Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Stacja Islandia

Sigríður Hagalín Björnsdóttir :: „Święte Słowo”

    Autor: Sigríður Hagalín Björnsdóttir Tytuł polski: „Święte Słowo” Tytuł oryginału: „Hið heilaga orð” Tłumaczenie: Jacek Godek Data wydania w Polsce: 29 styczeń 2020 Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Liczba stron: 336       * Opis książki:   Świat bez pisma? Jest bliżej, niż się zdaje… Najmocniejszy głos literackiej Islandii i nowa powieść autorki bestsellerowej Wyspy […]

Nordic Talking

„Polowanie” na zorzę polarną w Norwegii

Zorza polarna jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, które widziałam. Ten fantastyczny spektakl tańczących świateł jest nie do opisania, a nawet najlepszej jakości zdjęcia nie są w stanie jego odtworzyć.   […]

Artykuł „Polowanie” na zorzę polarną w Norwegii pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Nordic Talking

Vigeland, jakiego nie znacie

Gustav i Emmanuel Vigeland to artyści, dla których warto wybrać się do Oslo. Pierwszy jest znany jako światowej sławy rzeźbiarz, drugi wyspecjalizował się w witrażach i malarstwie. Dziś opowiem wam […]

Artykuł Vigeland, jakiego nie znacie pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Farerskie kadry

Farerskie lei

W wydanym w roku 2006 albumie „Faroe Islands Today” znajdziemy kilka akapitów poświęconych farerskiej roślinności na przestrzeni dziejów. Intrygujący jest już sam rozdział, w którym je zamieszczono – „The Faroe Economy”. Nie mniej intrygująca jest lista gatunków roślin porastających niegdyś skalisty archipelag. Wyspy Owcze powstały około 60 milionów lat temu w wyniku erupcji wulkanicznych. Archipelag […]

Artykuł Farerskie lei pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Nordic Talking

8 słów, które pomogą Ci zrozumieć norweską kulturę

W każdym języku znajdziemy pulę słów, które trudno jest nie tylko przetłumaczyć, ale i zrozumieć bez szerszego kontekstu. Odnoszą się do charakterystycznych dla danego kraju elementów kultury i życia codziennego. […]

Artykuł 8 słów, które pomogą Ci zrozumieć norweską kulturę pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Kierunek Norwegia

10 powodów, dla których warto odwiedzić Norwegię

Linie lotnicze kuszą tanimi biletami, biura podróży prześcigają się w ofertach, a zorganizowanie nawet bardzo budżetowej podróży staje się coraz łatwiejsze. Na Instagramie i facebookowych grupach masa osób dzieli się swoimi wojażami i aż ciężko zdecydować się, jaki kierunek obrać. Jeżeli trafiłeśaś na ten wpis istnieje duże prawdopodobieństwo, że należysz do osób, które przed takim wyborem właśnie stoją. Czy warto odwiedzić Norwegię? To moje 10 powodów, które mogą utwierdzić Cię w przekonaniu, że kierunek Norwegia, to idealny kierunek na Twoje wakacje.     1.Dzika przyroda. Coraz mniej na świecie miejsc, w których wciąż bardzo dużo jest terenów nietkniętych przez człowieka. Jest to jeden z powodów, dla których tak doceniam norweskie krajobrazy. Mimo niewątpliwego wzrostu popularności tego kierunku, ilość szlaków rzadko odwiedzanych przez ludzi wciąż jest olbrzymia. Możesz przejechać kilometry i tylko co jakiś czas mijać pojedyncze zabudowań, przejść kilometry w zupełnej samotności, odpocząć. Tutaj odnajdziesz dzikość, zobaczysz zwierzęta w swoim naturalnym środowisku, odwiedzisz czyste lasy i zdobędziesz rzadko odwiedzane górskie szczyty. Zorganizowanie wyprawy poza utartym szlakiem, tak żeby doświadczyć wszystkiego, co najpiękniejsze w przyrodzie, jest w tym kraju bardzo łatwe. W Norwegii oznaczonych szlaków są tysiące, a tych bez drogowskazów jeszcze więcej. Jeżeli odpoczywasz w ciszy, lubisz naturę, a na myśl o spędzeniu czasu z dala od wszystkich i wszystkiego, mocno się uśmiechasz, to kupuj bilety. Norwegia wita!     2.Różnorodne krajobrazy. Jadąc przez ten kraj nie jeden raz będziecie mieli wrażenie, że nagle wjeżdżacie do zupełnie innej planety. Zielone łąki pełne kwiatów, za chwilę głębokie jeziora, wyspy, fiordy, wysokie góry. Raz lato, raz zima, w jeszcze innym miejscu wieczna jesień. Raz nowoczesne autostrady, niesamowite mosty, a za chwilę stare tunele, w których jeszcze moment i zgaśnie ostatnie tlące się światło. Norwegia jest bardzo różnorodna i za to ją przede wszystkim lubię. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy mieli wieczny dylemat – w góry, czy nad morze, bo w tym kraju nie brakuje miejsc, w których góry są nad morzem. Góry, tysiące wysp i jeziora, zielone lasy, skaliste wybrzeża, fiordy, doliny i widoki. Norwegia niezmiennie od trzech lat zaskakuje mnie swoją różnorodnością i kiedy myślę, że widziałam już wszystko w tym kraju, odkrywa przede mną kolejne karty.     3.Dostępność pięknych miejsc.  Dla wszystkich. Kiedyś przeczytałam tekst, w którym jedna z tez brzmiała “kto nie wszedł w Norwegii na żaden szczyt, ten w Norwegii nie był”. Mimo że norweskich szczytów pare na swoim koncie mam, absolutnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. To nie jest kraj, na zwiedzanie, którego mogą wybrać się tylko wysportowane, albo conajmniej pełne sił i wigoru osoby. Spokojnie Norwegię możecie zwiedzać z rodzicami, dziadkami, osobami w podeszłym wieku lub osobami, które mają jakiekolwiek ograniczenia ruchowe. W tym kraju naprawdę istnieje masa przepięknych miejsc, w które bez problemu dojedziesz samochodem lub autobusem. Zjawiskowe punkty widokowe, cudne rejsy po fiordach (wiele statków jest już przystosowanych również do przewożenia osób niepełnosprawnych), czy bardzo łatwe trasy prowadzące do atrakcyjnych miejsc. Jeżeli kiedykolwiek spotkacie się ze stwierdzeniem, że Norwegia to przede wszystkim kraj dla aktywnych ludzi, nie zgadzajcie się z tym. Kraina Fiordów to zarówno dobry wybór dla osób, które kochają górskie trekkingi, jak i dla tych, którzy podczas zwiedzania muszą brać pod uwagę swoje nie zawsze idealne warunki zdrowotne.     4.Przepiękne góry. W Norwegii macie do wyboru około 300  mierzących ponad 2000 m,najróżniejszych szczytów górskich. Najwyższy to Galdhøpiggen mierzący 2469 m. Jeżeli chodzi o norweskie góry, tu znowu bardzo fajne jest to, że są bardzo różnorodne. Nie brakuje wyzwań dla wprawionych wspinaczy, ale z drugiej strony wszyscy Ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z górami, również znajdą łagodne podejścia dla siebie. Chodzenie po górach w Norwegii to element kultury, Norwegowie uwielbiają spędzać czas w ich otoczeniu. W lecie wyruszają na długie wędrówki, w zimie jeżdżą całymi rodzinami na nartach. Duża część mieszkańców tego kraju ma swoje domki w górach. Z takich miejsc mogą skorzystać również turyści, bo wiele z nich jest wynajmowana. Jeżeli uwielbiasz podziwiać góry, ale koniecznie zdobywać ich szyty, to również odnajdziesz się tutaj doskonale. W wyższych partiach powstało wiele platform widokowych, z których możesz podziwiać cudowne, norweskie krajobrazy. No bo, kto nie chciałaby odpocząć w towarzystwie takich widoków?     5. Fiordy. Fiordy to niewątpliwie norweska wizytówka, która rokrocznie przyciąga tysiące osób z najdalszych zakątków świata. Nie ukrywam, że moja pierwsza wizyta nad fiordami niesamowicie mnie wzruszyła. Marzyłam o tym widoku od dawna, ale to, co zobaczyłam na żywo przerosło moje oczekiwania. Po trzech latach widziałam już dużą część norweskich fiordów. Za każdym razem budzą we mnie taki sam zachwyt. Wysokie góry pełne wodospadów, pionowe ściany, niesamowite polodowcowe formacje, a to wszystko tuż nad wodą. Każdemu, kto odwiedza Norwegię polecam również rejs po fiordach, bo tak samo, jak budzą zachwyt podziwiane z góry, tak samo robią olbrzymie wrażenie z perspektywy wody. Co tu dużo mówic, to cuda natury, w które Norwegia została bardzo licznie obdarzona. Fiordy warte są wpisania na Wasza listę “miejsc do zobaczenia”.     6. Spokój, cisza, bezpieczeństwo. Norwegia to duży kraj z bardzo małą gęstością zaludnienia. Podczas Waszej podróży możecie przejechać kilometry i tylko raz na jakiś czas mijać inny samochód. Bez trudu znajdziecie szlaki do wędrówek, na których bardzo rzadko będziecie mieli okazję wymienić kurtuazyjne “Hei” z innym turystą. Marzy Ci się odpoczynek w ciszy, na łonie natury? W tym kraju nie będziecie mieli większego problemu z odnalezieniem takiego spokojnego miejsca, bez zasięgu, prądu, a nawet toalety. Tylko Wy i las, fiordy, góry. Poza spokojem i ciszą Norwegia to bezpieczny do podróżowania kraj. Przejechałam tysiące kilometrów, przeszłam sporo szlaków, odwiedziłam dużo małych miast i wsi. Wszędzie bez wyjątku czułam się bezpiecznie. W lecie tysiące osób śpi w namiotach, na hamakach, wciąż można spotkać wsie, w których nikt nie zamyka domu, a wynajmując domek od lokalnego gospodarza nie zdziw się, jeżeli w drzwiach będzie czekał na Ciebie klucz. Oczywiście, jak w każdym kraju, w miastach z bezpieczeństwem bywa różnie. W Oslo coraz częściej słychać o przestępstwach i kradzieżą, jednak biorąc pod uwagę wielkość Norwegii i ilość tych przestępstw ciężko nie stwierdzić, że jest po prostu bezpiecznie. To idealne miejsce, dla każdego, kto do odpoczynku […]

Artykuł 10 powodów, dla których warto odwiedzić Norwegię pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Stacja Islandia

Tómas R. Einarsson :: Gangandi bassi (recenzja)

Tómas R. Einarsson to islandzki jazzowy basista, kontrabasista i kompozytor. O Tómasie R. Einarssonie pisałem już przy okazji omawiania albumu „Bræðralag” (2015; Blánótt), który artysta nagrał w duecie ze swoim wieloletnim przyjacielem Ómarem Guðjónssonem  – artykuł ten znajdziecie TUTAJ. Przypomnę, że Tómas R. Einarsson choć urodził się na północy Islandii, w miasteczku Blönduós, to wychowywał […]

Nordic Talking

Żyj po norwesku. Żyj koselig.

Norweskie słowo koselig oznacza to samo co duńskie hygge i szwedzkie mys. Choć słowo to nie ma swojego dokładnego polskiego odpowiednika, to najłatwiej będzie je przetłumaczyć jako miły bądź przytulny. Słowo to jest jednym z najczęstszych, […]

Artykuł Żyj po norwesku. Żyj koselig. pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Utulę Thule

Islandzkie owce odliczane do snu

  Nazwa mojej strony wzięła się z tekstu piosenki Grzegorza Turnaua, ale przy tłumaczeniu jej na język angielski, uświadomiłam sobie, że “tulić” co znacznie więcej niż przytulać, obejmować. Utula się kogoś do snu. Tuli w ramionach, żeby uspokoić. A więc Thule, ta legendarna kraina na Północy, zyskuje nowe znaczenie: krainy jak ze snów, krainy marzeń …

Artykuł Islandzkie owce odliczane do snu pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

BistroBoy :: Evolve (recenzja)

Dziś już po raz trzeci zwrócimy uwagę na muzykę jednoosobowego projektu BistroBoy, który tworzy islandzki kompozytor i producent Frosti Jonsson. Poprzednio opisywaliśmy album BistroBoy „Píanó í þokunni” (2018; recenzja TUTAJ) oraz BistroBoy + Bjartmar „Broken” (2019; recenzja TUTAJ). Natomiast 20 stycznia 2020 roku BistroBoy wydał swój najnowszy krążek pod tytułem „Evolve”,  za pośrednictwem wytwórni Möller […]

poFIKAsz?

Najpiękniejsze plaże w Szwecji

Szwecja ma dłuższą linię brzegową, niż swoje granice lądowe. Dlatego plaż w Szwecji nie brakuje. Okazuje się, że nie trzeba jechać aż nad Morze Śródziemne, by spędzić wspaniałe wakacje i cieszyć się piękną i piaszczystąContinue reading

Artykuł Najpiękniejsze plaże w Szwecji pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Utulę Thule

Konkurs Nordic Talking

Regulamin konkursu 1 POSTANOWIENIA OGÓLNE Organizatorem Konkursu jest są autorzy Tygodnia Islandzkiego na fanpage’u Nordic Talking Festival (https://www.facebook.com/nordictalkingfestival), Emiliana Konopka (emilianakonopka@gmail.com) oraz Agnieszka Jastrząbek (agnieszka.jastrzabek@gmail.com) Niniejszy regulamin (dalej „Regulamin”) określa warunki Konkursu. Konkurs nie jest stworzony, administrowany, wspierany ani sponsorowany przez Facebook. Facebook jest znakiem towarowym zastrzeżonym przez Facebook, Inc. Facebook nie ponosi odpowiedzialności za …

Artykuł Konkurs Nordic Talking pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Hatari :: Neyslutrans (recenzja)

Długo oczekiwany debiutancki longplay islandzkich prowokatorów z Hatari już dostępny! Elektroniczny projekt Hatari powstał w 2015 roku. Dwa lata później islandzkie trio wydało swój mini album „Neysluvara” (2017). W 2018 roku zespół otrzymał nagrodę Iceland Music News za najlepsze video do utworu „Spillingardans”. W tym samym roku kompozycja ta została również nominowana do nagród Íslensku […]

Kierunek Norwegia

Kiedy pojechać do Norwegii? – 4 pory roku nad fiordami

Kiedy pojechać do Norwegii? Standardowa odpowiedź na to pytanie  –  zawsze! Patrząc jednak realistycznie, każda pora roku ma swoje plusy i minusy, a decyzję o wyjeździe najlepiej podjąć świadomie, znając wszystkie za i przeciw. Każdego, kto waha się, w jakim miesiącu wybrać się nad fiordy, zapraszam na mój przegląd po czterech porach roku w Norwegii. Kiedy jest szansa na śnieg, kiedy najwięcej pada, a w jakim miesiącu można cieszyć się sporą dawką słońca? Odpowiedź znajdziecie poniżej.     Zima – grudzień, styczeń, luty, marzec Zimowe miesiące w Norwegii diametralnie różnią się w zależności od części tego kraju. W wyobrażeniach wielu osób Norwegia w zimie to istna Kraina Lodu, cała przykryta grubą warstwą śniegu, do której nie ma co przyjeżdżać bez grubej, puchowej kurtki. Prawda jest inna. Oczywiście wiele jest miejsc, w których śnieg cieszy oczy przez całą zimę, ale tak samo wiele jest miejsc, w których zima to mocny wiatr, sztormy i deszcze. Jeżeli szykujecie się więc na białe szaleństwo, upewnijcie się, czy w Waszym miejscu docelowym jest to możliwe. Miejscowości z popularnymi stokami narciarskimi: Trysil Hovden Hemsedal Kvitfjell Geilo Zima minusy Część atrakcji turystycznych, dróg i obiektów jest w zimie nieczynna. W wielu miejscach bardzo niepewna pogoda, co wiąże się z koniecznością posiadania m.in. odpowiednich ubrań. Krótkie dni, na północy noc polarna (wiem, dla wielu jest to plus, dla mnie osobiście minus). Zima plusy Tańsze bilety lotnicze do wielu miejsc. Duża ilość stoków narciarskich i obiektów, w których można uprawiać sporty zimowe. Atrakcje północy, czyli zorza (listopad-marzec), renifery, zaprzęgi. Więcej na ten temat do przeczytania tutaj >>>  Jest to czas wielu wydarzeń świątecznych jak np. klimatyczne jarmarki bożonarodzeniowe.         Wiosna – kwiecień, maj Z wiosną w Norwegii jest bardzo różnie. Każda wiosna, którą spędziłam w tym kraju, była zupełnie inna. Moja pierwsza wiosna to majowe upały, był też maj pełen deszczu i przymrozków oraz wiosna, która raz wyglądała jak zima, a za chwilę raczyła letnim słońcem. Sezon, w którym dużo więcej podróżuje po Norwegii zaczyna się w maju. Biorę pod uwagę wszystkie niedogodności to, że część dróg przy niesprzyjających warunkach może być zamknięta oraz to, że jest to cały czas okres przed sezonem. W maju nadal szczyty pokryte są śniegiem, a noce są zimne. 17 maja Norwegowie obchodzą swoje największe święto, czyli Święto Niepodległości. W całym kraju odbywa się wtedy masa wydarzeń, wszyscy mieszkańcy ozdabiają swoje domy flagami, a rodowici mieszkańcy kraju ubierają swoje narodowe stroje. Piękne wydarzenie, które szczególnie polecam zobaczyć w Oslo. Maj to też dobry moment na zwiedzanie norweskich miast. Nie są jeszcze mocno zatłoczone, za to często przystrojone tysiącami młodych kwiatów. Wiosna minusy Nieprzewidywalna pogoda. Część obiektów i dróg jest dalej zamknięta. Wiosna plusy Niższe ceny noclegów. Mało turystów na dostępnych szlakach, jest już możliwy trekking w wiele miejsc. Piękna budząca się do życia natura (maj).   Kwiecień 2019.   Maj 2019.   Lato – czerwiec, lipiec, sierpień Lato to mój ukochany czas w Norwegii. Białe noce, górskie wędrówki, spanie pod namiotem. Gdybym miała pierwszy raz wybierać się nad fiordy, zdecydowanie zrobiłabym to właśnie w lecie. To też najlepszy moment na tzw. objazdówki samochodowe lub podróż motocyklem przez fiordy. Czerwiec jest dla mnie zdecydowanie najfajniejszym miesiącem w roku. Nie zaczęły się jeszcze wakacje, co naturalnie zwiększa wybór noclegów oraz zmniejsza ilość turystów. Często pogoda jest już naprawdę dobra, a w drugiej połowie miesiąca sporo osób śpi pod namiotami. Żeby było jeszcze bardziej sielankowo, czerwiec to miesiąc, w którym tysiące małych owiec swoim beczeniem umila każdą górską wędrówkę. Powtarzam się, ale uwielbiam ten czas. W lipcu zaczynają się w Norwegii wakacje. Jest to szczyt sezonu, ale też statystycznie miesiąc z najlepszą pogodą. Czy ze względu na spore zainteresowanie innych osób odradzam Wam ten miesiąc? Absolutnie nie. Odwiedziłam naprawdę sporo topowych atrakcji turystycznych w lipcu. Ominęłam tłumy jadąc w te miejsca albo wcześnie rano, albo późnym wieczorem. W końcu w wielu miejscach słońce praktycznie w lecie nie zachodzi i warto z tego korzystać. Trzymając się tych prostych zasad, nawet w lipcu, można zwiedzać popularne miejsca, bez towarzystwa tysiąca innych ciekawych świata osób. Zdjęcia z ostatniego weekendu czerwca, czyli szczyt sezonu i jedno z najpopularniejszych miejsc w Norwegii. Na szczycie byliśmy zupełnie sami. Wyruszyliśmy o godzinie 7. Wracając po godzinie 9 po drodze mijaliśmy już tłumy osób chcących zobaczyć norweską ambonę.     W drugiej połowie sierpnia młodzi Norwegowie wracają do szkół. Można to odczuć również zwiedzając Norwegię. Jest trochę mniejszy ruch, a warunki pogodowe dalej są dobre. Przez cały mój pobyt w Norwegii, w drugiej połowie sierpnia sporo podróżuję i do tej pory zawsze byłam zadowolona z wyboru takiego terminu. Lato minusy W popularnych atrakcjach turystycznych bardzo dużo osób. Wyższe ceny w wielu obiektach oraz wyższe ceny biletów lotniczych. Lato plusy Białe noce, czyli bardzo krótka noc (na północy jej brak), a co za tym idzie dużo czasu na zwiedzanie. Otwarte szlaki, drogi i atrakcje turystyczne. Dostępność wielu wycieczek zorganizowanych. Olbrzymi wybór tras do trekkingów. Dobra pogoda. Możliwość noclegu pod namiotem. Przepiękna roślinność i jeszcze lepsze widoki.   Czerwiec 2019.   Lipiec i powrót z gór około godziny 23.     Lipcowe zdjęcia o północy.     Końcówka sierpnia.     Koniec sierpnia to również ostatni dzwonek, aby wziąć udział w wycieczce z przewodnikiem np. po lodowcu.     Jesień – wrzesień, październik, listopad Góry i fiordy ozdobione setkami kolorowych liści to widok, który zapiera dech w piersiach. Jesień w Norwegii bywa piękna, ale bywa również bardzo deszczowa. Wrzesień i październik to miesiące, w których przyjazd do Norwegii to dalej dobry pomysł dla osób, które chcą pochodzić po szlakach i napawać swoje oczy pięknymi widoczkami. Trzeba się oczywiście przygotować na to, że aura bywa bardzo kapryśna, a deszczak może okazać się w tym okresie bardzo dobrym przyjacielem. Listopad jest miesiącem, którego w Norwegii nie lubię. Bardzo krótkie dni, często chlapa i kapryśna pogoda. Nie ma już zazwyczaj śladu po kolorowych liściach, a ze śniegiem bywa bardzo różnie. Osobiście odradzam listopadowe wypady do Krainy Fiordów. Jesień minusy W drugiej połowie września zamykanych jest część szlaków, od października istnieje możliwość zamknięcia części górskich dróg. Jest to […]

Artykuł Kiedy pojechać do Norwegii? – 4 pory roku nad fiordami pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Trolltunga

Gode filmer, gode minner, gode...? Synonimy przymiotników „god” i „dårlig”

Język norweski ma większą tolerancję na powtórzenia niż polski, to nie ulega wątpliwości. Znacie jednak pewnie to uczucie, gdy najpopularniejsze przymiotniki zaczynają nużyć, a zamienników jakoś brak... Dzisiejszy post pomoże Wam choć częściowo się z tym uporać – poniżej znajdziecie zestawienie słów, które z powodzeniem mogą zastąpić lakoniczne „god” oraz „dårlig”, oczywiście wraz z przykładami. God fornøyelse! ;)GODanstendigprzyzwoityDu skal ha ryddige arbeidsforhold og anstendig

Szkice Nordyckie

„Córka polarnika” Kari Herbert – Grenlandia

Kari Herbert jest córką słynnego polarnika sir Wally’ego Herberta. To on 6 kwietnia 1969 jako pierwszy człowiek na świecie zdobył drogą powierzchniową geograficzny biegun północny. Zanim dotarł ze swoja ekipą do celu, wędrował 13 miesięcy po arktycznym lodzie, w tym 5 miesięcy w całkowitej ciemności. W 1971 postanawia przenieść się na Grenlandię. Tam dziesięciomiesięczna autorka […]

Artykuł „Córka polarnika” Kari Herbert – Grenlandia pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Stacja Islandia

Vogor :: Vol. I (recenzja)

Vogor to niezwykle ciekawy projekt muzyczny utworzony przez trzech członków (z pięciu) islandzkiego zespołu Stafrænn Hákon. O zespole Stafrænn Hákon, który na swoim koncie ma aż 11 płyt, pisaliśmy wielokrotnie, a ostatnio przy okazji premiery ich albumu „Aftur” (2019; recenzja TUTAJ). Wspomniana trójka muzyków Stafrænn Hákon to: Árni Þór Árnason: gitara basowa i barytonowa Lárus […]

Nordic Talking

Najlepszy sklep na Wyspie

Dobry Pasterz to jedyne miejsce na Islandii, gdzie bezkarnie można wyrzucać anioły do kosza. Obrazy i figurki z cherubinami wędrują do kontenera razem z pudłem zawierającym rodzinne zdjęcia Jóna Jónssona, […]

Artykuł Najlepszy sklep na Wyspie pochodzi z serwisu Nordic Talking.

Kierunek Norwegia

5 rzeczy, które zmieniła we mnie Norwegia

Każda decyzja ma mniejszy lub większy wpływ na nasze życie. Przeprowadzka do innego miasta lub kraju zawsze wiąże się ze sporymi zmianami. Po pewnym czasie w nowym otoczeniu zmieniamy się również my. Nowi znajomi, nowe zwyczaje, nowe jedzenie, nowa praca, nowa forma spędzania wolnego czasu. Tak było również ze mną, mimo że przed wieloma zmianami broniłam się, jak mogłam. Jeżeli jesteście ciekawi, jak mnie zmieniło życie w Norwegii, polecam Wam przeczytać ten tekst.     Aktywność. Forma spędzania wolnego czasu w Polsce i to, jak spędzam go teraz, różnią się diametralnie. W Polce wolny czas dla mnie to przede wszystkim wyjścia do restauracji, pubów, kawiarni, sporo domówek i sporo czasu spędzonego w domu. Po przyjeździe do Norwegii była to pierwsza zmiana i ta, która bardzo mi odpowiadała. Do dzisiaj pamiętam pierwszy spontaniczny wypad nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co, tak żeby zobaczyć, co w sąsiedztwie można spotkać. Okazało się, że nawet w okolicy Oslo pięknych miejsc nie brakuje. Jeden weekend, drugi weekend i przepadłam. Mieszkam tutaj trzy lata i zdecydowana większość mojego wolnego czasu to właśnie podróże po tym kraju. Góry, jeziora, długie spacery i trekkingi. Nigdy nie byłam tak aktywna, jak teraz. Kiedy przychodzi weekend po prostu nie mogę usiedzieć w domu, a wyjścia do restauracji, czy pubów nie są dla mnie już tak interesujące, jak kiedyś. Pewnie część z Was teraz pomyśli, no dobra w Polsce też mogłaś spędzać tak wolny czas. Oczywiście, że mogłam, ale miałam wtedy zupełnie inne przyzwyczajenia. W momencie, kiedy zamieszkałam w nowym miejscu, bez przyjaciół i znajomych po prostu musiałam znaleźć coś, co zacznie sprawiać mi radość tutaj na miejscu. W Polsce nie czułam potrzeby zmian, po prostu było mi dobrze tak, jak było. Bardzo szybko przestałam dziwić się również Norwegom, którzy zdają się w ogóle nie zwracać uwagi na pogodę. Deszcz, wiatr, zimno, ubierają wełnę i ruszają przed siebie. W kraju, w którym zdecydowana większość roku to niestety szaruga, po prostu nie da się inaczej. Aktualnie deszcz nie psuje mi już planów, po prostu nauczyłam się żyć z nim w zgodzie, a nawet pokochałam mglistą i lekko mroczną aurę Norwegii.     Ubranie. Przed samym wyjazdem do Krainy Fiordów, kiedy to na ostatnią chwilę próbowałam dowiedzieć się, jak właściwie wygląda życie w Norwegii, trafiłam na internetowe forum dla kobiet. Jedna z Pań pisała, że do Norwegii przyjechała w szpilkach, a wyjeżdżała po paru latach w adidasach. Do dzisiaj pamiętam moją skrzywioną minę i myśli w stylu “ja nie zamierzam się zmieniać”. Nie musiało upłynąć dużo czasu, a i do mojej szafy trafiły ubrania, których kiedyś raczej bym na siebie nie założyła. Sportowe buty, sportowe spodnie, sportowe kurtki. Wszystko nieprzemakalne albo w wersji zimowej – bardzo ciepłe. Na stałe zagościły u mnie wełniane swetry, szaliki i rękawiczki. Kiedyś musiało być przede wszystkim ładnie, w Norwegii przede wszystkim wygodnie i ciepło. Część z tych zmian wymuszone było po prostu zmianą stylu życia, o której pisałam wcześniej. Natomiast spora część rzeczy po prostu zaczęła mi się podobać. I tak przywiozłam ze sobą sporo szpilek, eleganckich ubrań, które przez większość czasu kurzą się w garderobie. Oczywiście to nie tak, że nawet na co dzień chodzę ubrana tylko i wyłącznie na sportowo. Dalej największą sympatią darzę ubrania, których do sportowych zaliczyć na pewno nie można. Spora zmiana zaszła również, jeżeli chodzi o makijaż. Tutaj nie jestem pewna, czy większy wpływ na zmiany miało miejsce zamieszkania, czy może wiek. Mam 28 lat, jestem świadomą swojego ciała, wad i zalet, kobietą. W Norwegii nie mam problemu z tym, żeby wyjść bez makijażu, a wręcz nie wyobrażam sobie ruszyć np. na górski trekking z podkładem na twarzy.     Podejście do ludzi. Odwiedzając różne miejsca, podróżując, poznajemy sporo ludzi. Niestety podczas takich wyjazdów te znajomości często są bardzo krótkie. Bo brakuje czasu, bo zaraz wracamy do naszego domu, ruszamy w kolejne miejsce. W momencie, kiedy zaczynasz życie w innym kraju, masz szansę zbudować więcej trwalszych relacji w tym miejscu. W Norwegii oprócz Norwegów poznałam masę osób z najróżniejszych zakątków świata. Algieria, Syria, Brazylia, Filipiny, Tajlandia. Miałam okazję dowiedzieć się co ich cieszy, ale również, z jakimi problemami zmagają się oni i ich rodziny. Zmieniło to moje spojrzenie na wiele spraw, nabrałam jeszcze więcej szacunku do innych kultur, a również sporo pokory. W mojej ocenie była to najważniejsza zmiana i największa zaleta przeprowadzki do innego kraju na dłużej.     Podejście do życia. Jestem niecierpliwa, temperamentna i często ostatnią rzeczą, jaką można we mnie znaleźć to spokój. Lubię robić wszystko szybko, nawet chodzić i mówić. Norwegia to spokojny kraj, co szczególnie dobrze widać w mniejszych miastach i wsiach. Wszystko żyje swoim spokojnym, powolnym rytmem. Nikt się nie śpieszy, nie niecierpliwi, nawet Pani sprzedająca w sklepie pakuje zakupy do toreb powoli, z uśmiechem na ustach. Nie każdy się w tym odnajduje, sporo osób twierdzi, że jest tutaj po prostu nudno. Na początku też zdarzyło mi się tak myśleć. Po trzech latach muszę to przyznać – zwolniłam i ja. Przestałam przejmować się wieloma rzeczami, które kiedyś nie dawały mi spać po nocach, przestałam gonić i zaczęłam dużo bardziej szanować moje zdrowie. Żyję wolniej, spokojniej, najważniejsze jest dla mnie moje zdrowie i poczucie, że żyje w zgodzie z własnymi przekonaniami. Kiedyś bardzo ważną kwestią były dla mnie pieniądze, teraz zdecydowanie najważniejsze jest dla mnie, aby mieć czas dla siebie. Nauczyłam się w Norwegii cierpliwości, szacunku do siebie, nabrałam odwagi, żeby żyć “po mojemu” .     Pasja. Pamiętam, jak kilka lat temu, marzyłam o tym, żeby mieć jakieś zainteresowania. Praca, studia, praca, studia. Nie miałam czasu, nie miałam pomysłu na siebie, nie miałam hobby. Przy okazji zmiany miejsca zamieszkania, zmiany kraju i wszystkiego, co do tej pory znałam, odnalazłam w końcu moją pasję. Zaczęłam robić zdjęcia, latać dronem, prowadzić bloga i wiele, wiele innych rzeczy. Odkryłam mnóstwo zainteresowań, co lubię i co chcę robić w życiu. Myślę, że po prostu, znalazłam się w odpowiednim dla mnie miejscu i mimo, że nie zawsze było miło, Norwegia dała mi pozytywny impuls do działania.       Tak, jak widzicie, Norwegia, a w sumie zmiana kraju, dużo zmieniła […]

Artykuł 5 rzeczy, które zmieniła we mnie Norwegia pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Utulę Thule

Nie deptać mchu!

Nie chciałabym powiedzieć, że cieszę się, że ludzie robią błędy. Ale dzięki nim uświadomiłam sobie, że nie tylko turyści, ale też ludzie mieszkający na Islandii nie szanują jej delikatnej przyrody. View this post on Instagram Czy wiesz że… islandzki mech oddaje wodę skałom, więc jak dotkniesz ich gołą stopą to aż zamarzają zęby? A post …

Artykuł Nie deptać mchu! pochodzi z serwisu .

Trolltunga

Hvor mye blir det? Jak używać czasownika „bli”

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta – w pierwszym z brzegu słowniku czy tabeli czasowników nieregularnych znajdziemy informację, że „å bli” to „stać się, zostać”. I oczywiście jest to prawdą, tyle że... do pewnego momentu. ;) Ról, jakie czasownik ten pełni w języku norweskim, jest naprawdę wiele, dlatego przygotowaliśmy dla Was krótką instrukcję obsługi.W podstawowym znaczeniu wspomnianym powyżej „bli” najczęściej będzie odnosić się do opisywania zawodów lub przedmiotów, które zostały

Nowa w Szwecji

Kupno Czy Najem? Rynek Nieruchomości w Szwecji

"Żartujesz sobie." - to stały komentarz mojej rodziny i znajomych z Polski, gdy opowiadam im o szwedzkim rynku nieruchomości. W czasie poszukiwań mieszkania w Polsce, prawdopodobnie przebierasz w licznych ogłoszeniach na różnorakich portalach, umawiasz się na oglądanie nieruchomości w dogodnym terminie, a następnie negocjujesz cenę ze sprzedawcą albo wynajmującym. Szukając swoich czterech kątów w Szwecji, musisz jednak całkowicie zmienić podejście do sprawy - niezależnie, czy chodzi o kupno czy najem nieruchomości. Tutaj, ze względu na panujący od wielu lat kryzys mieszkaniowy, to właściciele, rentierzy, spółdzielnie i deweloperzy są górą, gdyż mieszkań zwyczajnie jest w Szwecji zbyt mało. Dzisiaj przedstawiam Wam jakie macie opcje zdobycia kawałka podłogi w tym skandynawskim kraju. Najem Najem to najpopularniejsza droga nabycia lokalu w Szwecji. Jest ona niezwykle lukratywna dla... wynajmujących, czyli właścicieli, ale niekoniecznie - najemcy również bardzo często stają się tutaj wynajmującymi. Najem od spółdzielni Hyresrätt, czyli "prawo najmu" to bardzo szwedzka rzecz! Jeśli najmuje się lokal mieszkalny, to najlepiej jest go nająć od spółdzielni, która podlega pod obowiązujące w Szwecji prawo. Takie rozwiązanie gwarantuje nam stałość umowy oraz stabilność podwyżek czynszu (są one regulowane odgórnie przez państwo). Niestety, taki rodzaj najmu to rzecz niemalże niewykonalna dla osoby przyjezdnej. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że Szwedzi stoją w kolejkach do najmu mieszkań i mało tego - zbierają za to punkty! Im dłużej się stoi, tym więcej punktów się ma, to taki szwedzki sport narodowy. Niestety, kolejkowy system już dawno stał się przeżytkiem i zwyczajnie przestał być efektywny. Jest to skutek między innymi nieproporcjonalności wzrostu populacji Szwecji do możliwości zakwaterowania. Przykładowo, w Malmö kilka spółdzielni połączyło się w "konsorcjum kolejkowe", do którego jest jedna kolejka, a "stanie" w niej kosztuje 350 koron rocznie. Obecnie w tej kolejce czeka już prawie... 100 tysięcy osób, a minimalny czas oczekiwania na mieszkanie to 6 lat (oficjalnie, czyli to po prostu statystycznie nieprawda). Dobra wiadomość, jest taka, że są również spółdzielnie, w których kolejki nie obowiązują, jednak w takim przypadku należy przygotować się na bardzo rygorystyczny casting. Zwykle kryteria, które obowiązują w spółdzielniach to: brak długów i problemów finansowych w historii, niekaralność, brak częstych zmian miejsca zamieszkania w historii oraz pensja przekraczająca co najmniej trzy razy kwotę czynszu. Jak widać - do najmu mieszkania tą drogą należy mieć w Szwecji historię, dlatego jest to opcja nieosiągalna dla "świeżaków". Od czego zacząć? Przede wszystkim należy dowiedzieć się w których spółdzielniach możliwy jest najem bez stania w kolejce. W tym celu można podpytać znajomych z okolicy albo po prostu wyszukać lokalne spółdzielnie mieszkaniowe (bostadsförening, fastighetsbolag) i podzwonić do nich, elokwentnie wyrażając szczere zainteresowanie ich ofertą i jej zasadami. Gdy potencjalnie spełnia się wszystkie wymienione powyżej warunki i czuje się wystarczająco pewnie by zawalczyć o mieszkanie, należy pamiętać o jednej podstawowej zasadzie - nie bądź anonimowy. Pisz, dzwoń, pytaj, szukaj kontaktu i daj się poznać. Przy odrobinie szczęścia zostaniesz zaproszony na visning, czyli kolektywne oglądanie mieszkania. Termin visningu jest ustalany z góry przez "opiekuna" danego mieszkania. Zasady są proste - około pięcioro kandydatów, wcześniej wybranych według w/w kryteriów z domieszką indywidualnego przeczucia pracownika spółdzielni, spotyka się pod drzwiami, zdejmują buty i robią najazd na chatę aktualnym najemcom. Oczywiście nie można zajrzeć w każdy kąt, bo nie wypada, a poza tym kogo to obchodzi - na visningu każdy jest szczerze zainteresowany, w końcu może być to pierwszy i jedyny visning w życiu. Trwa to nie więcej niż pół godziny. Opiekun/ka mieszkania, podczas small talków z kandydatami, w enigmatyczny sposób dokonuje wyboru, jednak na ogłoszenie werdyktu trzeba będzie poczekać - jest to kilka dni na pozamartwianie się czy aby na pewno potrzebny był ten komentarz o pęknięciu na ścianie albo czy uśmiech numer pięć nie był odebrany jako zaloty do agentki nieruchomości. Szczęściarze, którzy "dostali" mieszkanie, podpisują umowę ze spółdzielnią - można podpisać ją jednoosobowo albo ze swoim współlokatorem, w zależności od sytuacji. Kwota czynszu (hyra) zależna jest niemalże od wszystkiego: ilości pokoi, lokalizacji, a nawet wieku budynku. W cenie czynszu zwykle jest ogrzewanie, woda, utylizacja odpadów oraz naprawa wszystkich sprzętów i mebli, które są na stanie danego mieszkania. Oczywiście należy uiścić kaucję, jednak jej wysokość jest ograniczona przepisami. Umowa najmu zwykle jest bezterminowa i stanowi, że najemca nie może zostać wyrzucony z mieszkania pod żadnym pozorem, chyba że rażąco naruszy postanowienia umowy lub normy życia społecznego. Warto wspomnieć, że szwedzkie mieszkania na wynajem są standaryzowane i prawie wszystkie wyglądają mniej więcej tak samo. Wszystkie mają również podobne wyposażenie: szafy na ubrania, biała kuchnia z IKEI wraz z lodówką, mikrofalówką i kuchenką, wieszak na ubrania przy drzwiach. W łazienkach są białe płytki na ścianach, ciemne zaś na podłodze, chociaż w starszych mieszkaniach będzie to linoleum. W nowym budownictwie na wynajem nie używa się już wanien - w łazienkach są prysznice, oczywiście takie z odpływem w podłodze. W reszcie mieszkania znajdziemy drewnianą podłogę albo panele, białe ściany oraz białe, proste drzwi. Nie można tutaj nie wspomnieć o kwestii prania - według standardów spółdzielnie mają obowiązek zapewnić najemcom dostęp do pralki oraz suszarki. O ile w nowym budownictwie bardzo często już znajdziemy pralko-suszarkę bębnową w łazience, o tyle w znacznej większości szwedzkich bloków znajdują się wspólne pralnie, w których trzeba wcześniej zabukować sobie czas prania. Więcej o pralniach przeczytacie w moim wpisie "Dzisiaj nie mogę, mam pranie" - Publiczne Pralnie w Szwecji. Najem od "prywaciarza" Czyli najem mieszkania od właściciela, ale niekoniecznie, bo w Szwecji zdarza się najem z drugiej, a nawet trzeciej ręki. Jest to rozwiązanie, które powinno być osiągalne dla świeżo przyjezdnych, ale jest dość ryzykowne, zwłaszcza w dużych miastach. Taka umowa najmu jest mocno niestabilna, a więc grożą nam nieregulowane podwyżki czynszu, horrendalna kaucja czy wypowiedzenie umowy w każdej chwili - ten problem szczególnie doskwiera w stolicy, a sztokholmscy rekordziści wyprowadzają się nawet kilkanaście razy w ciągu roku! Całe szczęście, szwedzkie prawo zabrania wyrzucenia kogokolwiek z mieszkania "na bruk" - teoretycznie więc wynajmujący ma obowiązek poczekać aż najemca znajdzie mieszkanie zastępcze. Umów prywatnych nie obowiązują też żadne szczególne obostrzenia - mieszkanie nie musi mieć standardowego wyposażenia ani określonego stanu. Należy również pamiętać o tym, że właściciel mieszkania często zobowiązany jest przedłożyć kandydaturę najemców pod rozpatrzenie przez sąsiadów i niekiedy możemy spotkać się dziwnymi obostrzeniami w umowie, na przykład zakazem nocowania osób trzecich. Jak znaleźć mieszkanie u "prywaciarza"? Zupełnie odwrotnie niż w Polsce - pozwól, aby właściciel mieszkania znalazł Ciebie! Brzmi dziwacznie, ale ze względu na realia rynku, w Szwecji to nie właściciele lokali na wynajem muszą się reklamować, ale właśnie kandydaci do najmu. Najwięcej ogłoszeń obu stron znajduje się na blocket.se oraz na Facebooku. Ceny najmu w 2019 roku (1 SEK = 0,4 PLN) Średnie ceny najmu mieszkania w Szwecji: 1 pokój: 4 140 SEK 2 pokoje: 5 761 SEK 3 pokoje: 7 147 SEK 4+ pokoje: 9 081 SEK Średnie ceny najmu 3-pokojowego mieszkania: Stockholm: 8 010 SEK Göteborg: 7 050 SEK Malmö: 7 780 SEK Średnia w większych gminach: 7 195 SEK Średnia w mniejszych gminach: 6 401 SEK Średnia w całej Szwecji: 7 147 SEK (ok. 2900 PLN) źródło: scb.se Popularne portale z mieszkaniami do wynajęcia: blocket.se bostadsportal.se hyresbostad.se bostadssurf.se 50 największych szwedzkich spółdzielni mieszkaniowych Kupno Kupno nieruchomości w Szwecji to naprawdę dobry pomysł - w historii zawsze zyskiwały one na wartości, a ludzie, którym udało się zakupić dom czy mieszkanie 10-15 lat temu, zarobili kilkukrotnie, a nawet kilkunastokrotnie więcej, niż zapłacili. Przystępne kredyty z niskim oprocentowaniem rozdawane jak świeże bułeczki zdecydowanie napędzają koniunkturę i zachęcają do zakupu nieruchomości... których nie ma zbyt wiele. Osoby zdecydowane na zakup lokalu mieszkalnego w Szwecji, powinny wiedzieć, że prawo własności występuje tutaj (głównie) w dwóch różnych wariantach: Bostadsrätt Bostadsrätt to coś na wzór polskiej własności spółdzielczej. Może być nim objęte zarówno mieszkanie w bloku, jak i dom - najczęściej są to niezwykle popularne w Szwecji domy typu radhus, czyli w zabudowie szeregowej. W przypadku takiego domu jest się właścicielem wnętrza domu wraz z prawem używania ziemi przypisanej do domu, za fasadę zaś (elewację, drzwi, okna, dach, komin, etc.) odpowiada zwykle spółdzielnia. Ten komfort wymaga również płacenia czynszu (a w zasadzie stałej miesięcznej opłaty - avgift), jednak jest on już znacznie niższy niż w hyresrätt. Opłacać trzeba też wszystkie rachunki za media i inne koszty operacyjne (driftkostnad). Posiadając bostadsrätt, ma się realny wpływ na działanie spółdzielni, można uczestniczyć w podejmowaniu kluczowych decyzji, a nawet być członkiem zarządu spółdzielni mieszkaniowej. Trzeba jednak pamiętać, że to w końcu Szwecja, więc nie można tak po prostu kupić sobie takiego mieszkania, jakie się chce, nawet jeśli ma się na nie pieniądze - w wielu miejscach, zwłaszcza istniejących już "komunach sąsiedzkich", kandydatura do zakupu mieszkania, nawet jeśli została zaakceptowana przez obecnego właściciela mieszkania, musi spotkać się z akceptacją potencjalnych sąsiadów. Należy więc przygotować się na mimowolne uczestnictwo w castingu, gdzie kwestiami przesądzającymi o akceptacji mogą być takie rzeczy, jak wykształcenie kandydata, rodzaj pracy, posiadana rodzina, tryb życia czy... maniery. Äganderätt Äganderätt to niczym nieograniczone prawo własności - w przypadku posiadania nieruchomości jest się właścicielem zarówno całego budynku, jak i gruntu (działki), na której się on znajduje. Do właściciela należy doprowadzenie mediów i wszelkie opłaty operacyjne (driftkostnad) oraz naprawy. Nie ma czynszu ani żadnych innych stałych opłat wynikających z wykonywania prawa własności, nie jest też poddawanym się żadnej ocenie w przypadku zakupu domu własnościowego. Od czego zacząć? Sprzedażą nieruchomości w Szwecji zajmują się deweloperzy (w tym przypadku zasady są bardzo podobne do tych polskich, więc nie będę się w to zagłębiać) i biura nieruchomości (mäklarhus) poprzez swoich agentów nieruchomości (fastighetsmäklare). Zdarza się, że osoby prywatne również sprzedają swoje domy i mieszkania bez użycia pośredników, jednak trzeba przyznać, że pośrednictwo biur nieruchomości jest tu niezwykle popularne. Fastighetsmäklare są bardzo dobrze wykształceni, a ich usługi kompleksowe - zajmują się oni: szacowaniem wartości domu, doradztwem finansowym w kwestii sprzedaży, home-staging'iem, realizacją sesji zdjęciowej, tworzeniem ofert i materiałów promocyjnych (na przykład broszurek dla potencjalnych zainteresowanych), organizacją visningów, kontaktem z zainteresowanymi, koordynacją licytacji, pośrednictwem kredytowym i w końcu przygotowaniem umowy sprzedaży. W przypadku kupowania nieruchomości przy pośrednictwie biura nieruchomości, nie można liczyć na bezpośredni kontakt z właścicielem nieruchomości aż do dnia podpisania wstępnej umowy - jest to wręcz zakazane. Po znalezieniu interesującej oferty, należy skontaktować się z agentem przypisanym do nieruchomości i zapisać się na visning (oglądanie) - często można zrobić to również przez stronę internetową biura. Tak jak w przypadku najmu od spółdzielni, terminy visningów są wyznaczone z góry. Na chodniku, przed wejściem do domu/mieszkania, które będzie oglądane, zwykle będzie stał niski szyld z logiem biura nieruchomości. Na visning można przyjść w czasie jego trwania, zwykle jest to około godziny. Na miejscu agent opiekujący się mieszkaniem odpowiada na wszystkie pytania. Czasem mieszkanie jest już puste, a czasem jeszcze ktoś w nim mieszka - zawsze jednak jest ono poddawane mniejszemu lub kompleksowemu home-staging'owi, a właścicieli nigdy nie ma w pobliżu. W tym jednak miejscu kończą się wszelkie zasady i zaczyna się bezlitosna walka. Bo do visningu wcale nie musi nawet dojść - jeszcze przed oglądaniem można zaproponować agentowi zaporową cenę za nieruchomość i jeśli spotka się ona z aprobatą właścicieli, mieszkanie zyskuje status borttagen innan visning / såld före visning (sprzedane przed oglądaniem). Jeśli jednak dojdzie do visningu, to zaraz po nim zaczyna się licytacja, która nie ma absolutnie żadnych zasad - licytować może każda osoba, która poda swoje dane osobowe, a oferty nie zobowiązują ani licytujących, ani właścicieli. Jeśli oferty podane w licytacji nie satysfakcjonują właścicieli, organizuje się kolejne visningi. Ostateczna cena sprzedaży zwykle jest o kilka/kilkanaście procent wyższa od ceny początkowej. Ceny bostadsrätter (własność spółdzielcza) w 2019 roku (1 SEK = 0,4 PLN) Średnie ceny za metr kwadratowy: Stockholm: 55 279 SEK Centralny Sztokholm: 88 546 SEK Göteborg: 43 670 SEK Centralny Göteborg: 61 969 SEK Malmö: 30 868 SEK Centralne Malmö: 32 200 SEK Średnia w mniejszych miastach: 22 308 SEK Średnia w całej Szwecji: 38 860 SEK (ok. 15 700 PLN) źródło: Svensk Mäklarstatistik Popularne portale z wyszukiwarkami nieruchomości na sprzedaż: hemnet.se bostadsportal.se booli.se blocket.se Kredyt na zakup lokalu mieszkalnego Szwecja to istne eldorado jeśli chodzi o kredyty - w związku z powszechnym dostępem do danych osobowych, w tym zarobków i sytuacji finansowej każdego mieszkańca, banki mogą pozwolić sobie na szczegółowe sprawdzenie zdolności kredytowej kandydata. Niestety, oznacza to również, że "świeżaki" w Szwecji raczej nie mają szans na dostanie pożyczki ze względu na brak historii i niewiarygodność finansową. Kreditupplysning (sprawdzenie zdolności kredytowej) odbywa się automatycznie po złożeniu wniosku o kredyt, a osoba kontrolowana zostaje o tym fakcie tylko powiadomiona. Wszystko odbywa się przez Internet oraz telefonicznie. Gdy pomyślnie przejdzie się kreditupplysning oraz ewentualne rozmowy telefoniczne z bankiem, dostaje się promesę kredytową (lånelöfte). Ten dokument to przepustka do bycia poważnym kandydatem do zakupu mieszkania - czasem agenci nieruchomości proszą by pokazać go już na pierwszym visningu. Warto wiedzieć, że jeśli chcemy wziąć kredyt na zakup mieszkania albo domu, musimy wziąć go na konkretną nieruchomość w konkretnej cenie. Na stronach internetowych szwedzkich banków są kalkulatory, które po podaniu danych osobowych oraz danych nieruchomości, wskazują szanse na uzyskanie kredytu oraz jego potencjalną cenę. Oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w Szwecji zaczyna się już od 2%, jednak znam osoby, które wynegocjowały sobie jeszcze lepszą ofertę. Kredyt można też podzielić na części oraz blokować oprocentowanie na określony czas. Trzeba jednak wspomnieć, że zdolność kredytową algorytmy wyliczają według zdolności wytrzymania oprocentowania nawet do 8%. Należy mieć również wkład własny - zwykle w wysokości 15% wysokości udzielanego kredytu. Kredyt na mieszkanie lub dom można wziąć jednoosobowo, jako małżeństwo, jako para, znam też przypadki, w których kredyt razem brali szwagrowie czy dziadek z wnukiem. Oczywiście wpływa to znacząco na zdolność kredytową, więc należy szczególnie uważać z kim bierze się kredyt. Kredytobiorcy obciążeni są kredytem po równo, nie ma opcji żyrowania. W podpisanie umowy sprzedaży nieruchomości w standardowym przypadku zaangażowane są w zasadzie cztery strony: sprzedający, kupujący, przedstawiciel biura nieruchomości oraz przedstawiciel banku udzielającego kredytu. Niepotrzebny jest udział notariusza, tak jak jest to w Polsce. Najpierw podpisuje się umowę wstępną i wpłaca się zaliczkę, która wliczana jest w wysokość wkładu własnego. Po podpisaniu właściwej umowy, następuje przekazanie kluczy do mieszkania. Przeprowadzka Przeprowadzkowe savoir-vivre w Szwecji to również temat, który warto poruszyć. Niezwykle lukratywny biznes prowadzą firmy przeprowadzkowe, zwłaszcza te, które oferują kompleksowe usługi wraz ze sprzątaniem. Dlaczego? Szczególnie w przypadku najmowania mieszkania w ramach spółdzielni, poprzedni właściciel ma obowiązek zostawić mieszkanie w takim stanie, w jakim je zastał - dokładne posprzątanie (flyttstädning - standaryzowane sprzątanie przeprowadzkowe), załatanie ewentualnych dziur w ścianach i malowanie to jego obowiązek. Jeśli nowy mieszkaniec lub spółdzielnia nie będą zadowoleni ze stanu mieszkania po wyprowadzce, to stary najemca zostanie obciążony kosztami sprzątania wykraczającymi poza kaucję. Równie rzetelny powinien być właściciel sprzedający swoje dotychczasowe mieszkanie - wszelkie ubytki i uszkodzenia muszą być wyczerpująco wskazane na piśmie jeszcze przed podpisaniem umowy sprzedaży, a wyposażenie mieszkania powinno być dokładnie udokumentowane. Brak niektórych sprzętów czy mebli upoważnia nowego właściciela do żądania zapłaty i tak samo ich nadmiar może upoważnić do żądania zwrotu kosztów utylizacji czy przechowywania. W tekście oczywiście nie ma skrupulatnych szczegółów, nie opisuję też żadnych wariacji dotyczących zakupu czy najmu - postarałam się w prosty sposób przedstawić to, z czym miałam już styczność, więc jeśli macie jakieś inne doświadczenia, to podzielcie się nimi w komentarzu pod tekstem, na Facebooku albo wyślijcie mi wiadomość! Anka Jeśli dotrwaliście do końca tekstu, to zainteresują Was na pewno inne artykuły z przeprowadzkowej serii: Przeprowadzka Do Szwecji - Od Czego Zacząć? Praca w Szwecji - Poradnik dla Szukających

Utulę Thule

Orkiestra gra na Wyspie

12 stycznia odbędzie się 28. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i po raz kolejny również na Islandii będzie można wesprzeć tę niezwykłą inicjatywę. W tym roku w organizację finału zaangażowana jest Fundacja Zabiegani Reykjavik, której głównym celem jest pomoc chorym dzieciom w Polsce poprzez organizację zbiórek i różnych imprez charytatywnych na Islandii. W tegorocznym sztabie …

Artykuł Orkiestra gra na Wyspie pochodzi z serwisu .

Kierunek Norwegia

Aktualne ceny w Norwegii 2020

Przed każdą podrożą większość z nas zadaje sobie pytanie: na jakie wydatki muszę się przygotować?? Ile wydam na miejscu?? O ile naszym celem są kraje, w których żywność i inne produkty są stosunkowo tanie, o tyle to planowanie nie jest aż tak konieczne. W przypadku wycieczki do miejsca, w którym jest po prostu drogo (i do tych miejsc na pewno zalicza się Norwegia), warto wiedzieć wcześniej, na jakie wydatki powinniśmy być przygotowani, jakie są ceny w Norwegii, na czym można zaoszczędzić i co warto zabrać ze sobą np. z Polski.   Sklepy w Norwegii   Najpopularniejsze i zarazem najtańsze sklepy (jeżeli chodzi o norweskie sieciówki) w Norwegii to Rema 1000 oraz KIWI. Są to dyskonty, można je nazwać odpowiednikiem polskiej Biedronki (choć ceny w nich są mocno “nie-Biedronkowe”).  Markety Meny oraz Coop są już droższą wersją popularnych sieciówek, ale za to wybór produktów jest tutaj znacznie większy. Kolejną opcją są minimarkety azjatyckie oraz podobne sklepy, których właścicielami są zazwyczaj obcokrajowcy. W każdym większym mieście znajdziemy taki market, a oprócz niższych cen zaletą są również produkty. Często w tego typ sklepach kupimy np. polskie produkty (ptasie mleczko :D) lub egzotyczne towary sprowadzane np. z Azji. Robiąc zakupy w tych sklepach na pewno sporo zaoszczędzimy. Warto podczas wycieczki trochę się wysilić i poszukać tego typu sklepu w okolicy. Gotówka, czy karta? W Norwegii w większości miejsc bez problemu możesz zapłacić kartą. Bardzo rzadko używam w tym kraju gotówki. Wybierając się do Norwegii weź tylko symboliczną kwotę w gotówce. Nie ma najmniejszego sensu wymieniać całego budżetu na korony w kantorach. Jeżeli chcesz zaoszczędzić, bardzo polecam założyć kartę Revolut. Dzięki korzystnym kursom walut można zaoszczędzić kolejne pieniądze. Z Revoluta możesz korzystać na całym świecie i oszczędzać nie tylko podczas podróży w Norwegii. Polecam, ja zaoszczędziłam dzięki tej opcji już całkiem sporo pieniędzy. Pamiętaj jednak, aby mieć podczas podróży zawsze drugą kartą zapasową i trochę pieniędzy w gotówce “na wszelki wypadek”.   Produkty Wybór produktów w norweskich sklepach jest mniejszy niż to do czego większość przywykła podróżując po Europie. Norwegia nie jest w Unii Europejskiej, więc może sobie pozwolić, aby na półkach sklepowych były głównie produkty wyprodukowane przez rodzime przedsiębiorstwa. I tak np. w takiej Remie nie znajdziecie produktów, chociażby firmy Danone, Zott lub chipsów Lays. Jeżeli zależy Wam na jakimś konkretnym produkcie, sprawdźcie wcześniej, czy jest on dostępny na terenie Norwegii, aby uniknąć rozczarowania na miejscu.   Na co zwrócić uwagę?   Robiąc zakupy w Krainie Fiordów oprócz skierowania szczególnej uwagi na ceny, warto sprawdzać daty przydatności do spożycia: “best før, men ikke dårlig etter”, czyli produkt jest najlepszy przed, ale nie jest zepsuty po przekroczeniu daty na opakowaniu. Może ewentualnie stracić walory smakowe. Tak oznaczonych jest wiele norweskich produktów np. mleko. Nabiał ma dużo krótszy termin przydatności do spożycia, niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Zanim zrobicie zapasy, sprawdźcie koniecznie datę ważności. mięso ma zazwyczaj na opakowaniach mini termometry, które wskazują, jak długo produkt będzie jeszcze zdatny do spożycia. “utgått på dato” oznacza, że coś jest przeterminowane. W wielu supermarketach znajdują się specjalne lodówki, w których przechowywane są produkty, których termin “best før” właśnie mija lub minął. Te produkty cieszą się dużym powodzeniem, wiele osób korzysta z tej opcji podczas robienia zakupów. To jedzenie jest zazwyczaj dobre, a kosztuje mniej. Polecam zwracać szczególną uwagę na daty ważności w mniejszych sklepach. Niestety często trafiam na produkty przeterminowane. Więcej na temat jedzenia znajdziecie w jednym z wcześniejszych wpisów. Sklepy, galerie handlowe i inne punkty usługowe w Norwegii w niedzielę są zamknięte. Co prawda znajdziemy otwarte pojedyncze, małe sklepy, w których można zrobić zakupy, ale jest ich bardzo mało. Najczęściej są to wydzielone mniejsze pomieszczenia na terenie supermarketu. Możemy tam kupić podstawowe produkty np. chleb, mleko, warzywa. Tego typu sklepu znajdują się np. przy Kiwi.   Tilbud!   Tilbud to magiczne słowo oznaczające promocję. Warto je zapamiętać. Ceny w Norwegii są wysokie, ale często można trafić na różnego rodzaju kampanie i zakupić produkty po mocno promocyjnych cenach. Jeżeli widzicie plakaty z tym napisem to prawdopodbnie opłaca się kupić przeceniony produkt. Kolejna “cenna” rada – nie wyrzucajcie puszek po piwie, coli lub plastikowych butelek po jakichkolwiek napojach, sokach lub wodzie. W większości norweskich sklepów znajdują się automaty, do których możemy wrzucić puszkę lub butelkę, a w zamian otrzymamy paragon. O kwotę z paragonu zostanie pomniejszony nasz rachunek za kolejne zakupy lub otrzymamy zwrot pieniędzy. Wartość każdej butelki lub puszki podana jest na opakowaniu. Ekologiczne podejście, a przy okazji zwrot wydanych pieniędzy i kolejna oszczędność.     Aktualne ceny w Norwegii   Wpis obiecuję aktualizować raz na jakiś czas, aby każdy wyjeżdżający do Norwegii mógł na bieżąco sprawdzić, z wydatkami jakiego rzędu powinien się liczyć. Pamiętajcie, że ceny nieznacznie różnią się w zależności od miasta, w którym będziecie. A nawet w tym samym mieście dwa różne sklepy mogą oferować produkty w innych cenach. Często wyjeżdżając do małej miejscowości w lokalnym sklepie przyjdzie nam zapłacić więcej za zakupy, niż w supermarkecie. Będąc na wycieczce planujcie zakupy wcześniej, unikniecie dodatkowych kosztów i przepłacania.   Ceny artykułów spożywczych w Norwegii Ceny, które podaję są cenami z dnia 6 stycznia 2020. Sklep Rema 1000, Oslo.      Ile kosztuje jedzenie w restauracjach? Ceny są baaaardzo różne, głównie zależą od lokalizacji i popularności danej restauracji. Podam tylko przykład: pizza w popularnej sieciówce kosztuje od 150 nok w górę, piwo w pubie zaczyna się zazwyczaj od 70 nok, a kawa w kawiarni kosztuje około 30-40 nok.     Alkohol w Norwegii   I to jest temat rzeka, a dla niektórych temat bardzo drażliwy, zresztą jak również ceny w Norwegii. Mocny alkohol (wódka, whisky, wino) sprzedawany jest tylko w sklepach Vinomonopolet. Taki sklep znajduje się w każdym większym mieście. Godziny otwarcia sklepów w tygodniu to od 10 do 18, w soboty od 10 do 15, a w niedzielę alkoholu kupić nie można. W marketach z alkoholu dostępne jest tylko piwo. W tygodniu alkohol można kupić do godziny 20, w sobotę do godziny 18. Osiemnastoletnie osoby mogą zakupić alkohol do 22%, czyli piwo oraz wino. Dopiero osoby powyżej 20 roku życia mogą nabyć alkohol powyżej […]

Artykuł Aktualne ceny w Norwegii 2020 pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Trolltunga

Nyttårsforsetter. Postanowienia noworoczne a nauka norweskiego

Chyba wszyscy to znamy – ambitny plan, który stworzyliśmy na poczekaniu w okolicach świąt, podkręcona trzykrotnie motywacja na początku stycznia, liczenie dni... A potem nadchodzi luty i okazuje się, że po naszych postanowieniach noworocznych została już tylko karta na siłownię wykupiona na rok z góry albo materiały do nauki, które pokutują już od dwóch tygodni na dnie szuflady (w której nadal jakoś nie zapanował obiecywany porządek). Trzeba to zmienić, można to zmienić, tylko jak? Jeśli Twój

Farerskie kadry

Chrzest po farersku

Elizabeth Taylor, amerykańska dziennikarka, artystka, botanik, dotarła w swych podróżach do Alaski, Islandii, Kanady, Norwegii i Wysp Owczych. Na atlantycki archipelag zawitała po raz pierwszy w 1895 roku. Spędziła na nim łącznie dziesięć lat swego barwnego życia. Do dłuższego pobytu w Eiði zmusił ją… wybuch I wojny światowej, gdzie zainspirowała do zajęcia się malarstwem jednego […]

Artykuł Chrzest po farersku pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Kierunek Norwegia

Renifery w Norwegii – gdzie je spotkać?

Ale to są cudne zwierzęta! Dostojne, z pięknym porożem i przyjemną w dotyku sierścią. Są jednym z symboli Norwegii oraz niekwestionowanym symbolem świąt. Mają różne kolory, białe, szare, lekko brązowe. Budzą podziw, a pierwsze spotkanie z tym zwierzęciem u zdecydowanej większości osób pozostaje w pamięci na bardzo długo. Renifery w Norwegii można spotkać zarówno w hodowlach, jak i dzikie. Tylko jak je znaleźć…   Renifery w Norwegii W Norwegii hodowanych jest obecnie około 250 000 reniferów. Najwięcej, bo około 185 000 znajduje się w hodowlach w Finnmarku, czyli na dalekiej północy Norwegii.  Hodowane są głównie na mięso oraz skóry, które ze względu na swoje właściwości termiczne, cieszą się cały czas w wielu regionach Norwegii dużym powodzeniem. Aktualnie dzikie renifery w Norwegii to około 25 000 zwierząt. Wyróżnia się 24 obszary, które zamieszkiwane są przez te zwierzęta. Wbrew powszechnej opinii najwięcej dzikich reniferów nie żyje na północy, ale w centralnej i południowej części kraju. Najwięcej, bo około 10 000, można spotkać w Hardangervidda. Cały czas prowadzona jest ewidencja dzikich reniferów. Zwierzęta mają zakładane nadajniki GPS, umożliwiające stałe monitorowanie ilości dzikich reniferów. Oprócz Hardangervidda dzikie renifery można spotkać również m.in. w parku narodowym Rondane, Jotunheimen, Nordfjella. Duża część norweskich dzikich reniferów wybiera do życia górskie tereny. Zwiedzając Norwegię przez cały rok możecie spotkać te piękne, żyjące w dużych stadach, zwierzęta. Norwegowie uwielbiają polowania, a renifery jest przez wielu z nich sporym obiektem zainteresowania. Tylko jesienią 2019 roku zostało odstrzelonych 4 738 reniferów. Liczba dopuszczonych do odstrzału zwierząt ustalana jest co roku, a wpływ na nią ma m.in. ilość reniferów, stan ich zdrowia i wiek.     Gdzie spotkać renifery w Norwegii? Z roku na rok rośnie ilość osób chcąc na własne oczy zobaczyć te dostojne zwierzęta. Na terenie całej Norwegii jest kilkanaście miejsc, w których możesz spotkać renifery hodowlane, nakarmić je, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie albo wybrać się na wycieczkę saniami, w które zaprzęgnięty będzie renifer. W takich miejscach zazwyczaj możliwa jest również degustacja potraw i wyrobów z renifera lub zakup skóry ze zwierzęcia. Popularne są również wycieczki, na których możliwe jest łapanie renifera na lasso, zwierzę zostaje potem zabite i ugrillowane. Przyznaję szczerze, że jedyna opcja, która mnie interesuje to dokarmianie tych pięknych zwierząt. To najpopularniejsze miejsca, dzięki którym możecie poznać te zwierzęta z bliska: Tromsø Arctic Reindeer  Rørosrein Sorrisniva Lyngsfjorden   To moje spotkania z reniferami. Renifer z Røros.     Besseggen.     Hardangervidda.     Dzikie renifery w okolicach Szwedzkiej granicy.         Ciekawostki o reniferach Renifery potrafią zmieniać kolor oczu! W zależności od warunków, w jakich przyszło im żyć, mają złoty lub niebieski kolor oczu. Te zwierzęta potrafią przeżyć w naprawdę ciężkich warunkach. Samice zrzucają poroże w czerwcu, samce w grudniu. Rozmiar poroża ma duże znaczenie dla pozycji danego osobnika w stadzie. Takie poroże bywa źródłem wapnia dla innych mieszkańców gór i lasów. Samice rodzą młode co roku w tych samych miejscach. Ciąża renifera trwa około 225 dni, a młode przychodzą na świat w maju i w czerwcu. Renifery w pobliżu dróg i torów stanowią duże zagrożenie i w kilku rejonach Norwegii są sporym problemem. Najgłośniejszy wypadek z udziałem tych zwierząt miał miejsce w 2017 roku, kiedy to w wyniku błędu technicznego zostało zabitych przez pociąg ponad 100 reniferów w ciągu jednego weekendu. Dzikie renifery żyją w Norwegii około 18 lat. W Ameryce Północnej renifery nazywa się karibu. Renifery to bardzo szybkie zwierzęta, potrafią poruszać się z prędkością ponad 80 km/h. Oprócz tego potrafią bardzo dobrze pływać. Czerwony nos Rudolfa to nie do końca mit. Zdarza się, że renifery mają lekko zabarwiony na czerwono noc, co wynika z dużego przekrwienia tej części ciała. Każdy, kto miał szczęście obserwować te zwierzaki z bliska, zwrócił uwagę na duże nozdrza. Dzięki nim renifery ogrzewają powietrze w zimne dni. Pierwszy raz motyw renifera powiązany ze Świętami Bożego Narodzenia pojawił się w wierszu Clementa C. Moore z 1832 r. Co roku, na początku lutego, w norweskim Tromsø odbydwają się Międzynarodowe wyścigi reniferów – World Reindeer Racing Championships.   Przed nakręceniem bajki “Kraina Lodu” odwiedzono farmę reniferów w Røros, aby sprawdzić zachowanie prawdziwych reniferów. Kto wie, może renifer ze zdjęcia, którego miałam przyjemność poznać na tej samej farmie, to pierwowzór bajkowego Svena.   Sylwia.  

Artykuł Renifery w Norwegii – gdzie je spotkać? pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Szwedzka półka

TOP 5 książek 2019 roku. Dlaczego tylko dwie szwedzkie?

To już trzecie podsumowanie roku i trzeci sposób jego prezentacji. Wszystko oczywiście po to, żebyście się nie nudzili! Ale też dlatego, że Szwedzka półka nie stoi w miejscu. Zawsze chętnie zbliżała się do regałów z literaturą innych krajów skandynawskich i szerzej – nordyckich. W mijającym […]

Artykuł TOP 5 książek 2019 roku. Dlaczego tylko dwie szwedzkie? pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Nowe słowa 2019 - nyord

Dziś poznaliśmy słowa, które znalazły się na "liście nowych słów" (nyordslistan) przygotowywanej przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen"! Jak co roku z niecierpliwością czekam na pierwszy poświąteczny dzień, by przekonać się, jakimi słowami żyli w danym roku Szwedzi i szwedzkie media.

To lista interesująca nie tylko z językowego punktu widzenia, ale właśnie świetnie podsumowująca otaczającą nas rzeczywistość: ukazuje bowiem słowa, które były istotne i zrobiły "karierę" w mijającym właśnie roku, odzwierciedlają  zatem to, co działo się na świecie w tym czasie. To nie Rada ustala odgórnie, jakie słowa znajdą się na liście, ale trafiają na nią słowa, które wyłapano właśnie dzięki śledzeniu tego, co w języku się dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu:
 2018 * 2017 * 2016 * 2015

Pełną bieżącą listę znajdziecie na stronie "Språktidningen". Ja natomiast jak co roku przedstawię przykłady, które moim zdaniem są najciekawsze. A będzie ich sporo, bo w tym roku zestaw wszystkich 35 słów jest naprawdę interesujący!

Przede wszystkim wyraźnie widać, że dyskusje na temat zmian klimatycznych wciąż znajdują odzwierciedlenie w języku. W tym roku na liście nowych słów znalazło się kilka złożeń, których pierwszym członem jest właśnie klimat, na przykład klimatstrejk - strajk klimatyczny (climate strike jest też zresztą anglojęzycznym słowem roku 2019 według Collins Dictionary), klimatnödläge - klimatyczny stan wyjątkowy czy klimatdiktatur - dyktatura klimatyczna (mówi się o tym, że być może to właśnie jest potrzebne do wprowadzenia zmian klimatycznych). Bardzo szwedzkim słowem wydaje mi się Gretaeffekten - efekt Grety - podejmowanie działań na rzecz klimatu, do których inspiruje szwedzka aktywistka Greta Thunberg. 

Pamiętacie ubiegłoroczny flygskam, wstyd związany z lataniem - obciążaniem środowiska przez podróżowanie samolotem? W tym roku do tego słowa dołączają jeszcze nowe czasowniki: smygflyga, czyli latać po kryjomu, to znaczy nie opowiadając o wyborze środka transportu i unikając poczucia flygskam, oraz tågskryta, czyli chwalić się jazdą pociągiem.

Z klimatem wiążą się też słowa artdöden - masowe wymieranie gatunków zwierząt i roślin i grönt körfält, zielony pas ruchu -  dla pojazdów, które nie korzystają z paliw kopalnych.


źródło

Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy na liście znalazłam słowo aspludd, puch topoli, irytujący, unoszący się wszędzie w powietrzu, wyglądający trochę jak śnieg w środku wiosny. Często nie wiedziałam, jak nazwać te białe latające "koty", a tu proszę! Nieco mniej do śmiechu było mi natomiast, kiedy przeczytałam, że w tym roku w Szwecji puch topoli był w często przyczyną pożarów i ogień okazywał się podłożony...


Na liście nie zabrakło też słów odnoszących się do różnego rodzaju poglądów i działań grup ludzi. Okazuje się na przykład, że słowo antivaxxare, antyszczepionkowcy, używane jest nie tylko w odniesieniu do osób podważających sens i skuteczność szczepień, ale jako pojęcie bardziej ogólne, opisujące sceptycznych, niepokojących się o wszystko rodziców, którzy doszukują się teorii spiskowych. Hjärtslagslag, "prawo bicia serca" to kalka z angielskiego heartbeat law i opisuje przepisy zakazujące aborcji po wykryciu bicia serca płodu. Menskonst, dosłownie: "sztuka menstruacyjna" odnosi się do dzieł sztuki przełamujących tabu, normy i granice dobrego smaku - nie koniecznie przedstawiających miesiączkowanie. "Sztuka menstruacyjna" pojawiła się już kilka lat temu w postaci plakatów autorstwa Liv Strömquist na stacjach sztokholmskiego metra.

Innym tematem, który co roku reprezentowany jest na liście nowych słów, jest cyberprzestrzeń. Fejkade nyheter, czyli fake news pojawiły się na liście ilustrującej w 2017 rok, w 2019 roku mówiono natomiast o deepfake, nagraniach albo zdjęciach, które poddano manipulacji w taki sposób, że trudno odkryć, że są fałszywe. Ważnym pojęciem jest też källtillit, zaufanie do źródeł i wiara w bezstronność mediów. Na liście zagościł też cybersoldat, cyberżołnierz, zatrudniony do walki z cyfrowymi zagrożeniami i organizacjami terrorystycznymi. Swoje odzwierciedlenie na liście znalazło się też facebookowe zjawisko takie jak sharenting (od angielskiego share - udostępniać, parenting - rodzicielstwo) - udostępnianie przez rodziców zdjęć dzieci w mediach społecznościowych, najczęściej bez zgody zainteresowanych... Uważajcie też, żeby częste używanie telefonu komórkowego i przebodźcowanie nie zrobiły wam popcornu z mózgu, co po szwedzku określa się jednym słowem popcornhjärna (popcornowy mózg). 

Na całe szczęście Internet to nie tylko zagrożenia. To też rozrywka - na przykład animoji, animowane, interaktywne emoji wykorzystujące nasze własne ruchy twarzy. Wśród słów roku znalazło się też ASMR, nazywane też "orgazmem mózgu" - przyjemne mrowienie, które odczuwamy na przykład słysząc skrobanie, szuranie, dźwięk nożyczek fryzjerskich czy łagodny szept. Jeśli uczycie się szwedzkiego, takie przyjemne mrowienie będziecie może odczuwać przy słuchaniu, jak ktoś szeptem czyta fragment Svenska akademins språklära, gramatyki języka szwedzkiego, albo katalog IKEA.


Inne słowa, na jakie chciałabym zwrócić Waszą uwagę to rzeczownik övervakningsekonomi, gospodarka obserwowania, to znaczy system, w którym cyfrowe informacje o zachowaniach konsumentów mają ogromne znaczenie dla gospodarki, oraz czasownik hundvissla, który dosłownie moglibyśmy przetłumaczyć jako "używać gwizdka na psa", ale w politycznym kontekście oznacza używanie przez polityków i opiniotwórców konkretnych, naładowanych znaczeniem słów, które tak jak właśnie gwizdek ultradźwiękowy usłyszy wybrana grupa docelowa. Pojęcie pochodzi od angielskiego dog-whistle politics. Zwróćcie też uwagę na czasownik syssna (od se - widzieć i lyssna - słuchać), który oznacza słuchanie przy pomocy zmysłu wzroku. Używa się go przede wszystkim w odniesieniu do osób niedosłyszących i ich bliskich, podkreślając w ten sposób znaczenie wzroku podczas komunikacji w języku migowym. 

Na listach często znajdują się słowa związane z jedzeniem. W tym roku to między innymi eldost (od eld - ogień i ost - ser) szwedzki wariant halloumi, który nadaje się do grillowania i smażenia. Eldost to zarejestrowana nazwa produktu. Innym przykładem jest växtbaserat kött, "mięso roślinne", roślinny produkt spożywczy, który w smaku i konsystencji przypomina mięso - wykorzystywany jest na przykład w wegeburgerach. 

I jeszcze kilka ciekawostek: fimpomat można byłoby przetłumaczyć jako "petomat" - to taki zbiornik do wyrzucania petów, w którym znajdują się dwa otwory - wyrzucając niedopałki papierosów można jednocześnie odpowiedzieć na jakieś pytanie, na przykład "Kto jest bardziej znany za granicą - Zlatan czy IKEA?", "Jakie jest najlepsze zwierzę domowe - pies czy kot?", "Jaka pizza jest najlepsza - kebabowa czy hawajska?", "Jaki jest najlepszy szwedzki dialekt - skański czy göteborski?". Pojawiają się w coraz większej liczbie miast w Szwecji i mają oczywiście zachęcać palaczy do wyrzucania petów do zbiorników zamiast śmiecenia na ulicach.



Dra åt helvete-kapital, nazywany też fuck off-kapital, czyli coś jakby "majątek na wypadek spieprzania" to pieniądze odłożone na wypadek, gdyby nagle trzeba było zerwać związek. 

Nie tak dawno szansę na stanie się anglojęzycznym słowem roku miało szwedzkie lagom - nie za dużo, nie za mało - prezentowane w poradnikach jako  "szwedzka sztuka życia". Tymczasem na liście szwedzkich nowych słów znalazło się japońskie słowo ikigai, określające "japońską sztukę życia" - szukanie radości w prostych rzeczach doświadczanych podczas życia codziennego.

Na sam koniec jeszcze jeden smaczek. Nie tak dawno przetoczyła się debata wokół tego, czy w języku może się pojawić nowy zaimek - chodziło o hen. Na liście nowych słów 2019 też znalazł się zaimek! To zapożyczone z tureckiego benim, forma dopełniacza od zaimka "ja", która znaczy "mój". Na razie nie jest w szwedzkim powszechne - słychać je w tzw. rinkebysvenska, szwedczyźnie z przedmieść, albo w szwedzkich tekstach hiphopowych, kiedy raperzy podkreślają swoją władzę, siłę, pozycję.



Jakie tegoroczne słowa były Waszym zdaniem najbardziej interesujące?

Pamiętajcie też, że do końca roku trwa plebiscyt Uniwersytetu Warszawskiego na słowo roku 2019! Głosować możecie na TEJ STRONIE, a prócz otwartego plebiscytu internetowego słowo roku wybiera też kapituła profesorów językoznawstwa. Rok temu plebiscyt internetowy oraz głosowanie kapituły wygrała konstytucja
Ja mam swojego tegorocznego słownikowego faworyta. A Wy?

Farerskie kadry

Gongin

Farerskim słowem gong nazywa się wąskie i długie przejście. Forma określona tego rzeczownika – Gongin – jest nazwą brukowanej, wąskiej, urokliwej uliczki w centrum Tórshavn. W dawne czasy jej świetności przenosi nas opowiadanie Williama Heinesena „Wilgotna ojczyzna”. Przez długi czas tkwiła tam również pordzewiała i ogromna, żelazna boja, do której można było włazić jak do […]

Artykuł Gongin pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Pat i Norway

God jul og et godt nytt år!


Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2019 życzą Pati, Ørjan i kot Balder!

Pat i Norway

Jarmark Świąteczny w Bergen

Jarmark Świąteczny w Bergen to dosyć świeża tradycja. Pierwszy raz otworzono go przed świętami w 2017 roku. Razem z Ørjanem często żartujemy, że krąży nad nim klątwa. W 2017 roku dzień po otwarciu zapowiadano orkan - policjanci całą noc zabezpieczali teren Jarmarku i pilnowali, żeby namioty nie odleciały w siną dal. W zeszłym roku mniej więcej w połowie grudnia znów przyszedł porywisty wiatr i deszcz, a losy jarmarku wisiały na włosku. Również ten rok był dosyć niefortunny - w połowie grudnia zapowiadano tak silny wiatr, że karuzela na jarmarku musiała zostać zdemontowana a jarmark został zamknięty na ten jeden dzień. Jednak warto go odwiedzić mimo brakującego śniegu (taki mamy klimat!). Wstęp jest darmowy a Jarmark leży w samym sercu Bergen przy ostatnim przystanku kolejki Bybanen. 

Ja wybrałam się tam już na początku adwentu w poniedziałkowy wieczór. Chciałam uniknąć tłumów a i pogoda była łaskawa - czyt. nie padało. 

Zapraszam na zdjęcia!





To wszystko  z czekolady








Pozdrawiam,
Pati

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Świąteczny szwedzki stół

Wśród dań, które znajdują się na świątecznym szwedzkim stole, niezależnie od świąt (Wielkanoc, Midsommar czy Boże Narodzenie), można znaleźć kilka wspólnych elementów: śledzie, ziemniaki, klopsiki... Szwedzi zresztą sami żartowali z tego z siebie, kiedy Lynda Woodruff (w tej roli Sarah Dawn Finer) opowiadała o szwedzkich tradycjach w materiałach podczas Eurowizji: 


Ale tak bardziej na poważnie - co można znaleźć na świątecznym szwedzkim stole? W ostatnim z tegorocznych adwentowych wpisów przygotowałam dla Was kolejną porcję (nomen omen) okołoświątecznych statystyk. Tym razem to dane pochodzące z tegorocznego raportu Demoskopu przygotowanego na zlecenie Livsmedelsföretagen, organizacji branżowej przedsiębiorców z sektora spożywczego.

źródło
Raport przygotowywany jest co roku i porównując wyniki z poprzednich lat, można zauważyć zmiany w preferencjach Szwedów. Dyrektor Livsmedelsföretagen Björn Hellman zwraca uwagę na to, że w temacie świątecznego jedzenia najwspanialsze jest to, że zmiany oznaczają, że stół staje się bardziej różnorodny, bogatszy, tak by każdy mógł na nim znaleźć coś dla siebie, a jednocześnie by zachować tradycje. 

Od kilku lat dla Szwedów niezmiennie bardzo ważne jest, żeby produkty, z których przygotowuje się świąteczne dania, pochodziły ze Szwecji (w tym roku zadeklarowało to 47% ankietowanych), dopiero później wymieniano szczególnie wysoką jakość produktów (38%). Mniej istotne były takie kwestie jak szybkość i łatwość przygotowania świątecznych dań (17%) czy ich niska cena (10%).

W czołówce specjalności Szwedów, jeśli chodzi o ich przygotowanie, są tzw. pokusa Janssona, Janssons frestelse, zapiekanka ziemniaczana z marynowanymi szprotami i cebulą, a także klopsiki (köttbullar) i marynowany śledź (inlagd sill).

źródło

W odpowiedzi na pytanie o to, które danie jest absolutnym faworytem na świątecznym stole, co czwarty ankietowany wskazał świąteczną szynkę (julskinka), na drugim miejscu pojawiła się wspomniana wcześniej zapiekanka Janssona (16%) - najwyraźniej więcej osób lubi po prostu zjeść dobrze przyrządzoną szynkę niż ją przygotowywać. Na trzecim i czwartym miejscu są ryby: śledź (13%) i łosoś (7%), przy czym w tym roku śledzie zyskały, a łosoś stracił na popularności. Pierwszą piątkę zamykają klopsiki. Szwedzi zajadają się też jarmużem (grönkål) - gotowanym w bulionie warzywnym i zasmażanym później ze śmietaną, podawanym do szynki. Na popularności zdecydowanie straciły żeberka (z 6% w 2018 roku na 2% w tym roku). Generalnie zresztą da się zauważyć, że z roku na rok coraz mniej osób chce, by mięso i wędliny dominowały na świątecznym stole - takie stanowisko obierają przede wszystkim kobiety, które preferują ryby i owoce morze oraz warzywa. Różnice preferencji pod tym względem widać też, gdy podzieli się ankietowanych na grupy wiekowe - młodzi (18-39 lat) zdecydowanie woleliby na Święta jeść przede wszystkim potrawy jarskie.

Jeśli chodzi o napoje, króluje oczywiście julmust - słodki, gazowany świąteczny napój. Aż 75% ankietowanych uważa, że powinien być serwowany do świątecznych potraw. Podobno w 2015 roku Szwedzi wypili łącznie 60 milionów litrów takiego napoju i podobno rokrocznie sprzedaż konkurencyjnej Coca-Coli w okresie Świąt spada w Szwecji aż o połowę. Widać to też w raporcie Livsmedelsföretagen - inne napoje gazowane wybrałoby tylko 6% ankietowanych. Prawie co drugi ankietowany chciałby do świątecznego jedzenia napić się piwa, co trzeci - wódki. 

źródło

Wśród deserów ulubieńcami są Ris à la Malta, ryż na mleku, oraz knäck, śmietankowe cukierki o smaku toffi, najczęściej domowej roboty (wybrało je odpowiednio 19% i 12% ankietowanych). Szwedzi zajadą się też pralinkami z bombonierek (chokladask, 11%), szafranowymi bułeczkami lussebullar (9%),  pierniczkami (8%) i piankowymi mikołajami skumtomtar (5%). Co ciekawe, znów widoczne są różnice w odpowiedziach w różnych grupach wiekowych. Młodzi bardziej lubią knäck  i bułeczki, podczas gdy ris à la Malta to faworyt ankietowanych po czterdziestce - pewnie bardziej przywiązanych do tradycji.

Z badania wynika też, że mężczyźni coraz częściej angażują się w przygotowywanie świątecznego jedzenia - chodzi o wzrost z 75% w 2018 roku do 83% w tym roku. Dwanaście procent wszystkich ankietowanych, kobiet i mężczyzn, odpowiedziało, że w ogóle nie zajmuje się przygotowaniem świątecznych potraw, tylko siadają przy już zastawionym (przez innych) stole.

W ankietach zadano też pytanie: "Kogo ze znanych Szwedów, o których było głośno w ostatnim roku, zaprosił(a)byś do świątecznego stołu?". W tym roku z 7% głosów ankietowanych zwyciężył Anders Hansen: psychiatra, autor bestsellerowych książek o ludzkim mózgu, które ukazały się też w Polsce nakładem wydawnictwa Znak: W zdrowym ciele zdrowy mózg (przeł. Agata Teperek) i Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii (przeł. Emilia Fabisiak). Na drugim miejscu pojawiła się Mia Skäringer, aktorka i stand-uperka. Wśród wymienianych postaci znaleźli się też Greta Thunberg czy Zlatam Ibrahimović. Najczęściej jednak odpowiadano, że... nie zaproszono by nikogo (17%). W poprzednim roku pytano o zaproszenie do stołu polityków - wtedy wskazywano przede wszystkim premiera Stefana Löfvena, przewodniczącego Partii Lewicy Jonasa Sjöstedta i przewodniczącą  Chrześcijańskich Demokratów Ebbę Busch Thor.


Bez jakich potraw Wy nie wyobrażacie sobie Waszych Świąt Bożego Narodzenia (u mnie zwycięża oczywiście barszcz z uszkami, bo coś takiego jem tylko ten jeden raz do roku). Co najbardziej lubicie ze świątecznych słodyczy? I czy zaprosilibyście do stołu kogoś z celebrytów? 


Źródła danych:
https://www.livsmedelsforetagen.se/app/uploads/2019/11/presentation-julmatsundersokning-2019-final.pdf
https://www.mynewsdesk.com/se/livsmedelsforetagen__li/pressreleases/1-av-6-ska-aeta-mindre-koett-i-jul-men-skinkan-aer-fortfarande-favoriten-paa-julbordet-2948184
https://www.foretagskallan.se/foretagskallan-nyheter/lektionsmaterial/julens-viktigaste-dryck/
https://www.mynewsdesk.com/se/livsmedelsforetagen__li/pressreleases/svenskarnas-julbord-2018-klassikerna-dominerar-vegansk-julmat-populaer-bland-yngre-och-fortfarande-faa-som-bestaeller-julmaten-via-matkasse-2806457


Poprzednie wpisy adwentowe znajdziecie na blogu tu:
🕯 - Prezentownik Szwecjobloga
🕯🕯 - Świąteczny humor
🕯🕯🕯 - Szaleństwo świątecznych zakupów

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Kierunek Dania

Świąteczny eco challenge – podcast

Czasami dobrze poopowiadać o czymś niezwiązanym z północą, dlatego dziś poruszam temat Świąt Bożego Narodzenia w kontekście ekologii. Mówię o […]

Artykuł Świąteczny eco challenge – podcast pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Trolltunga

Vil du bake ei kake? 3 ekspresowe przepisy świąteczne

Boże Narodzenie za pasem, a Wy nie macie pomysłu na to, jakie słodkości postawić na wigilijnym stole? A może marzy Wam się w tym roku jakiś norweski akcent? Jeśli tak, to dobrze trafiliście – w dzisiejszym poście trzy ekspresowe przepisy na świąteczne ciastka w skandynawskim wydaniu. W ramach treningu oczywiście po norwesku!Uwaga! Typowe skróty stosowane w przepisach to: stk – stykke (sztuka) ss – suppeskje (łyżka stołowa) ts – teskje (łyżeczka) dl – desiliter (decylitr) Bon appetit!Sandnøtter

Utulę Thule

Świąteczna powódź

Wbrew pozorom tekst nie będzie o bombogenezie, która jeszcze niedawno zaskoczyła Islandię. Będzie o czymś o wiele przyjemniejszym: o książkach! Być może spotkaliście się już z ciekawostką o tym, że Islandczycy to jeden z najbardziej oczytanych narodów Europy? Że aż 93% Islandczyków przeczytało chociaż jedną książkę rocznie? Że potrafią czytać sagi w oryginale i to …

Artykuł Świąteczna powódź pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Szaleństwo świątecznych zakupów

Wiemy już, jaki produkt został w tym roku wybrany w Szwecji Gwiazdkowym Prezentem Roku, Årets julklapp: to pudełko na telefony komórkowe, taka skrzyneczka, gdzie możemy odłożyć komórki, kiedy spędzamy czas razem z bliskimi albo po prostu chcemy pobyć sami offline. O Gwiazdkowych Prezentach Roku od końca lat 80. przeczytacie na blogu TUTAJ, o tegorocznym pisałam na Facebooku TUTAJ.

Dziś, w trzecią niedzielę adwentu, wyszperałam dla Was kilka ciekawostek i statystyk związanych ze świątecznymi zakupami w Szwecji.

 źródło

Z raportu przedstawionego kilka dni temu przez organizację Svensk Handel wynika, że Szwedzi wydadzą w tym roku łącznie 21 miliardów koron na zakup świątecznych prezentów - w przeliczeniu oznacza to, że jedna osoba kupi prezenty gwiazdkowe za około 3000 koron. Ponad jedna trzecia konsumentów w Szwecji kupuje większość prezentów w internecie, a ponad połowa w sieci kupuje część z nich.

Szwedzi coraz częściej rozglądają się za prezentami dość wcześnie - tak wynika przynajmniej ze statystyk Google Trends dla wyszukiwania hasła julklapp. W ubiegłym roku rekordowo dużo zapytań odnotowano 20 listopada - wtedy właśnie wypadł Black Friday. Kolejna fala zapytań pojawiła się 16 grudnia. 

Dla sprzedawców świąteczna gorączka to sezon, kiedy zatrudniają do pomocy dodatkowy personel - szacuje się, że dzięki temu pojawia się 10 000 - 15 000 dodatkowych miejsc pracy. Trudno się dziwić: grudzień to w branży sprzedaży detalicznej najważniejszy miesiąc w roku - grudniowa sprzedaż stanowi 10% rocznych obrotów! Wzrost obserwuje się przede wszystkim jeśli chodzi o sprzedaż zabawek, książek, artykułów papierniczych i dekoracyjnych. Właściwie tylko artykułów budowlanych i żelaznych sprzedaje się w tym okresie mniej niż w innych miesiącach.

Szwedzi deklarują, że obecność Świętego Mikołaja (a więc i prezentów) jest mniej ważna dla stworzenia świątecznej atmosfery niż obecność rodziny i przyjaciół (to oni tworzą świąteczny nastrój zdaniem 61% ankietowanych), świątecznego jedzenia (56%), dekoracji w domu (37%) czy śniegu (30%). Co piąty ankietowany dla poczucia świątecznego klimatu potrzebuje corocznego seansu z Kaczorem Donaldem (Kalle Ankas jul). Za prezentami opowiedziało się 22% ankietowanych, Mikołaja potrzebuje tylko 5%.

Miejscem, którego świąteczne statystyki śledzi się szczególnie uważnie, jest centrum handlowe Gekås Ullared - największy dom handlowy w całej Szwecji, słynący z niskich cen i tego, że można tu kupić mydło i powidło. Centrum handlowe mieści jednocześnie 7 000 klientów, rocznie odwiedza je około 4,8 miliona kupujących. O centrum handlowym powstał nawet telewizyjny program dokumentalny / rozrywkowy emitowany przez Kanal 5.

Artykuły świąteczne pojawiają się w Ullared już w czerwcu - podobno dlatego, by turyści, którzy odwiedzają sklep raz do roku też mieli szansę wybrać tam prezenty gwiazdkowe w przystępnej cenie. Na przedświąteczne zakupy w sezonie zjeżdżają się tam klienci nawet z Norwegii i Danii - w artykule w "Expressen" przeczytać możemy o fanach sklepu, którzy przemierzają 350 kilometrów w jedną stronę! Oto okołoświąteczne statystyki sprzedażowe za 2016 rok:
  • 32750 kilometrów papieru do pakowania prezentów
  • 178 000 mikołajów i innych dekoracji
  • 58 700 świeczników i gwiazd adwentowych
  • 60 700 łańcuchów lampek świątecznych

Wielu youtuberów na swoich kanałach publikuje, jak wyglądał ich zakupowy haul w Ullared w różnych miesiącach roku. Zobaczcie, jak mogą wyglądać świąteczne zakupy w tym wielkim domu handlowym:



A jak wyglądają świąteczne zakupy u Was? Szaleństwo czy nie? Bieganie po sklepach czy klikanie przed ekranem? Kiedy zaczynacie z planowaniem świątecznych prezentów? I co Waszym zdaniem tworzy świąteczną atmosferę?


Źródła danych:
https://www.svenskhandel.se/globalassets/dokument/aktuellt-och-opinion/rapporter-och-foldrar/hogtider/svensk-handels-julrapport-2019.pdf
https://www.expressen.se/gt/julklappshandeln-ar-i-gang-mitt-under-varmeboljan/
https://www.expressen.se/gt/familjen-reser-i-nio-timmar-for-att-julhandla-pa-ullared/
https://www.expressen.se/gt/ullared-tar-upp-rekordjakten/


Poprzednie wpisy adwentowe znajdziecie na blogu tu:
🕯 - Prezentownik Szwecjobloga
🕯🕯 - Świąteczny humor


Trolltunga

På tide å teste deg selv! Preposisjoner

Na naszym blogu dawno już nie było mowy o ulubionym zagadnieniu większości uczących się norweskiego, przyimkach. ;) Ta przeprawa nie ma końca, prawda? Warto więc może podejść do tematu w ramach zabawy i zamiast wkuwać słupki rozwiązać w ten weekend quiz? Ułożyliśmy dla Was 25 pytań – akurat tyle, by starczyło na dobrą powtórkę, ale nie było za bardzo męczące. Pamiętajcie, że w nauce języka liczy się nie ilość, a systematyczność! Lykke til! :)1. Har du tid ….... å komme?a) forb) tilc) med2. Jeg

Pat i Norway

Julebord - firmowa wigilia

Listopad i grudzień to bardzo gorący sezon dla restauracji, hoteli i sal bankietowych. Wszystko jest zarezerwowane na długo przed bo dwa ostatnie miesiące roku to czas na julebord! 
Julebord to norweska firmowa wigilia, która tak naprawdę jest ogromną imprezą firmową. To czas, na który większość osób czeka, i o którym często się rozmawia szczególnie pod koniec roku. Ja do tej pory byłam na czterech julebord w mojej pracy. 



Julebord w języku norweskim oznacza zarówno samą imprezę jak i zastawiony suto stół podczas wigilijnej kolacji. Określenie pochodzi jeszcze ze średniowiecza, kiedy zostawiało się jedzenie na stole po uczcie aby biedniejsi mogli się przy nim pożywić. 

Obecnie firmowe wigilie są zazwyczaj suto zakrapiane alkoholem i mówi się, że co dzieje się na julebord zostaje julebord. Bardzo często zdarza się, że współpracownicy dają się porwać chwili aby następnego dnia udawać, że nic się nie stało. Również podczas julebord zdarza się największy odsetek zdrad. Niektóre statystyki mówią nawet o 60% osób, które przyznały się do zdrady podczas julebord. 
Oczywiście nie tylko zdrady są rezultatem norweskich firmowych wigilii. Znam przypadek, kiedy dwoje współpracowników dopiero na julebord okazało sobie uczucia i obecnie są już małżeństwem. Więc nieśmiałym Norwegom takie wydarzenie może wręcz pomóc, bo nie od dziś wiadomo, że alkohol nawet największego milczka zamieni w gadułę.

Masz jakieś doświadczenia z norweskim julebord? Na spokojnie, czy raczej hardkorowo?
Miłego dnia!
Pati

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Feels Like North - o Szwecji z Waszej perspektywy

Agnieszkę i Konrada poznałam, kiedy przygotowywali się do wyprowadzki do Szwecji, razem z psem Boccą - od tego zaczęła się ich obecność w Internecie jako Kundelek na Biegunie. Śledząc Kundelka w sieci mogliśmy razem z nimi poznawać kulturę nowego państwa oraz dialekt w jakim szczekają psy Husky 😉 czytać o lekcjach języka szwedzkiego i szukaniu pracy w Szwecji. Dziś mówią o sobie, że w Szwecji czują się jak w domu. Stado powiększyło się o kota i kolejnego psa. Niedawno otworzyli sklep internetowy swojej firmy Feels Like North, w którym znajdziecie ich ręcznie wykonane drewniane kubki, lampy, meble, a także kolczyki wyplatane przez Agnieszkę (przedmioty polecałam Wam w "prezentowniku"). Na Instagramie dalej opowiadają o swoim życiu codziennym na Północy.

Z Agnieszką porozmawiałam o tym, jak to wszystko się zaczęło, co fascynuje ich w Szwecji i co ich z nią łączy i o internetowych opowieściach.





Jak to się stało, że w ogóle trafiliście do Szwecji?

Szwecja nigdy nie była utęsknioną destynacją. Nie wiedzieliśmy, że miasto Skelleftistnieje, dopóki Konrad nie dostał się na studia z technologii drewna właśnie na tym odległym (dla nas wtedy) krańcu świata. Przyjechaliśmy otwarci na nowe, nie oczekując niczego. Zostaliśmy, bo przekorny los postanowił nagrodzić nas swoim miejscem na Ziemi, gdzie czujemy się jak w domu.



I to tam narodził się pomysł na Feels like North? Skąd pomysł na firmę i taką nazwę?

Pracowałam wtedy przy wystawie Titanic. Bywały dni, kiedy niewiele się działo. Wyjęłam rolkę papieru z kasy i zaczęłam zapisywać pomysły. Te niedoszłe paragony stanowią teraz podstawę naszej firmy. Miało być po naszemu, miało być nowocześnie, miało być w zgodzie ze światopoglądem.

Wegański design inspirowany Laponią. Feels Like North. Dlaczego like North a nie that’s? Nie jesteśmy stąd. Możemy kochać to miejsce i chcieć nieść dalej inspiracje które nas tutaj uwodzą, ale nigdy nie będziemy rodowitymi mieszkańcami tych ziem i bardzo to szanujemy. Rękodzieło lapońskie jest wyjątkowe.




Na samym pomyśle się nie skończyło. Wygraliście konkurs inwestorski.

Z tymi zwitkami papieru, bezczelnie wręcz, zgłosiliśmy się do konkursu organizowanego przez nasze miasto. Konkursu, w którym nagrodą był odpowiednik spółki z o.o. oraz roczne wsparcie ekspertów z rożnych dziedzin. Wygraliśmy.

Dotarło do nas, że inni w nas wierzą. W ten właśnie pomysł. Nasze produkty to głównie elementy wyposażenia wnętrz - lampy z drewnianego poroża, świeczniki, meble oraz drewniane kubki. Wszystko w nowoczesnej wersji. 





I nikt wcześniej na to nie wpadł?

Myślę że każdy pomysł płynący z serca to mix wyjątkowej wrażliwości i możliwości na rozwój. My zakochaliśmy się w naturze, a to miejsce pozwala nam realizować misję zgodną z naszym światopoglądem.

No właśnie, mówisz o naturze. To jedno z pierwszych pojęć, które wielu osobom przychodzi do głowy, kiedy słyszą słowo "Szwecja".

Tutaj nauczyliśmy się co naprawdę oznacza bliskość natury. Mieszkając wcześniej w Poznaniu, wpadliśmy w rytm wielkiego miasta i zatraciliśmy wewnętrzny spokój. Tu, na północy żyje się w pewnym dualizmie - kocha się naturę a jednocześnie próbuje się ją regulować i panować nad nią. A ona zdaje się być tutaj nieposkromiona.




W Szwecji poczuliście się jak w domu, w Szwecji wiele się nauczyliście. W Szwecji zaufano Wam na tyle, że uzyskaliście wsparcie dla Waszego biznesu, mieliście też okazję stać się częścią kampanii promującej Skellefteå. Opowiesz o tym co więcej?

Płakałam, kiedy poproszono mnie o bycie ambasadorem mojego miasta. O opowiedzenie swojej historii, która jest tak naprawdę opowieścią o nowych początkach. Zrealizowaliśmy wspólnie film. Oddaję głos obrazowi:



Wasz profil na Instagramie to miejsce niezwykłe, które już przyciągnęło ponad osiemnaście tysięcy obserwujących. Pokazujesz tam Wasz szwedzki dom i dzielisz się tam sporą częścią Waszego życia, różnych jego aspektów. Stał się przyjazną platformą do rozmów o uczuciach.

Nie umiem pisać tylko o Szwecji. Nie jestem kompetentna, nie mam w sobie aż takiej pasji. Nie umiem też pisać tylko o psie, a od tego zaczął się nasz profil. Dlatego piszę o życiu. A życie - raz przynosi sukcesy i radości, innym razem chorobę i smutki. Na pewno ważne tematy dla mnie to życie tylko i wyłącznie swoim życiem, walka z chorobą bipolarną, codzienne życie w tym niezwykłym miejscu. Nie umiem w sztywne definicje i mówienie o własnych przekonaniach jak o ogólnie obowiązujących prawdach.



Na Instagramie, który przecież przede wszystkim kojarzy nam się z obrazkami, ty przede wszystkim piszesz, tworzysz opowieści.

Uważam, że życie jest opowieścią samo w sobie. I że o tej opowieści przychodzi nam opowiadać we własny sposób. Narracja którą tworzymy, tworzy naszą rzeczywistość. Zwracajmy na nią uwagę. Życzę Wam, niezależnie od tego gdzie jesteście i jakie są Wasze pragnienia, żeby ta opowieść trwała. I była piękna (dla Was!).



Kierunek Dania

Duńczycy: jacy są? PODCAST

Duńczycy: jacy są? Czy duński naród ma jakieś cechy charakterystyczne? Jak rozpoznać Duńczyka?  Posłuchaj podcasty. Dzisiaj będzie o Duńczykach. Kim […]

Artykuł Duńczycy: jacy są? PODCAST pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Gazela w Laponii

ZORZA POLARNA – 5 RAD !

Północna Norwegia to ponoć najlepsze miejsce na świecie do obserwowania zorzy polarnej! To właśnie tu możesz doświadczyć Aurorę Borealis od końca sierpnia do końca marca, w zależności od szerokości geograficznej. Zapraszam na moje 5 rad jak zobaczyć zorzę polarną w Północnej Norwegii!

Artykuł ZORZA POLARNA – 5 RAD ! pochodzi z serwisu Gazela w Laponii.

Pat i Norway

Największe na świecie miasteczko z piernika

Piernikowe miasteczko w Bergen obchodzi w tym roku 25 lat! Wybrałam się tam z moją niezastąpioną Patką pod koniec listopada zaraz po otwarciu. Dobrym pomysłem było wybranie się tam po południu w środku tygodnia bo nie było tam prawie nikogo więc w spokoju mogłyśmy podziwiać piernikowe domki.
Od kiedy przeprowadziłam się do Bergen, staram się co roku odwiedzić miasteczko. To przepiękny przykład norweskiego "dugnad" czyli czynu społecznego. Każdego roku w październiku większość szkół, przedszkoli, firm i osób prywatnych piecze domki, domy, dzieła sztuki! Następnie dostarczają swoje prace do Pepperkakebyen i pod koniec listopada otwiera się największe na świecie miasteczko pachnące cynamonem i przyprawami! 
Zresztą, spójrz na te zdjęcia z tegorocznego miasteczka!





















Wstęp dla osób dorosłych kosztuje 100 koron. Miasteczko mieści się w starej hali basenu Sentralbadet. Więcej informacji na www.pepperkakebyen.org

Mvh
Pati

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Świąteczny humor

W odliczaniu do Świąt skupiamy się na tworzeniu uroczystej, przytulnej atmosfery i czasem skupiamy się na tym tak bardzo, że łatwo zaczynamy się Świętami stresować. Dlatego dziś przypominam Wam, jak ważne w tym przedświątecznym czasie są uśmiech i humor. Dlatego też przyjrzymy się szwedzkim świątecznym żartom i dowcipom.

Pamiętacie wpis o göteborskim humorze? Było w nim wiele żartów słownych i "sucharów", nie zabraknie ich też w dzisiejszym wpisie. Domyślam, że nikt nie lubi, jak tłumaczy się komuś dowcipy, dziś sobie jednak na to pozwolę, bo domyślam się, że nie wszyscy czytelnicy znają język szwedzki.

Żarty słowne związane z Bożym Narodzeniem są o tyle prostsze, że szwedzkie słowo na Boże Narodzenie to jul. Jul brzmi trochę jak angielskie you i wymawia się tak samo jak inne szwedzkie słowo o odmiennej pisowni: hjul, czyli "koło". To dlatego uśmiechniemy się pewnie, kiedy zobaczymy to:

źródło - na stronie można zamówić pdf z szablonem do tego haftu

To moja ulubiona grafika, o której przypominam sobie co roku przed świętami, bo świetnie oddaje to, co powinniśmy śpiewać w refrenie piosenki Mariah Carey - na Święta potrzebujemy (ducha) Świąt. Tylko tyle i aż tyle.

Bawi mnie też to zdjęcie:

(Jeśli uczycie się szwedzkiego, pamiętajcie, że słowo hjul jest rodzaju nijakiego!)

Święta kojarzą się Wam z suto zastawionym stołem, masą jedzenia i obżarstwem? Zastanawiacie się, jak w tym czasie utrzymać formę? Właśnie tak:



źródło


Macie w domu kalendarz adwentowy? Otwieracie uczciwie po jednym okienku dziennie? Czy zdarza się Wam to, co na grafice Herregud&Co?


"Dziwne. Zacząłem ten czekoladowy kalendarz adwentowy wczoraj , a już jest 23 grudnia..."




Post udostępniony przez Herregud & Co (@herregudco)


I teraz porcja świątecznych dowcipów z polskim tłumaczeniem:

Det finns fyra stadier i en mans liv:
1. Han tror på tomten.
2. Han tror inte på tomten.
3. Han är tomten.
4. Han har glömt bort tomten.

W życiu mężczyzny są cztery etapy:
1. Wierzy w Mikołaja.
2. Nie wierzy w Mikołaja.
3. Jest Mikołajem.
4. Zapomniał o istnieniu Mikołaja.


*

- Hur går det för Lucia i år?
 - Lysande!


- Jak tam Łucja w tym roku?
- Olśniewająco!

*

- Vad gör orkesten den 23:e december?
- De har julstämmning.


- Co robi orkiestra 23. grudnia?
- Nastraja się na święta.

*

- Vilken låt av poppgruppen Roxette handlar om julen?
- MUST have been love.

- Jaki utwór Roxette jest o Bożym Narodzeniu?
- MUST have been love.



Glad andra advent! * Wesołej drugiej niedzieli adwentu!


Farerskie kadry

Poczytaj mi, Bárðurze

Język farerski, który przez kilka stuleci przekazywany był jedynie w formie ustnej, długo czekał na swoją literaturę. Na fali XIX-wiecznego romantyzmu publikowano farerską poezję, zbiory dawnych ballad i sag. Farerska proza musiała jeszcze poczekać. Dopiero w 1909 roku ukazała się drukiem pierwsza farerska powieść – Babelstornið (pol. Wieża Babel) autorstwa Rasmusa Rasmussena (tworzącego pod pseudonimem […]

Artykuł Poczytaj mi, Bárðurze pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Kierunek Dania

Przeprowadzka do Danii – jak się urządzić i nie zbankrutować?

Przeprowadzka do Danii, zarówno na czas erasmusowego stypendium jak i w celach zawodowych, to spory wydatek. Jak powszechnie wiadomo, kraje […]

Artykuł Przeprowadzka do Danii – jak się urządzić i nie zbankrutować? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Pat i Norway

Obywatelstwo norweskie - co i jak

Dziś wpis na który czekało wiele osób. Po trzech egzaminach (ustnym,pisemnym oraz z wiedzy o społeczeństwie) nareszcie mogłam zacząć kompletować dokumenty.
Sam proces kompletowania dokumentów nie jest jakoś specjalnie trudny, na stronie UDI można wybrać państwo w którym mamy obecnie obywatelstwo oraz gminę w Norwegii w której mieszkamy (rożne gminy maja rożne procedury). Po wybraniu tych dwóch opcji pokazuje się interaktywna lista ze wszystkimi wymogami dopasowanymi do naszej sytuacji.
Aby starać się o obywatelstwo trzeba przebywać w Norwegii co najmniej siedem lat. Jednak, jeśli jest się w związku z Norwegiem (i mieszka się z nim pod tym samym adresem) to czas pobytu w kraju liczy się jakby podwójnie. Przykładowo: ja mieszkam w Norwegii dopiero 6 lat, ale od 4 lat mieszkam z Ørjanem wiec liczy mi się to jako 10 lat.


Dokumenty, które ja muszę dostarczyć to:

Søknadsskjema : wypełniony wniosek z niezbędnymi danymi, numerem personalnym, lista wszystkich podroży za granice Norwegii od momentu zamieszkania w kraju. Lista podroży jest bardzo szczegółowa - należy wpisać dokładny dzień/miesiąc/rok wyjazdu i powrotu, państwo pobytu i liczba dni poza granicami Norwegii. Søknadsskjema wypełnia się przez internet na swoim koncie UDI.

Zaświadczenie o zdanym egzaminie ustnym - można również dostarczyć wykaz ocen ze szkoły średniej (jeśli uczęszczało się do niej w Norwegii), zaświadczenie o odbytym kursie językowym (zaliczona określona liczba godzin) lub wypełniony formularz z gminy, jeśli zostaliśmy zwolnieni z tego punktu.

Zaświadczenie o zdanym egzaminie pisemnym - można również dostarczyć wykaz ocen ze szkoły średniej (jeśli uczęszczało się do niej w Norwegii), zaświadczenie o odbytym kursie językowym (zaliczona określona liczba godzin) lub wypełniony formularz z gminy, jeśli zostaliśmy zwolnieni z tego punktu.

Zaświadczenie o zdanym egzaminie z wiedzy o społeczeństwie/statsborgerprøve. - również tu można dostarczyć wykaz ocen ze szkoły średniej, zaświadczenie o odbytym kursie (kursy językowe na Folkeuniversitetet zawierają część *sammfunnskunskap* i na dyplomie ukończenia jest podana liczba godzin).

Samlivserklaringsskjema - Zaświadczenie o przebywaniu w związku z obywatelem Norwegii. W tym formularzu zaznacza się jaka to forma zwiazku - małżeński czy partnerski (samboerskap). Nie trzeba starać sie osobno o status samboer jeśli nie jest się w formalnym związku ale mieszka się pod tym samym dachem. Ørjan musi złożyć swój podpis na wniosku - tylko wtedy mogę starać się o obywatelstwo przed upływem 7 lat.

Wszystkie dokumenty potrzebne do uzyskania statusu rezydenta (varig lub permanent oppholdstillatelse) jeśli jeszcze takiego statusu nie posiadamy.

Zaświadczenie o niekaralności, które można pobrać ze strony policji.


Oprócz tego muszę wypełnić wniosek na stronie UDI i zapłacić za niego 3700 koron. Po opłaceniu tej kwoty można wybrać najbliższy wolny termin na osobiste dostarczenie dokumentów. W danym dniu należy stawić się na posterunku policji, który zajmuje się wydawaniem paszportów i przekazać oryginały i kopie dokumentów, w tym paszport i dowód osobisty jeśli posiadamy.

Obecnie w Bergen jest *mały* poślizg z wnioskami o obywatelstwo, na decyzje czeka się około 12 miesięcy. Aktualny czas oczekiwania można na bieżąco sprawdzać na stronie UDI.

Oprócz dokumentów, które wymieniłam wyżej należy tez dostarczyć kopie wszystkich zużytych stron w paszporcie (ja nie miałam żadnych pieczątek/wiz, wiec nie muszę), wypełniony formularz o zaplanowanym pobycie za granica jeśli pobyt przekracza dwa miesiące (np. jeśli lecimy do innego kraju na studia/staż/wolontariat). Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy dostarczyć dokumentów z listy, należy dołączyć tez pisemne wyjaśnienie dlaczego.

Do tej pory w Norwegii nie można było mieć podwójnego obywatelstwa. Polskie prawo mówi, ze nie można zrzec się polskiego dopóki nie dostanie się nowego. Dlatego po przyznaniu norweskiego dostaje się 12 miesięcy na zrzeczenie się polskiego. Jeśli w tym czasie nie uda mi się zrzec polskiego, to norweskie zostaje automatycznie cofnięte.

Od 1 stycznia 2020 Norwegia wprowadza możliwość posiadania podwójnego obywatelstwa. Jest to duże ułatwienie dla osób, które z jakichś względów nie chcą zrzekać się pierwszego obywatelstwa.
Dla mnie, ze względu na ścieżkę kariery, którą chce podążać opcja podwójnego obywatelstwa nie wchodzi w grę. Biorąc pod uwagę moje wykształcenie staram się właśnie o nową pracę, na stanowiskach wymagajacych *sikkerhetsklarering* czyli poświadczenia bezpieczeństwa. Proces wystawienia poświadczenia bezpieczeństwa komplikuje się w momencie kiedy osoba ma podwójne obywatelstwo/obywatelstwo inne niż norweskie. Dlatego nie jest to opcja dla mnie.

Na koniec mała dygresja. Spotkałam się z uszczypliwymi komentarzami od rodaków kiedy na pytanie, czy zachowam podwójne odpowiadałam *nie*. Wydaje mi się, ze to każdego indywidualna sprawa co robi ze swoim życiem i to nie powinno nikogo boleć. Dla jednych powrót do Polski może być jedynym marzeniem, dla mnie zostanie tu jest moim marzeniem. I tak jak ja szanuje Twoja decyzje o powrocie, tak Ty uszanuj moja decyzje o zostaniu tutaj. 

Mvh
Pati

poFIKAsz?

Język szwedzki – zajęcia online czy na żywo?

Język szwedzki – uczyć się go online czy na żywo z lektorem w sali? To pytanie stawia sobie wiele osób. Ja zrobiłam ankietę w naszej grupie na Facebooku “Język szwedzki“. Zobaczcie, czego się dowiedziałam. BardzoContinue reading

Artykuł Język szwedzki – zajęcia online czy na żywo? pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Kierunek Dania

Język duński – 10 faktów

Tan wpis powstał w ramach tygodnia języka duńskiego na Facebooku Nordic Talking. Zatem zaczynajmy. Język duński – dziesięć faktów o […]

Artykuł Język duński – 10 faktów pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Apetyt na Świat

Do USA bez wizy! Co musisz wiedzieć?

Od 11 listopada Polacy mogą wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych bez konieczności ubiegania się o wizę nieimigracyjną. Jest to możliwe, ponieważ Polska została formalnie włączona do Programu Ruchu Bezwizowego (Visa Waiver Program). Dzięki temu wyjazd do USA będzie znacznie łatwiejszy i […]

Artykuł Do USA bez wizy! Co musisz wiedzieć? pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.