Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Szwedzka półka

Maciej Czarnecki „SKANDYNAWIA HALAL”

O imigrantach w Szwecji powstało już wiele lepszych i gorszych książek. O niektórych sama Wam zresztą pisałam, jak choćby o świetnych „Moralistach” Katarzyny Tubylewicz, tłumaczonych przez nią „Strzałach w Kopenhadze” Niklasa Orreniusa czy oryginalnej dystopii „Utoną we łzach swoich matek” Johannesa Anyuru (w przekładzie Dominiki […]

Artykuł Maciej Czarnecki „SKANDYNAWIA HALAL” pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Nordic Talking

Nyordslista, czyli lista nowych słów w języku szwedzkim

Nyordslista, czyli Szwecja ogarnięta wstydem przed lataniem, mikroniewiernością i z otarciami między udami. Daniel Gaszewski Nie, to nie jest to, o czym myślicie. To nie jest artykuł o szwedzkiej niewierności […]

Artykuł Nyordslista, czyli lista nowych słów w języku szwedzkim pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Stacja Islandia

Epic Rain :: All Things Turn To Rust (recenzja)

Elektryzujący i intrygujący islandzki projekt muzyczny Epic Rain serwuje nam kolejne nietuzinkowe i wymagające dzieło. Epic Rain zwrócili moją uwagę wiele lat temu już przy okazji pojawienia się płyty „Elegy”, a w całości kupili mnie kolejnymi albumami „Somber Air” (2014; recenzja TUTAJ) i „Dream Sequences” (2017; recenzja TUTAJ). Wydawnictwa te nie tylko wymykają się stylistycznemu […]

Farerskie kadry

Zostanie tylko wiatr – wywiad

Dzisiejsza notka przeniesienie nas na jeszcze dalszą niż Wyspy Owcze północ. Na islandzki przemijający koniec świata zabiera nas książka “Zostanie tylko wiatr”, o której porozmawiamy z jej autorami – Bereniką Lenard i Piotrem Mikołajczakiem. Wasza druga książka zabiera czytelnika w jeden z najmniej znanych i najrzadziej odwiedzanych regionów Islandii – na Fiordy Zachodnie. Skąd i […]

Artykuł Zostanie tylko wiatr – wywiad pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Stacja Islandia

Low Roar :: ross. (recenzja)

Low Roar to projekt amerykańskiego muzyka Ryana Karazija, który powołał go do życia mieszkając w Islandii. Zresztą  wiele osób kojarzy tego artystę i jego muzykę właśnie z tym krajem. Dodać jednak należy, że muzyk od ponad 2 lat mieszka w Polsce. Pod nazwą Low Roar ukazały się dotychczas trzy albumy długogrające: „Low Roar” (2011; recenzja […]

Trolltunga

Bare lytt! Norweskie podcasty, które warto znać

Z językiem warto się osłuchiwać, to nie ulega wątpliwości – a w przypadku tak melodyjnego języka jak norweski jest to podwójnie ważne. Tak, będziemy to powtarzać jak zdarta płyta, podczas nauki radio powinno być włączone kiedy tylko to możliwe, przy myciu zębów, w samochodzie, na słuchawkach i bez! Nie ma znaczenia, że z początku zrozumiecie tylko pojedyncze słowa, bo mózg już na tak wczesnym etapie nieświadomie będzie kodował rzeczy, bez których potem ani rusz. Aż pewnego dnia między wyrazami

Nordic Talking

Język norweski – quiz

Język norweski – co o nim wiesz? Nasz quiz pozwoli Ci sprawdzić swoją wiedzę. A może niektóre z pytań będą dla Ciebie zaskoczeniem? Podziel się swoimi wynikami w komentarzu. Powodzenia! […]

Artykuł Język norweski – quiz pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Stacja Islandia

Sin Fang :: Sad Party (recenzja)

Sin Fang to solowy projekt islandzkiego artysty Sindri Már Sigfússona, znany także z wielu innych zespołów, w tym m.in. Seabear, Gangly, Spitali czy ze współpracy z Sóley (Seabear) i Örvarem Smárasonem (z múm). Jestem przekonany o tym, że czytelnikom naszego portalu jakoś szczególnie nie trzeba przedstawiać projektu Sin Fang, bo doskonale go znają. A jeśli […]

Pat i Norway

Bergenstest ustny - moje wskazówki

Jakiś czas temu zapytałam na Facebooku czy chciałbyś/chciałabyś wpis o mojej drodze do norweskiego obywatelstwa. Ta droga zaczęła się od pierwszego zdanego egzaminu językowego - ustnego Bergenstestu. Dlatego, żeby nie tworzyć niekończącego się wpisu postanowiłam podzielić cały proces na części. Dziś napiszę pokrótce czym jest Bergenstest i jakie mam wskazówki dla zdających.



Bergenstest zwany również Test i norsk - høyre nivå jest egzaminem ze znajomości języka, który umożliwia podjęcie studiów na norweskim uniwersytecie, dostanie statusu rezydenta lub staranie się o obywatelstwo. Oprócz Bergenstestu uznawany jest również egzamin Norskprøve. Poziom testu waha się między poziomem B2 i C1 (ocena Bestått oznacza B2, a Godt bestått poziom C1). 
Egzamin ustny jest wymagany w przypadku osób, które chcą aplikować o pracę w służbie zdrowia (helsevesenet) lub osoby starające się o obywatelstwo/status rezydenta. 

Do części ustnej podeszłam w styczniu 2015 roku po 1,5 roku pobytu w Norwegii. Wtedy byłam jeszcze au-pair i mieszkałam u rodziny goszczącej. Ceny egzaminów zmieniają się cały czas, więc obecnie jest droższy niż jeszcze kilka lat temu. Aktualne informacje o cenach można znaleźć na stronie Folkeuniversitetet. Zanim podeszłam do Bergenstestu skończyłam cztery kursy na Folkeuniversitetet na poziomie: A1, A2, B1 del 1, B2 del.1. Świadomie pominęłam część drugą kursów B1 i B2 bo wydawały mi się niepotrzebne - nie przerabia się tam konkretnego podręcznika a poziom grupy nie zawsze jest taki, jakiego się oczekuje. 

Na egzaminie ustnym są do wyboru trzy tematy. Po wybraniu tematu wszystkie pytania są związane właśnie z nim dlatego warto wybrać ten, w którym czujemy się najpewniej. Jeśli np.wybierzesz temat "zdrowie" to dostaniesz kilka zdjęć z tej kategorii i będziesz musiał/a wybrać jedno, które chcesz opisać.
Egzamin też jest podzielony na trzy części ale wszystkie trzy dotyczą wybranego na początku tematu. Najpierw opisuje się zdjęcie - powiedz co widzisz, a nie co myślisz. Przykładowo: jeśli widzisz chłopca siedzącego na fotelu dentystycznym to prawidłowym opisem będzie "Widzę chłopca na fotelu dentystycznym." a nie "Widzę chłopca, którego prawdopodobnie boli ząb" bo tego nie wiesz. W następnej części egzaminator poprosi Cię o wypowiedzenie się na jeden temat. Może to być np. "Wszystkie dzieci boją się dentysty". Masz wtedy kilka minut na przemyślenie tej tezy. Później masz około 3-4 minut na omówienie czy się z tym zgadzasz czy nie i dlaczego. Ostatnia część to dyskusja z egzaminatorem. Tam w zależności od odpowiedzi na tezę w części drugiej dostaje się pytanie do dyskusji. Przykładowo, jeśli powiedziałeś/aś że Twoim zdaniem wszystkie dzieci boją się dentysty to egzaminator może zapytać "Jak myślisz, co mógłby zrobić dentysta żeby odwrócić tę sytuację".
Jeśli wszystkie trzy części poszły dobrze to możesz iść do domu. Jeśli egzaminator uzna, że nie do końca wie jak Ci poszło może zasugerować zadanie dodatkowe. Część dodatkowa to zazwyczaj omówienie jakiegoś diagramu. Omawiając musisz użyć słów takich jak "Wzrosło, zmalało itp."

Moje wskazówki:
  • Samodzielna praca w domu. Kiedy postanowiłam skończyć kurs na poziomie B2 del 1 wiedziałam, że czeka mnie dużo samodzielnej pracy. W domu postanowiłam przerobić podręczniki dostępne w internecie. Tym sposobem przeszłam przez "Her på berget" oraz "Med tusen ord".
  • Otaczanie się językiem. Mieszkając z rodziną goszczącą miałam o tyle łatwiej, że dzieci mówiły tylko po norwesku więc byłam otoczona językiem na co dzień. Ale nie trzeba mieszkać z Norwegami, żeby otaczać się językiem. Konsekwentnie słuchałam radia, oglądałam telewizję (telewizja śniadaniowa jest super bo poruszane są tam różne tematy a to świetnie przygotowuje na ustny egzamin) i starałam się wsłuchiwać w różne dialekty. Napisałam też ten wpis, w którym dzielę się moimi sposobami na język norweski. 
  • Pewność siebie. Wybierz ten temat, w którym czujesz się najpewniej - czyli ten, w którym umiesz najwięcej słownictwa. Warto potrenować w domu - widzisz zdjęcie na którym pielęgniarka daje zastrzyk pacjentowi ale nie wiesz jak powiedzieć pielęgniarka, czy zastrzyk? A może masz też drugie zdjęcie na którym dziecko stoi przy mapie i pokazuje coś reszcie klasy? Umiesz opowiedzieć o tym zdjęciu więcej niż o tym z pielęgniarką? Ja opisywałam sobie zdjęcia z gazet i tworzyłam do nich możliwe pytania oraz dyskusje. I pamiętaj! Nie wystarczy znać 10 000 słów jeśli nie potrafisz ich użyć w zdaniu, czy wypowiedzieć poprawnie. Wymowa jest bardzo ważna, często ważniejsza niż same użyte słowa.
  • Przejrzyj przykładowe tematy. Tematy dyskusji na egzaminie ustnym często się powtarzają dlatego warto znaleźć te wcześniejsze i poćwiczyć. Wtedy możesz sobie wypisać wszystkie za i przeciw, ale również nauczyć się konstrukcji zdań typu "Zgadzam się z tym co powiedziałeś, ale moim zdaniem...", "Nie do końca zgodzę się w tej kwestii, ponieważ". Znajomość takich form bardzo pomoże podczas egzaminu. 
  • Nie stresuj się! Wiem, że łatwiej powiedzieć niż zrobić (bo sama też się stresowałam) ale stres wcale tu nie pomoże. Ba! W internecie można się naczytać, że egzamin ustny jest o wiele trudniejszy niż pisemny ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to bzdura. Uwierz w siebie! 
Już w następny czwartek część druga, którą jest Bergenstest pisemny. Serdecznie zapraszam. A może masz jeszcze jakieś rady dla zdających? 

Hilsen Pati


Stacja Islandia

Grísalappalísa :: Týnda rásin (recenzja)

Alternatywna post punk rockowa grupa Grísalappalísa powraca ze swoim trzecim studyjnym longplayem. Grísalappalísa to wyjątkowy kolektyw skupiający w swoich szeregach siedmiu znanych i cenionych na islandzkiej scenie muzyków. Grupa powstała w 2012 roku z inicjatywy artysty, poety i wokalisty Baldura Baldurssona oraz wokalisty Gunnara Ragnarssona (Jakobínarína). Pozostali członkowie zespołu to: Bergur Thomas Anderson (bas) i Rúnar […]

Utulę Thule

Farma pełna światła

autor: Steinunn Sigurðardóttir tytuł: Farma Heidy tłumaczenie: Jacek Godek rok: 2019 wydawnictwo: Kobiece liczba stron: 312 Kiedy podczas Gdańskich Targów Książki Karolina Gruszka czytała fragmenty książki Farma Heidy, świeżo zresztą wówczas przetłumaczonej przez Jacka Godka, zapadła mi w pamięć raczej historia o kobiecie, która zrezygnowała z kariery modelki dla pracy w gospodarstwie. Z czytanych fragmentów wyobraziłam sobie, że …

Artykuł Farma pełna światła pochodzi z serwisu .

Farerskie kadry

Czarodziej rylca

Podróże, zarówno te dalekie jak i nieco bliższe, pozwalają poznawać nowe kraje i kultury. Z każdym kolejnym szlakiem i rozmową dowiadujemy się czegoś nowego o świecie. Największym zaskoczeniem jest jednak moment, gdy w odległym kraju dowiadujemy się czegoś o naszej własnej ojczyźnie. Gdy historia poczty małego archipelagu odsłania sylwetkę słabo nam znanego rodaka. Bohater dzisiejszego […]

Artykuł Czarodziej rylca pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Pat i Norway

Kim są Nocne Kruki ?

Czy oglądałeś/aś kiedyś jakieś amerykańskie filmy gdzie była straż sąsiedzka? Złożona z ochotników, którzy wieczorami przemierzają sąsiedztwo w celu utrzymania porządku? Coś bardzo podobnego świetnie funkcjonuje w Norwegii! Mowa tu o Nocnych Krukach, czyli Natteravn.

Trochę historii
Organizacja Natteravnene została utworzona przez policję w 1990 roku. Powstała w miejsce ówczesnego "Utepatruljen" czyli patrolu zewnętrznego. Zamysłem Natteravnene miał być udział zwykłych, dorosłych, trzeźwych obywateli w utrzymaniu porządku na ulicach. Wszystko zaczęło się pod koniec lat 80-tych kiedy niektóre z ulic Oslo stały się niebezpiecznymi miejscami zwłaszcza w weekendy. Te miejsca zostały nawet zaznaczone czerwoną linią na mapie miasta i zalecano ich unikać, szczególnie w nocy. W 1989 roku Norwegia spojrzała w stronę swoich szwedzkich sąsiadów, którzy identyczną sytuację rozwiązali za pomocą Nattuglorna (organizacja Nocne Marki). Statystyki były bardzo obiecujące: problem agresywnej młodzieży terroryzującej centrum miasta zmalał w momencie pojawienia się dorosłych wolontariuszy. Pierwszy wspólny norweski obchód ulicami Oslo odbył się pierwszego maja 1990 roku. 
Organizacja jest apolityczna a w jej radzie zasiadają ochotnicy. W 1993 nazwa i logo (czarny ptak na niebieskim tle) zostały objęte ochroną aby uniemożliwić ich używanie do celów nie związanych ze statutem. 
Od 1993 do 2000 roku głównym sponsorem Nocnych Kruków była firma ubezpieczeniowa Vesta (obecnie Tryg). Firma ta jest dziś sponsorem wielu grup Nocnych Kruków w kraju. Grupy te działają pod tą samą nazwą ale ich logo to trzy czarne ptaki. Natteravnene posługujący się niebieskim logo działają na terenie Oslo i Akershus. 






Czym się zajmują?
Jak już wspomniałam, głównym zadaniem jest utrzymanie porządku na ulicach. Jednak nie polega to na karaniu i organizacja nie ma na celu bycia policją obywatelską. Jeśli zgubisz w nocy portfel/telefon, to bardzo możliwe że Natteravnene na niego trafią podczas patrolu i dostarczą do najbliższego posterunku policji. Jeśli ktoś nie jest w stanie zająć się sobą (np. po imprezie w mieście) to Nocne Kruki mogą zaoferować odprowadzenie do domu lub zamówienie taksówki. Latem 2012 roku w Bergen i Oslo funkcjonowało "Jentetaxi" - taxi dla dziewczyn, które odwoziło je bezpiecznie do domu. Natteravnene mieli numery kierowców zaangażowanych w projekt Jentetaxi i zamawiali taki transport w razie potrzeby. 

Ciekawostki
- Ptak w logo to wcale nie nocny kruk tylko wrona (kråkefugl)
- W Oslo noce są coraz bardziej niebezpieczne do tego stopnia, że wolontariusze nie chcą narażać swojego życia i nie patrolują niektórych miejsc
- Nie ma specjalnych wymagań żeby zostać nocnym krukiem. Wystarczy lubić chodzenie na zewnątrz bez względu na warunki atmosferyczne i mieć sympatię do innych, potrzebujących osób.
- Istnieje około 400 aktywnie działających grup Natteravn
- Natteravn może chodzić pieszo ale może też być MC-Ravn - krukiem na motorze!
- Natteravnene w Oslo jeżdżą komunikacją miejską za darmo

Bardzo lubię tą reklamę Tryg o 83-letniej babci Eldbjørg, która jest natteravn!



Słyszałeś/aś o Natteravnene? Co sądzisz o takiej formie mobilizacji?
Pozdrawiam, Pati

Nordic Talking

O języku norweskim słów kilka

To znany wielu osobom mechanizm. W Polsce przez jakiś czas uczymy się norweskiego w jednej ze szkół i idzie dobrze. Ale po przyjeździe do Norwegii następuje zderzenie z rzeczywistością i […]

Artykuł O języku norweskim słów kilka pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Norwegolożka

Frokostblanding #35 Czego mogą nauczyć nas Norweżki (i nie tylko)?

5 rzeczy, których mogą nauczyć nas Norweżki.

Stacja Islandia

Une Misère :: Sermon (recenzja)

Une Misère (ang. A Misery) to islandzki hardcore’owy kolektyw, który szturmem podbił tamtejszą scenę muzyczną, a następnie rozprzestrzenił się na resztę świata śpiewając o cierpieniu, rozpaczy i zrezygnowaniu. Motorem ich działań jest hasło No Wound Too Deep. Zespół został założony w 2016 roku przez grupę przyjaciół, który wcześniej udzielali się w różnych innych projektach, m.in. […]

poFIKAsz?

Szok kulturowy. Różnice między Polską a Szwecją.

Jakie są różnice między Polską a Szwecją? Choć geograficznie jesteśmy tak blisko siebie, to czasem mam wrażenie, że mentalnie oddaleni jesteśmy o całe galaktyki.   Ten wpis powstał na podstawie dyskusji na grupie facebookowiej Szwecja.Continue reading

Artykuł Szok kulturowy. Różnice między Polską a Szwecją. pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Pat i Norway

Jak w Norwegii upamiętnia się zmarłych?

1. Religia w Norwegii
Na początku krótki wstęp do tematu. Norwegowie, którzy nie wyrażą formalnego sprzeciwu, z miejsca stają się członkami narodowego kościoła luterańskiego. Nazywa się on Państwowy Kościół Norwegii i liczy ok. 80% wiernych. 
Jest to wyznanie protestanckie, więc tak jak w innych tego typu pastorzy mogą się żenić i zakładać rodziny. Jest tu również możliwe, aby kobiety pełniły funkcję pastora. Według statystyk, najbardziej aktywnymi i konserwatywnymi członkami kościoła są mieszkańcy zachodniej Norwegii.

2. Pogrzeb


å dø - umierać
en begravelse - pogrzeb
en kiste - trumna
en kistebegravelse - pochówek tradycyjny, w trumnie
kremasjon - kremacja
en sorg - smutek, żal, żałoba
å kondolere - składać kondolencje
Kondolerer. - Moje kondolencje.
en kirkegård - cmentarz
en gravplass - miejsce pochówku

Pogrzeby w Norwegii różnią się od tych w Polsce. Po pierwsze, formą nabożeństwa. Najczęściej uczestnicy ceremonii dostają przy wejściu kartkę z rozpiską hymnów. Pogrzeb jest jedną z form służby kościoła. Podczas nabożeństwa wyraża się wdzięczność Bogu i symbolicznie przekazuje zmarłego w jego ręce. Kolorem liturgicznym dla pogrzebów jest fiolet, jednak w użyciu są zarówno białe trumny jak i kwiaty. Również inne kolory są podczas tej ceremonii dopuszczalne. 

Nabożeństwo rozpoczyna się preludą, następnie jest kilka słów wstępu i modlitwa. Pastor zazwyczaj opowiada o życiu zmarłego. Co lubił robić, czym się zajmował, w czym był dobry. W tym momencie również zazwyczaj odbywa się zapalanie świec. Podczas ceremonii czytany jest również fragment Biblii. Osoba czytająca nie musi być jednak pastorem a tylko osobą odpowiedzialną za pogrzeb. W trakcie całego wydarzenia kilkakrotnie śpiewane są hymny i pieśni. Ponieważ ma to być forma pożegnania ze zmarłym, często można usłyszeć ulubioną muzykę osoby, która odeszła. Czytałam o pogrzebach podczas których grano największe przeboje Pink Floyd.

3. Tradycje

W Norwegii pogrzeb traktowany jest jako pożegnanie ze zmarłym oraz danie rodzinie szansy na nowy start. Dlatego też po pogrzebie nie ma żałoby podobnej do tej w Polsce. Najbliższa rodzina zmarłego nie ubiera się w czarne/stonowane kolory, również uczestnictwo w zabawach nie jest postrzegane jako brak szacunku dla zmarłego. Nie jest jednak tak, że Norwegowie to bezduszne kreatury, które tylko chcą zakopać zmarłego i żyć dalej swoim beztroskim życiem. Chodzi tu raczej o to, że żałobę noszą w sercu. Wynika to też z samych uwarunkowań kulturowych - Norwegowie nie są typem ludzi, którzy lubią dzielić się swoim życiem z innymi, obcymi ludźmi. 

W dawnych czasach bardzo ważną częścią pogrzebu był transport zmarłego do miejsca pochówku dokonywany przez najbliższą rodzinę. Poniżej namalowany ponad 120 lat temu obraz, którego autorem jest Gunnar Berg, przedstawiający transport zmarłego na Lofotach.

Tu, poniżej transport zmarłego konno w 1923 roku. Podążają za nim mieszkańcy wsi i członkowie rodziny.

Same cmentarze są tu zazwyczaj częścią przykościelną. Rzadko spotyka się specjalnie wydzielone kaplice, pochówek odbywa się na przykościelnej przestrzeni. Same nagrobki różnią się też wyglądem od tych które spotykamy w Polsce. Są to stojące lub leżące tablice z imieniem, nazwiskiem, datą urodzenia i śmierci.



Popularne są tu okrągłe wieńce z kwiatów. Często mają kolory flagi norweskiej, jednak spotyka się również wieńce wielokolorowe. Kolejnym zaskoczeniem jest, że popularne w Polsce chryzantemy - wręcz sztandarowy kwiat Święta Zmarłych - tu w Norwegii są po prostu elementem ozdoby domu. Bardzo ładnym i bardzo drogim elementem ozdoby. Są właściwie niespotykane na pogrzebach, nagrobkach czy cmentarzach. 



Pomimo, że w norweskim kalendarzu jest Allehelgensdag - Dzień Wszystkich Świętych to nie jest dniem wolnym od pracy (po reformie z 1770 roku). Same "obchody" zostały również przeniesione na pierwszą niedzielę listopada. Chociaż dla każdego jest to sprawa indywidualna kiedy jedzie na cmentarz (i czy w ogóle jedzie). Kiedy opowiedziałam Ørjanowi, że w Polsce takim stałym dniem jest 1 listopada, przyznał, że Norwegii tego brakuje. Że brak jest takiego wyciszającego dnia, który byłby poświęcony tylko osobom zmarłym. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie pierwszy listopada właśnie to oznacza. Spokojny dzień, żeby wspomnieć byłych członków rodziny i spotkać się z tymi żyjącymi aby przeżyć te chwile razem.  

źródło:
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/gravferd-i-kirken/gangen-i-seremonien/
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/gravferd-i-kirken/planlegginga/
http://kirken.no/nb-NO/gravferd/informasjon-om-gravlegging-kremasjon-gravplasser-og-gravminner1/
http://no.wikipedia.org/wiki/Begravelse
źródło obrazów:
link po kliknięciu w zdjęcie

Wpis powstał w ramach akcji "W 80 blogów dookoła świata" 25 października 2014 roku. Niektóre informacje zostały zmodyfikowane/poprawione w późniejszym czasie. 

Linki do reszty blogów piszących dziś na ten temat:















Pozdrawiam, Pati :)

Kierunek Dania

Halloween w Danii

Czy Halloween w Danii to tradycja nowa? Kiedy się pojawiła i czy jest popularna? Na te pytania spróbuję odpowiedzieć w […]

Artykuł Halloween w Danii pochodzi z serwisu .

Pat i Norway

Co straszy w Norwegii?

Dziś na blogu przeczytacie o niektórych postaciach pojawiających się w norweskich wierzeniach ludowych. Wiara w mistyczne stworzenia ma bardzo długą tradycję.

TROLL

Istnieje wiele rodzajów trolli w Norwegii. Większość z nich to duże, brzydkie i nie do końca mądre istoty. Legenda głosi, że kontakt trolla z promieniami słonecznymi kończy się na przemianie go w kamień. Może dlatego mamy tu tyle skał? 



HULDRA

Huldra to piękna, młoda dziewczyna żyjąca w lesie. Swoim pięknem zwabia do siebie mężczyzn, żeby następnie ich zabić. Jedynym co ją wyróżnia jest krowi ogon. W wielu przekazach istnieją wzmianki o tym, jak huldra zakochała się w zwabionym przez siebie mężczyźnie, para wzięła ślub a krowi ogon odpadł - ściągając tym samym klątwę ciążącą na dziewczynie.


DRAUGEN

Jest to duch żyjący na morzu. Sprowadza śmierć na żeglarzy . Draugen jest nazywany też trollem morskim. 

NØKKEN

Stwór żyjący w wodach stojących, słodkich, głównie w lasach. Zwabia swoje ofiary grając piękną muzykę. Następnie zaciąga człowieka do wody i topi.

VETTEN

To nadnaturalna postać żyjąca w pobliżu gospodarstw domowych. Są czymś pomiędzy stworzeniami podziemnymi i gnomami. Są to stosunkowo przyjazne stworzenia, jeśli się im pomaga. Podania mówią, że gospodarz musiał być miły dla tych postaci jeśli chciał uzyskać jakieś plony w swoim gospodarstwie.

Pozdrawiam,
Patka

Kierunek Norwegia

Stalheim – wodospady, kręte drogi i widoki

Stalheim to zapierające widoki na wyciągnięcie ręki. I na każdym kroku. Żeby zobaczyć cudowną panoramę, nie musisz ruszać na kilkugodzinny trekking (ale możesz). Kilka minut jazdy wąską drogą, pare tuneli i piękne widoki przed Tobą. A to dopiero początek atrakcji w tych malowniczych okolicach otoczonych z każdej strony górami.     Stalheim   Stalheim to nieduża wieś znajdująca się w Voss w Hordaland, tuż obok granicy z regionem Sogn og Fjordane (7 km od Gudvangen). Leży w urokliwej dolinie Nærøydalen. Tym, co przyciąga wiele osób do Stalheim, jest położony we wprost wymarzonej lokalizacji Hotel. Zaczęło się bardzo dawno, bo już w 1647 roku, kiedy to Król otworzył tutaj trasę pocztową. Po stu latach od otwarcia drogi pocztowej w miejscowej farmie zatrzymywało się tak wiele podróżujących osób, że aby ich wszystkich pomieścić, właściciel wybudował kolejny budynek (karczmę można obejrzeć w pobliskim muzeum). Pierwszy hotel otwarto w 1885 roku, znajdowało się w nim  wtedy 20 łóżek, a już w 1895 ponad 160. Hotel działa do dzisiaj i sam w sobie jest okoliczną atrakcją. 124 pokoje urządzono w norweskim, raczej skromnym, stylu. Kuchnia serwuje lokalną tradycyjną kuchnię. I to wszystko z widokami za milion dolarów. W ogrodzie należącym do hotelu znajduje się również najlepszy punkt widokowy na tę okolicę. Warto zapytać obsługę o zgodę i spojrzeć na dolinę akurat z tej perspektywy. Ten widok to od setek lat inspiracja dla artystów z różnych zakątków Norwegii i świata. Trudno się temu dziwić.     Droga   Trochę kilometrów już po Norwegii przejechała, nie jedną krętą i stromą drogę mam za sobą, ale mimo to Stalheimskleivi zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Droga wiodąca z hotelu w dół doliny powstała w latach 1842–1846, mierzy tylko 1,3 km i jest tam aż 13 bardzo ostrych zakrętów. Jest to jedna z najbardziej stromych dróg na Północy, nachylenie wynosi aż 18%, a momentami nawet 25%. Dodatkowo jest to bardzo wąska trasa, a od 2011 droga jednokierunkowa (możemy zjechać tylko w dół). Jeżeli nie czujecie się za kierownicą pewnie, odradzam. Oprócz tego, że Stalheimskleivi jest bardzo stromą drogą, to serwuje nam co chwilę dodatkowe wrażenia w postaci przepięknych widoków. Jadąc mijamy dwa wodospady Stalheimfossen oraz  Sivlefossen. Wrażenia i widoki bezcenne. Jak dostać się do tej drogi? Należy trasą E16 dojechać do Stalheim Hotel, a kilka metrów za nim znajduje się Stalheimskleivi. Trasa zamknięta jest zazwyczaj w sezonie zimowym oraz podczas trudnych warunków atmosferycznych. W moim subiektywnym rankingu jest to norweska droga, która przysporzyła mi do tej pory najwięcej emocji. Od zachwytu przez spory lęk. Na pewno przejadę się tam jeszcze kilka razy!     Wyświetl ten post na Instagramie.   Stalheimskleiva by drone 🛰️ Post udostępniony przez Conor Luddy 🇮🇪 (@opticonor) Maj 12, 2019 o 2:29 PDT     Wodospad Kiedy odwiedzimy już okolice hotelu, popatrzymy na piękne widoki i przejedziemy się po nadzwyczaj krętej trasie, polecam wybrać się nad wodospad Stalheimfsossen. Nie jest on szczególnie popularny, a prezentuje się naprawdę dobrze. Tuż przed drogą prowadzącą do Stalheimfsossen, niedaleko zjazdu ze Stalheimskleivi, znajduje się mały parking. Stamtąd około 15 minut spaceru po leśnej dróżce i jesteśmy. Obok wodospadu znajduje się taras widokowy, z którego możemy z dość bliskiej odległości oglądać spadającą z wysokości 126 metrów wodę. Strome skały po bokach, dość wysokie góry i mnóstwo kamieni z każdej strony dodają temu miejscu klimatu. Wizyty nad wodospadem nie może zabraknąć podczas wycieczki po okolicy.     Okolice   Stalheim jest dobrym wyborem, jeżeli chodzi o bazę wypadową. Zarówno w bliskich, jak i dalszych okolicach znajduje się mnóstwo pięknych miejsc. Gdzie wybrać się będąc w tym miejscu? ◾️ Do Muzeum Ludowego w Staleheim. ◽️Na trekking z hotelu Stelheim w kierunku Nåli (piękne widoki, około 2 godziny drogi w dwie strony). Trekking oficjalnie nie jest zaliczany do trudnych, ale mając lęk wysokości lub przestrzeni, można mieć problem. Część trasy jest osłonięta i prowadzi po dość stromym zboczu. Na końcu trasy znajdują się pozostałości starej farmy, ale to widoki są zdecydowanie największym atutem tego miejsca. ◾️ Sivle gard, czyli stara farma znajdująca się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. W tym miejscu znajduje się również dom do wynajęcia Kårastova. ◽️Kolejny trekking, na który można się wybrać to zdobycie szczytu Jordalsnuten (charakterystyczna okrągła góra). Czas, jaki trzeba zarezerwować na tę wędrówkę to około 4 godziny (w dwie strony). ◽️ Rejs z Gudvangem do Flåm. Na temat tych lokalizacji pisałam więcej w poprzednich wpisach tutaj i tutaj. We Flåm warto przejechać się słynną kolejką Flåmsbana, przez wielu nazywaną jedną z piękniejszych na świecie.   To jak, udało mi się przekonać Ciebie, że te miejsca są naprawdę warte zobaczenia? Sylwia.  

Artykuł Stalheim – wodospady, kręte drogi i widoki pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Utulę Thule

“Independent scholar”

“To pani bada sztukę skandynawską, tak?”, zapytała pewna profesor po moim czwartkowym wykładzie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zabawne, bo z punktu widzenia polskiego systemu szkolnictwa wyższego to ona bada sztukę skandynawską, nie ja. Spotkałyśmy się kilka lat temu na konferencji, gdzie przedstawiała wyniki swojej analizy porównawczej dzieł Weissa i Muncha. Jako specjalistka od …

Artykuł “Independent scholar” pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

"Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy"

Czy to prawda, że w Szwecji wszyscy mają tyle samo pieniędzy i nie ma oligarchów? Że  Szwecji znikają kościoły i pojawiają się meczety? Że podatki w Szwecji są przytłaczające? Że w Szwecji wszyscy są równi i panuje tu wolność słowa? No i że w Szwecji nie ma już własnych marek, bo wszystko albo zbankrutowało, albo zostało sprzedane?

Odpowiedzi na takie i inne pytania udziela Maciej Zborowski w książce Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy, której formuła przypomina mi zbiór dwudziestu mini-wykładów. Na początku jest teza (mit), dotycząca jednego z następujących aspektów: równość, skład etniczny ludności, życie duchowe w kraju Trzech Koron, gospodarka, polityka czy historia, np. "Szwecja to istny raj dla imigrantów", "W Szwecji dominującą pozycję ma państwowy Kościół luterański", "Dla szwedzkiej młodzieży ich ojczyzna to kraina mlekiem i miodem płynąca", "Szwedzka edukacja jest na wysokim poziomie" czy "W Szwecji - podobnie jak w całej Europie - chłopi byli warstwą ciemiężoną". Potem na kilku stronach autor omawia statystyki, zbiera dane w tabele lub wylicza przykłady w punktach, pokazuje wykresy, przytacza cytaty z prasy i telewizji, artykułów naukowych, książek i stron internetowych. Na podsumowanie każdego rozdziału zapada werdykt, najczęściej odpowiadający także na pytanie, które autor zadaje we wstępie: "Czy w ogóle możliwe jest opisanie wybranych aspektów kraju w sposób zero-jedynkowy, w biało-czarnych barwach?"

Choć okładka nie taka i format nie ten, mam wrażenie, że Maciejowi Zborowskiemu udało się stworzyć książkę na podobieństwo coffee table book - książki, której nie czyta się od deski do deski, tylko którą można przeglądać i czytać wybrane fragmenty (niektóre mini-wykłady mieszczą się na pięciu stronach), oglądać zdjęcia (zajmujące czasem całą, czasem pół strony zdjęcia przede wszystkim znanych postaci czy budynków związanych z danym tematem) i przyglądać się tabelom i wykresom, rzucać okiem na zabawne grafiki (na przykład tęczowego łosia albo wikinga z piernikowymi serduszkami w miejscu oczu). A co najważniejsze - kiedy tak książka tak leży sobie na stoliku i zachęca do przeglądania, ma prowokować do rozmowy. Do tego sprawdza się znakomicie, bo porusza tematy, które z obrazem Szwecji w tle to konwersacyjne samograje: oligarchowie, meczety, podatki, biurokracja, lenistwo... Osób które mocno interesują się Szwecją, książka pewnie nie zaskoczy, ale zebrane w jednym miejscu statystyki i argumenty mogą przydać się jako oręż w dyskusji na temat szwedzkich prawd i mitów. Mnie natomiast zaskoczyły mity, z którymi sama się nigdy nie spotkałam - o Szwecji słyszę w mediach częściej jako skrajnie świeckiej niż luterańskiej, o szwedzkiej młodzieży jako pogrążonej w depresji, a szwedzkiej edukacji jako przechodzącej kryzys).

W ciągu ostatnich paru lat kilkukrotnie miałam okazję w różnych miastach  i przy przeróżnych okazjach opowiadać o micie lagom jako filozofii życia i sposobu na szczęście. Kiedy zobaczyłam okładkę Nie takiej Szwecji lagom z tęczowym łosiem, hełmem wikingów (z rogami!) i talerzem pełnym cynamonowych bułeczek, spodziewałam się książki, która dyskutowałaby z lagom zawartym w popularnych poradnikach, takich jak TEN, rozliczenia się z tym, czy Szwedom do szczęścia potrzebne są świece, tacos, recycling i robienie na drutach. Dostałam pozycję, w której autor do pojęcia lagom podszedł z innej strony, ale z wnioskami, z którymi się zgadzam - Szwecja wcale nie jest taka lagom, ale jednocześnie po prostu nie jest czarno-biała. Bo żaden kraj taki nie jest. Lagom nie jest też obraz Szwecji widzianej z zewnątrz. Ten natomiast łatwiej dałoby się przedstawić jako mający tylko dwa kolory.

Werdykt: Warto mieć w swojej biblioteczce!

Maciej Zborowski Nie taka Szwecja lagom. 20 mitów o sąsiedzie z północy
Editio
2019

Nordic Talking

Czerwono biali i Biało – czerwoni. Recenzja książki.

W ramach wtorkowego przeglądu kulturalnego, zapraszam na recenzję książki „Czerwono biali i Biało – czerwoni. Dania, Polska, Północ – problemy sąsiedztwa kulturowego” autorstwa dr Włodzimierza Karola Pessela. Kinga Eysturland Literatura […]

Artykuł Czerwono biali i Biało – czerwoni. Recenzja książki. pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Kierunek Dania

Højskole, czyli duński fenomen edukacyjny

Højskole, czyli w wolnym tłumaczeniu uniwersytet ludowy, to wynalazek wcale nie nowy, chociaż jego pierwotna idea z czasem ewoluowała. Pomysłodawcą […]

Artykuł Højskole, czyli duński fenomen edukacyjny pochodzi z serwisu .

Trolltunga

Ei helg i Trondhjem, czyli top 7 atrakcji w Trondheim

Sezon urlopowy już dawno za nami, ale nawet w listopadzie warto wyrwać się na weekend albo... pocieszyć się planowaniem kolejnego wyjazdu. Z paru polskich miast w bardzo krótkim czasie dostaniemy się nie tylko do Oslo czy Bergen, ale też do położonego ciut dalej na północ Trondheim. Pierwsza norweska stolica i trzecie największe miasto w kraju też ma co nieco do zaoferowania! My ze swojej strony polecamy w pigułce...… NidarosdomenSymbol miasta, który nie dorobił się póki co żadnej konkurencji.

Kierunek Norwegia

Norweska rodzina królewska

Norweska rodzina królewska postrzegana jest na świecie jako dość liberalna. Znając historię tego dworu, ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Inne określenia, jakie udało mi się znaleźć na ich temat to m.in. zabawni, “ludzcy”, łamiący wiele konwenansów, aktywni. Przez zagraniczne media nazywani są nawet jedną z najfajniejszych rodzin królewskich na świecie. Sondaże przeprowadzane w Norwegii pokazują również, że norweska rodzina królewska lubiana jest przede wszystkim przez swoich rodaków. Zacznijmy jednak od początku!     Wyświetl ten post na Instagramie.   Post udostępniony przez Det Norske Kongehuset (@detnorskekongehus) Maj 17, 2019 o 6:27 PDT   Król Harald V i Królowa Sonja Aktualnie na tronie Norwegii zasiada Król Harald V. Urodził się 21 lutego 1937. Jego matka to szwedzka księżniczka Marta Bernadotte, a ojciec to król Olaf V. Na świat przyszedł w okolicach Oslo, jako pierwszy książę urodzony na terenie Norwegii od ponad 567 lat. W czasie II Wojny Światowej przebywał w Szwecji oraz w Stanach Zjednoczonych. 29 sierpnia 1968 ożenił się z Sonją Haraldsen, obecnie Królową Norwegii Sonją. Nie była to łatwa sprawa, aby uzyskać pozwolenie na ślub Król Harald musiał czekać aż 9 lat. Nad pozwoleniem na małżeństwo debatowało wiele osób, król Norwegii, parlament, premier. Spowodowane było to pochodzeniem przyszłej Królowej. Pochodziła z “normalnej” rodziny, bez szlacheckich korzeni. Podobno sam Król Haralad V miał powiedzieć, że albo poślubi Sonję, albo nie ożeni się w ogóle. Po latach życia w tajemnicy w 1968 zakochani wzięli ślub. Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci – córki Marty Ludwiki oraz syna Haakona Magnusa. Królem Norwegii Harald V został w 1991 roku wieku 54 lat. Jego motto to stwierdzenie “Alt for Norge”, czyli “Wszystko dla Norwegii”. Po zaprzysiężeniu Królewska Para wyruszyła w podróż po Krainie Fiordów.       Wyświetl ten post na Instagramie.   I kveld holder Kongeparet gallamiddag for storting og regjering. Middagen er en årlig begivenhet, innstiftet som fast tradisjon av Kong Haakon i 1906. Kronprinsparet og Prinsesse Astrid er også til stede. Foto: Håkon Mosvold Larsen @ntb_scanpix #kongehuset #kongharald #dronningsonja #kronprinshaakon #kronprinsessemettemarit #detkongeligeslott #gallamiddag #galla Post udostępniony przez Det Norske Kongehuset (@detnorskekongehus) Paź 25, 2018 o 12:32 PDT   Haakon Magnus Jego Królewska Wysokość Książę koronny Haakon Magnus przyszedł na świat 20 lipca 1973 Od 1991 roku jest następcą norweskiego tronu. Studiował m.in. w Stanach Zjednoczonych oraz w Anglii. Po objęciu władzy jego tytuł będzie brzmiał król Haakon VIII. Książę angażuje się w działalność na rzecz ochrony środowiska, interesuje się m.in. innowacyjnymi rozwiązaniami w norweskim przemyśle oraz biznesie. W wolnym czasie przyszły król Norwegii uprawia surfing oraz jeździ na nartach. Przez większość Norwegów jego postać darzona jest szacunkiem i zaufaniem. Sam Książę sprawia wrażenie ciekawego człowieka ze sporym poczuciem humoru. W 2001 ożenił się z Mette-Marit Tjessem Høiby, co wywołało nie lada sensację w Norwegii. Jego przyszła żona była samotną matką, pracującą dawniej jako kelnerka. Dla wielu nie była to dobra kandydatka na przyszłą Królową Fiordów, o czym otwarcie dyskutowano w mediach. Mette-Marit miała bardzo ciężki początek drogi na królewskim dworze. Pojawiały się nawet opinie, że Haakon zdecyduje się na ślub, powinien zrzec się tytułu. Po latach jednak zjednała sobie przychylność i sympatię Norwegów, działając m.in. aktywnie na rzecz potrzebujących. W 2018 roku opinię publiczną zszokowała bardzo smutna wiadomość. U księżnej Mette-Maritt zdiagnozowano w 2018 nieuleczalną chorobę. Przyszła Królowa choruje na samoistne włóknienie płuc. Mimo choroby księżna stara się dalej wypełniać obowiązki związane z jej tytułem. Para doczekała się dwójki dzieci -syna Księcia Sverre Magnus oraz córki Księżniczki Ingrid Aleksandry, która jest obecnie druga w kolejce do norweskiego tronu.       Wyświetl ten post na Instagramie.   Gratulerer med dagen! 🇳🇴🇳🇴🇳🇴 Kronprinsfamilien hilste barnetoget i Asker utenfor Skaugum fra klokken 8.15. Nå bærer det inn til Slottet for å ta imot barnetoget i Oslo fra Slottsbalkongen. Foto: Marius Gulliksrud, Stella Pictures og Lise Åserud @ntb_scanpix #kongehuset #17mai #constitutionday #kronprinshaakon kronprinshaakon #kronprinsessemettemarit #prinsesseingridalexandra #prinssverremagnus #skaugum #crownprincehaakon #crownprincessmettemarit #bunad #princessingridalexandra #princesverremagnus Post udostępniony przez Det Norske Kongehuset (@detnorskekongehus) Maj 17, 2019 o 12:47 PDT   Marta Ludwika Marta Ludwika to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjna postać w norweskiej rodzinie królewskiej. Księżna urodziła się w 22 września 1971 w Oslo. Jest najstarszym dzieckiem pary królewskiej. Marta Ludwika z wykształcenia jest fizjoterapeutką. W 2002 roku wyszła za mąż za znanego norweskiego pisarza Ariego Behna, z którym ma trójkę dzieci. Małżeństwo nie przetrwało próby czasu i w 2017 wzięli rozwód. Marta Ludwika chciała spełniać się zawodowo i dlatego postanowiła zrzec się części swojego tytułu. Aktualnie jej oficjalne obowiązki związane z rodziną królewską obejmują obszar związany z osobami niepełnosprawnymi. Zajmuje się m.in. wyrównaniem szans osób niepełnosprawnych, propagowaniem aktywności wśród tych osób oraz ich wsparciem. Marta Ludwika to również autorka kilku książek,  pracuje w mediach, jest m.in. szefem produkcji kilku norweskich seriali. Skandal W 2019 roku Marta Ludwika wprowadziła swoją rodzinę w niemałe zakłopotanie. Związała się z Durekiem Verrett, który jest znanym w Hollywood…szamanem! Wybranek Księżniczki sam o sobie mówi jako o duchowym przewodniku, który nie tylko leczy choroby (nawet raka!), ale nawet rozmawia ze zmarłymi. A jak poznał się z Księżniczką? W poprzednim wcieleniu, w którym był oczywiście nikim innym jak Królem. W Norwegii zaczęto debatę, czy w zaistniałych okolicznościach, aby księżniczka nie powinna oficjalnie zrzec się swojego tytułu. Wywołało to sensację na całym świecie, a norweskie media przez pewien czas żyły wyłącznie tą sprawą. Największe oburzenie wśród Norwegów wzbudziło wykorzystanie tytułu do celów komercyjnych. Marta Ludwika i jej ukochany zaplanowali wspólną trasę, podczas której mieli opowiadać m.in. o swojej miłości. Nazwa tego przedsięwzięcia brzmiała “Księżniczka i Szaman”. Sama Marta Ludwika po czasie przeprosiła i przyznała, że użycie tytułu książęcego do celów komercyjnych było błędem. Wspólnie z rodziną królewską uznali, że od tej pory Marta Ludwika używa swojego tytułu tylko i wyłącznie pełniąc oficjalne obowiązki, nie nadużywając kolejny raz zaufania mieszkańców Norwegii. W internecie do dzisiaj możemy znaleźć masę niepochlebnych komentarzy na jej temat.     Wyświetl ten post na Instagramie.   Gratulerer med dagen, Prinsesse Märtha Louise🎈 Foto: Carina Johansen @ntb_scanpix #kongehuset #prinsessemärthalouise Post udostępniony przez Det Norske Kongehuset (@detnorskekongehus) Wrz 21, 2019 o 11:43 PDT   Norweska rodzina królewska To co może podobać się innym w norweskiej rodzinie królewskie, to ich starania, aby w miarę […]

Artykuł Norweska rodzina królewska pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Nordic Talking

Najpiękniejsze miejsca w Finlandii? Spróbujmy je znaleźć z Asią Kocon.

Hasło brzmiało: pokaż nam swoje najpiękniejsze miejsca w Finlandii. Zadanie okazało się być niezwykle trudne. Zapraszamy na opowieść Asi Kocon.  Cześć wszystkim miłośnikom Północy! Mam na imię Asia i od […]

Artykuł Najpiękniejsze miejsca w Finlandii? Spróbujmy je znaleźć z Asią Kocon. pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Kierunek Norwegia

Jesień nad fiordami – pomarańczowo mi!

Dzisiaj zabieram Was na mały spacer pt. “Jesień nad fiordami”. Będzie dużo koloru pomarańczowego, widoków i jeszcze więcej spokoju. Fiordy jesienią wyglądają obłędnie. I nie, nie przeszkadza to, że jest to zazwyczaj czas przepełniony deszczem, a ośnieżone szczyty dają znać, że już za moment czas na zimę. Jeżeli nie lubisz jesieni, odwiedź o tej porze roku fiordy. Możliwe, że zmienisz zdanie. Trzymam za to kciuki!     Norweska jesień W październiku szczyt sezonu Norwegia ma już dawno za sobą. Wiele campingów jest już nieczynnych, a do listy zamkniętych dróg i szlaków codziennie dołączają nowe. Jest chłodno, mokro, mgliście. I pięknie. Pewnie większość osób, które jesienne wędrówki ma za sobą, zgodzi się ze mną, że ten czas w roku jest bardzo urokliwy. Tylko trzeba się spieszyć, bo po kolorowej jesieni przychodzi ta szara, ciemna i bardzo zimna.     Mgła Jesienią pomiędzy górami i fiordami mgła daje prawdziwe popisy. Jej taniec możemy podziwiać praktycznie od świtu do zmierzchu. Czasami przeszkadza, bo kiedy nacieszymy się już jej widokiem, przyjemnie byłoby zobaczyć jesienne krajobrazy. Jeżeli mgła zasłania cały widok, warto poczekać. Tak samo, jak nagle wszystko może ukryć się za gęstą mgła, tak samo po paru chwilach mgłą może odsłonić przed nami przepiękne krajobrazy. Oprócz mgły zazwyczaj towarzyszem podróży jest deszcz. Wędrówki w deszczu to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. To norma.     Co warto wziąć ze sobą? Każdy, kto wybiera się niedługo w okolice fiordów, powinien być dobrze przygotowany. Przede wszystkim trzeba zabrać ze sobą zdrowy rozsądek, pogoda jest jeszcze bardziej zmienna. Śnieg, ulewy, wichura. Musimy pamiętać, że o tej porze roku to wszystko może na nas czekać. Słuchajmy lepiej doświadczonych, nie wchodźmy bez przygotowania na zamknięte trasy. A co może przydać się tym, którzy po prostu chcą wybrać się na dłuższy jesienny spacer z widokami? Weź ze sobą:   🍁 Termos z ciepłą herbatą, kawą. 🍁Warto mieć ze sobą kartusz. Kiedy jest chłodno, ciepłe jedzenie dodaje dużo energii. 🍁Rękawiczki, czapki, szaliki, deszczak, nieprzemakalne buty. To co warto mieć ze sobą w tym kraju praktycznie przez cały rok. 🍁Tak, jesień to już jest czas na wełnę lub bieliznę termoaktywną. 🍁W ciepłe dni fajnie zabrać ze sobą hamak. Spadające liście oglądane z tej perspektywy są naprawdę fajne. 🍁A na długie wieczory przyda się zapas świeczek, planszówki i grzane wino. 🍁Jeżeli jednak jesienią najbardziej czekacie na zimę, sprawdźcie koniecznie ten wpis >>> 🍁 Sprawdzaj często prognozy pogody. Polecam stronę yr.no   Oprócz tego warto przy planowaniu wędrówek brać pod uwagę, że z każdym słońce zachodzi coraz szybciej dzień. Jesienią bardzo dużo zwierząt zbliża się do dróg i domostw. Podróżując, zwłaszcza wieczorami, trzeba mieć oczy naprawdę szeroko otwarte.     Co roku nie mogę się zdecydować, o jakiej porze norweskie fiordy są jak dla mnie najpiękniejsze. Chyba zdecyduję się na opcję, że fiordy urzekają przez cały rok, a każda pora roku przedstawia je w zupełnie nowej odsłonie. A jak Wam podoba się jesień nad fiordami? Sylwia.   Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez SYLWIA | BLOG O NORWEGII 🇳🇴 (@kierunek_norwegia) Paź 22, 2019 o 11:32 PDT

Artykuł Jesień nad fiordami – pomarańczowo mi! pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Norwegolożka

Jesienne ditt og datt

Jesienny miszmasz linkowy z Norwegią i językiem norweskim w roli głównej.

Utulę Thule

Mówisz o sobie: artystka

Sztuka na Islandii to już nie tylko artyści islandzcy. Coraz widoczniejsze są tam również działania naszych rodaczek. Rozmawiałam z Wiolą Ujazdowską i Agnieszką Majką. W ostatnim czasie skontaktowałam się z dwiema polskimi artystkami tworzącymi na Islandii. Choć różnią się wykształceniem, charakterem swojej artystycznej działalności i obszarem zainteresowań, sylwetki obu naszych rodaczek pokazują pewną różnicę traktowania …

Artykuł Mówisz o sobie: artystka pochodzi z serwisu .

Pat i Norway

TV-AKSJONEN 2019

Dziś w całej Norwegii odbywa się TV-AKSJONEN. Na załączonej infografice znajdziesz najważniejsze informacje!


SKANDIS

Runiczna blaszka z Ulvsunda (U AST1;150) – amulet przeciw „powtórnie chodzącym” czy raczej ochrona przed nieumiejętnym ryciem run?

Bohaterka dzisiejszego wpisu, niewielka blaszka znaleziona w Ulvsunda, jest raczej dość mało znanym zabytkiem runicznym. A szkoda. Sama pierwszy raz natknęłam się na nią czytając pracę doktorską Sofii Pereswetoff-Morath i właśnie w oparciu o tekst szwedzkiej badaczki chciałam Wam opisać ciekawy, choć niestety nie odczytany w pełni amulet. W 1939 roku w Ulvsunda (dzielnica admistracyjna... Czytaj dalej →

Trolltunga

Hvem sin bil er det? Wyrażanie przynależności po norwesku

Czy w języku norweskim istnieją przypadki? Na szczęście nie takie, które byłoby szczególnie widać i które sprawiałyby trudności w odmianie, a zakamuflowane – mianownik, czyli absolutnie podstawowa forma, oraz dopełniacz, który pomaga nam wyrazić, że coś do kogoś należy. Po norwesku określamy go jako S-genitiv, bo tworzymy go właśnie poprzez dodanie końcówki -s do rzeczownika:Agatas bil – samochód AgatyBenjamins bok – książka Benjaminafamiliens hus – dom rodzinyjentas bror – brat

Nowa w Szwecji

Aplikacje Mobilne Niezbędne w Szwecji

Szwecja aplikacjami stoi - obecnie przez apki można załatwić w Szwecji niemalże wszystko. Poczynając od spraw urzędowych, na zakupach kończąc, tutaj do wszystkiego znajdziecie aplikację. Oto lista mobilnych apek, bez których nie można obyć się w tym skandynawskim kraju - zarówno dla turystów, jak i dla tych, którzy się już nieco zasiedzieli. Język Google Translate To oczywista oczywistość w każdej zagranicznej podróży. Należy jednak pamiętać, że język polski nie jest językiem germańskim, a więc jego gramatyka jest zupełnie inna niż w języku szwedzkim. Dlatego gorąco polecam tłumaczenia szwedzki - angielski - szwedzki. Google dużo lepiej sobie radzi między tymi dwoma językami i daje prawie 100-procentową gwarancję poprawnego gramatycznie tłumaczenia. Wiedzieliście, że w Google Translate można już tłumaczyć głos, a nawet całe konwersacje? Duolingo To aplikacja do nauki języków, ale dzięki niej poznacie najbardziej przydatne w Szwecji zwroty, powiedzenia oraz nauczycie się na nie odpowiadać i reagować. Transport Google Maps Bez nawigacji nie ma życia! Google Maps obsługują trasy dla samochodów, rowerów, pieszych, transport publiczny, a nawet... elektryczne hulajnogi. I całkiem nieźle im to wychodzi! SJ Oficjalna aplikacja szwedzkich kolei. Umożliwia wyszukanie trasy, zakup biletu na pociąg oraz informuje o ewentualnych opóźnieniach. Swedavia Aplikacja ta pozwala na monitoring lotów na prawie wszystkich szwedzkich lotniskach. Regionalne aplikacje transportowe Obsługują całą komunikację w danych regionach - pociągi, autobusy, tramwaje i inne kolektywne środki transportu. Można zaplanować w nich trasę oraz zakupić bilety. Sprawdźcie jakie aplikacje działają w regionie, w którym akurat jesteście. Przykłady: Sztokholm - SL Västra Götaland i Göteborg - Västtrafik Skåne i Malmö - Skånetrafiken Aplikacje lokalne Pozwalają poruszać się w granicach poszczególnych miast na rowerach oraz elektrycznych skuterkach (hulajnogach). W przypadku Malmö są to: Hulajogi - Lime, VOI, Tier, Circ Rowery - Donkey Republic, Malmö by bike Taksówki - Taxi Skåne, UBER Sprawdźcie, jakie apki działają w mieście, w którym jesteście! Parkowanie EasyPark, Parkster, APCOA Parkowanie w szwedzkich miastach to nie lada wyzwanie, nie tylko ze względu na brak miejsc. Oznaczenia na parkingach są dość tajemnicze i nie są jasne dla większości turystów, a nawet samych mieszkańców Szwecji. Powyższe aplikacje pomogą Wam zlokalizować najbliższy parking oraz podpowiedzą jaka jest opłata i kiedy jest ona wymagana. Można w nich też wygodnie zapłacić za parking, i to dokładnie za tyle, ile na nim staliście - bez przepłacania. W razie kontroli, warto za szybą zostawić informację jakiej apki użyliście. Pogoda W Szwecji niezbędna jest też dokładna aplikacja pogodowa. Tutaj pogoda zmienia się z minuty na minutę. U mnie najbardziej sprawdza się niemiecka apka Pogoda&Radar - bezbłędnie przewiduje drogę chmur na niebie przez najbliższe godziny. Jedzenie OnlinePizza, Hungrig, Foodora, Mat.se To najpopularniejsze aplikacje pozwalające na zakup jedzenia na wynos z restauracji - z dostawą prosto do domu. Karma To świetna apka, której założeniem jest redukcja food waste. Kawiarnie i restauracje sprzedają w niej po dużo zaniżonych cenach jedzenie, którego nie zużyją. To również super opcja, aby zaoszczędzić na restauracyjnym jedzeniu, które w Szwecji, cóż, nie jest najtańsze. Pincho Nation Pinchos to sieć bardzo ciekawych restauracji, w których nie ma kelnerów. Jedzenie zamawia się wyłącznie przez dedykowaną aplikację. Porcje są malutkie, wszystko wygląda jak dla krasnoludków, ale dzięki temu można spróbować kilku dań. Swoje aplikacje mają również inne popularne szwedzkie sieciówki, na przykład: Max Express od Max Hamburgare Sibylla Espresso House Zakupy ICA, Willy's, Coop To trzy najpopularniejsze w Szwecji sieci marketów, które prowadzą sprzedaż online - z dostawą do domu albo odbiorem w sklepie. Nawet jeśli nie macie zamiaru robić zakupów online, można w nich łatwo sprawdzić i porównać ceny produktów. Swoją aplikację ma nawet państwowa sieć sklepów monopolowych - Systembolaget. Blocket, Tradera To odpowiedniki polskiego OLX oraz Allegro. Znajdziecie tam absolutnie wszystko - od używanych rzeczy przez samochody i nieruchomości do ofert pracy. Płacenie Aplikacja banku Jeśli macie konto w szwedzkim banku, koniecznie ściągnijcie apkę tego banku. Pozwala ona na robienie przelewów czy administrację kontem oraz kartą płatniczą. Aby ją mieć, potrzebne jest jednak... BankID Posiadając BankID oraz Mobilt BankID, załatwicie w Szwecji niemalże każdą sprawę bez ruszania się z sofy. To elektroniczna autoryzacja i weryfikacja wszelkich płatności, wniosków oraz logowania do większości serwisów - odpowiednik polskiego profilu zaufanego, ePUAP oraz podpisu kwalifikowanego w jednym. A jeśli macie już aplikację bankową oraz Mobilt BankID, to możecie mieć także... Swish To taki polski Blik, z tym, że o wiele bardziej popularny. Przelewy na numer telefonu są natychmiastowe i ogromnie ułatwiają życie. Swishem zapłacicie na bazarkach, podczas zakupów używanych rzeczy przez Blocket, wspomożecie bezdomnego, a także szybko oddacie znajomemu pieniądze za lunch. Sprawy urzędowe Kivra To cyfrowa skrzynka pocztowa. Współpracuje ze szwedzkimi urzędami, ubezpieczycielami, dostawcami mediów czy bankami. Dostaje się na nią ważne pisma, faktury, a nawet PITy - przy jej użyciu można zrobić też rozliczenie podatkowe. Realna skrzynka pocztowa zaś unika tym samym przyjmowania niepotrzebnej makulatury. Skatteverket, Försäkringskassan Szwedzki Urząd Podatkowy oraz odpowiednik ZUSu również posiadają swoje aplikacje. Szczególnie przydatna jest apka Försäkringskassan - tam z poziomu aplikacji można szybko zgłosić VAB, czyli opiekę nad chorym dzieckiem w danym dniu. Do tych "najpoważniejszych" aplikacji z końca listy niezbędny jest oczywiście szwedzki numer personalny. Jak widać, bez niego życie w Szwecji jest nieco trudniejsze. W pozostałych apkach wystarczą podstawowe dane - adres mailowy oraz dane karty płatniczej. A Tobie, jaka aplikacja najbardziej przydaje się w Szwecji? Może Cię zainteresować również: 11 Najczęstszych Błędów Polskich Turystów w Szwecji Szwedzkie Savoir-Vivre, Czyli Czego Nie Robić w Szwecji Przeprowadzka Do Szwecji - Od Czego Zacząć?

Kierunek Norwegia

Wodospad Rjukandefossen w Hemsedal

Hemsedal to zimowa stolica tej części Norwegii. Gdy zrobi się chłodniej, spadnie śnieg lub stoki zostaną ośnieżone, wtedy małe miasteczko budzi się do życia i przyciąga naprawdę dużo osób z różnych części kraju. W lecie również jest tutaj co robić, bo po tych okolicach prowadzi wiele przyjemnych szlaków, mam wrażenie czasami trochę niedocenianych. Jest tutaj również bardzo ładny wodospad, do którego prowadzi prosta ścieżka przez las.     Rjukandefossen Jadąc drogą numer 52 z Hemsedal w kierunku Lærdal, po kilku minutach jazdy od centrum Hemsedal, o wodospadzie da Wam znać tablica informacyjna przy drodze. Trudno jej nie zauważyć, więc trafienie w to miejsce nie powinno być problemem. Za zjazdem znajduje się mały, darmowy parking. Od tego miejsca dzieli nas chwila spaceru przez las i już jesteśmy. Wodospad Rjukandefossen ma tylko 15 metrów wysokości, ale  mimo niewielkich rozmiarów wygląda naprawdę pięknie. Zwłaszcza w okresie dość deszczowym lub w czasie roztopów.     Sporą atrakcją tego miejsca jest możliwość przejazdu tyrolką tuż nad wodospadem. W ciepłe dni wiele osób patrząc na wodospad może wpaść na pomysł kąpieli w jego otoczeniu. Jest to zabronione, więc dla własnego bezpieczeństwa nie ryzykujcie. Zimą za to lubiący adrenalinę mogą wziąć udział we wspinaczce po zamarzniętym wodospadzie. Kawałek za wodospadem znajduje się drewniany mostek. Po przejściu możemy ruszyć w dalszą drogę i spojrzeć na wodospad Rjukandefossen z jeszcze innej strony.     Rzeka Hemsila, na której znajduje się ten wodospad, obfituje w ciekawe formacje skalne oraz kotły erozyjne. Jeden z nich możemy zobaczyć stojąc, na wcześniej wspomnianym wiszącym moście. Ten mostek to również świetny punkt widokowy. Z jednej strony wodospad, z drugiej piękne góry.     Jadąc w to miejsce, miejcie oczy szeroko otwarte. Niedaleko, tuż przy drodze, znajduje się ta niezwykle fotogeniczna chatka. Patrząc na nią, nie sposób nie pomyśleć o tym, jak wyglądałby świat po kilku latach bez ludzi.     Wybierając się w przejażdżkę po Norwegii, koniecznie zróbcie sobie małą przerwę nad tym urokliwym wodospadem. Jeśli w Hemsedal zamierzacie zostać dłużej, również nie pomijajcie tego miejsca w swoim planie zwiedzania. Nie tylko wysokie wodospady należą do pięknych! Sylwia.   Ps. A stąd już tylko godzina drogi do przepięknych okolic Lærdal. >>>

Artykuł Wodospad Rjukandefossen w Hemsedal pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Nowa w Szwecji

Szwedzkie Obywatelstwo: Obalamy Mity

Emigracja to zawsze trudny temat. Niektórzy nigdy nie czują się w obcym kraju jak w domu, inni zaś asymilują się na tyle, że zaczynają myśleć o postaraniu się o nowe obywatelstwo. Szwedzkie obywatelstwo to popularny temat, który obrósł w kilka powielanych mitów, mniej lub bardziej zgodnych z prawdą. W tym tekście postaram się rozwiać wątpliwości w kwestii najpopularniejszych z nich. MIT 1: Szwedzkie obywatelstwo dostaje się od ręki Fakt, kiedyś tak było! W drugiej połowie XX wieku, kiedy władze szwedzkie, zmartwione niskim zaludnieniem kraju, zaczęły sprowadzać imigrantów z południa Europy, faktycznie obywatelstwa przyznawane były praktycznie w chwili przekroczenia granicy. Było to oczywiście działanie "na zachętę", dzięki czemu wiele osób, chociażby z Bałkanów, przyjeżdżało do Szwecji "na saksy", z których już nie wracali. Obecnie, najpopularniejszym sposobem nabycia szwedzkiego obywatelstwa przez osoby dorosłe jest naturalizacja. Aby dostać szwedzkie obywatelstwo, należy spełnić następujące warunki: - być zdolnym do udowodnienia swojej tożsamości (tj. posiadać paszport lub dowód stwierdzający naszą tożsamość oraz obywatelstwo), - mieć powyżej 18 lat, - mieć pozwolenie na pobyt stały w Szwecji (obywatele UE mają niejako automatyczne prawo pobytu, jeśli legalnie pracują, prowadzą przedsiębiorstwo, uczą się lub mają wystarczające środki na utrzymanie się), - spełnić warunki dotyczące okresu permanentnego zamieszkiwania w Szwecji (generalnie jest to 5 lat, ale w zależności od sytuacji te okresy różnią się - np. dla obywatela UE, który jest/był w związku kohabitacyjnym z obywatelem szwedzkim przez co najmniej dwa lata, właściwy będzie okres 3 lat), - dobrze prowadzić się w Szwecji (nie mieć problemów z prawem, zaległości podatkowych, etc.). Oczywiście występowanie wszystkich powyższych okoliczności należy precyzyjnie udowodnić, dostarczając właściwe dokumenty oraz oświadczenia. Do uzyskania szwedzkiego obywatelstwa nie jest potrzebna znajomość języka, kultury czy historii kraju. Test wskazujący, czy ma się szansę na szwedzkie obywatelstwo, jest na stronie Urzędu Migracyjnego (w języku szwedzkim). MIT 2: Szwedzki paszport jest najlepszym paszportem świata To absolutnie nieprawda. Szwedzki paszport znajduje się dopiero na czwartym miejscu w Global Passport Index 2019 wraz z równorzędnymi mu paszportami: francuskim, belgijskim, maltańskim, greckim, norweskim i szwajcarskim. Najpotężniejszym paszportem świata jest obecnie dokument wydany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Lepszy mobility score od szwedzkiego paszportu mają też paszporty niemieckie, fińskie, luksemburskie, hiszpańskie, singapurskie, duńskie, włoskie, holenderskie, austriackie, portugalskie, japońskie, południowokoreańskie, irlandzkie oraz północnoamerykańskie. Polski paszport jest na 6. miejscu w rankingu wraz z paszportami słoweńskim, słowackim, kanadyjskim, nowozelandzkim i... islandzkim. Wydaje się więc, że zasadniczą przewagą szwedzkiego paszportu nad polskim jest bezwizowy wstęp do USA. MIT 3: Wystarczy wziąć ślub ze szwedzkim obywatelem, aby dostać szwedzkie obywatelstwo Znaczenie prawne związku małżeńskiego w Szwecji jest znikome, podobnie jest w przypadku starania się o szwedzkie obywatelstwo. Mało tego, ślub ze szwedzkim obywatelem nie pomoże nawet w zdobyciu szwedzkiego PESELu! Jednak związek kohabitacyjny (czyli wspólne zamieszkiwanie partnerów, nie musi być to małżeństwo) w Szwecji przez co najmniej dwa lata z osobą, która jest szwedzkim obywatelem od co najmniej dwóch lat, zmniejsza okres permanentnego zamieszkiwania w Szwecji warunkującego rozpoczęcie starań o szwedzkie obywatelstwo, do lat trzech. MIT 4: Dziecko urodzone w Szwecji będzie miało szwedzkie obywatelstwo W Szwecji, podobnie jak w Polsce, obowiązuje ius sanguinis, czyli prawo krwi. Oznacza to, że obywatelstwo jest dziedziczone i nie jest zależne od miejsca urodzenia (tak jak jest to na przykład w USA, nazywa się to wtedy prawo ziemi). Tak więc dziecko obywateli wyłącznie polskich urodzone w Szwecji, będzie mogło mieć wyłącznie polskie obywatelstwo. Jeśli co najmniej jedno z rodziców ma obywatelstwo szwedzkie (obojętnie czy wyłącznie szwedzkie czy też łączone), to dziecko również automatycznie dostanie szwedzkie obywatelstwo. MIT 5: Brak paszportu to brak obywatelstwa Wielu Polaków, którzy mieszkają w Szwecji od bardzo dawna i posiadają już wyłącznie szwedzkie paszporty (bo ważność polskich się już skończyła), zdaje się wierzyć, że stracili polskie obywatelstwo. To absolutnie błędne rozumowanie. Obywatelstwo to stan prawny, wynikający z zaistnienia określonych warunków (np. bycie dzieckiem obywatela danego państwa), którego potwierdzeniem jest dokument (paszport lub dowód osobisty), określający tożsamość oraz obywatelstwo danej osoby. Brak dokumentu nie oznacza braku obywatelstwa - tracimy jedynie szybką, doraźną możliwość jego udokumentowania. Nawet osoba, która nigdy nie mieszkała w Polsce, a posiada polskie obywatelstwo, bo jej wstępny (przodek) był Polakiem, może postarać się o polski paszport, przedkładając polskim władzom dowody na swoje polskie pochodzenie (prawo krwi). Jedynym sposobem "pozbycia się" obywatelstwa, zarówno w Polsce, jak i w Szwecji, jest czynne zrzeczenie się go. Tak samo Polska, jak i Szwecja, pozwalają na posiadanie przez swoich obywateli łączonych obywatelstw bez konieczności zrzekania się któregokolwiek z nich. EDIT: Dzisiaj dziewczyny na Facebooku zwróciły moją uwagę na przepisy ustawy o obywatelstwie polskim, z których wynika, że polski obywatel nie może ze skutkiem prawnym powoływać się wobec władz polskich na obywatelstwo innego państwa. W praktyce oznacza to na przykład to, że polski obywatel nie może przekroczyć polskiej granicy powołując się na paszport innego państwa. Każdy polski obywatel, jeśli chce odwiedzić Polskę, powinien mieć ważny polski dokument tożsamości upoważniający go do przekroczenia granicy. W przeciwnym razie straż graniczna ma obowiązek zatrzymać go i nie wpuścić na teren Polski. I na koniec... Ciekawostka! Szwedzki paszport tymczasowy jest... różowiutki! Można go wyrobić od ręki w dosłownie 15 minut na posterunku Policji i obowiązuje on tylko podczas określonej zagranicznej podróży.

Nowa w Szwecji

Praca w Szwecji - Poradnik dla Szukających

Nowy kraj - nowe możliwości. To prawda. O ile niektórym znalezienie pracy w Szwecji przychodzi bezczelnie łatwo, o tyle inni miesiącami, a czasem latami poszukują zatrudnienia. Z czego to wynika? Warto sprawdzić jakie są najczęściej popełnianie błędy i jak w Szwecji szukać pracy, aby ją znaleźć. Oto krótki przewodnik dla wszystkich poszukujących. Zacznijmy od podstaw: rynek pracy na terenie Unii Europejskiej jest otwarty, a to oznacza, że obywatele UE nie potrzebują żadnych zezwoleń na legalną pracę w Szwecji. Umowę o pracę można podpisać z pracodawcą od ręki. Fakt ten należy jednak zgłosić do Urzędu Podatkowego (Skatteverket), który nada wtedy pracownikowi tymczasowy numer identyfikacji podatkowej (samordningsnummer). Specjaliści poszukiwani Jeśli jesteś specjalistą w jakiejś dziedzinie i dobrze znasz język angielski, to prawdopodobnie pracę znajdziesz dość szybko. Jeśli dodatkowo znasz szwedzki, a Twoje umiejętności są uniwersalne albo dostosowane do szwedzkich wymogów, to Twoje szanse wzrastają jeszcze bardziej. Szwecja potrzebuje specjalistów - inżynierzy, konstruktorzy, budowlańcy (operatorzy maszyn budowlanych, murarze, spawacze, betoniarze, cieśle, malarze, zbrojarze, asfalciarze, ślusarze), elektrycy, architekci oraz specjaliści od IT to w tej chwili top poszukiwanych pracowników. Duży popyt jest też na pracowników ochrony zdrowia, lekarzy specjalistów czy pielęgniarzy. Są to zawody, w których przydatna, a czasem konieczna jest znajomość języka szwedzkiego, szwedzkich standardów, dodatkowa nauka czy nostryfikacja dyplomów, więc w przeciwieństwie do pozostałych powyższych, trudniej dostać taką pracę od ręki. Ze względu jednak na pogłębiające się braki w personelu medycznym, jest to coraz łatwiejsze. Dość duży jest również popyt na niewykwalifikowany personel - osoby sprzątające czy pomocników do prac fizycznych: przy budowach, w magazynach etc. W najgorszej sytuacji są niestety osoby po zagranicznych studiach humanistycznych, które nie mają konkretnej specjalizacji, a nie chcą wykonywać pracy poniżej swoich kwalifikacji - dla takich osób optymalnym wyjściem jest na przykład założenie własnej działalności gospodarczej lub rozpoczęcie specjalistycznych studiów na szwedzkiej uczelni. Praca fizyczna, praca umysłowa "Idź pracować jako sprzątaczka, tak jak inne Polki" - to autentyczny tekst urzędniczki do pewnej dziewczyny, która starała się o szwedzki personnummer (szwedzki PESEL). Jest w tym dużo prawdy - trudno mówić o statystykach, ale naprawdę ogromna część Polek pracuje w Szwecji jako sprzątaczki, mężczyźni zaś najczęściej wykonują prace remontowo-budowlane. Trudno jest to oceniać w jakikolwiek sposób, niemniej należy pamiętać o jednym: legalna praca w Szwecji u uczciwego pracodawcy, jakakolwiek by nie była, po prostu opłaca się pod względem finansowym. W Szwecji nie ma dużego rozstrzału w wysokości wynagrodzeń i pełnoetatowa sprzątaczka jest w stanie bez problemu utrzymać się w tym kraju ze swojej pensji. Jeśli nie możecie znaleźć wymarzonej pracy w swoim zawodzie, naprawdę warto na początek pomyśleć o prostej, fizycznej pracy, która pozwoli zarobić pieniądze, zdobyć doświadczenie w szwedzkich realiach, a przede wszystkim - wejść na szwedzki rynek pracy. W dużych miastach jest łatwiej Trzy największe szwedzkie miasta to Sztokholm, Göteborg i Malmö. Oczywistym jest, że duże miasta mają większy rynek pracy, a więc teoretycznie ofert pracy również jest więcej, są one bardziej zróżnicowane i pracę można znaleźć w nich szybciej. W dużych miastach są też siedziby międzynarodowych firm, w których językiem korporacyjnym jest angielski, a więc jest to dobra opcja dla osób nieznających języka szwedzkiego. Istnieją firmy, w których znajomość szwedzkiego zupełnie nie ma znaczenia, należy jednak pamiętać, że w większości firm, nawet jeśli do pracy wymagana jest wyłącznie znajomość angielskiego, znajomość szwedzkiego jest mile widziana i zdecydowanie ułatwia funkcjonowanie w pracy. Szwedzki się przydaje O ile szwedzki może faktycznie nie przydawać się w pracy, to jednak jest on zdecydowanie przydatny w kontekście społecznym. W większości dużych firm język angielski jest oczywistością i o ile oficjalne zebrania czy dokumentacja mogą być prowadzone po angielsku, o tyle praca wśród Szwedów bez chociażby podstawowej znajomości szwedzkiego, może być uciążliwa. Szwedzi doskonale znają angielski, niemniej generalnie, jeśli mają do wyboru towarzyską rozmowę po angielsku i po szwedzku, to oczywistością jest, że chętniej będą rozmawiać po szwedzku. Wiele osób skarży się, że pomimo tego, że korporacyjnym językiem w ich pracy jest angielski, czują się wykluczone społecznie w środowisku współpracowników, nie znając szwedzkiego. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w małych miastach i miasteczkach oraz mniejszych firmach - tam najczęściej niestety wszystkie CV napisane po angielsku trafiają od razu do kosza, a do większości posad wymagana jest dobra znajomość szwedzkiego. Gdzie szukać Wykształceni specjaliści, menadżerzy i ludzie zainteresowani wyższymi stanowiskami w większych firmach oraz korporacjach, mogą w zasadzie ograniczyć się do poszukiwania pracy na LinkedIn. Platforma ta pozwala na bardzo szczegółowe wyszukiwanie ofert pracy zgodnych z umiejętnościami, wykształceniem i preferencjami. Należy jednak zadbać o swój linkedinowy profil, który powinien być w języku angielskim, a najlepiej w dwóch wersjach językowych: angielskiej i szwedzkiej. Drugą i najpopularniejszą w Szwecji platformą do szukania pracy jest portal szwedzkiego Urzędu Pracy, Arbetsförmedlingen. Znajdziecie tam pełny wachlarz ofert pracy - od prac fizycznych niewymagających doświadczenia i wykształcenia, aż po mocno specyfikowane oferty, które pojawiają się też na LinkedIn. Należy jednak mieć na uwadze, że część ofert pracy, które pojawiają się na stronach Arbetsförmedlingen, wisi na nich wyłącznie dlatego, że... musi. Są to sytuacje, w których pracodawca z różnych względów ma prawny obowiązek opublikować ofertę pracy, mimo tego, że stanowisko jest już nieoficjalnie obsadzone. Pracę można znaleźć również na... Facebooku. Oferuje on narzędzia do zamieszczania ofert pracy i znajdziecie tam całą masę grup stworzonych do łączenia potencjalnych pracowników z pracodawcami. Podpytajcie osoby z Waszego miasta lub regionu czy znają jakieś grupy do poszukiwań pracy lub wyszukajcie je sami. Inne portale ze szwedzkimi ofertami pracy: BlocketJobb, Jobbsafari, Metrojobb, Indeed, Monster, CareerBuilder, Manpower, Academic Work. Pracy w Szwecji można szukać również na polskich portalach, np. polonia.info, pracujwunii.pl, jobs.pl, a także u sprawdzonych pośredników typu hotista.pl. Na niesprawdzonych pośredników należy jednak bardzo uważać - o tym niżej. Jak szukać "Czy te oferty są w ogóle prawdziwe?" - takie pytanie dostałam od osoby poszukującej pracy w Szwecji. Wysłała ona poprzez e-mail dziesiątki aplikacji do ofert pracy zamieszczonych na powyższych portalach i, nie dostawszy ani jednej odpowiedzi, zaczęła podejrzewać, że coś tu jest nie tak. Niestety, wszystko jest w jak najlepszym szwedzkim porządku - po prostu nie należy spodziewać się odpowiedzi od szwedzkich firm na wysłane aplikacje. O ile ktoś nie ma zamiaru zaprosić Was na rozmowę kwalifikacyjną, raczej nie odezwie się do Was, nawet z kurtuazyjnym "Dziękujemy, ale nie". Mało tego - nawet w przypadku uczestnictwa w interview, nie liczcie na zbyt wiele. Jeśli dostaniecie tę pracę, to telefon zadzwoni bardzo szybko, jeżeli zaś odpadniecie z procesu rekrutacji po rozmowie, możecie liczyć wyłącznie na krótkiego maila i to zwykle wtedy, kiedy już w ogóle zapomnieliście, że byliście w tej firmie na rozmowie. Nie raz słyszałam z pierwszej ręki opowieści stażystów w działach rekrutacji, którym kazano z góry odrzucać aplikacje osób niespełniających konkretnych wymagań, np. skończenia konkretnej szkoły, bycia w określonym wieku, czy nawet... konkretnego pochodzenia. Musicie więc liczyć się z tym, że Wasze bogate CV i wartościowe listy motywacyjne w niektórych firmach trafiają do przysłowiowego kosza tylko dlatego, że Wasze nazwisko nie kończy się na "sson". Jest na to jednak pewien sposób - dać się poznać, nie być anonimowym, wyróżnić się z tłumu. Tak więc obowiązkowym elementem każdej złożonej aplikacji powinien być... wykonany telefon do firmy, do której właśnie wysłaliście CV. Wiem, że trudno jest się przełamać, ale to naprawdę działa. Dzwoniąc, musicie pokazać się od najlepszej strony, wykazać zainteresowanie posadą i dać rekruterom coś, co spowoduje, że zostaniecie zapamiętani, a Wasze CV wyląduje na biurku HR-owca. Networking Tak jak wszędzie, w Szwecji łatwiej jest zdobyć pracę, gdy ma się "znajomości". Polskie "plecy" jednak noszą oficjalnie dumną nazwę "networkingu" - jest to budowanie sieci kontaktów i wyłapywanie z niej tych powiązań, które mogą przysłużyć się rozwojowi naszej kariery. W Szwecji, w której środowiska są wyjątkowo hermetyczne, networking ma podwójną wartość. Działania networkingowe możemy rozpocząć już online przez nawiązywanie kontaktów na LinkedIn czy Facebooku. Warto wyszukiwać branżowe eventy, wkręcić się w środowisko startupowe w swoim mieście, chodzić na imprezy i prelekcje. Networking ma jeden ogromny plus - wystarczy zacząć, efekty przychodzą same! Interview i referencje Jeśli chodzi o rozmowy kwalifikacyjne, to ich zasady oraz przebieg są podobne do tych odbywanych w Polsce. Pamiętajcie o tym, że macie prawa takie jak wszyscy w Szwecji i nie pozwólcie, aby ktoś naginał reguły tylko dlatego, że jesteście obcokrajowcami (a to zdarza się dość często). Dajcie po sobie poznać, że znacie zasady i wiecie, co robicie. W naprawdę dużych firmach proces rekrutacji jest bardzo długi i składa się z kilku poziomów, m. in.: wstępne interview, różnego rodzaju testy, spotkania ze współpracownikami, badania krwi, a także to, co Szwedzi bardzo lubią: zbieranie referencji. Referencje to bardzo ważna rzecz dla szwedzkich pracodawców. To absolutny standard, że już w CV lub liście motywacyjnym wskazuje się osobę, z którą potencjalny pracodawca może skontaktować się telefonicznie, aby uzyskać referencje na temat potencjalnego pracownika. Zwykle taką "osobą od referencji" są koledzy z poprzedniej/aktualnej pracy. Jeśli mamy dobre kontakty z byłym szefem, może być to również on/ona, jednak w dużych firmach rzadko szefowie zgadzają się na bycie referensperson dla byłych/aktualnych pracowników, gdyż może być to pojmowane jako działanie na szkodę firmy. Tak więc przed złożeniem aplikacji, warto wcześniej porozmawiać z osobami, które miałyby być osobami kontaktowymi dla naszego potencjalnego pracodawcy i zamieścić ich dane w aplikacji. Nie daj się oszukać Podobnie jak w Polsce, również w Szwecji zdarzają się nieuczciwi pracodawcy, a więc przed przyjęciem pracy należy dokładnie sprawdzić z kim mamy do czynienia oraz przeanalizować warunki, jakie nam proponuje. W Szwecji prawie wszystkie informacje o osobach fizycznych i firmach są jawne, więc wiarygodność pracodawcy warto sprawdzić wyszukując go w jednej z wyszukiwarek, na przykład allabolag.se. Szwedzkie prawo pracy wyjątkowo skutecznie chroni pracowników, jednak należy pamiętać, że wyłącznie umowa o pracę (anställningsavtal albo arbetsavtal) gwarantuje nam stałość zatrudnienia, pensji, urlopu oraz innych korzyści wynikających ze stosunku pracy i należy pilnować, aby w umowie było to wyraźnie zaznaczone. W Szwecji nie ma pojęcia płacy minimalnej, a więc teoretycznie pracodawca ma prawo nas zatrudnić za 1 SEK/godzinę, jeśli wyrazimy na to zgodę. Skandynawskie kraje określiły jednak gwarantowany poziom dochodu dla każdego obywatela. Można tę kwotę utożsamiać z minimalnym zasiłkiem dla osób bezrobotnych, a więc jeśli ktoś oferuje nam pracę z pensją poniżej kwoty zasiłku, który byśmy dostawali jako bezrobotni, to raczej nie jest to dobra oferta pracy. Często pracownicy mniej wykwalifikowani czy sezonowi znajdują pracę poprzez pośredników - w takich sytuacjach należy być wyjątkowo czujnym, gdyż często pośrednicy okazują się nieuczciwi i wykorzystują niewiedzę kandydatów i ich nieznajomość szwedzkiego rynku pracy oraz prawa. Wiadomo, że szwedzkie zarobki, nawet jeśli niskie, są i tak kuszące, jednak oferty pracy za mniej niż 120 SEK brutto na godzinę to zwyczajne naciągactwo (to kwota, jaką zarabia początkująca sprzątaczka w kiepskiej szwedzkiej firmie). Warto też pamiętać o podatku dochodowym, który w Szwecji naprawdę robi różnicę - to aż 32% wypłaty. Łatwo policzyć, że 120 SEK brutto to tak naprawdę niecałe 82 SEK netto (na rękę). Związki zawodowe Związki zawodowe (fackföreningar, w skrócie facket) to temat bardzo żywy w Szwecji i jeśli pracujemy w jakimś konkretnym zawodzie, to warto znaleźć odpowiedni związek zawodowy i wstąpić w jego szeregi. Za niewielką opłatą zyskujemy wsparcie w ewentualnych sporach z pracodawcą, niektóre związki oferują również dopłaty do zasiłku w przypadku utraty pracy. Jeśli chodzi o pracodawców, to naprawdę warto znaleźć zatrudnienie u takiego, który ma podpisaną umowę kolektywną (kollektivavtal) ze związkami zawodowymi. Umowa ta gwarantuje pracownikom stałość pensji, urlopów oraz w ogóle zatrudnienia, a także najwyższą ochronę w przypadku nagięcia warunków umowy przez pracodawcę. Jeśli potencjalny pracodawca ma podpisaną kollektivavtal, to na pewno trzeba umieścić go na samym szczycie swojej listy. Więcej o związkach zawodowych dowiecie się na przykład ze strony fackforbund.com. Wypłaty Wypłaty zwykle wpływają na konto pracownika w 25. dniu każdego miesiąca. Należy uważać na zapisy w umowie, gdyż najczęściej jest to pensja za poprzedni miesiąc kalendarzowy. Czyli na przykład, jeśli zaczynamy pracę 2 stycznia 2019 roku, to pierwszą wypłatę (tę za styczeń) dostaniemy dopiero 25 lutego 2019 roku. Szwedzkie firmy nie wypłacają wynagrodzeń w gotówce. W przypadku osób, które nie mają konta w szwedzkim banku, najpopularniejszą opcją jest wypłata w formie... czeku, który możemy zrealizować w banku. Niektórzy pracodawcy dopuszczają też wypłacanie pensji na konto innej osoby, o ile wyrazimy taką prośbę albo zgodę na piśmie. Wiem jednak z doświadczenia, że realizacja czeku nie jest prostą sprawą, więc jak tylko zdobędziemy umowę o pracę, lepiej od razu wybrać się z nią do banku i założyć konto. Każdy obywatel Unii Europejskiej może założyć konto w szwedzkim banku na podstawie prawa o depozycie bankowym (lag (1995:1571) om insättningsgaranti 11§d). Na koniec najbardziej interesująca kwestia! Ile będę zarabiać? Według oficjalnych statystyk SCB (Statistiska centralbyrån, czyli Szwedzkie Biuro Statystyczne), średnia pensja w 2017 roku to 33 700 SEK brutto. Najpopularniejsza stopa podatku dochodowego w Szwecji to 32%, a więc przy średniej pensji dostaje się 22 916 SEK netto miesięcznie. Po przeliczeniu to około 9 120 PLN na rękę. Ale przeliczać nie należy, gdyż koszty życia w Szwecji są nieco wyższe niż w Polsce (zasadniczo jednak, nie o tyle wyższe, co wypłaty). W Szwecji nie ma też tak dużego rozstrzału w wysokościach pensji, a dodając do tego obowiązujący minimalny dochód, również sprzątaczka czy magazynier mają pensję, która pozwala na swobodne związanie końca z końcem co miesiąc, a nawet zaoszczędzenie pieniędzy na wakacje. Orientacyjne średnie pensje (SEK brutto/miesiąc): Szefowie wyższego szczebla w finansach - 124k Lekarze specjaliści - 78k Szefowie wyższego szczebla w IT - 66k Adwokaci - 51k Backend/frontend deweloperzy - 40k Inżynierzy - 30k - 40k Elektrycy - 25k Stolarze - 24k Kasjerzy - 23k Sprzątający - 23k Kelnerzy - 21k Więcej oficjalnych statystyk na temat średnich pensji w Szwecji znajdziecie tutaj: SCB Medellöner i Sverige Lönestatistik.se Planujesz pracować w Szwecji? Zerknij tutaj: Przeprowadzka Do Szwecji - Od Czego Zacząć?

Utulę Thule

Echoiczna postnarracja?

Echo tytuł oryginalny: BERGMÁL reżyseria: Rúnar Rúnarsson rok produkcji: 2019 kraj: Islandia, Francja, Szwajcaria Na najnowszy film Rúnara Rúnarssona wybrałam się w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Co roku festiwal proponuje przynajmniej kilka tytułów z Islandii, ale tym razem na liście znalazło się tylko Echo, które miało swoją polską premierę w ubiegły poniedziałek. Premierowemu pokazowi filmu …

Artykuł Echoiczna postnarracja? pochodzi z serwisu .

Farerskie kadry

Owce, liczby i wymiary

Stare farerskie przysłowie ull er Føroya gull mówi, że wełna jest farerskim złotem. Hodowla owiec, mimo, że straciła na znaczeniu wraz z prężnym rozwojem farerskiego rybołówstwa pod koniec XIX wieku, nadal jest ważnym element życia archipelagu, a jego kudłaci mieszkańcy zdobią krajobraz Wysp. Dziś o tym, który fragment Wysp Owczych jest najbardziej owczy i dlaczego […]

Artykuł Owce, liczby i wymiary pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Utulę Thule

Sonety z krańca świata

autor: Krystyna Konecka tytuł: Ultima Thule. Głosy Islandii (eng: Voices of Iceland) tłumaczenie na angielski: Ewa Sherman rok: 2017 wydawnictwo: BUK liczba stron: 58 Gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu tej publikacji, zapragnęłam ją mieć. Nie tylko dlatego, że zbieram wszystkie polskie wydawnictwa dotyczące Islandii, ale głównie ze względu na tytuł. Odkąd wymyśliłam nazwę dla swojego …

Artykuł Sonety z krańca świata pochodzi z serwisu .

Trolltunga

Norwescy laureaci Nagrody Nobla. Norske nobelprisvinnere.

Na początku października jak co roku głośno o nowych laureatach Nagrody Nobla. Nas oczywiście najbardziej cieszy wyróżnienie dla Olgi Tokarczuk, już drugiej polskiej zwyciężczyni w kategorii literatury! Czy wiecie może, ilu Norwegów może pochwalić się podobnym osiągnięciem? Jeśli nie, to polecamy naszą małą podróż w czasie - nie tylko humanistom, ale też pasjonatom nauk ścisłych. :)May-Britt Moser i Edvard Moserfizjologia lub medycyna2014Para norweskich psychologów i neurologów z uniwersytetu w

Nowa w Szwecji

Szwedzkie Savoir-Vivre, Czyli Czego Nie Robić w Szwecji

Polskę i Szwecję dzieli jedynie 200 km, ale zapewniam Was, że ta odległość działa cuda. Wiele osób nie potrafi odnaleźć się za morzem, ponieważ szwedzka mentalność jest mocno inna niż nasza, polska. Po kilku latach poznawania szwedzkiej kultury, wiem już mniej więcej, jakich zachowań na pewno tutaj unikać i postanowiłam podzielić się tym z Wami. 1. Bycie szczerym do bólu Gdy Szwed pyta Was jak się macie, to podobnie jak w krajach anglosaskich, jest to tylko kurtuazja. Dlatego odpowiadanie na takie pytanie zwięzłym monologiem o problemach w pracy, bólu pleców czy samopoczuciu w czasie deszczu, może skończyć się zaszufladkowaniem Was jako dziwaków (albo po prostu obcokrajowców ;)). Szwedom również często zarzuca się, że są dwulicowi, chociaż ja nazywam to dyplomacją. Unikają oni bezpośredniej krytyki, źle jest widziane narzekanie. Nie dajcie się zwieść, jeśli ktoś jest dla Was bardzo miły - prawdopodobnie musi taki być, bo tego wymaga jego praca oraz maniery i szwedzka mentalność. Plus tego wszystkiego jest taki, że w Szwecji wszelkie sprawy załatwia się w bardzo miłej, nawet jeśli sztucznej, atmosferze i można odpocząć od obrażonych na cały świat ekspedientów czy urzędniczek. 2. Głośne rozmowy Poszanowanie przestrzeni osobistej innych ludzi to bardzo ważna rzecz. W Szwecji głośne rozmowy są uważane za bardzo niestosowne - po pierwsze, mogą przeszkadzać innym, a po drugie, uwierzcie, że ludzie dookoła zupełnie nie mają ochoty Was słuchać. Mają własne sprawy na głowie i średnio obchodzi ich co wyczynialiście na sobotniej imprezie. Pewnie już zauważyliście, a jeśli nie, to szybko zauważycie, że Szwedzi mówią stonowanym głosem i unikają wyrazistej gestykulacji. Często spotkania w kawiarni to dla mnie nie lada problem, bo w tym całym szumie zwyczajnie nie słyszę, co druga osoba przy stoliku do mnie mówi... 3. Przerywanie czyjejś wypowiedzi Jeśli czasem macie wrażenie, że Szwedzi są znudzeni tym, co mówicie, bo nie włączają się żwawo w dyskusję i nie odzwierciedlają ekspresywnie Waszego monologu, to spokojnie - nie musi to oznaczać braku zainteresowania. Czasami, zwłaszcza przy rozmowach przez telefon, niezręczna cisza po Waszej wypowiedzi może trwać o wyjątkowo niezręczne milisekundy dłużej, niż jesteście do tego przyzwyczajeni. W Szwecji należy wysłuchać do końca, co dana osoba ma do powiedzenia i wyczuć odpowiedni moment na własną odpowiedź. Przerywanie, wtrącanie się, dygresje oraz rzucone w trakcie nieprzemyślane wypowiedzi nigdzie Was nie zaprowadzą. 4. Przychodzenie do kogoś bez zapowiedzi Niezależnie czy jesteście: babcią, przyjacielem rodziny, dalszym znajomym, serwisantem zmywarek, sąsiadem czy woźnym w bloku, Wasza wizyta w czyimś domu powinna zostać zapowiedziana telefonicznie, najlepiej też dodatkowo potwierdzona chwilę wcześniej. W sytuacjach biznesowych czy podczas poszukiwań pracy, również wypada najpierw zadzwonić do danej firmy i umówić się na spotkanie albo chociaż kurtuazyjnie zapowiedzieć swoje przybycie. Tutaj nawet listonosze i listonoszki nie pukają do drzwi - co można, zostawiają w skrzynce na listy, a resztę korespondencji trzeba odebrać z punktu pocztowego. 5. Chodzenie w butach po mieszkaniu Widzieliście ile w IKEI jest rodzajów szafek i półek na buty? To nie przypadek. W Szwecji obowiązuje zdejmowanie butów. WSZĘDZIE. U znajomych w mieszkaniu (nie ma znaczenia, że wpadasz dosłownie na chwilę) i gdy zostawiasz dziecko w przedszkolu, u fryzjera i kosmetyczki, na siłowni, a nawet w niektórych kawiarniach. Szwedzi uciekną się do każdego sposobu, aby ochronić swoje panele, włączając w to filcowe nakładki na obcasy podczas bankietów. Jednak szczególnie rozczulają mnie serwisanci sprzętu AGD, ganiający po moim mieszkaniu w skarpetkach. 6. Dżentelmeńskie gesty wobec kobiet Szwecja to kraj, w którym równouprawnienie kobiet i mężczyzn jest traktowane bardzo poważnie. Dżentelmeńskie gesty, wyuczone w polskich rodzinach, jak eleganckie i pełne szacunku by nie były, nie są raczej poważane w Szwecji. A więc panowie! Całowanie kobiet po rękach, ustępowanie miejsca, otwieranie drzwi albo stawianie kawy czy kolacji, podyktowane tylko i wyłącznie różnicą płci, może zostać bardzo źle odebrane. Drogie panie! To samo działa w drugą stronę - kobiety w Szwecji nie spodziewają się, że będą traktowane inaczej niż mężczyźni tylko dlatego, że są kobietami. Dlatego jeśli przystojniak w okularach zaprosi Was na drinka, na powitanie uściśnie dłoń, nie przepuści w drzwiach, nie odsunie Wam krzesła, nie weźmie Waszego płaszcza, a za swojego drinka zapłacicie same - to witamy w Szwecji :) 7. Seksistowskie i ksenofobiczne żarciki Traktowane w Polsce z pobłażaniem żarty o blondynkach, mężach i żonach, Żydach i muzułmanach, gejach czy niepełnosprawnych dzieciach - tutaj nie przejdą. Oczywiście w zaufanym towarzystwie, przy pewności, że nikogo nie urażą, można sobie na nie pozwolić, ale generalnie tego typu humor spotka się tutaj z reakcją zażenowania, a nawet z gniewem. Poprawność polityczna to w Szwecji cnota. 8. Oglądanie się za ludźmi Przez pierwsze miesiące w Szwecji moje poczucie atrakcyjności przeżywało niemały kryzys - żaden przypadkowy facet ze mną nie flirtował, żaden nie puszczał mi oczek, żaden za mną nie gwizdał, żaden się nawet nie obejrzał! Dziewczyny, spokojnie, takie coś nie oznacza, że nie jesteście w szwedzkim typie. Tutaj po prostu się tego nie robi, bo jest to niestosowne i krępujące. I nie chodzi wyłącznie o oglądanie się za co bardziej atrakcyjnymi osobnikami, ale w ogóle o przesadne zwracanie uwagi na przypadkowe osoby czy nawiązywanie kontaktu wzrokowego. Dlatego powstrzymajcie się od takich zachowań, bo może zrobić się niezręcznie. 9. Zgniatanie puszek i butelek Walczę z tym cały czas i zdarza się, że wykształcony na polskiej ziemi odruch bezwarunkowy po prostu mnie pokonuje. W Szwecji zgniatanie puszek i butelek jest absolutnie niedopuszczalne - nie dziwcie się zniesmaczonym spojrzeniom w razie takiego występku przeciwko ekologii. Wszystko dlatego, że w Szwecji istnieje rozbudowany system kaucji i zwrotów pustych opakowań, a zgniecione puszki i butelki nie są przyjmowane przez maszyny sortujące. Jeśli nie macie co zrobić z puszką albo butelką, wsuńcie ją do specjalnej rynienki przy śmietniku (pantamera! - pantuj więcej!) albo po prostu zostawcie w widocznym miejscu (nie mylić ze śmieceniem), aby "łowcy pantów" mogli ją znaleźć. 10. Obnoszenie się z pieniędzmi Szwecja to kraj "lagom" - wszystko tutaj musi być wyważone. To kraj, w którym milionerzy mieszkają w 150-metrowych parterówkach (ale na najdroższych działkach nad morzem) i jeżdżą Volvo (ale najbardziej wypasionymi wersjami). To kraj, w którym wychylanie się ponad przeciętność jest odbierane jako kontrowersja. Nawet założyciel IKEA, Ingvar Kamprad, mimo swoich miliardów dolarów w aktywach, znany był ze skromnego stylu życia. Dlatego nikomu tutaj nie zaimponujecie markowymi ciuchami, drogą biżuterią, piskiem opon lansiarskiego samochodu - co najwyżej może to wywołać pobłażliwe uśmiechy i przewracanie oczami za Waszymi plecami, ale na pewno nikt nie będzie Was traktował poważnie. 11. Posługiwanie się gotówką Szwecja jest krajem, który za kilka lat planuje być już zupełnie bezgotówkowy - niemalże uniemożliwia to malwersacje finansowe i zapewnia państwu kontrolę nad przepływem pieniędzy (już z kilkutysięcznych przelewów czy wypłat z bankomatu należy się tłumaczyć na piśmie). Wiele obiektów w Szwecji jest po prostu wolnych od gotówki ("cash-free"), co można przeczytać na drzwiach przy wejściu. Wszędzie, nawet na bazarkach i w każdym automacie, płaci się kartą, przez SMS oraz aplikacjami mobilnymi (Szwedzi przez Swish, czyli odpowiednik naszego Blika, płacą nawet kupując samochód; numer Swish zamiast kapelusza spotkamy też często na ulicach u... żebraków). Ponadto, wymieniając pieniądze w kantorze, ryzykujecie otrzymanie banknotów, które wyszły już z obiegu i które możecie teraz co najwyżej upchnąć w jakimś klaserze. Jeszcze jedna ciekawostka: w Szwecji gotówkowy odpowiednik "groszy" (öre) istnieje tylko wirtualnie, więc jeśli zapłacicie gotówką, to cena za Wasze zakupy zostanie zaokrąglona w górę do pełnej korony. 12. Buntowanie się Szwedzi, w przeciwieństwie do postkomunistycznego polskiego pokolenia, wierzą w swój system. Są dumni ze swojego kraju (choć nie brakuje u nich konstruktywnego krytycyzmu), a wspólne dobro jest dla nich najwyższą wartością. Tego typu mindset, wypracowany przez lata w szwedzkim społeczeństwie, pozwala na efektywną współpracę obywateli z opiekuńczym państwem, w którym mieszkają. Będąc w Szwecji, należy pogodzić się z tym, że jesteśmy trybikami w systemie, a wszelkie przejawy buntu wobec niego, powodują, że stajemy się po prostu słabymi ogniwami. Dlatego powstrzymajcie swojego ducha rewolucji i dostosujcie się do otoczenia - to gwarancja spokojnego życia w tym skandynawskim kraju. EDIT: 13. Zjadanie ostatniego kawałka Milena przypomniała mi o jeszcze jednej ciekawej rzeczy, zwanej "last piece taboo". Mianowicie Szwedzi zdają się panicznie bać bycia tą osobą, która weźmie z talerza ostatni kawałek jedzenia (zwany trivselbit - dosłownie "kawałek komfortu"). Fobia ta prowadzi do sytuacji, które przedstawia się jako satyryczne, ale zdarzają się one naprawdę! Gdy na środku stołu zostanie ostatni kawałek ciasta, nie wypada wziąć go całego, więc odkrawa się pół. Potem połowę połowy, potem połowę połowy połowy... Sprostowanie Powyższe punkty to oczywiście generalizacja. Pamiętajcie, że Szwecja to ogromny kraj, którego największe miasta są w tej chwili multikulturowe, a więc na moje rady należy patrzeć z odpowiednią dozą relatywizmu i zawsze dopasowywać swoje zachowanie do konkretnej sytuacji, mając na uwadze dobro swoje i osób, z którymi mamy do czynienia. Anka Jeśli interesują Was takie szwedzkie smaczki i niuanse, poczytajcie również: 11 Najczęstszych Błędów Polskich Turystów w Szwecji 5 popularnych mitów o Szwecji i Szwedach - prawdziwe czy nie? 10 rzeczy, którym musisz sprostać, gdy mieszkasz ze Szwedem

Kierunek Norwegia

Fredrikstad – klimatyczne stare miasto i fortyfikacje

Południe Norwegii jest przez wiele osób pomijane w planach podróży po tym kraju. Z jednej strony nie ma się co dziwić, imponujące fiordy, wysokie wodospady i góry przyciągają jak magnes. Z drugiej strony południe Norwegii skrywa sporo ciekawych zakamarków o niepowtarzalnym klimacie. Jest tutaj również kilka ciekawych miast, jak np. leżące 40 km od granicy ze Szwecją, Fredrikstad.      A tak to się zaczęło… Fredrikstad zostało założone około 1567 przez Króla Fryderyka II Oldenburga. Jego pomnik do dzisiaj znajduje się w centrum starego miasta. Miasto do dzisiaj słynie ze swoich zabytkowych fortyfikacji wybudowanych w XVII, aby chronić Fredrikstad przed Szwedami. Do dzisiaj możemy podziwiać te zachowane w niesamowicie dobrym stanie fortyfikacje. Fredrikstad to również miasto jednogo najsłynniejszych odkrywców. Urodził się tutaj norweski badacz, który jako pierwszy zdobył biegun południowy – Roald Amundsen.     W drugim kwartale roku 2019 Fredrikstad zamieszkiwalo 82 206 osób. Największa mniejszość narodowa to osoby z Iraku 2286 osób, na drugim miejscu znajdują się Polacy  – 1444 osoby. W 2017 roku Fredrikstad wygrało konkurs i zostało najbardziej atrakcyjnym miastem w Norwegii.     Zwiedzamy Wizytę we Fredrikstad najlepiej zacząć od spaceru po starej części miasta, czyli Gamlebyen. Znajduje się tutaj sporo niesamowicie klimatycznych sklepów z antykami. Można upolować tu najróżniejsze cuda i cudeńka, często w okazyjnych, jak na Norwegię, cenach. W weekendy w centrum dodatkowo odbywa się pchli targ, na którym mamy jeszcze większy wybór bibelotów z poprzednich epok.     Stare miasto składa się zabytkowych drewnianych domów, przyjemnych uliczek, kilku restauracji i sklepów. Tak naprawdę spokojnie na Starym Mieście można spędzić połowę dnia spacerując po murach dawnych fortyfikacji. Miejsc, w których można odpocząć z widokiem na drugą część miasta nie brakuje. W trakcie spaceru, co ciekawsi historii tego miasta, powinni wstąpić do Muzeum Fredrikstad, a pasjonatom kolejnictwa polecam wizytę w Gamlebyen Modelljerbanesenter. Jest to podobno największa wystawa modeli pociągów w całej Skandynawii.     Darmowy rejs Kiedy skończymy spacerować po Starym Mieście czas na fajną darmową atrakcję. We Fredrikstad mamy możliwość skorzystania z darmowych promów po rzece Glomma. W ten sposób możemy pływać z miejsca na miejsce i zwiedzić sporą część tego miasta. Warto odwiedzić m.in. fort Isegran, centrum miasta z wieloma fajnymi restauracjami, Kråkerøy. Płynąc promem do Gressvik ze Starego Miasta zafundujemy sobie ponad godzinną wycieczkę po tym mieście. Więcej na temat promów m.in. aktualny rozkład znajduje się na oficjalnej stronie miasta.     Co jeszcze możemy zobaczyć we Fredrikstad? ◽️Fabrykę szkła, w której można kupić wyroby rzemieślnicze. ◾️Fort Isegran ◽️ Miejsce, w którym urodził się Roald Amundsen. ◾️Nowoczesny Dom Literatury ◽️Będąc w tych okolicach koniecznie odwiedźcie Hvaler. Archipelag składający się z setek wysp i wysepek. ◾️rezerwat Mærrapanna To jak, przekonałam Was, że na południu Norwegii również da się nie nudzić?? Sylwia.  

Artykuł Fredrikstad – klimatyczne stare miasto i fortyfikacje pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

SKANDIS

Herjólfr Hornbrjótr – barwna historia pierwszego osadnika w Härjedalen

Ingólfr Arnarson er norskr vikingr – mimo, że minęło już wiele lat do kiedy chodziłam na zajęcia ze staroislandzkiego, to nadal dobrze pamiętam jedno z pierwszych zdań podręcznika dotyczące pierwszego ponoć norweskiego wikinga zamieszkałego na wyspie. Każdemu z Was nieobcy są pewnie też inni skandynawscy osadnicy – Eryk Rudy czy jego syn, Leif Eriksson. Dziś... Czytaj dalej →

Trolltunga

God bedring! Czyli jak rozmawiać o zdrowiu po norwesku

Jesień potrafi być naprawdę piękna.... ale też zdradliwa – to w końcu sezon chorobowy. Zastanawiacie się, jak opisać swoje dolegliwości po norwesku? Podstawowe zwroty i słówka związane z przeziębieniem czy grypą znajdziecie poniżej. Życzymy oczywiście, byście nie musieli korzystać z nich zbyt często... 😉Jeg er syk.Jestem chory.Jeg er forkjølet.Jestem przeziębiony.Jeg føler meg noe redusert.Czuję się trochę osłabiony.Det er bare en forkjølelse.To tylko przeziębienie.Jeg hoster.Mam kaszel.Jeg er

Farerskie kadry

Dwie latarnie

W pobliżu kościoła Vesturkirkjan w Tórshavn znajduje się niewielki skwer zwany Viðarlundin við Fræls. 9 maja 2017 roku stanął tam pomnik podarowany przez Islandczyków w podzięce za farerską pomoc udzieloną ofiarom lawin, które zeszły na dwie islandzkie osady w 1995 roku. – Lawina zeszła o czwartej rano. Obudziło mnie trzęsienie ziemi. Usłyszałam straszliwy hałas, a […]

Artykuł Dwie latarnie pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Gotówka w Szwecji. Czy się przyda? Jak wymieniać walutę?

Czy gotówka w Szwecji może Ci się przydać? Gdzie nie zapłacisz banknotami? Co zrobić z pieniędzmi, które zostaną po powrocie do Polski? Wbrew pozorom, nie są to mało znaczące pytania. Gotówka w Szwecji może przysporzyćContinue reading

Artykuł Gotówka w Szwecji. Czy się przyda? Jak wymieniać walutę? pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Jak NIE uczyć się języka szwedzkiego

Jak uczyć się języka szwedzkiego? Gdyby dało się znaleźć na to jedną, uniwersalną odpowiedź dla wszystkich, już dawno pewnie osiągnęlibyście poziom C2, co według Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego oznaczałoby, że moglibyście "z łatwością rozumieć praktycznie wszystko, co słyszycie lub czytacie" oraz "potrafilibyście wyrażać swoje myśli bardzo płynnie, spontanicznie i precyzyjnie, subtelnie różnicując odcienie znaczeniowe nawet w bardziej złożonych wypowiedziach". Dlatego też, trochę przewrotnie, postanowiłam raczej zebrać kilka moim zdaniem najważniejszych porad, jak NIE uczyć się języka szwedzkiego (czy też innego języka). To lista bardzo subiektywna, oparta o moje doświadczenia z uczeniem się języków i nauczania języka szwedzkiego. Pisząc o "uczeniu się języka szwedzkiego" w tym poście chodzi mi o taką naukę, która ma umożliwić czynne używanie języka, porozumiewanie się w języku z innymi ludźmi (a więc porady nie będą dotyczyć pasjonatów języków, którzy za kolejne języki obce zabierają się dla samego pogłębienia swojej lingwistycznej wiedzy). Porady te kieruję do osób rozpoczynających swoją naukę albo chcących rozpocząć naukę - ci, którzy swój język raczej rozwijają, a nie uczą się go od początku, są bardziej samodzielni i wiele z tych rzeczy już wiedzą lub potrafią sami zweryfikować skuteczność i przydatność opisywanych poniżej materiałów do nauki lub sposobów uczenia się.




⛔ samemu 

Domyślam się, że niektórzy z Was już w pierwszym punkcie nie będą chcieli się ze mną zgodzić. Ale już wyjaśniam dokładniej, co mam na myśli. 

Zdaję sobie sprawę, że zaledwie dekadę temu, kiedy sama zaczynałam uczyć się szwedzkiego, rzeczywistość była trochę inna: nie korzystało się z aplikacji mobilnych takich jak Memrise czy Duolingo, nie było też influencerów, opowiadających o języku czy życiu w innym kraju. Wybór dostępnych po polsku materiałów do samodzielnej nauki też nie powalał - zaczynałam od Trolla, dwutomowego słownika i samouczka z Wiedzy Powszechnej.

Choć teraz materiałów do nauki na własną rękę jest naprawdę sporo, wiele z nich nie stanowi jednak kompletnych kursów. W mediach społecznościowych często autorzy profili skupiają się na pojedynczych słówkach czy zwrotach, ale tego, co najbardziej brakuje, to trening wymowy i materiały do słuchania (o tym jeszcze będę pisać w kolejnym punkcie). Brakuje jednak przede wszystkim i osoby, która weryfikowałaby produkowane przez Was wypowiedzi ustne i pisemne, i możliwości komunikacji z drugim człowiekiem, która jest szalenie ważna, skoro uczymy się właśnie po to, żeby się komunikować. Dla porównania: gdybyście mieli się nauczyć dobrze gotować, pewnie nie wystarczyłoby oglądanie pokazowych filmików i czytanie przepisów, ale musielibyście też sami wziąć się za mieszanie, stanie przy kuchni i smakowanie potraw. Z językiem jest podobnie. Żeby nauczyć się mówić, trzeba... mówić. 

Nie zrozumcie mnie źle. Sama przecież niejednokrotnie polecałam Wam i książki, i miejsca w internecie, gdzie możecie szkolić swój szwedzki (na przykład TUTAJ TUTAJ, i jeszcze kilka wpisów z poleceniami na pewno się pojawi). Moim zdaniem to kapitalne materiały: uzupełniające i rozwijające. Ucząc się języka bez nauczyciela po pierwsze łatwo można wyrobić sobie złe nawyki - szczególnie dotyczące wymowy - których potem niestety trudno jest się pozbyć. Nauczyciel natomiast może od razu zareagować na Wasze potknięcia i od razu sprowadzać Was na właściwą drogę. Po drugie, łatwo można też zagubić się w tej różnorodności materiałów, łatwo pozwolić sobie na skok na głęboką wodę, który raczej może zaszkodzić, bo szybko się zniechęcimy. Osoba, która będzie prowadzić Wasz kurs, powinna sprawować kontrolę także nad Waszym tokiem uczenia się. Po trzecie, wielu osobom uczenie się z kimś daje większego motywacyjnego kopa. Wszystkie te trzy punkty mogłabym zresztą skomentować: been there, done that rodem z internetowych gifów - i z perspektywy ucznia, i nauczyciela.

⛔ ze Szwedem, który z nauczaniem języka nie ma wiele wspólnego


Chcielibyśmy, żeby nasze samochody czy rury w mieszkaniu naprawiali fachowcy, umowy pisali prawnicy, ale z różnych powodów nie zawsze decydujemy się na to, by to specjaliści uczyli nas języków.

Często powtarza się, jak wartościowe jest to, żeby języka uczył nas native speaker, rodzimy użytkownik języka. Jasne! Ale byt takiego native speakera warto też odmitologizować. Opowiada o tym między innymi Jagoda Ratajczak w jednym ze swoich filmów na YouTube. Mówi na przykład, że "bycie native speakerem jakiegokolwiek języka nie jest żadnym osiągnięciem, jest czystym przypadkiem i wcale nie sprawia, że jesteśmy szczególnie kompetentni, jeśli chodzi o poprawność językową czy w ogóle o to, jak danym językiem się posługiwać" i zwraca uwagę na to, że teoretycznie za native speakera  - w przypadku polszczyzny - w równej mierze należy przecież uważać i profesora Jana Miodka, i Sebixa z osiedla. Ale pewnie tylko jednego z nich chcielibyśmy mieć za nauczyciela polskiego. 

Native speaker, któremu ufamy, to świetny partner do konwersacji, który pomoże nam zanurzyć się w języku. To osoba, która może przeczytać napisany przez nas tekst i ocenić, czy jest idiomatyczny. Która może podsunąć nam sporo ciekawych zwrotów z żywego, niepodręcznikowego języka. To naprawdę niesamowicie cenne! Być może jednak sami macie takie doświadczenie, że nie zawsze jednak będzie umieć wyjaśnić pewne zagadnienia gramatyczne inaczej niż odpowiedzią "bo tak" (tu też mogę skomentować: been there, heard that). Zresztą, czy Wy potrafilibyście tak z biegu wyjaśnić, dlaczego forma jem pomidor zamiast jem pomidora jest poprawna i dawniej była wzorcowa, a teraz jest słyszana zdecydowanie rzadziej? Albo o co chodzi z tym, że są dwa psy, ale sześć... psów? Czy też jasno wyłożyć inne zawiłości polszczyzny? Takie rzeczy potrafi pewnie native speaker przygotowany do nauczania swojego języka ojczystego jako obcego. I tu wracamy też do poprzedniego punktu: na początkowym etapie nauki ważne jest, by nauka była usystematyzowana - w tym także może pomóc nauczyciel.

⛔ bez gramatyki


Ile razy już na kursach językowych słyszałam  pytania, czy możemy się uczyć tak, żeby "nie było gramatyki"! 

Kilka lat temu na wykładzie Sary Lövestam na Targach Książki w Göteborgu (TUTAJ możecie posłuchać jej szwedzkiego wywiadu telewizyjnego o tym, jak pokochać gramatykę) usłyszałam świetną metaforę, która brzmiała mniej więcej tak: nasze wypowiedzi są jak haft krzyżykowy - widzimy tę przednią warstwę, obrazek, który przedstawia coś konkretnego. Ale ten haft ma też swoją lewą stronę, tam czasem kryje się niezła plątanina - to właśnie jest gramatyka: połączenia między różnymi częściami haftu, których nie widać na powierzchni. Wyszywając wzór na przodzie, nie unikniemy tych połączeń, tej lewej strony. Nie da się więc nauczyć języka "bez gramatyki".

Zawsze można uczyć się mnóstwa zdań czy form w całości, ale zajmowałoby to absurdalnie mnóstwo czasu i mnóstwo naszej pamięci - lepiej poznać zasady, które umożliwią nam zbudowanie nieskończonej ilości zdań, prawda?


We wpisie o TYCH MOMENTACH w nauce szwedzkiego
pokazywałam Wam jedno z moich zdjęć profilowych sprzed lat.
Ze słownikiem. Było też takie z ćwiczeniami do gramatyki.
Bo gramatyka jest ważna.
⛔ bez słuchania


O tym wspominałam już we wpisie z pięcioma poradami, o czym warto pamiętać zaczynając naukę szwedzkiego. Osłuchiwanie się od samego początku wpłynie nie tylko na słuchanie ze zrozumieniem, ale może też przydać się w trenowaniu mówienia - wybierając materiały do samodzielnego rozwijania Waszej nauki nie zapominajcie upewnić się, czy są do nich dostępne nagrania do odsłuchania! A jeśli chcecie sprawdzić, jak się wymawia słowa, na które natkniecie się poza materiałami, zajrzyjcie na Forvo

⛔ bez kontekstu

Listy słówek i fiszki są super, ale nie zapominajcie, że słownictwa najlepiej jest uczyć się w kontekście. Nie tylko dlatego, że kontekst pozwoli nam je łatwiej zapamiętać, ale dzięki temu od razu możemy nauczyć się, np. z jakimi przyimkami łączą się dane słowa i odróżnić galen i henne od galen på henne: galen - szalony, zwariowany, galen i henne - (szaleńczo) zakochany w niej, galen på henne - wściekły na nią. Albo możemy odróżnić, czy danego zwrotu można użyć w sytuacji formalnej lub nie. Mój anglista w liceum miał w zwyczaju mawiać "kontekst: twój przyjaciel" i warto starać się tę przyjaźń pielęgnować.

⛔ z piosenek

Piosenki są świetnym źródłem, na przykład do uczenia się słówek czy zwrotów, ale najbardziej skorzystacie z nich, kiedy szwedzki będziecie już znać trochę, to znaczy na tyle, by samodzielnie to źródło zweryfikować. Ucząc się języka dzięki piosenkom warto zachować ostrożność, jeśli chodzi o wymowę, bo ta w piosenkach może się różnić od tej standardowej, ze względu na np. zachowanie rytmu. Tu od razu jako przykład nasuwa mi się piosenka Sylwii Grzeszczak Małe rzeczy, która kilka lat temu doprowadzała mnie do szału sylabizowaniem: "Cie-szmy się z małych rze-czy-bo wzór na-szczę-ście-wnich zapisa-nyjest" 😉 Czasem to odbieganie od normalnej wymowy może dotyczyć akcentu. Wikipedia jako przykład transakcentacji w piosenkach podaje Dosko Stachurskyego: "U-wa-żaj" (zamiast "uważaj") i Świat się pomylił Patrycji Markowskiej: "twoja muzyka we mnie gra" (zamiast muzyka). Ja mam dla Was za to szwedzki przykład z Äppelknyckarjazz zespołu Movits! (pisałam o nich na blogu w TYM WPISIE). W refrenie pada tam takie zdanie: Nej, jag kan inte tveka nu, för om morsan kommer på mig blir det utegångsförbud. Ostatnie słowo, które możemy sobie przetłumaczyć jako szlaban, zakaz wychodzenia z domu, ze względu na rytm utworu zostało zaakcentowane jako utegångsförbud. Kto ma za sobą lekcje szwedzkiej fonetyki wie, że akcent w szwedzkich złożeniach (sammansättnigsaccent) polega na tym, że główny akcent pada na akcentowaną sylabę w pierwszym członie złożenia, a akcent poboczny na sylabę akcentowaną w ostatnim członie złożenia. A więc standardowo to słowo wymówilibyśmy jako utegångsförbud.



⛔ z Google Translatora


Choć Tłumacz Google radzi sobie coraz lepiej, wciąż jeszcze nie jest idealnym narzędziem i do korzystania z niego trzeba podchodzić krytycznie, co może być trudne dla osób, które dopiero zaczynają naukę szwedzkiego i z tego powodu trudno jest zweryfikować, czy to, co "wypluł" nam tłumacz jest w stu procentach poprawne. Często Google Tłumacz pomaga nam odkryć ogólny sens teksu, ale może wprowadzać w błąd na poziomie pojedynczych wyrazów czy ich form. Uważajcie też na to, że w tłumaczeniu między polskim a szwedzkim GT wciąż posiłkuje się językiem angielskim jako pośrednikiem.

Chciałabym pokazać Wam, co stałoby się z początkiem tego wpisu, gdybyśmy poprosili Tłumacza Google o przełożenie go na szwedzki:


Mamy tu nagle coś perwersyjnego (pervers), a na płaszczyźnie gramatycznej nieodmieniony został zaimek zwrotny w wyrażeniu hur jag inte ska lära MIG (a tak właściwie to nie chodziło o porady, jak ja nie będę się uczyć szwedzkiego, tylko jak Wy macie tego nie robić).

Sprawdźmy w drugą stronę. Tu wrzuciłam fragment z opisu pod filmem z YT z rozmową z Sarą Lövestam (poprawiłam w nim tylko nazwisko autorki). W opisie filmu jest mowa o grammatikporr, gramatycznej pornografii, ale raczej w kontekście pasji, tak jak w instagramowych hashtagach #bookporn, #foodporn itd. Tego GT nie rozpoznał, zobaczył za to "czyste pory gramatyczne", które kojarzyć się mogą raczej z książką o dbaniu o cerę niż o gramatyce 😅 



Nie wzbraniam się całkowicie przed korzystaniem z Translatora, wręcz przeciwnie, czasem podczas tłumaczenia tekstów posługuję się tym narzędziem, kiedy rozumiem znaczenie jakiegoś słowa, ale akurat w danym momencie nie mogę sobie przypomnieć, jak brzmi ono po polsku (albo czy w ogóle mamy taki odpowiednik jeden do jednego w polszczyźnie). Tak było na przykład, kiedy w tekście oryginału trafiłam na krypbarn, czyli raczkujące dzieci. Zastanawiałam się, czy też mamy na to jedno słowo, po czym Translator zaproponował mi to:


Zgadzacie się z tą listą? Uzupełnilibyście je o swoje porady, czego NIE robić? A może któreś z opisanych przeze mnie rozwiązań u Was akurat się jednak sprawdziły?

Apetyt na Świat

Szlak Karhunkierros w fińskiej Laponii

Karhunkierros to długodystansowy szlak pieszy w fińskiej Laponii (północno-wschodnia część kraju). Oficjalnie otwarty w 1955 roku i od tego czasu jest jednym z najbardziej popularnych szlaków w Finlandii. Większość trasy prowadzi przez piękny Park Narodowy Oulanka, wzdłuż wysokich klifów wyznaczających brzegi rzeki.

Artykuł Szlak Karhunkierros w fińskiej Laponii pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.