Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

To też Sztokholm! [zdjęcia]

Stockholm i mitt hjärta... 𝅘𝅥𝅮 ♫ ♬ nucę sobie pod nosem od powrotu ze Sztokholmu, bo chyba dopiero teraz stolicy udało się tak naprawdę skraść mi serce i mnie zauroczyć. 

Przyznaję się nie od dziś: jako turystka mam problem ze stolicami w ogóle. Trudno jakoś mi wczuć się w ich klimat, łatwo odczuwam pewnego rodzaju przebodźcowanie: tętniące wielkomiejskim życiem dzielnice nie są dla mnie, do miejsc snobistycznych i ekstrawaganckich nie zaglądam, a sztandarowe atrakcje, do których ciągnę przecież i ja, są zwykle pełne turystów, tak że czasem trudno nawet zrobić zdjęcie, nie mając w kadrze nieproszonych gości.

Tym razem mój pobyt w Sztokholmie trwał dłużej, a plany zwiedzania ułożyłam inaczej niż zwykle, miałam więcej okazji trafić (często zupełnie przypadkiem) w miejsca, o których rzadko lub nawet w ogóle nie wspomina się w przewodnikach. Które jakby pochodziły z zupełnie innej bajki albo z innej epoki. Kojarzące się z zupełnie innymi miejscami niż stolicą. Sztokholm rzeczywiście ukazał mi się taki jak w piosence Lassego Berghagena: jest miastem, "które dostało wszystko" 😊


Södermalm



Do Södermalmu trwale przylgnął już przymiotnik "hipsterski". To dzielnica, gdzie znajdziecie wegeknajpy, sklepy ze zdrową żywnością i takie dla wielbicieli retro i vintage. To tu znajdują się też kultowe miejsca do podziwiania panoramy Sztokholmu - Monteliusvägen (o tym pisałam już na blogu: TUTAJ) i Skinnarviksberget (o tym jeszcze napiszę).

Znaleźć tu można też sporo starych drewnianych budynków, niektóre pochodzą z XVIII wieku - na przykład te przy Nytorget:





Moim ulubionym zakątkiem jest Mäster Mikaels gata. Ulica ta była kiedyś częścią Fjällgatan (dziś kojarzącej się właśnie świetnymi widokami), po podziale w latach 30. XX wieku otrzymała nazwę odwołującą się do... siedemnastowiecznego kata Mikaela Reissuera.








Podobną drewnianą zabudowę zobaczycie też przy Gamla Lundagatan. Klimatycznie wygląda też Yttersta gränden z żółtawo-pomarańczowymi budynkami (kojarzącymi się kolorystyką z Gamla Stan) i kwitnącymi malwami (które myślami przeniosły mnie do Skanii). Obie ulice to trasa prowadząca na/z Skinnarviksberget.











Svedmyra - Sockenplan - Enskede gård



Wysiadając przy tych stacjach metra, łatwo trafi się na osiedla domków, które wyglądają jak wyjęte z pocztówek ze Szwecji. Różnokolorowe fasady, urocze ogródki, ozdobione skrzynki na listy, dekoracje w oknach - trudno powstrzymać się od robienia zdjęć! Na spacer po tej okolicy zabrała mnie z Agnes na szwedzkiej ziemi








Djurgårdsbrunnskanalen - Blockhusudden



Na wyspie Djurgården znajdują się takie atrakcje jak Skansen, Muzeum okrętu Vasa, Muzeum Nordyckie czy wesołe miasteczko Gröna Lund - to właśnie one ściągają tu turystów. Tym razem wybrałam się tu nie na zwiedzanie, ale na fikę w Rosendals trädgård, a potem na spacer wzdłuż Djurgårdsbrunnskanalen do Blockhusudden - wschodni kraniec wyspy. Po drodze trafia się na "ścieżkę miłości księżniczki Wiktorii i księcia Daniela". Przewodniczką po tej okolicy była dla mnie Monika (Polka w Szwecji).









Årstaviken




Na naziemnej części trasy zielonej linii metra moją uwagę codziennie zwracała urokliwa okolicę przy Eriksdalsbadet - to wschodnia część zatoki Årstaviken, gdzie w końcu wybrałam się na spacer. Są tu pomosty dla łodzi i dla kąpiących się, ścieżki do spacerowania i biegania, siłownia na świeżym powietrzu, parę kawiarni, a także najstarsze w mieście ogródki działkowe (Eriksdalslundens koloniträdgårdsförening). 





Flatenbadet


Jezioro Flaten to jedno z najczystszych kąpielisk w Sztokholmie. Na wypoczywających czekają tu piaszczysta plaża, pomosty, wieża do skoków do wody, stoliki piknikowe, kilka budek z jedzeniem, napojami i lodami, tory do boule czy boisko do piłki plażowej.







Jak myślicie, które z tych miejsc najbardziej przypadłoby Wam do gustu?

Stacja Islandia

Tumi Árnason :: Hlýnun (recenzja)

Na końcu swojego istnienia obracamy się w pył, stajemy się zjawami unoszącymi się pośród maszynerii i pustki. Islandzki saksofonista, kompozytor i improwizator Tumi Árnason, członek takich zespołów, jak np. Grísalappalísa, The Heavy Experience i Purumenn, zdecydował się na wydanie swojego solowego albumu. Szybciutko przypomnę, że ostatnim wydawnictwem artysty był wydany w 2019 roku krążek „Allt […]

Szkice Nordyckie

Głośna muzyka w autach w Szwecji

Głośna muzyka w autach, która jest zmorą miast i miasteczek prawdopodobnie nikomu nie kojarzy się ze Szwecją. Planujesz urlop z dala od zgiełku i na cel podróży chcesz wybrać Szwecję słynącą z kojącej ciszy? Jesteś przyszłą migrantką, która w poszukiwaniu sielskich landszaftów i błogiego spokoju planują przeprowadzkę na Północ? Szwecję kojarzysz ze spokojem i ciszą […]

Artykuł Głośna muzyka w autach w Szwecji pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Stacja Islandia

Ægir :: The Earth Grew Uncertain (recenzja)

Ægir ponownie zaskakuje nieoczywistą muzyką. Na początku ubiegłego roku roku islandzki artysta Ægir (Ægir Sindri Bjarnason) nie tylko wydał swój debiutancki solowy album „Crooked Bangs” (recenzja TUTAJ), ale również kilka miesięcy później opublikował drugi longplay „Unthank”. Przypomnę, że perkusista zaangażowany jest również w działalność innych grup, m.in. World Narcosis (TUTAJ), Laura Second (TUTAJ), Dead Herring, […]

Stacja Islandia

Dania O. Tausen :: Gonguteigatúnatos (recenzja)

Dania O. Tausen to młoda wokalistka, autorka tekstów i poetka pochodząca z Wysp Owczych. Artystka śpiewa i pisze swoje piosenki od dziecka, ale dopiero w college’u zaczęła dzielić się swoim głosem i twórczością z innymi. Zaczęła eksperymentować z muzyką jazzową śpiewając przez trzy lata w Tórshavnar Big Band. Poza tym projektem Dania współpracuje z æðrasoppar […]

Utulę Thule

Ręką pisane, czyli o manuskryptach islandzkich

Kiedy czytamy współczesne wydanie Eddy lub sag islandzkich, nie jesteśmy w stanie poczuć prawdziwego wieku tych staroislandzkich tekstów. A przecież nawet wtedy, kiedy były spisywane, liczyły sobie już całkiem sporo lat. Widząc średniowieczne manuskrypty mamy jednak wrażenie, że wiek tych tekstów zdaje się bardziej namacalny. Choć niektóre z islandzkich rękopisów pochodzą z XVII czy nawet …

Artykuł Ręką pisane, czyli o manuskryptach islandzkich pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Siissisoq :: Nilliaannarit (recenzja)

Siissisoq to grenlandzki zespół rockowy, który powstał w 1994 roku w miejscowości Uummannaq. Nazwa zespołu w języku grenlandzkim oznacza Nosorożec. Skąd pomysł na taką nazwę? Otóż założyciel i lider grupy, gitarzysta i autor tekstów Karl Enok Mathiassen, kiedy miał 20 lat wyjechał do Afryki biorąc udział w projekcie budowy szkoły w Zimbabwe. Swój wolny czas […]

Stacja Islandia

Iðunn Iuvenilis :: Iuvenilis (recenzja)

Iðunn Iuvenilis to islandzka kompozytorka, pianistka i producentka. Mieszka i tworzy w Reykjaviku. Artystka ukończyła Islandzki Uniwersytet Sztuk Pięknych w 2020 roku z tytułem licencjata w zakresie kompozycji muzyki nowych mediów. Warto dodać, że Islandka m słabość do systemów surround. 4 czerwca 2021 roku Iðunn Iuvenilis wydała swój debiutancki solowy album zatytułowany „Iuvenilis”. Artystka odpowiada […]

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – dziś

Będące w obiegu na Wyspach Owczych banknoty znakomicie obrazują dość złożony status tego atlantyckiego archipelagu. Kurs farerskich koron jest sztywnie powiązany z koroną duńską. Ich emisją zajmuje się Narodowy Bank Danii. Za ich druk odpowiada natomiast przedsiębiorstwo z… Francji. Naszą numizmatyczną podróż zaczęliśmy od pierwszych śladów obecności pieniądza na Wyspach Owczych. Poznaliśmy intrygujące lokalne emisje […]

Artykuł Farerski pieniądz – dziś pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Utulę Thule

Cały świat w jednej księdze

autor: Snorri Sturluson tytuł: Heimskringla tłumaczenie: dr Grzegorz Bartusik, dr Remigiusz Gogosz, prof. Jakub Morawiec, dr Renata Leśniakiewicz-Drzymała, dr Joanna Srholec-Skorzewska, dr Marta Rey-Radlińska, prof. Anna Waśko rok: 2021 wydawnictwo:  Księgarnia Akademicka Hemskringla bierze swoją nazwę od pierwszych słów jednego z manuskryptów – kringla heimsins – które oznaczają “krąg świata”. W dziele Snorriego faktycznie odbija się cały …

Artykuł Cały świat w jednej księdze pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

21. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

Lipcową tradycją stało się już, że piszę o Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie. W tym roku odbędzie się już jego 21. edycja. Jeśli jeszcze nie macie planów na 15-18 lipca, a macie ochotę na spotkanie z dobrym kinem z Północy, a do tego na pobyt nad morzem - koniecznie zapiszcie sobie te daty w kalendarzu! Seanse odbędą się przede wszystkim w darłowskim kinie Bajka. Łącznie wyświetlonych zostanie 13 tytułów, a wstęp na festiwalowe seanse jest wolny. Pełen harmonogram seansów znajdziecie na facebookowym fanpage'u Festiwalu Filmów Skandynawskich (pod koniec tego wpisu udostępniam post z informacjami). W tym roku po raz pierwszy w historii Festiwalu cały program pokaże jednocześnie Kino Kameralne Cafe w Gdańsku - tam jednak seanse będą biletowane.


Na zachętę chciałabym zaprezentować Wam kilka punktów programu (oczywiście - przede wszystkim szwedzkich), których moim zdaniem nie można przegapić.

Moim zdaniem największą gratką Festiwalu będzie projekcja niemego, nieco mrocznego filmu Furman śmierci (szw. Körkarlen) w reżyserii Victora Sjöströma z 1921 roku. Projekcja połączona będzie z koncertem zespołu Körkarlen Trio. Przechodzi mnie dreszczyk, jak tylko próbuję sobie to wyobrazić!

Wcześniej pierwszego dnia festiwalu pokazany zostanie też tegoroczny szwedzki kandydat do Oscara - Nie tak miało być (szw. Charter) w reżyserii reż. Amandy Kernell. O filmie pisałam tak: "Nie tak miało być to dramat, który potrafi widzom nieźle namieszać w głowie. Choć większa część akcji filmu rozgrywa się na Teneryfie, a szwedzki tytuł Charter przywodzi na myśl wakacje, film przyniesie raczej powiew skandynawskiego kinowego chłodu i niepokoju." 

Tym o mocniejszych nerwach polecam seans Pod powierzchnią, filmu wyreżyserowanego przez Joachima Hedéna. Podsumowałam go tak: "to taki typowy thriller o przetrwaniu - jeśli znacie takie tytuły jak 127 godzin, The Canyon, Frozen, Ocean strachu, to wiecie pewnie, jakiego rodzaju wrażeń możecie spodziewać się podczas oglądania. Ale nawet znając ten schemat, podczas seansu można siedzieć jak na szpilkach i czuć (paradoksalnie) klaustrofobiczną atmosferę, mimo ogromnej wodnej przestrzeni i pustki na powierzchni. Na niepokój składają się też wszechobecna podwodna ciemność rozpraszana tylko snopami światła latarki i fakt, że emocje bohaterek trzeba sobie trochę dopowiadać, bo nie zawsze dokładnie widzimy ich twarze zza masek, a głosy bywają zniekształcone przez system do komunikacji dla nurków."

Festiwalowa sobota będzie należeć Magnusa von Horna i jego filmów. Obejrzycie jego etiudy Bez śniegu, Echo i najnowszy pełnometrażowy Sweat, który zachwycił jury festiwalu filmowego w Cannes, opisywany jako łączący "dramat z konwencją thrillera", "film o nowym rodzaju samotności w czasach social mediów". Przed seansami Rico Jaźwiński z radiowej Trójki opowie o filmach Magnusa von Horna, a wieczorem poprowadzi tez spotkanie z gościem specjalnym.

Młodszych widzów pewnie ucieszy Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Rabuś z pociągu (szw. LasseMajas detektivbyrå- Tågrånarens hemlighet, reż. Moa Gammel), film przygodowy, którego bohaterowie pewnie doskonale znani są z serii książek Martina Widmarka i Heleny Willis.

A dorosłych widzów zapraszam na oscarowy, głośny film Na rauszu (dun. Druk) Thomasa Vinterberga - seans zamknie tegoroczny Festiwal.

Pakujcie walizki i szykujcie się na filmowe wrażenia i świetną atmosferę. Coś o tym wiem - byłam na festiwalu dwa lata temu.




Utulę Thule

W cieniu fiordu i męża

Wykształcona w Kopenhadze malarka wraca do swojego kraju jako kaletniczka i żona lekarza oraz polityka. Choć wielka kariera jej męża nie ułatwia pracy artystycznej, nie odkłada swoich marzeń pomimo sporej gromadki dzieci. W cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri myndlist (Kobiety w …

Artykuł W cieniu fiordu i męża pochodzi z serwisu .

Utulę Thule

Rozprawa z feminizmem

autorka: Steinunn Sigurðardóttir tytuł: Kobiety z klasą tłumaczenie: Jacek Godek rok: 2021 wydawnictwo:  Mova liczba stron: 224 Maria Hólm jest islandzką wulkanolożką w średnim wieku, po rozwodzie i wciąż zakochaną w młodzieńczej miłości, odnoszącą sukcesy w zawodzie, ale niezbyt docenianą wśród kolegów z pracy. Gemma to Włoszka o pięknym wyglądzie i sposobie poruszania się, obdarzona wielkim darem do …

Artykuł Rozprawa z feminizmem pochodzi z serwisu .

NordSide.blog

Trollstigen czyli Drabina Trolli

Trollstigen to jedna z najbardziej widowiskowych atrakcji Norwegii, jest to chyba najbardziej niezwykła trasa między Geiranger a Åndalsnes, która przyprawi Cię…

Artykuł Trollstigen czyli Drabina Trolli pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Norwegolożka

Polecajki #1: norweski na lato

Dziś przychodzę do Was z wpisem polecajkowym z nowej serii na blogu. We wpisie zebrałam ciekawe materiały, dzięki którym będziecie mogli odświeżyć swój norweski, jeśli Wasz semestralny kurs właśnie dobiegł końca. A jeśli nadal chodzicie na zajęcia to możecie urozmaicić swoją naukę słuchając ciekawego podkastu lub czytając artykuł po norwesku.

Artykuł Polecajki #1: norweski na lato pochodzi z serwisu Anna Kurek-Przybilski | Norwegolożka.

Kierunek Dania

Ukończenie szkoły w Danii

Oficjalne zakończenie nauki w placówce drugiego stopnia, to w Danii naprawdę wielkie wydarzenie. Absolwenci liceów i szkół profilowanych świętują z […]

Artykuł Ukończenie szkoły w Danii pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Utulę Thule

Jak lawa

Według islandzkich legend wulkan Katla zawdzięcza swoje imię czarownicy, która po zdemaskowaniu jej zbrodni rzuciła się w rozpadlinę lodowca pokrywającego dzisiejszy krater. 

Artykuł Jak lawa pochodzi z serwisu .

Finolubna

Reczy, które spadają z nieba

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.


To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Finolubna

Magik i Złodziejka

Dawno żadna książka nie przypadła mi do gustu tak jak "Magik i Złodziejka" Anniiny Mikamy (Taikuri ja taskuvaras, tłum. S. Musielak), wydawnictwa Dwukropek. Szczerze, nie ma tutaj nic, co by mi się nie spodobało. Był klimat, który lubię, magia i tajemnica, intrygująca historia i zwroty akcji. Ale od początku...


Zimowe Helsinki, rok 1890. Końcówka XIX wieku, czas innowacji i postępującej industrializacji. Mina, nastolatka, która pomimo swojego młodego wieku posiada już solidny bagaż doświadczeń. Choć pochodzi z zamożnej rodziny, po śmierci ojca, a później matki, ląduje na na ulicy. Mieszka w starej drewutni, w szemranym towarzystwie kanciarzy i zbirów. Aby przeżyć, musi kraść, i w tym "fachu" jest już całkiem niezła. Pewnego dnia okrada przystojnego młodzieńca, Toma. Skradziona mu rzecz okazuje się nie być zegarkiem, ale urządzeniem dziwacznym i dość skomplikowanym, jak na owe czasy. Tom, ku zaskoczeniu Miny, proponuje jej posadę opiekunki nad starszym i niepełnosprawnym, pochodzącym z Polski, profesorem Worowskim. I tak, wraz z zamieszkaniem w ogromnym domu profesora, rozpoczyna się seria przygód Miny. 

Tom to magik, iluzjonista. Potrafi oczarować widownię swoimi sztuczkami, popisowo łapie w locie kule. To także wybitny wynalazca, inżynier, który swoje umiejętności techniczne sprytnie wykorzystuje podczas iluzjonistycznych pokazów. Jak mówił o nim profesor, to chłopak, który urwał się z księżyca. Konstruuje przedziwne machiny, mechaniczne ptaszki nagrywające dźwięk, poruszające się zabawki, a jego najbardziej zaawansowanym dziełem jest... android. Jego myśl technologiczna wyprzedza epokę o wiele wiele lat, przez co budzi niemały zachwyt ówczesnego towarzystwa, choć nie brakuje też słów krytyki. Rozwój techniki fascynuje wielu, ale też rodzi wiele wątpliwości. Czy maszyny mogą samodzielnie myśleć? Czy mają dusze? To z kolei prowadzi do dalszych pytań natury filozoficznej - co to w ogóle znaczy być człowiekiem? Czy Cynowy Żołnierzyk, stworzona przez Toma maszyna o ludzkim wyglądzie, która "uczy się" sama myśleć, może być za takiego uznana? Idąc dalej, co jeśli budowa takich maszyn się upowszechni i co jeśli się one zbuntują? Autorka porusza te kwestie, zachęcając niejako do dalszych przemyśleń. 

Wracając do głównych bohaterów: Mina to dziewczyna rezolutna, silna, ale też wrażliwa, spragniona miłości. Z kolei Tom jest wyważony, trochę zdystansowany, skrywa wielką tajemnicę. Profesor, jakby dla kontrastu, szorstki, czasem wręcz gburowaty, choć także niepozbawiony niedopowiedzeń. Dobór bohaterów to już niezła mieszanka. Do tego teatr Toma i stworzona przez niego dżungla, wprowadza bardzo specyficzny, może wręcz dziwaczny, nastrój. A wszystko to osnute dużą dawką tajemniczości. Niewyjaśniona śmierć ojca Miny, niejasna przyczyna niepełnosprawności profesora, niepojęty geniusz Toma, to sekrety, które "Magik i Złodziejka" kartka po kartce odkrywa przed swoim czytelnikiem. Magia splata się tu z kryminałem, intryga z iluzją, wątki sensacyjne z fantastyką. Mikama serwuje klimatyczną i wciągającą opowieść, pełną wartkiej akcji i momentów zaskoczenia.

Jest to z założenia książka kierowana do nastoletnich czytelników, ale warta uwagi także starszych. Nie tylko dla intrygującej historii, ale także wyłaniających się spod niej pytań wręcz filozoficznych. Autorka przedstawia opowieść na kanwie Helsinek z XIX wieku, przywołując wiele autentycznych miejsc, choć jak sama przyznaje w posłowiu, czasem nagina rzeczywistość tak, by bardziej wpasować ją w swoją opowieść.

A jest to opowieść o niezwykłym klimacie. Pięknie zarysowane sceny, ciekawa narracja i język nawiązujący do zamierzchłej epoki, który wydaje mi się został doskonale oddany w polskim tłumaczeniu. Za polską wersję "Magika..." odpowiada Sebastian Musielak, tłumacz nota bene znany również z przekładu innych fińskich powieści młodzieżowych. Okładka, niczym kropka nad i, w wersji polskiego wydania świetnie podkreśla nastrój.

Mikama funduje czytelnikowi niezmiernie przyjemną podróż w czasie, do XIX-wiecznych Helsinek, pełną fascynujących przygód i ciekawych postaci. "Magika i Złodziejkę" polecam każdemu, kto lubi powieści nieoczywiste, w klimacie tajemnic usnutych na przestrzeni epok, okraszonych magią i iluzją. Jest to pierwsza część trylogii Mikamy. Na przekłady kolejnych części czekam z ogromną niecierpliwością! 





*

Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Dwukropek. Kiitos!



Kierunek Dania

“Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo

Film Thomasa Vinterberga jest nieanglojęzycznym wyjadaczem na tegorocznych festiwalach filmowych. “Na rauszu” zdobyło już Oscara, Cezara i Złoty Glob, a […]

Artykuł “Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Norwegolożka

Gdzie byłam jak mnie nie było?

Gdzie byłam przez te wszystkie miesiące? I jak wyglądało robienie doktoratu? Z tego wpisu znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania. Wracam do blogowania!

Artykuł Gdzie byłam jak mnie nie było? pochodzi z serwisu Anna Kurek-Przybilski | Norwegolożka.

Nowa w Szwecji

Pandemia COVID-19: Aktualne Restrykcje i Zalecenia w Szwecji

Podczas gdy większość krajów wprowadziło lockdown i ostre restrykcje, Szwedzi nacisk kładą na zupełnie inną rzecz - indywidualną...

Kierunek Dania

Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz”

Disclaimer Wiem, że jestem trochę spóźniona na tę recenzencką imprezę. Książka Filipa Springera ukazała się już w sierpniu 2019 roku, […]

Artykuł Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz” pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – ku współczesności

Rewolucja w farerskim rybołówstwie z ostatnich dekad XIX wieku i niezależność zasmakowana w okresie II wojny światowej zmieniły społeczeństwo i gospodarkę Wysp Owczych. Znalazło to także swoje odbicie w używanych na archipelagu środkach płatniczych. Przez długie stulecia Farerzy żyli w odizolowanych, samowystarczalnych osadach. Pożywienia dostarczały owce, ryby, ptaki i grindwale odławiane podczas grindu. Obowiązującą walutą […]

Artykuł Farerski pieniądz – ku współczesności pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Gazela w Laponii

FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie”

"Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie" Żyjemy w świecie w którym cały czas trzeba stawiać sobie CELE. Ciągle nowe, lepsze, trudniejsze do wykonania. Wszystko trzeba zmierzyć, zważyć, nadać jednostkę miary wielkości fizycznej. Suma określa naszą pozycję w społeczeństwie, ilość punktów mierzy stopień naszej inteligencji, ilość pieniędzy definiuje nasz sukces i kategoryzuje nas na [...]

Artykuł FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie” pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Kierunek Dania

Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit?

Stolica Danii to miasto położone na kilkunastu wyspach i wysepkach, które z biegiem lat świetnie skomunikowano siecią mostów i kładek […]

Artykuł Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

SKANDIS

O rumaku Gullfaxi i mieczu Gunnfjöður (baśń islandzka)

Dawno temu w pewnym królestwie żył król z królową. Małżonkowie mieli syna, jedynaka o imieniu Sygurd. Kiedy chłopak miał dziesięć lat jego matka zmarła. Władca pochował królową zgodnie ze starym obyczajem w kurhanie, na którym często przesiadywał opłakując małżonkę. Pewnego dnia, kiedy król jak zwykle siedział na usypanym nad mogiłą pagórku, zauważył pięknie odzianą kobietę.... Czytaj dalej →

Szwecjoblog - blog o Szwecji

SFD: Skandynawskie meble i życie w zgodzie z naturą - o Szwecji z Waszej perspektywy

Skandynawia wielu osobom kojarzy się ze skandynawskim stylem w aranżacji wnętrz. I to właśnie skandynawski styl był dla mnie punktem wyjścia do rozmowy z Arturem Przedzienkowskim, założycielem marki SFD, zajmującej się tworzeniem ręcznie wykonanych mebli. Rozmawialiśmy też o szwedzkich wartościach, szwedzkich słowach i inspirujących miejscach w Szwecji.



W nazwie Waszej marki, SFD Skandinavisk Möbeldesign, pojawia się ważne słowo-klucz na „S”. I to właśnie od niego chciałabym zacząć i pewnie często zdarza się Wam słyszeć to pytanie: jakie są "meble w stylu skandynawskim"? Jakie skojarzenia powinny przychodzić nam do głowy, kiedy słyszymy o "skandynawskim stylu"? 

Tak, to prawda. Często pada pytanie o skandynawski styl we wnętrzach. Skojarzenia, które mnie przychodzą jako pierwsze do głowy to jasne kolory, minimalizm oraz poczucie przestrzeni. Mebli jest najczęściej bardzo mało, szafy i schowki są ukryte w ścianach, a w pokojach znajduje się jedynie to co niezbędne do funkcjonowania. 

Meble w stylu skandynawskim kojarzą się najczęściej z meblami ze szwedzkiej znanej firmy. Czyli bardzo praktyczne, proste w złożeniu i najczęściej dostępne w kolorze sosny lub bieli. Lub drugi trend to meble w kierunku Art-Deco. 

Ja osobiście mam trochę większe oczekiwania w stosunku do tego pojęcia. Dla mnie od samego początku istotą Skandynawii jest niewytłumaczalna więź człowieka z naturą i życie z nią w zgodzie. To właśnie stało się moją inspiracją do projektowania mebli. Tutaj głównym źródłem inspiracji stała się przyroda północy oraz kultura Samów np. naczynia drążone z drewna. 

Obecnie koncentrujemy się na globalnym zasięgu naszej sprzedaży. Skłoniło nas to do przekształcenia  nazwy w języku szwedzkim na angielską SFD Furniture Design. Skandinavisk zawsze będzie nam towarzyszył w domyśle, bo to wszystko właśnie od tego "S" się zaczęło. 


Czy styl skandynawski pasuje do polskich wnętrz? Czy masz jakieś porady, jak w kilku prostych krokach można wprowadzić go swojego domu? 

Myśląc bardzo stereotypowo o rodzimych wnętrzach, np. w domach naszych babć, widać tam dużą ilość bibelotów, meblościanki zajmujące całe ściany w pokoju, i ściany pomalowane wyrazistym kolorem farby. Nasze współczesne wnętrza tak czy inaczej stają się bardziej praktyczne i  minimalistyczne. Czy styl skandynawski pasuje do naszych wnętrz? To pytanie zadałbym bardziej myśląc o naszym wewnętrznym samopoczuciu. Jeśli chodzi o pomieszczenia, to z pewnością wymaga to oczyszczenia naszej przestrzeni i ponowne jej zaplanowanie. W ten sposób będziemy w stanie ponownie zastanowić co jest dla nas naprawdę ważne pod względem funkcjonalnym, organizacyjnym ale również duchowym i mentalnym. Jeśli zwrócimy uwagę głębiej na wnętrza skandynawskie i ich właścicieli dostrzeżemy fakt wyraźnego powiązania osoby z daną przestrzenią – fakt obecności "bibelotów" najczęściej nie wiąże się z chęcią wypełnienia przestrzeni lub jej dekorowania, raczej z wyraźnym powiązaniem z właścicielem pod względem wspomnień, wartości czy też duchowości. 


Przez ostatni rok dużo więcej czasu spędzamy właśnie w naszych domach. To nasze stoły zastąpiły nam stoliki w kawiarniach czy restauracjach, a zwykłe biurka zmieniły się w całe biura. Czy taka zmiana stylu życia w jakiś sposób wpływa na Wasze projekty, myślenie o funkcjonalności? Albo na oczekiwania klientów?

Projektując stoły, zawsze robiłem to z przekonaniem, że to kuchnia oraz jadalnia są tym zasadniczym miejscem i sercem domu. Przy tempie dzisiejszego życia to właśnie przy stole rano i wieczorem najczęściej jest czas, aby wypić wspólnie kawę i zjeść posiłek, chwilę porozmawiać. Często z tym miejscem wiążą się najcenniejsze wspomnienia naszego życia. 

Od zeszłego roku w naszych założeniach nic nie uległo zmianie. Nasze założenie jest uniwersalne i wzmacniamy je każdego dnia podejmując każdy nowy projekt i wyzwanie marki SFD. 



Czy możesz opowiedzieć, jak to się w ogóle stało, że przygoda z marką SFD rozpoczęła się akurat w Piteå? 

Piteå pierwszy raz w moim życiu pojawiło się wraz z przeprowadzką tam mojej siostry. To właśnie ją miałem na celu odwiedzić w nowym miejscu zamieszkania. Gdy wysiadłem z samolotu w Luleå uderzyło mnie "świeże", pachnące, ostre powietrze. Od tej pory wiele się zmieniło. Ten moment pozostał głęboko w mojej świadomości i od tej pory do Piteå wracałem regularnie na dłuższy, lub krótszy czas. Nie mam jednak wątpliwości, że ten można nazwać "przypadek" stał się bardzo silnym czynnikiem twórczym dla marki SFD. Powstało tam kilka z naszych projektów, pochodzą stamtąd również duchowe wartości i elementy, które zostały wpisane w tworzony przez nas styl. I co najważniejsze doskonałe, cudowne podejście z ogromnym respektem i szacunkiem do natury – tam dostrzegłem i zrozumiałem to znacznie lepiej. Tam tego się nauczyłem. 



Jakie miejsca najbardziej Was inspirują? Czy to raczej rozległe krajobrazy, lasy i szlaki Norrbotten, czy może miejskie przestrzenie Sztokholmu? Czy może jeszcze coś innego? 

Inspiracja, o której chyba mowa to mieszkanka kilku składników: miejsca i krajobrazu jako naturalnego lub antropogeniczne dzieła, atmosfery, ludzi, środowiska i przypadkowych zdarzeń. Dodałbym chyba również duchową gotowość do obierania tych wszystkich bodźców i sygnałów. Czasem zdarza się, że mijam  zupełnie obojętnie obok doskonałej "muzy" i inspiracji, zupełnie nie świadomie, nie będąc gotowym na jej przyjęcie i tworzenie. 

Gdybym miał przyczepić pineski do mapy, gdzie odnalazłem najwięcej tych doskonałych chwil, które udało mi się uchwycić i przełożyć na twórczość byłoby to całe Norrbotten, a w szczególności Piteå, wodospad Storforsen, Luleå oraz malowniczy park narodowy Abisko. To miejsca doskonałe względem krajobrazu, ludzi, powietrza, kolorów. Eh… Doskonałe. 

Takim miejscem, przeżyciem, byłyby również długie wędrówki podczas białych nocy wzdłuż jezior i rzek całej północnej Szwecji. Uwielbiam je i wspominam regularnie. Obraz, który został w mojej świadomości, już nigdy nie pozwoli mi podchodzić do natury w taki sposób jak przed podróżami. Chyba stałem się jej niewielką częścią, małym kawałkiem tego doskonałego świata. 





Zdecydowanie również Sztokholm, jako miejsce tętniące życiem w rytmie, który całkowicie mi odpowiada mimo miejskiego szumu i tempa. To miasto, w którego centrum potrafiłem bez problemu odnaleźć miejsce całkowitego wyciszenia, spokoju, ale też doskonałej zabawy i atmosfery. Pełne pięknego stylu, doskonałego projektowania i wspaniałej mody Drottninggatan, Götgatan, Hamngatan oraz Sturegatan. 

Sztokholm kocham za to poczucie, że natura jakby nie do końca pozwoliła się wedrzeć człowiekowi do jej wnętrza. To, gdy w samym centrum miasta widzę ogromne połacie nienaruszonego krajobrazu, które otoczone jest skałami lub wodą. Metro przedzierające się przez surowe skały, można powiedzieć jaskinie. Surowość natury i jej siła, która pozostała widoczna mimo bardzo silnej  ingerencji człowieka. Ten brak "szklanego city" sprawia, że czujemy się komfortowo w tak spójnie utrzymanej przestrzeni. 




Wspomniałeś wcześniej, że SFD to nie tylko meble, ale i wartości. Co to za wartości? Czy w nich też można dostrzec skandynawskiego ducha? 

Wartości marki towarzyszą nam od dnia jej powstania. Spisaliśmy je, aby nigdy o nich nie zapomnieć, a raz na jakiś czas przyglądamy  ponownie  upewniając, że o nich pamiętamy oraz niczego nie przegapiliśmy podczas ich tworzenia. W naszej pracy kierujemy się dążeniem do krzewienia takich wartości jak ogromny respekt i szacunek do natury, praca jako życiowa pasja nadająca również sens życia, wzornictwo inspirowane Skandynawią i zasadami dobrego projektowania oraz funkcjonalnością, a przede wszystkim bycie z bliskimi oraz tworzenie domowej atmosfery, w której zawsze możemy wyciszyć umysł i ciało. Te wartości umieszczamy w każdym meblu, który wykonujemy, aby pomóc nam wszystkim stworzyć własne, niepowtarzalne wnętrza i poczucie doskonałej domowej atmosfery. O wartościach moglibyśmy jeszcze długo rozmawiać, ale to już materiał na osobą historię 😊 


Fjäril, Sol, Måne, Trähus – to niektóre nazwy produktów SFD. Szwedzkie słowa. Tak jak zresztą i möbeldesing. Czy są jakieś szwedzkie słowa albo powiedzenia, które dla Was mają jakieś szczególne znaczenie, które wyjątkowo polubiliście? Niedawno na całym świecie dużo mówiło się o lagom, modnym hasłem stał się flygskam, a jakiś czas temu trafiłam w mediach na rozmowy o lillördag

Jest kilka zwrotów, które pozostają w naszych myślach i towarzyszą nam codziennym życiu. Chętnie nimi się podzielę: 

Det finns inte dåligt väder, bara fel kläder - Nie ma brzydkiej pogody, wyłącznie złe ubrania. 

Fikatid – Przerwa na kawę i ciastko. Doskonały element, który sprawia, że każdy dzień jest bogatszy w relacje i przyjemności. 

Lagom - umiejętność określenia i zachowaniu balansu w tym ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć "dość". Gdy zapamiętamy i nauczymy się żyć wraz z tymi 3 zasadami, nasze życie stanie się bardziej pełne i wartościowe. My wciąż się ich uczymy 😉


To na koniec: czego nauczyliście się podczas podróży po północnej Europie, w pracy i w codziennym życiu w Skandynawii? Co takiego zabraliście albo zabieracie ze sobą do swojej codzienności, tej zawodowej i prywatnej? 

Nasze doświadczenia zbieraliśmy głównie w Szwecji. Pozostałe, kraje stanowią wyłącznie dodatek, "szczyptę przypraw" w tym wypadku. Bardzo lubię check listy więc do tej odpowiedzi podejdę właśnie w ten sposób: 

✔️ Nauczyliśmy się tego, że warto planować i że trzeba planować. 

✔️ Praca na 100% wystarczy, a nie na 1000% 

✔️ Tylko regularne rozmowy i dyskusje mogą nam pomóc znaleźć dobre rozwiązanie. 

✔️ Dziękować za wszystko (za dzień pracy, za zaangażowanie w projekt, za błędy, które nas uczą itp.) 

✔️ Być blisko przyrody, żyć z ogromnym szacunkiem i respektem do niej 

✔️ Planowanie wakacji – to wielka przyjemność nawet, gdy jeszcze do nich daleko 

✔️ Check lista – dobra na wszystko. Za każdym razem, gdy wyjeżdżamy ze Szwecji, pakujemy do walizek: dobry aparat, ciekawą książkę, notatnik oraz… 😉


Dziękujemy Ci Natalio za możliwość podzielenia się z Twoimi czytelnikami naszymi doświadczeniami oraz przemyśleniami, o części z nich powiedzieliśmy pierwszy raz. Jeżeli nasza historia wydała się Wam interesującą napiszcie do nas, chętnie odpowiemy na wszystkie pytania oraz posłużymy radą.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez SFD Furniture Design (@sfd.furnituredesign)


 BLOG • INSTAGRAM

poFIKAsz?

Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P

Kiedy mówi się o Skanii, często na pierwszy plan wyskakuje Malmö. Ale Skania to nie tylko duże miasta! Zapraszam na Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. (Część druga) Słowem wstępu – Przewodnik po Skåne jestContinue reading

Artykuł Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Historia pewnej pożyczki

Wiek XVI to w historii Wysp Owczych okres wielkich zmian. Pełne przejście pod duńską administrację i wprowadzenie reformacji ukształtowały farerskie dzieje na kolejne stulecia. Jednak to historia pewnej pożyczki mogła jeszcze głębiej zmienić oblicze małego archipelagu. Strona internetowa Visit Faroe Islands w krótkim kalendarium pod rokiem 1524 zamieszcza intrygującą informację: Król Norwegii i Danii, Chrystian […]

Artykuł Historia pewnej pożyczki pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Książki po szwedzku - o Szwecji z Waszej perspektywy

Od czytelników Szwecjobloga nieraz zdarzało mi się usłyszeć pytanie, gdzie miałam okazję kupić książki, o których opowiadam na blogu, czy to powieści, czy materiały do nauki. Spora część mojej domowej szwedzkojęzycznej biblioteczki to pozycje, które przywiozłam ze Szwecji (mnóstwo wydań kieszonkowych to egzemplarze z drugiej ręki ze sklepów charytatywnych czy pchlich targów) albo które ściągałam ze Szwecji (przede wszystkim na potrzeby pracy). Teraz, gdy wyjazdów brakuje, brakuje też takich okazji, żeby sprawić sobie takie pamiątki. No ale od czego są księgarnie internetowe. A szczególnie jed(y)na taka księgarnia – Książki po szwedzku. Z jej założycielką, Katarzyną Hasiewicz-Obarzanek, rozmawiałam właśnie o książkach po szwedzku, o czytaniu w języku obcym w ogóle oraz o innych okołoksiążkowych sprawach. 




Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na Instagramie zapowiedź powstania księgarni z książkami w języku szwedzkim, niemal podskoczyłam z radości, bo czegoś takiego mi brakowało. Opowiesz o tym, skąd wziął się ten pomysł, na który nikt wcześniej nie wpadł? 

Z wykształcenia jestem lekarzem, zawodowo zajmuję się nieruchomościami, a księgarnię internetową o sugestywnej nazwie Książki po szwedzku prowadzę od tego roku. Otworzyłam ją z raczej egoistycznych pobudek - po latach przerwy wracałam do nauki języka szwedzkiego i chciałam mieć stały dostęp do literatury szwedzkojęzycznej. Szukałam i szukałam, i jedyne, co znajdowałam to pojedyncze oferty używanych książek na Allegro czy Facebooku. Coś trzeba było z tym zrobić. Tak powstał pomysł i jego realizacja w postaci Książek po szwedzku. Prosta nazwa, która od razu sugeruje typ asortymentu. 


Dlaczego twoim zdaniem czytanie w języku obcym jest tak ważne i potrzebne?

Odpowiem bazując na moim doświadczeniu. Czytam swobodnie po angielsku i włosku, i świadomie dbam o to, żeby raz na jakiś czas przeczytać książkę obcojęzyczną. Pomaga mi to zachować kontakt z językiem, a jednocześnie jest bardziej wymagające niż zapoznawanie się z artykułami w Internecie. W ten sposób ćwiczę umiejętność łączenia faktów i pojmowania sensu całej lektury. Poza tym, zwłaszcza jeżeli chodzi o czytanie w języku włoskim, mam dostęp do dzieł autorów, które najprawdopodobniej nigdy nie zostaną przetłumaczone albo które są wyjątkowo ciężko dostępne w Polsce. Zakładając sklep, wiedziałam, że jest więcej osób, takich jak ja, które znają wartość czytania w obcym języku i które szukają książek po szwedzku dostępnych w Polsce. 



Jakie w takim razie książki po szwedzku możemy znaleźć w tej chwili w asortymencie? 

Początkowo uparłam się, że będę sprzedawać jedynie beletrystykę i literaturę dla dzieci, ewentualnie kryminały. Zaczęłam klasycznie, od serii Muminkowej. Później wprowadziłam Alla vi barn i Bullerbyn Astrid Lindgren, Ellens äppleträd Cateriny Kruusval. Oferuję książki Fredrirka Backmana (En man som heter Ove, Britt-Marie var här, Min mormor hälsar och sager förlåt), kryminały Henninga Mankella czy Camilli Läckberg… Jednak praktycznie od samego początku otrzymywałam zapytania o podręczniki do nauki, które, jak się okazało, również są wyjątkowo trudno dostępne w naszym kraju. Mimo mojego wewnętrznego oporu zdecydowałam się poszerzyć ofertę również o te pozycje i był to strzał w dziesiątkę. Pierwsza partia Form i fokus sprzedała się w trzy godziny. Podobnie było z podręcznikami Rivstart. Aktualnie sama korzystam z tego drugiego i uważam, że to naprawdę świetne narzędzie, dlatego czuję ogromną satysfakcję, że mogę pomagać w dotarciu do tych pomocy osobom, które uczą się szwedzkiego. 


Rivstart to też i mój ulubiony podręcznik! Na studiach uczyłam się przede wszystkim z tej serii i to właśnie z niej najbardziej lubię korzystać, kiedy prowadzę swoje kursy. W asortymencie wypatrzyłam też świetną ciekawostkę, którą też poznałam dzięki mojej pracy – książki wydane w wersjach uproszczonych, tzw. lättläst. Często korzysta się z nich na kursach dla cudzoziemców w Szwecji, mam wrażenie, że nie są dość dobrze znane tym, którzy uczą się szwedzkiego w Polsce. A szkoda! Opowiesz więcej o tym, czego można spodziewać się po takiej wersji uproszczonej? 

Wersje lättläst książek doskonale wpisują się w ideę szwedzkiego egalitaryzmu - równy dostęp do wiedzy i informacji, również dla osób, które z różnych przyczyn czytają gorzej. Chodzi tutaj o osoby mające pewien stopień niepełnosprawności, demencji, o imigrantów oraz o osoby uczące się szwedzkiego. Tekst ma być napisany prosto i zrozumiale. Zdania są krótkie, ale treściwe. Zawierają zazwyczaj jeden czasownik. Unika się używania skomplikowanych słów, strony biernej i pojęć abstrakcyjnych. Ta kategoria pojawiła się ze względu na zapytania ze strony klientów. Chcę ją stale poszerzać, bo dzięki tym wydaniom więcej osób może zapoznać się z tekstami, które w standardowej wersji byłyby zbyt skomplikowane językowo. 


Jakie masz rady i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po jakąś książkę po szwedzku, ale nie wiedzą, czy nie będzie dla nich za trudna albo za prosta?

Zarówno na stronie internetowej, jak w social media zamieszczone są orientacyjne poziomy trudności danych pozycji. Zazwyczaj jednak ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ktoś posiada odpowiednie zasoby językowe do przeczytania książki z przyjemnością (bez nadmiernego zerkania do słownika). Dlatego w zdjęciach każdej pozycji książkowej zawsze zamieszczam jedno, na którym widać tekst. Wtedy każdy może sprawdzić czy dana strona czy dwie stanowią dla niego wyzwanie czy raczej rozumie większość tekstu. Z drugiej strony, każdy może inaczej pochodzić do tej kwestii. Jedna osoba woli stawiać sobie wyzwania i podnosić poprzeczkę, a druga woli, żeby poziom językowy książki był bardziej dostosowany do jej umiejętności, żeby zwyczajnie się nie zniechęcić. Przed wyborem warto zapytać siebie, do której grupy należę 😊 

Na wirtualnych półkach twojej księgarni niektórych być może na pierwszy rzut oka zdziwią książki napisane przez autorów pochodzących z Finlandii: klasyki w postaci mocno kojarzącej się z tym krajem serii o Muminkach Tove Jansson czy nowości w postaci powieści Kjella Westö i Ann-Luise Bertell. Jak ważne było dla Ciebie to, by księgarnia była Książkami po szwedzku a nie Książkami ze Szwecji? Czy zastanawiałaś się już może nad wprowadzeniem do oferty szwedzkich przekładów polskiej literatury? 

Język jest dziedzictwem kulturowym. Chcę oferować książki napisane po prostu po szwedzku, bez znaczenia czy powstały w jednym miejscu naszego globu czy w drugim. Stosując klucz: książki ze Szwecji, nie sprzedawałabym choćby Muminków, a przecież to były pierwsze książki, które sama chciałam przeczytać po szwedzku. Z resztą taki był początkowo plan B - jeśli księgarnia nie wypali, to przynajmniej będę miała całą serię Muminków dla siebie 😊 W każdym razie, Finlandia może się pochwalić sporą grupką bardzo dobrych szwedofińskich pisarzy. Ciekawą postacią jest sam Johan Runeberg, poeta, którego utwór Vårt land jest obecnie hymnem narodowym Finlandii. Obecnie skupiam się na pozycjach typowo szwedzkich, czyli napisanych oryginalnie po szwedzku. Książki czytane w języku oryginału przekazują treści zgodnie z zamysłem autora. Od początku chodziło mi o udostępnienie innym właśnie tego doświadczenia. 


Czym się kierujesz, wybierając książki, które trafią do oferty twojej księgarni? Czy to tytuły, które sama czytałaś albo takie, które najbardziej chciałabyś przeczytać?

Cały czas się uczę. Polegam na guście moich klientów i ich sugestiach, bardzo pomaga mi to w wyborze asortymentu. Staram się śledzić nowości i jednocześnie oferować klasyki literatury, również dziecięcej. W języku szwedzkim powstało naprawdę wiele świetnych tekstów, często znanych na całym świecie, zekranizowanych, niesamowicie spopularyzowanych, np. kryminały Henninga Mankella z postacią komisarza Wallandera czy En man som heter Ove Backmana. To też jest pewien klucz - oferowanie tytułów znanych z popkultury. 

Jak "od kuchni" wygląda prowadzenie księgarni o tak specyficznym profilu? 

Myślę, że nie różni się to zbytnio od prowadzenia "zwykłej" księgarni. Chodzi o znalezienie odpowiednich pozycji, zamówienie ich i szczęśliwe sprowadzenie do naszego kraju.  O ile sam proces zamawiania zazwyczaj jest przyjemny i sprawny, to część logistyczna jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Zwłaszcza w czasach, w których się znaleźliśmy obecnie. Zazwyczaj nie można precyzyjnie określić czasu dostawy. Na przykład ostatnio, czekałam na paczkę ponad miesiąc, w tym czasie zdążyły do mnie dotrzeć trzy inne przesyłki, zamówione znacznie później. Oprócz stałej oferty, sprowadzam też książki na zamówienie. Jest to bardziej czasochłonne, ponieważ po pierwsze, kontakt z mniejszymi firmami i indywidualnymi osobami nie jest tak sprawny. Po drugie, czasami trzeba poczekać na dodruk danej książki lub na sprowadzenie jej z daleka. Mogłabym jeszcze dużo mówić o kwestiach związanych ze skokami kursów walut, zmianami w prawie, kwestiami technicznymi… ale są to elementy wpisane w ten rodzaj działalności i po prostu trzeba to zaakceptować. 


Skoro księgarnia to zakupy, a skoro zakupy to wydatki. Porozmawiajmy więc jeszcze o cenach i finansach. 

My, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do taniej książki. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy przyjmują wręcz postawę roszczeniową: jeśli już zdecydowałem się przeczytać tę pozycję, to powinna być bardzo tania lub najlepiej za darmo. Praca autora, proces wydawniczy, dystrybucja i marketing składają się na końcową cenę książki, która musi pokryć wymienione koszty. Do tego dochodzą też przepisy krajowe. Na przykład we Włoszech przeciętna cena książki zaczyna się na poziomie kilkunastu euro, czyli w przeliczeniu na złotówki od ok. 50 złotych, a to jest zazwyczaj dolny pułap. Jest to związane z tzw. stałą ceną książki, kiedy to rząd reguluje najniższą możliwą stawkę. Takiej sytuacji nie mamy w Polsce i nie ma jej też w Szwecji. 

Jako naczelny wolnościowiec i propagator idei wolnego rynku jestem zdecydowanie przeciwna centralnemu sterowaniu cenami i uważam, że książka doskonale poradzi sobie bez "ochrony" rządu. Import książek z zagranicy jest już wystarczająco skomplikowanym przedsięwzięciem. Oprócz zwykłych kosztów prowadzenia działalności dochodzą koszty przewalutowań, różnic kursowych, międzynarodowych przesyłek kurierskich (nawet kilkaset złotych za każdą przesyłkę) itp. itd. Wszystko to wpływa na cenę końcową produktu, który finalnie jest dostępny od ręki w polskim sklepie internetowym. 

Wierzę jednak, że gra jest warta świeczki i że z czasem coraz więcej osób dostrzeże korzyści płynące z czytania w obcym języku, i sięgnie również po książki po szwedzku.

Kierunek Dania

Duńskie obywatelstwo – jak je uzyskać i czy warto?

Droga do otrzymania duńskiego obywatelstwa jest długa, żmudna, kosztowna i nierzadko wyboista. Mimo to duński paszport jest jednym z najbardziej […]

Artykuł Duńskie obywatelstwo – jak je uzyskać i czy warto? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Materiały do nauki języka szwedzkiego - z czego polecam korzystać?

Jakie materiały do nauki języka szwedzkiego polecasz? Od jakiego podręcznika zacząć naukę szwedzkiego? Jaki słownik wybrać i czy na pewno będzie mi potrzebny ten dwutomowy? Czy są jakieś słowniki szwedzkiej wymowy? Z czego uczyć się szwedzkiej gramatyki? 

Takie pytania otrzymuję od Was regularnie i równie regularnie obiecywałam, że kiedyś przygotuję wpis, w którym raz a dobrze zbiorę swoje odpowiedzi. I uwierzcie mi, zabierałam się do tego już wiele razy, ale ciągle  nie mogłam dokończyć wersji roboczej. Na początku w szkicu porwałam się na zbyt wiele rzeczy, o których chciałam opowiedzieć. Były tam słowniki i podręczniki, profile nauczycieli w mediach społecznościowych i "studygramy", programy telewizyjne, książki dla dzieci i publikacje naukowe - rozrosło się to do kilku stron, na których rozwinięcie ciągle brakowało mi czasu. I skoro sama potrafiłam w tym przepaść, pewnie i Wam nie korzystałoby się z tego najlepiej. Po drugie, mam chyba dość niepopularne w Internecie zdanie na temat uczenia się języków obcych - że nie warto uczyć się na własną rękę. Tłumaczyłam to między innymi w poście, w którym radziłam, jak NIE uczyć się języka szwedzkiego. Podręczniki czy repetytoria oferują wprawdzie klucze do zadań, aplikacje pokazują oczekiwane odpowiedzi, ale nie poprawią wymowy, nie pozwolą na trening komunikacji, nie odpowiedzą na pytanie, czy użyte przez Was zwroty są idiomatyczne, czy używa się ich w takich połączeniach i kontekstach. Wiem z perspektywy ucznia i nauczyciela, jak łatwo wyrobić sobie kiepskie językowe nawyki, których potem trudno się pozbyć. Pracując z nauczycielem, unikacie też dylematów, jakie materiały wybrać, bo to nauczyciel wybierze je za Was - a nawet dobierze dla Was.


W tym wpisie zdecydowałam się na spojrzenie na materiały do nauki języka szwedzkiego z perspektywy "szkolnej" - a więc wybrałam takie, po które najczęściej sięga się na różnego rodzaju kursach, w Polsce i w Szwecji.


SŁOWNIKI


Jak widzicie na załączonym obrazku, słowniki zawsze budziły we mnie dużo emocji, od dzikiej radości po jakąś taką czułość 😂 (odpowiednio w 1991 i w 2009, może 2010 roku), dlatego to właśnie od nich zacznę.

W przypadku szwedzkiego tak właściwie nie mamy za bardzo w czym wybierać, więc polecić mogę tylko słownik szwedzko-polski i polsko-szwedzki (dwutomowy) Jacka Kubitsky'ego, jedyny tak obszerny słownik w tej parze językowej. Przestrzegam, że niektóre hasła potrafią nieźle zaskoczyć (np. w części szwedzkiej tłumaczenie schysst jako "równy, jak trza", w części polskiej hasło "koszałki-opałki" - struntprat, więcej ciekawostek znajdziecie na Facebooku). W 2020 roku ukazało się "nowe, zaktualizowane wydanie Słownika szwedzko-polskiego, uwzględniające między innymi nowoczesne słownictwo ogólne oraz aktualne tendencje leksykalne" (informacja ze strony księgarni PWN), ale jeszcze nie wpadło mi w ręce. Zwróćcie uwagę, że w słownikach Kubitsky'ego brakuje informacji o wymowie.

Na co dzień pracuję ze słownikiem szwedzko-polskim (bo tłumaczę ze szwedzkiego na polski), ale na studiach korzystałam też sporo z tomu polsko-szwedzkiego, szczególnie na kursie z pisania.


Niezależnie od tego, jak dobrze znacie szwedzki, polecam zaglądać na svenska.se. Znajdziecie tam dostępne zupełnie za darmo trzy słowniki wydawane przez Akademię Szwedzką: Svenska Akademiens Ordlista (SAOL), Svensk Ordbok (SO) i Svenska Akademiens Ordbok (SAOB)


SAOL zawiera skrócone definicje, ale łatwo sprawdzicie w nim, jak odmienić dane słowo (przyda się więc nawet tym bardzo początkującym). W SO można odsłuchać wymowy (czasem kilku wariantów), rozszyfrować niepełne informacje o formach, a przede wszystkim zapoznać się z obszerniejszymi definicjami i przykładami użycia. SO znajdziecie też w formie aplikacji mobilnej. SAOB to ogromny słownik historyczny i etymologiczny języka szwedzkiego, nad którym prace wciąż trwają - obecnie obejmuje hasła od a do vävning (2019).



Kiedy szukam polskiego odpowiednika jakiegoś szwedzkiego słowa albo chcę zweryfikować szwedzkie użycie w kontekście, zaglądam na Glosbe, szczególnie wtedy, kiedy chcę sprawdzić coś bardziej specjalistycznego (przykłady "zasysane" są z między innymi EUR-Lex – internetowej bazy aktów prawnych Unii Europejskiej) albo bardziej potocznego (przykłady pochodzą również z bazy OpenSubtitles). Poniżej zobaczycie jak to wygląda, między innymi dla wspomnianego wcześniej schysst:




Jeśli lubicie uczyć się ze słownikami obrazkowymi, zajrzyjcie do Lexin Bildteman opracowanego przez Institutet för språk och folkminnen oraz Kungliga Tekniska högskolan. Znajdziecie tam 31 jeden tematów (np. ubrania, sport, muzyka, pogoda, mieszkanie, miasto, zwierzęta, rośliny), a po kliknięciu na poszczególne obrazki można usłyszeć wymowę. Ciekawostka: słownik dostępny jest też w wielu różnych językach, fińskim, duńskim, norweskim, hiszpańskim, tajskim, greckim rumuńskim, rosyjskim i polskim, a także w językach saamskich (dla nich akurat nie ma nagrań). Podobnym słownikiem jest Lexin Animationsteman - jak sugeruje nazwa, tu zamiast obrazków mamy do czynienia z filimkami, co może pomóc w nauce czasowników z różnych dziedzin (hobby, dom, biuro, gesty i miny itd.).




Moim ulubionym słownikiem obrazkowym jest szwedzko-angielski Bildordbok wydany przez NE (są też wydania ze szwedzkim w innej parze: z arabskim, hiszpańskim czy niemieckim, więc możecie z niego skorzystać podwójnie, jeśli uczycie się innych języków). Tematy i obrazki są tu potraktowane naprawdę bardzo szczegółowo!



WYMOWA

Jak wspomniałam wcześniej, w słowniku Kubitsky'ego nie znajdziecie informacji o wymowie. Brzmienie danych słów możecie sprawdzić na przykład w SO, albo na stronie Forvo, której poświęciłam osobny wpis. Forvo bardzo lubię za to, że nagrywają się tam użytkownicy z różnych części Szwecji, a więc posługujący się różnymi dialektami, oraz za to, że nagrane są nie tylko pojedyncze wyrazy w izolacji, ale i całe zwroty. Z bazy Forva korzysta aplikacja mobilna Say it right. W Forvie możecie oczywiście sprawdzić wymowę słów z bardzo wielu różnych języków.




Jeśli potrzebujecie sprawdzić wymowę nie tyle "na ucho", co "na oko", a więc jeśli potrzebujecie sprawdzić transkrypcję, sięgnijcie po Svenska språknämndens uttalsordbok.



Na początku nauki wymowę najlepiej trenować pod okiem (uchem?) nauczyciela. Istnieją też oczywiście gotowe materiały z zestawami wyrazów, fraz, zdań i tekstów do ćwiczeń poszczególnych dźwięków, akcentu melodycznego i zdaniowego oraz nagraniami do odsłuchania i powtarzania, np. Uttalsboken Håkana Rosenqvista czy sporo starsza seria Talad svenska Gábora Harrera.


PODRĘCZNIKI

Seria Rivstart Pauli Levy Scherrer i Karla Lindemalma jest zdecydowanie moją ulubioną! Te podręczniki najbardziej lubiłam na studiach i najprzyjemniej mi się z nimi pracuje, kiedy prowadzę własne zajęcia. Zwróciliście pewnie uwagę, że teksty w podręcznikach, szczególnie tych dla młodzieży i początkujących, często kręcą się wokół losów kilku głównych bohaterów, którzy też uczą się danego języka albo po raz pierwszy lądują w danym kraju. Pod względem doboru takich "bohaterów", a także sposobu prezentacji materiału gramatycznego Rivstart wydaje mi się nie tylko najbardziej nowoczesny, ale i najbardziej ambitny z tych serii, które znam. Lubię też to, że sporo tekstów w podręczniku dla początkujących (A1+A2) to żywe dialogi, relatywnie naturalne jak na takie preparowane teksty. Oprócz zeszytu ćwiczeń skorzystać można z całego mnóstwa dodatkowych zadań online.

Warto też zwrócić uwagę, że Rivstart to jedna z niewielu serii, w których książki przygotowane są też aż do poziomu B2/C1 - zwykle tym bardziej zaawansowanym uczniom i studentom trudno było znaleźć taki klasyczny "kursowy" podręcznik na swoim poziomie.

Wśród materiałów dla początkujących popularne są też Svenska utifrån Rogera Nyborga, Nilsa-Owego Pettersona i Birtty Holm (od niego także zaczynałam naukę na studiach) i seria Mål autorstwa Anette Althén, Kerstin Ballardini, Sunego Stjärnlöfa i Åkego Viberga (była podręcznikiem wiodącym na kursach języka szwedzkiego dla cudzoziemców - SFI - w szkole, w której odbywałam praktyki w ramach programu Erasmus). Z żadnym z nich jednak jakoś specjalnie się nie polubiłam. Podręcznik Svenska utifrån wydaje mi się mocno oldschoolowy jeśli chodzi i o teksty, i sam layout, chociaż zdarzało mi się uzupełniać moje kursy niektórymi "słuchanki". Natomiast Mål szybko nudził mnie prostymi dialogami i powtarzalnymi tekstami (ale przez to może sprawdzić się lepiej do samodzielnej pracy w wolniejszym tempie, poza kursem z nauczycielem czy grupą), ale bardzo lubiłam powracające pod koniec każdego rozdziału ćwiczenia wymowy.



A co dla tych bardziej zaawansowanych, oprócz wspomnianego Rivstarta? Przyjemne pracuje się z książką Språkporten Moniki Åström. Podoba mi się w niej i dobór tekstów (to w dużej mierze teksty o języku i o szwedzkiej kulturze jako takich, a nie tylko takie, które te treści kulturowe przemycają), oraz to, jak te teksty są opracowane do pracy ze słownictwem i dyskusji wokół głównych tematów. Lubię też Text i fokus Cecilii Fasth i Anity Kannermark, który jest już nie kompletnym podręcznikiem "kursowym", ale książką przeznaczoną konkretnie do ćwiczenia czytania ze zrozumieniem i słownictwa. 


GRAMATYKA

Dodatkowymi materiałami do podręczników "kursowych" są różnego rodzaju podręczniki do nauki gramatyki. Kiedy zaczynałam uczyć się szwedzkiego na własną rękę, sięgnęłam po podręcznik Troll Hanny Dymel-Trzebiatowskiej i Ewy Mrozek-Sadowskiej. Ponieważ to książka polskich autorek, objaśnienia gramatyczne są w języku polskim. Do Trolla radzę zabrać się, gdy  szwedzki będziecie już trochę znać - mnie na początku trochę frustrowała konieczność sprawdzania prawie wszystkich słówek, które pojawiały się w zdaniach do ćwiczeń, żeby w ogóle móc ruszyć z ćwiczeniami 🤦‍♀️

Moim absolutnym gramatycznym ulubieńcem jest seria Form i fokus Cecilii Fasth, i Anity Kannermark. Ale przyznaję, że na studiach wcale jej tak nie kochałam! - Form i fokus to typowe repetytorium gramatyczne, gdzie po krótkim teoretycznym wstępie (po szwedzku) pojawia się całe mnóstwo ćwiczeń, dzięki którym dane struktury mają zostać zautomatyzowane. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią takie żmudne wypełnianie luk, parafrazowanie zdań, odpowiadanie na pytania (szczególnie jeśli na przykład na studiach dostaje to etykietę "zadanie domowe" i jakiś termin wykonania 😉), ale rzeczywiście po takim treningu użycie pewnych form czy struktur staje się automatycznym nawykiem. Bardzo dużo zawdzięczam właśnie takiemu drylowi.

Pamiętajcie też, że z takimi podręcznikami - w przeciwieństwie do tych "kursowych" - nie trzeba pracować "od deski do deski", można w nich oczywiście skakać od zagadnienia do zagadnienia, na przykład w zależności od tego, jakie tematy pojawiają się w tekstach z podręcznika "kursowego" albo w czym czujecie zaległości.

Tych bardziej zaawansowanych, głębiej zainteresowanych szwedzkim jako takim (żeby nie powiedzieć "językowych nerdów" 😉) zachęcam do pobrania Svenska Akademiens Grammatik opracowanej przez Ulfa Telemana, Staffana Hellberga i Erika Anderssona. Czterotomowa gramatyka języka szwedzkiego dostępna jest zupełnie za darmo na svenska.se (doceniam to bardzo, bo za moich studenckich czasów z tomów w jednym egzemplarzu można było korzystać tylko na miejscu w wydziałowej czytelni, dużo lepiej też się przeszukuje plik PDF niż wertuje prawie osiemsetstronicowe tomiszcza). Całym sercem mogę też polecić książki Grejen med verb, Grejen med substantiv och pronomen, Grejen med ordföljd, Riddar Kasus hjärta och andra sagor om grammatik czy ostatnia Handbok för språkpoliser. Nikt nie pisze o gramatyce z takim luzem, poczuciem humoru, z takimi porównaniami i metaforami oraz z taką pasją jak Sara Lövestam. 


Ogromną pomoc stanowi dla mnie często Språkriktighetsboken opracowana przez Språknämnden. To takie książkowe opracowanie pytań, które zwykle trafiają do poradni językowej, np. problemy z wyborem zaimka, z odmianą przymiotnika, tautologiami wraz z rekomendacją, jak sobie z nimi radzić.


To oczywiście nie jest wyczerpująca lista, ale dla ułatwienia i przejrzystości wybrałam te, po które sięgam najczęściej i bez których trudno byłoby mi sobie wyobrazić naukę języka szwedzkiego i pracę ze szwedzkim.

Pamiętajcie też, że przygotowałam już trzy wpisy o szwedzkich podcastach, który warto posłuchać: CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2 i CZĘŚĆ 3, pisałam też o moich ulubionych kanałach na YouTube o języku szwedzkim. Zajrzyjcie też do wpisu O czym warto pamiętać, zaczynając naukę szwedzkiego - 5 porad ode mnie.



Jeśli skorzystaliście kiedyś z moich wskazówek lub rekomendacji, jeśli podoba się Wam to, co robię w sieci - będzie mi bardzo miło, jeśli zaprosicie mnie na wirtualną kawę w BuyCoffee.to. Dziękuję! ❤️


poFIKAsz?

Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią)

Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat. Ciekawe, ile z nich znacie! 1. The pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca  Przełomowy wynalazek,Continue reading

Artykuł Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią) pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

SKANDIS

Zmarły goði, błogosławieństwo Tora i przekleństwo dla wandali – kamień runiczny z Glavendrup (DR 209, DK Fyn 26)

Ten granitowy monument runiczny o wadze koło siedmiu ton, wysokości 188 cm, szerokości 143 – 159 cm i grubości około 55 cm znajduje się w gminie Nordfyn na duńskiej wyspie Fionii. Jest częścią datowanego na epokę brązu kompleksu, w którego skład wchodził kurhan oraz ułożone w formę statku o wymiarach około 60 x 12 metrów... Czytaj dalej →

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe

Na najstarszy ślad obecności pieniądza na farerskim archipelagu natrafiono przez czysty przypadek. Tego ważnego odkrycia dokonali w 1863 roku nie archeolodzy, a grabarze pracujący przy powiększaniu przykościelnego cmentarza w Sandur. Spora liczba zakopanych w ziemi monet wzbudziła ich ciekawość. Ten, póki co jedyny, zbiór bilonu odkryty na Wyspach Owczych liczy 98 srebrnych monet pochodzących z […]

Artykuł Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H

Są takie miejsca w Skåne, o których mało kto w Polsce słyszał. Po tym wpisie przekonacie się, że Skåne to nie tylko Malmö! Na początku tego artykułu-przewodnika zaznaczę, że wymienione tu miejsca w Skåne znajdująContinue reading

Artykuł Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Topograficzna podróż w przeszłość

Wędrując palcem po mapach w atlasach topograficznych możemy przenieść się w przeszłość danego miejsca. Odkryć zmieniający się krajobraz. Poznać historię, ludzi, kulturę czy zwyczaje. Niech wirtualny spacer, wsparty dawnymi farerskimi mapami, będzie przyczynkiem do bliższego niż z lotu ptaka poznania archipelagu. Najstarsza znana nam publikacja, na której znalazły się Wyspy Owcze pochodzi z przełomu XIII […]

Artykuł Topograficzna podróż w przeszłość pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Gazela w Laponii

Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy

LAPONIA- co oznacza, do kogo należy, kto ją zamieszkuje? Co w ogóle wiesz na temat Laponii i jej mieszkańców? Zapraszam na pierwszy wpis poświęcony Laponii i jej mieszkańcom. LAPONIA Na samym początku wyjaśnię trzy różne aspekty związane z LAPONIĄ: LAPONIA w Finlandii ze [...]

Artykuł Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

NordSide.blog

Krab Monster z Finnmarku

Krab potwór z lodowatego morza, który wędruje bokiem do wykwintnych kuchni całego świata, gdzie kończy swoje dni między szefami kuchni w Tokio, Londynie a Hongkongu.…

Artykuł Krab Monster z Finnmarku pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Łoś, Król Lasu w kalesonach

Łoś (Alces Alces łac.) to symbol Skandynawii. Jeden z najsłynniejszych stworzeń w Norwegii, ustępuje popularnością tylko Trollowi, to niekwestionowany Król Kaleson, Szos…

Artykuł Łoś, Król Lasu w kalesonach pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Q & A

SKANDIS

Ukryte runy – zagadka z inskrypcji runicznej starego kościoła w Bø (A104)

Bohaterką dzisiejszego wpisu z cyklu ciekawostek runicznych jest jedna z kilku inskrypcji starego kościoła w Bø w norweskim Telemarku. Niestety, nie mam dla Was zdjęcia pokazującego runy – jedyne, jakie udało mi się znaleźć mają tak małą rozdzielczość, że nie widać ani jednego znaku, musicie się zadowolić samym opisem i zdjęciem kościoła, w którym wyryto... Czytaj dalej →

Szwedzka półka

TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku

Podobno w czasie pandemii ludzie zaczęli więcej czytać. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale w moim przypadku – ani ziarnka. Rozrywki spod znaku #zostańwdomu, w tym czytanie książek, odkryłam już dawno temu i przymusowe zamknięcie wcale ich nie nasiliło. Wręcz przeciwnie – wolny czas […]

Artykuł TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Gazela w Laponii

ROK 2020 w Norwegii

Przedstawiam Wam mój 2020 rok w zdjęciach! STYCZEŃ LUTY MARZEC KWIECIEŃ MAJ [...]

Artykuł ROK 2020 w Norwegii pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

poFIKAsz?

Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat

Czy jest ktoś, kto nie lubi tematu typiskt svenskt, czyli typowo szwedzkich cech, przywar, zwyczajów i smaków? Dziś ruszymy w podróż do dalekich krain dziwactw. Co robią Szwecji, a zadziwia to resztę świata? Nad tekstemContinue reading

Artykuł Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Apetyt na Świat

7 gier planszowych idealnych dla podróżnika

Nie jest tajemnicą, że uwielbiamy gry planszowe. Już nie możemy się doczekać, gdy reaktywujemy planszówkowe środy w naszym biurze. Gier mamy w swojej kolekcji sporo i nieustannie pojawiają się kolejne. Poniżej przedstawiamy zestawienie 7 gier idealnych dla podróżnika – wybór […]

Artykuł 7 gier planszowych idealnych dla podróżnika pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Finolubna

5 najlepszych prezentów dla Finoluba

W tym roku święta będą inne niż zwykle. Epidemia pokrzyżowała też plany Joulupukkiego, który choć pracuje zdalnie, to prezenty obiecał dostarczyć. Jeśli na ostatnią chwilę szukacie inspiracji o co poprosić Mikołaja, albo chcecie go wyręczyć i poszukujecie podarunku w sam raz dla Finoluba, spójrzcie na poniższą listę. Post nie jest w żaden sposób sponsorowany i zawiera moje subiektywne sugestie :) 


Kubki z Muminkami



ARABIA Snow Blizzard 2020 (142 zł)
MUURLA Day on Ice (44 zł), MUURLA Winter Time (44 zł)

Klasyka, ale zawsze się sprawdza! Na święta polecam zwłaszcza klimatyczne serie zimowe. Ceny kubków Arabii oscylują w okolicach 100-120 zł, te z najnowszych serii są nieco droższe. Bardziej korzystną opcją mogą okazać się kubki drugiego fińskiego producenta, Muurli, które są emaliowane i kosztują poniżej 50 zł.


Na ścianę (plakaty i kalendarze)




Wiele merchu z Muminkami ma charakter infantylny. Są jednak wyjątki, tak, jak ten plakat w formie szkicu. Dostępny w różnych formatach, z różnymi wzorami (np. z każdym bohaterem z osobna). Producentem jest szwedzka firma, która wspiera zrównoważony rozwój, a plakaty drukuje na papierze z certyfikatem ekologicznym. Pozostając przy ozdobach ściennych, również taką funkcje może pełnić kalendarz. Wybrałam ten z czarno-białymi ilustracjami Tove. Kalendarz zawiera napisy w j. fińskim, szwedzkim oraz angielskim. Po zakończeniu roku można każdą planszę oprawić w ramkę i w ten sposób zyskać 12 cudnych obrazów!

Lektury

 

WYD. POZNAŃSKIE, "Finlandia Sisu, sauna i salmiakki" Aleksandra Michta-Juntunen
PASCAL, "Codziennie jest piątek. Szczęście po nordycku", praca zbiorowa. 
KSIĄŻKOWE KLIMATY, "Rok zająca" Aarto Paasilinna, tłum. Sebastian Musielak

Jeśli Finolub lubi się zaczytać, książek do polecenia jest wiele. Na przykład, świeżynka "Codziennie jest piątek". Zebrane przez członkinie kolektywu Nordic Talking, recepty na szczęście po nordycku. O hygge, lagom i sisu w jednym miejscu. Do tego o esencji Finlandii, czyli o sisu, saunie i salmiakach (ale nie tylko!), w kompendium wiedzy o krainie Tysiąca Jezior, do poczytania w książce Oli Michty-Juntunen z bloga Fińskie smaki. W bonusie także przepisy na fińskie potrawy i smakołyki. No i długo wyczekiwane tłumaczenie jednej z najbardziej znanych książek Aarto Paasilinny, fińskiego pisarza ze specyficznym poczuciem humoru. Po więcej inspiracji książkowych odsyłam Was do Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.


Świeczki z drewnianym knotem



Najlepiej naturalne, ekologiczne, byle z drewnianym knotem. Nie wiem, jak Wam, ale mi zapach palonego drewna kojarzy się z zapachem nagrzanej sauny. Świeczki z drewnianym knotem odkryłam zupełnie niedawno, ale jedną wypaliłam już w połowie, bo lubię w te zimne i ponure wieczory przywoływać wspomnienia z gorącej fińskiej sauny. Aromat wybierzcie wedle uznania, ale pamiętajcie o drewnianym knocie!


Kalevala

photo from: facebook.com/kalevalapl

O zagranicznych podróżach w najbliższym czasie możemy raczej zapomnieć. Dla spragnionych fińskich wrażeń jest na całe szczęście Kalevala, fińska wioska w polskich Karkonoszach. Wyjazd tam to super prezent dla Finolubów-Podróżników, którzy choć w minimalnym stopniu chcą wypełnić pustkę podróżniczą. Znajdziecie tam opcje noclegu w lapońskich namiotach, domek Muminka, saunę, a nawet fińską szkołę :) Do tego towarzystwo dwóch sympatycznych huskich oraz pary reniferów. 

NordSide.blog

Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie

Geiranger to najbardziej malowniczy obszar na planecie. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO fiord jest zarazem najbardziej idyllicznym krajobrazem, jak…

Artykuł Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Staronordycka wersja Kopciuszka – Áslaug kráka

Dziś mam dla Was historię znaną przede wszystkim z Ragnars saga loðbrókar ok sona hans – pochodzącej z połowy XIII wieku Sagi o Ragnarze Lodbroku i jego synach. Tekst zachował się tylko w jednym manuskrypcie, przechowywanym w kopenhaskiej bibliotece królewskiej NKS 1824 b 4° (1824b), datowanym na rok około 1400. Opowieść o życiu i śmierci... Czytaj dalej →