever (wątróbka drobiowa)
  • na drzwiach to toalety publicznej: herr toalett (pan toaleta) zamiast herrtoalett (toaleta męska)
  • przed budynkami: rök fritt (pal śmiało) zamiast rökfritt (wolne od palenia - np. miejsce)
  • na promocji w sklepie: super billigt (chleje tanio) zamiast superbilligt (supertanio)
  • w bufecie śniadaniowym w hotelu: mellan kokta ägg (między ugotowanymi jajkami) zamiast mellankokta ägg (jajka "na średnio").
Znów - nie chce mi się wierzyć, by takie komunikaty były niezrozumiałe i nieskuteczne, przecież zawsze jeszcze mamy kontekst. Ale na pewno mogą budzić radość i wspomniane wcześniej szybsze bicie serca "językowych policjantów".

Moja ulubiona anegdotka o särskrivningar to ta dotycząca umawiania się z kimś, kto pisze złożenia rozdzielnie:

- Ta med sex leksaker till dejten!
Jag tog med: boll, spade, hink, bil, tv-spel och tåg.

- Weź na randkę sześć zabawek!
Wziąłem: piłkę, łopatkę, wiaderko, auto, grę komputerową i kolejkę.
(sex leksaker - sześć zabawek, sexleksaker - zabawki erotyczne)



Polecam facebookowy profil Sverige mot särskrivningar (Szwecja przeciwko pisowni rozdzielnej), który codziennie dostarcza nową porcję takich smaczków.

situationstecken


...czyli coś w deseń: "w cudzysłowie, nie w cudzysłowiu". Cudzysłów to po szwedzku citationstecken, dosłownie jakby: znak cytowania. Niestety, słowo citation nie jest w szwedzkim dość często spotykane. W szybkiej, niestarannej wymowie citationstecken może przypominać wymowę situationstecken (dosłownie jakby: znaku sytuacyjnego), przez co niektórym pewnie wydaje się, że to słowo właśnie tak wygląda. Eksperci z programu Språket i P1 radzą: żeby uniknąć niejasności i gniewu "językowych policjantów" lepiej używać synonimu citattecken. 



backa tillbaka, fyndet hittades, invånare bor


...czyli cofnąć się do tyłu, znalezisko znaleziono, a mieszkańcy mieszkają - więc masło maślane, czy też mówiąc po szwedzku: ciastko na ciastku i tort na torcie (kaka på kaka, tårta på tårta). Tautologie znajdują się też na liście najbardziej irytujących błędów w polszczyźnie.

spendera tid


...czyli afera o to, czy czas to pieniądz 😉 Chodzi o to, że początkowo szwedzki czasownik spendera używany był wyłącznie w połączeniu z pieniędzmi w znaczeniu "wydawać" - spendera pengar, spendera miljoner. Potem od angielskiego spend szwedzki pożyczył sobie i znaczenie związane z czasem, w znaczeniu "spędzać" - spendera tid, spenderar timmar, minuter... I choć to nowe znaczenie znajdziemy już na przykład w słownikach SAOL i SO, to wciąż potrafi wielu "językowych policjantów" doprowadzić do szału.

ejänkligen


...czyli niestaranna wymowa egentligen. Na niestaranną wymowę reagują też polscy "gramatyczni naziści" - wśród najbardziej irytujących błędów wymienia się np. "wogle" czy "orginalny".

Pamiętajcie, że jak pisze Ulf Teleman - błędy językowe, które nas "ruszają", to tzw. inlärda irritationer, czyli wyuczone irytacje, nie mamy tego w genach, więc buzującą w nas krew powinno dać się okiełznać 😉


A co Was przyprawia o dreszcze i na co Wy potraficie się zjeżyć w polszczyźnie? Niestaranna wymowa, masło maślane, niepoprawnie odmienione słowa? 😉 A może też wyłapujecie potknięcia językowe Szwedów? Dajcie znać w komentarzach!




Źródła:


https://annabutrym.pl/30-najbardziej-irytujacych-b%C5%82%C4%99d%C3%B3w-j%C4%99zykowych/ 
https://www.sahlstrom.info/spraknormer/inlarda-irritationer/

https://spraktidningen.se/artiklar/2013/04/darfor-blir-vi-sa-arga-pa-sprakfel
https://sverigesradio.se/spraket
Andersson, Lars-Gunnar & Ringarp, Anna Lena (2007). Språket. Svenska folkets frågor till radioprogrammet Språket. Norstedts.

Gazela w Laponii

CHATKI Norweskiego Stowarzyszenia Turystycznego DNT

CHATKI Norweskie DNT Wszystko, co musisz wiedzieć o chatkach DNT i członkostwie w Norweskim Stowarzyszeniu Turystycznym. Zadania DNT Norweskie Stowarzyszenie Turystyczne #DNT ma wiele zadań związanych z propagowaniem życia w przyrodzie. Głównym ich zajęciem jest utrzymywanie chatek w dobrym stanie oraz oznakowanie szlaków turystycznych prowadzących do chatek. W [...]

Artykuł CHATKI Norweskiego Stowarzyszenia Turystycznego DNT pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Norwegolożka

Literackie herbaty z Wydawnictwem Poznańskim

Literackie herbaty z Wydawnictwem Poznańskim już w czwartek 2. kwietnia o godz. 17:00!

Finolubna

HAASTE 30x31: neljäs viikko & PODSUMOWANIE

Hei!

Ostatni tydzień wyzwania to tłumaczenie piosenki, próba uporządkowania notatek, kolejny wpis po fińsku, drugie spotkanie w ramach Finnish Extra (na którym, tym razem, przemówiłam ;)). Czyli znów było różnorodnie, i trochę bez ładu i składu.

Przez ten miesiąc głównie zajmowałam się powtórkami, choć nie powiem, pisanie wpisów po fińsku, jak i tłumaczenie piosenek, pozwoliło mi nauczyć się czegoś nowego. Często korzystałam ze słownika, musiałam nieco zgłębić się w gramatykę. O tym, co robiłam każdego dnia, pisałam na moim Instagramie.

To zdjęcia do zdań, które podobały się Wam najbardziej 

Ogólnie uważam, że wyzwanie zakończyło się sukcesywnie. Udało mi się wrócić do nauki, więc najważniejszy cel spełniony. Celem podrzędnym było to, by marzec szybciej minął i faktycznie, jego druga połowa minęła błyskawicznie. Podczas całego miesiąca, z przyczyn głównie niezależnych ode mnie, opuściłam trzy dni fińskiego. Jak na to, że miewałam wiele momentów zniechęcenia 😉, jest to niezły wynik.

Co teraz? Zamierzam dalej kontynuować naukę, ale nie w takim wymiarze, jak podczas #30x31. Czasem te pół godziny było za mało, czasem za dużo. W kwietniu planuję poświęcać kilka godzin tygodniowo na fiński, ale co kilka dni. Może uda mi się znaleźć nauczyciela / korepetytora. Na pewno jeszcze dołączę do spotkań Finnish Extra. Jeśli chodzi o samodzielną naukę, planuję wrócić do Suomea suomeksi i zająć się drugą połową 1. części. Chcę poświęcić więcej czasu na pracę z podręcznikiem. Kupiłam nawet nowy zeszyt do fińskiego, żeby się bardziej zorganizować (i zmotywować) do nauki.

Bardzo podobało mi się tworzenie dla Was zdań po fińsku, które codziennie pojawiały się na Facebooku. Będę je dalej kontunuować (tak, wznawiam serię Przypadkowych Fińskich Zdań #PFZ). Bądźcie czujni!

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w wyzwaniu. Mam nadzieję, że wyzwanie Wam się podobało i przydało w nauce😊

Finolubna

Mitäpä jos / Samuli Putro

image by Tiina Nuortimo / Pixabay

Mitäpä jos tuuli yltyy tästä vielä hurjemmaksi eikä talon katto kestä, lentääkö se ilmaan?
A co, jeśli ogień wzrośnie jeszcze gwałtowniej, tak, że nawet dach domu tego nie wytrzyma, czy poleci w powietrze?

Mitäpä jos sun selkä pettää uudenvuodenaattoyönä, viedäänkö sut sairaalaan ja pistetäänkö sänkyyn?
A co, jeśli twoje plecy odmówią posłuszeństwa w sylwestra, wezmą cię do szpitala i położą do łóżka?

Mitäpä jos on rintasyöpä, mitäpä jos oot lapseton, saako vailla koulutusta adoptoida?
A co, jeśli to rak piersi, A co, jeśli będziesz bezdzietna, czy można adoptować nie mając wykształcenia?

Mitäpä jos mä muutan Ruotsiin?
A co, jeśli przeprowadzę się do Szwecji?

Mitäpä jos mä sokeudun voitko silloin jättää mut vai oiskohan se julmaa?
A co, jeśli oślepnę, będziesz mogła mnie wtedy zostawić czy byłoby to zbyt okrutne?

Mitä? Mitä?
Co? Co?

Mitäpä jos sä pelkäät turhaan?
A co, jeśli boisz się na zapas?

Mitäpä jos mun suudelmaan et tahdo enää vastata, niin onko rakkaus jonka rakensimme tehty hiekkaan?
A co, jeśli nie zechcesz już odwzajemnić mojego pocałunku, to czy miłość, którą budowaliśmy, jest z piasku?

Mitäpä jos on ukkonen ja liekki syöksyy maata kohti, polttaa koko pitäjän sen ihmiset ja linnut?
A co, jeśli będzie burza z piorunami i płomień rzuci się w kierunku ziemi, spali całą gminę, jej ludzi i ptaki?

Mitäpä jos jäät työttömäksi?
A co, jeśli zostaniesz bezrobotny?

Mitäpä jos et aikuistu, pyörit tuolla pillifarkuissas ja olet kuuskyt.
A co, jeśli nie dorośniesz, kręcisz się tam w skinny jeansach i masz 60 lat.

Mitäpä jos mä löydän toisen?
A co, jeśli znajdę inną?

Mitäpä jos se rakastuu ja tahtoo mennä naimisiin ja viettää häitä viikon?
A co, jeśli ona się zakocha i zapragnie wyjść za mąż i wyprawiać wesele przez tydzień?

Mitäpä jos sä pelkäät turhaan, turhaan, turhaan, turhaan, turhaan?
A co, jeśli boisz się na zapas? 

Tiedäthän että pysyn tässä vierelläsi maailman tappiin asti.
Przecież wiesz, że będę po twojej stronie aż do końca świata.

Vaikka tää nuoruutemme kesii väistämättä ja vaipuu vanhuuteen.
Chociaż te nasze młodości nieubłaganie się złuszczają i popadają w starość.

Muistathan että meidät tehtiin toisillemme mittatilaustyönä.
Proszę pamiętaj, że stworzono nas dla siebie na miarę.

Mitäpä jos se työ on tehty hartaasti ja yksinoikeudella?
Co jeśli zrobiono nas skrupulatnie i na wyłączność?

📝Słowniczek do pobrania tutaj.

Za pomoc w tłumaczeniu fragmentów piosenki dziękuję członkom facebookowej grupy Język fiński i polski. 

/ Mitäpä jos / lyrics by Samuli Putro. Used only for educational purposes /

Finolubna

HAASTE 30x31: kolmas viikko

Päivää!

Trzeci tydzień wyzwania także upłynął mi pod znakiem powtórek. Ostatnie dni były dość chaotyczne. Powinnam była bardziej przygotować się do wyzwania, przemyśleć naukę, przygotować plan działania. Ale samo wyzwanie podjęłam dość spontanicznie, stąd to całe zamieszanie. Najważniejsze jednak, że czuję, że wracam do nauki, wracam na dobre tory. Ciesze się, że kupiłam bilet na tę podróż z fińskim. To pierwszy, najważniejszy krok. Jeszcze trochę szwędam się po dworcu, czekając na pociąg (aka ciąglę robię powtórki). Ale niedługo wsiadam do pociągu i podróż nabierze właściwego tempa i kierunku.

Co dokładnie zrobiłam? Wzięłam się za tłumaczenie kolejnej piosenki. Nie wiem dlaczego tak jest, ale trafiam na takie, gdzie pierwsza połowa jest OK, natomiast druga połowa sprawia mi wiele więcej trudności. Może to taki fart, albo coś ze mną jest nie tak... Przebrnęłam też przez kolejne rozdziały Suomea suomeksi 1, w ramach powtórek. Napisałam też wpis na Lang-8.

Zdecydowanie najciekawszy moment tego tygodnia wypadł w piątek, kiedy to wziełam udział w Finnish Extra Online. To spotkania językowe organizowane przez Summer University of Northern Ostrobothnia. Uniwerystet oferuje językowe kursy przez internet, także bezpłatne, na różnym poziomie. Finnish Extra to mniej formalne spotkania, nie opierają się bowiem na żadnym podręczniku. Można porozmawiać, popisać na różne tematy, ale także uzyskać wyjaśnienie odnośnie gramatyki. I choć faktycznie tym razem stchórzyłam i nie odezwałam się ani słowem (za to poćwiczyłam pisanie ;)), mam zamiar na najbliższych zajęciach to zmienić. Mój mówiony fiński baardzo się zakurzył, nie pamiętam kiedy ostatni raz go używałam. Ale przed następnym piątkiem spróbuję go nieco odkurzyć i się spradzić.

Finolubna

En pidä maaliskuusta

W ramach wyzwania, ale i poza nim, wydaje mi się dobrym pomysłem by raz na jakiś czas napisać coś po fińsku. Postaram się przynajmniej raz w miesiącu tutaj wrzucać krótki post z polskim tłumaczeniem. Będę też wypisywać słówka, które są dla mnie nowe, albo ciekawe. Oryginalnie piszę na Lang-8, na platformie gdzie teksty są sprawdzane przez rodowitych użytkowników języka. Poniżej pierwszy tekst, napisany 3 marca. Nie lubię marca i o tym piszę.

Uwaga! Tekst zawiera słowa, które niektórzy mogą uznać za brzydkie lub wulgarne.


* * * 

image by Krzysztof Pluta / Pixabay

3. maaliskuuta 2020

Maaliskuu on paska kuukausi. Ilma on huono. Usein sataa vettä, tai on liian lämmin, tai sitten on kylmä ja tulee kovasti. Paska ilma. Paska maliskuu. Niin huono kuukausi on hyvä aika haasteiden tekemiseen. Pitää tehdä monia asioita töiden jälkeen. Tällä tavalla aika menee nopeammin. Tällä tavalla maaliskuu loppuu aikaisemmin. Tällä tavalla olen onnellisempi.

Ensimmäisenä maaliskuuta aloitin sellaisen haasteen, että opiskelen suomea ainakin puoli tuntia joka päivä maaliskuussa. Muuten, on tosi hienoa palata opiskelemaan suomen kieltä. Minulla on ollut liian pitkiä taukoja, tiedän sen. Mutta onneksi muistan paljon sanoja. Ehkä en niin paljon kielioppia.

Joskus ihmettelen, miksi yleensä opiskelen suomea jos en koskaan tule asumaan Suomessa (onhan siellä liian kylmä talvella). No ehkä pääsyy on se, että suomi on aina minusta kaunis ja mielenkiintoinen kieli. Niin kiva, erityinen, kiehtova. On myös mukava kun ymmärrän laulujen sanoja.

Haasteen aikana minä aion kirjoittaa merkintöjä suomeksi, kääntää lauluja puolaksi, lukea kirjoja ja oppikirjoja tai artikkeleita netistä, tehdä harjoituksia ja harjoitella kielioppia. Tänään on haasteen kolmas päivä. Tähän asti kaikki hyvin.

Kiitos Efuille korjauksesta!


3. marca 2020

Marzec to gówniany miesiąc. Pogoda jest kiepska. Często pada deszcz, albo jest za ciepło, albo znów zimno i bardzo wieje. Gówniana pogoda. Gówniany marzec. Tak kiepski miesiąc to dobry czas na robienie wyzwań. Trzeba robić dużo rzeczy po pracy. W ten sposób czas szybciej zleci. W ten sposób marzec szybciej się skończy. W ten sposób będę bardziej szczęścliwa.

Pierwszego marca rozpoczęłam takie wyzwanie, że będę uczyć się fińskiego przynajmniej pół godziny każdego dnia w marcu. Poza tym, całkiem fajnie wraca się do nauki języka fińskiego. Miałam zbyt długie przerwy, wiem o tym. Ale całe szczęście pamiętam dużo słówek. Może nie tak dużo gramatyki.

Czasem zastanawiam się, po co w ogóle uczę się fińskiego, skoro nigdy nie zamieszkam w Finlandii (jest tam zbyt zimno zimą). No może powód jest taki, że fiński zawsze był dla mnie interesującym językiem. Takim fajnym, wyjątkowym, intrygującym. Jest też fajnie rozumieć słowa piosenek.

W czasie wyzwania mam zamiar pisać mosty / artykuły po fińsku, tłumaczyć piosenki na polski, czytać książki i podręczniki albo artykuły z sieci, robić ćwiczenia i ćwiczyć gramatykę. Dziś jest trzeci dzień wyzwania. Póki co, idzie dobre.

* * * 

haaste - wyzwanie (haasteen - genetiivi l. poj.; haasteiden - genetiivi l. mn.)
merkintä - wpis, posy (merkintöjä - partitiivi l. mn.)
ihmetellä - zastanawiać się
erityinen - wyjątkowy
kiehtova - intrygujący
tähän asti kaikki hyvin. - "so far, so good"
korjaus - poprawka, naprawa (korjauksesta - elatiivi).

Finolubna

HAASTE 30x31: toinen viikko

Huomenta!

Drugi tydzień wyzwania i okazuje się, że zaczyna mnie ono nudzić szybciej, niż się tego spodziewałam. Serio. Wydaje mi się, że wynika to przede wszystkim z faktu, że ostatnie dwa tygodnie poświęcam głównie na powtórki. Nie uczę się nieczego nowego, więc też nie widzę większego postępu, bo jedyne, co robię, to odkopuję swój fiński, sprawdzam ile wiem, co pamiętam. Ale z drugiej strony mam wrażenie, że gdybym sięgnęła po jakiś nowy materiał bez powtórek, strzeliłabym sobie w kolano. Zatem jestem trochę w impasie, bo i tak źle, i tak niedobrze. Ale mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys i druga połowa wyzwania będzie lepsza ;)


Z dobrych rzeczy, udało mi się znaleźć podręcznik, z którego niegdyś korzystałam, mianowicie Suomea suomeksi 2. Mam też pierwszą część, którą zaczęłam przerabiać w minionym tygodniu wyzwania. Myślę, że na niej skupię się też i w następnych tygodniach.

Pat i Norway

Fanafjellet i Linken

Bergen to nie tylko Ulriken, Fløyen, Stolzen i Rundemannen. W mieście i wokół niego jest mnóstwo rożnych tras spacerowych i szlaków prowadzących na szczyty - te mniejsze i te większe. Jeśli szukasz czegoś w okolicach dzielnicy Fana i nie masz super kondycji a chcesz jedynie się poruszać, to Fanafjellet i Linken będą super pomysłem.

Jak dojechać?
Jadąc autem od Bergen: na rondzie obok centrum handlowego Lagunen zjechać na drogę nr 546 i kierować się w stronę kościoła Fana Kirke. Mijając kościoł możecie zatrzymać się też w parku kulturowym znajdującym się po prawej stronie. Jadąc dalej drogą zaczynamy podjazd na Fanafjellet. Po dosłownie kilku stromych i ostrych zakrętach (uważaj na rowerzystów zjeżdżających tam z ogromną prędkością) dojedziesz do płaskiej drogi. Po lewej stronie rozpościera się ogromny darmowy parking (nieutwardzony) a po prawej Vestlandske Setermuseum.


Nie zrażaj się widokiem zamkniętej bramy i furtki. Są one tam ze względu na pasące się owce, możesz wejść na teren Vestlandske setermuseum bez problemu, pamiętaj tylko żeby zamknąć za sobą furtkę.

Co dalej?
Najpierw miniesz kilka napradę starych budynków. To teren muzeum/skansenu więc niektóre z nich są naprawdę wiekowe (najstarsze liczą sobie ponad 200 lat!) Sprowadzone zostały z innych części zachodniego regionu Norwegii.


 Owce na terenie skansenu są bardzo przyjazne i chętnie podchodzą do spacerowiczów. 





Pierwszy punkt widokowy: Ramberget. Możesz wybrać, czy chcesz zatrzymać się tu czy udać się dalej. Polecam to miejsce na nocne spacery w poszukiwaniu zorzy. Jeśli chcesz iść dalej to ruszaj w drogę na szczyt "Linken". Droga do Linken wiedzie po kamieniach, błocie, drewnianych balach i bardzo stromych schodach ale naprawdę warto. Zabierz ze sobą dobre buty! Przez całą drogę towarzyszą nam drogowskazy a co jakiś czas mapki pokazujące trzy trasy (Najdłuższa - fioletowa prowadzi aż do Linken i z powrotem do parkingu ale inną trasą niż ta, którą przyszliśmy). 

Na szczycie czas na kawę. Oczywiście z własnego termosu i we własnym kubku. Uważaj gdzie siadasz bo jest tam dużo mrówek.




Takie kładki spotkasz w wielu miejscach na trasie. 

Można wybrac się tam wiosną, jesienią, zimą i latem. Zdjęcia w tym wpisie pochodzą z różnych pór roku bo często tam z Ørjanem bywamy. Po pierwsze dlatego, że to w naszej dzielnicy a po drugie, bo to przyjemna wycieczka. Wdrapaliśmy się tam też kilka razy w środku nocy z latarkami czołowymi  w polowaniu na zorzę a raz żeby wypić kakao na górze o północy.
Daj znać w komentarzu, czy wpis Ci się przydał!
Hilsen
Pati