Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Szkice Nordyckie

Czekoladowe paski, czyli chokladsnittar szwedzkiej królowej wypieków

Opowiem o cieście, które jest tak czekoladowe, jak ciemny jest las nocą. Ale nie polarną. O tym cieście innym razem. Gdy się pieczą dom wypełnia dźwięk stękającego od rozkosznych aromatów piekarnika. Deszczowy dzień zamienia w najlepszy w roku. Opowiem Wam jak to ciasto przyrządzała królowa wypieków, której Szwecja zawdzięcza wyniesienie na szczyty celebrację fiki. Wszystko […]

Artykuł Czekoladowe paski, czyli chokladsnittar szwedzkiej królowej wypieków pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Stacja Islandia

ROK :: Wind in the Sails (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Islandzki zespół ROK nabrał wiatru w żagle. Historia powstania zespołu ROK zaczyna się od muzyka imieniem Trausti Haraldsson,  który jest islandzkim kompozytorem […]

Kierunek Norwegia

9 nietypowych produktów, które mogą zaskoczyć w norweskich sklepach

Podróżując bardzo lubię odwiedzać nie tylko małe, lokalne norweskie sklepy, ale również markety. To tutaj można zobaczyć, co w danym kraju cieszy się popularnością, jakie produkty wybierają lokalni mieszkańcy. Podróże to dla mnie oprócz pięknych miejsc, również ciekawe lokalne smaki. Norweska kuchnia bardzo różni się od kuchni polskiej, na początku mojego pobytu w Norwegii nie mogłam odnaleźć się w norweskich sklepach. Po latach nauczyłam gotować się z użyciem miejscowych produktów. A jakie produkty mogą zaskoczyć Cię podczas pierwszej wizyty w tym kraju? 1. Mięso z wieloryba Steki z wieloryba można w sezonie kupić nawet w popularnych dyskontach. Jest to produkt, który bardzo często szokuje zagranicznych turystów, zwłaszcza że jego cena nie jest tak wysoka, jak wiele osób mogłoby przypuszczać. Przykładowo w tym roku podczas promocji w jednym z najpopularniejszych norweskich dyskontów można było zakupić steki […]

Artykuł 9 nietypowych produktów, które mogą zaskoczyć w norweskich sklepach pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Stacja Islandia

Teitur :: Cazador de Ostras (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Muzyka z piękną farerską duszą. Teitur to pochodzący z Wysp Owczych singer-songwriter. Przypomnę, iż jego ostatni krążek zatytułowany  „Modern Era”, który ukazał […]

Stacja Islandia

Jóel Sigurðsson :: Rembrandt Republiek (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Republika Rembrandta. Islandzki kompozytor i multiinstrumentalista Jóel Sigurðsson w ubiegłym roku debiutował porywającym albumem „Ambient Quirks” (2020, Möller Records; recenzja TUTAJ). 1 […]

Stacja Islandia

Tunglleysa :: Tunglleysa (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Dźwiękowa transgresja. Tunglleysa to eksperymentalny ambientowy projekt, który tworzą producent i muzyk Pan Thorarensen oraz kompozytor i gitarzysta Þorkell Atlason. Na marginesie […]

NordSide.blog

Van Life, czyli czym podróżujemy po Norwegii.

Nasza przygoda z Van Life’m zaczęła się z potrzeby podróży niezależnej i na naszych warunkach, ale i takiej, która nie…

Artykuł Van Life, czyli czym podróżujemy po Norwegii. pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Kierunek Norwegia

Ile naprawdę zarabia się w Norwegii? Zarobki i koszty

Norwegia od lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach najbogatszych, ale również najdroższych krajów w Europie. Na temat tego, jakie są zarobki w Norwegii krążą prawdziwe legendy. Niektóre kwoty przyprawiają o zawrót głowy, niestety nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. Poniżej kilka faktów na temat zarobków i kosztów życia nad fiordami. Jakie jest średnie wynagrodzenie, płaca minimalna i ceny w sklepach? Wpis aktualizowany raz na rok. Średnie wynagrodzenie Średnie miesięczne wynagrodzenie we wszystkich sektorach w kraju wg Centralnego Biura Statystycznego w Norwegii. Zarobki miesięczne w 2020 brutto NOK netto NOK netto PLN Średnie wynagrodzenie (wszystkie sektory) 48 750 33 278 14 831 Średnie wynagrodzenie mężczyzn 51 630 35 006 15 601 Średnie wynagrodzenie kobiet 45 190 31 148 13 881 Średnie wynagrodzenie imigrantów 43 420 30 053 13 394 kurs korony z dnia 13 września […]

Artykuł Ile naprawdę zarabia się w Norwegii? Zarobki i koszty pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Stacja Islandia

Toggi Jónsson Quartet :: Hagi (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Islandzki (eklektyczny) jazz nie przestaje zaskakiwać! Toggi Jónsson (Þorgrímur Toggi Jónsson) to islandzki kompozytor i kontrabasista jazzowy, który w 2016 roku debiutował […]

NordSide.blog

Van Life w Norwegii

Norwegia jest Nirwaną Vanlife’u. Różnorodność otaczającej przyrody od wysokich gór, fiordów po rajskie plaże. Tu na pewno znajdziesz coś dla…

Artykuł Van Life w Norwegii pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Kierunek Norwegia

Trolltunga – kultowy trekking na Język Trolla

Jednym z najpopularniejszych miejsc w Norwegii jest bez wątpienia Trolltunga, czyli słynny Język Trolla. To wizytówka Norwegii, którą zobaczycie na wielu broszurach turystycznych, zdjęciach, czy w książkach opowiadających o Krainie Fiordów. Co roku tysiące osób (około 80 000 rocznie) wędruje tutaj, aby stanąć na kultowym Języku Trolla i spełnić swoje marzenie. To jedna z najpopularniejszych formacji skalnych znana na całym świecie. Jak wygląda szlak, co warto wiedzieć przed ruszeniem na Trolltunga? Parking Długość szlaku oraz przewyższenie zależne jest od miejsca, w którym zaczyna się wędrówkę. Do wyboru są trzy parkingi oznaczone P1, P2 oraz P3. Długość: P2 Skjeggedal – 27 km, około 8-12h, 800 metrów przewyższenia P3 Mågelitopp – 20 km, około 7-10h, 320 metrów przewyższenia Na wszystkich trzech parkingach ilość miejsc jest ograniczona: P1 -220 samochów, cena 300 nok dzień, dwa dni 500 nok […]

Artykuł Trolltunga – kultowy trekking na Język Trolla pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Sigtuna - najstarsze miasto Szwecji [zdjęcia]

Kiedy opowiadałam o swoich planach na zwiedzanie okolic Sztokholmu i wspominałam o Sigtunie, kilka różnych osób powiedziało, że to doskonały wybór, bo miasteczko na pewno mi się spodoba. Cóż, najwyraźniej dobrze znają i mnie, i samą Sigtunę, bo rzeczywiście, zakochałam się od pierwszego wejrzenia, zaraz po wyjściu z autobusu.

Sigtuna ma w sobie wszystko to, co tak lubię w szwedzkich małych miasteczkach. Urocze, klimatyczne wąskie uliczki. Kwiaty pnące się w górę przy drewnianych fasadach. Okna, w których można wypatrzeć parę ciekawostek. A do tego bardzo ładne położenie nad jeziorem Melar. Ma też serdecznych, zagadujących mieszkańców: w jednym z butików zwrócono mi uwagę na to, jak leniwie tu płynie czas i jak leniwie żyje się ludziom - lokalne muzeum otwiera się przecież dopiero w południe! W księgarni, do której po przedpołudniowych zakupach wstąpiłam jeszcze przed odjazdem, sprzedawczyni dopytywała, czy w taki upał zdążyłam pójść na lody ❤️ 

Główna ulica Sigtuny, Stora gatan, wygląda, jakby zatrzymał się tu czas - w materiałach z informacji turystycznej podkreśla się zresztą, że to najstarsza zachowana ulica w Szwecji. Poza tym, większość drewnianych domów, często pomalowanych na pastelowe kolory, to zabudowa z XVIII i XIX wieku. O tym, że autobus, którym przyjechałam, nie był jednak wehikułem czasu, przekonują pamiątki i plakaty filmowe 😉 Miasteczko chwali się też... najmniejszym ratuszem w Szwecji.










Innym powodem do dumy są bohaterki baśni Elsy Beskow Tant Grön, Tant Brun och Tant Gredelin (książka nie była tłumaczona na język polski, ale w Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek Jonasa Gardella w przekładzie Katarzyny Tubylewicz wymienione są jako ciotka Brązowa, ciotka Zielona i ciotka Fioletowa) - w Sigtunie w 1946 roku kręcono o nich film. Postacie ciotek zobaczycie więc na przykład na pamiątkach, a w nieco krzywym, drewnianym budynku na rogu Stora gatan i Laurentii gränd mieści się kawiarnia Tant Bruns Kaffestuga, być może jedna z najstarszych w Szwecji (historia tego miejsca sięga prawdopodobnie końca XVII wieku) - do miejsca z taką tradycją warto wstąpić na fikę.


Slogan reklamowy Sigtuny brzmi Where Sweden begins. Bo tu rzeczywiście zaczyna się Szwecja. Miasto zostało założone około 980 roku przez Eryka Zwycięskiego i jest najstarszym szwedzkim miastem funkcjonującym do dziś. Tu wybijano pierwsze szwedzkie monety. W średniowieczu Sigtuna była ważnym ośrodkiem władzy, handlu i religii. Historię miasta możecie poznać bliżej dzięki zbiorom lokalnego muzeum. Ja tym razem postanowiłam odpuścić sobie zwiedzanie wystaw, postawiłam na nieco inny rodzaj kontaktu z historią, o którym jeszcze przeczytacie w tym wpisie.



Tuż przed muzeum zaskoczył mnie... bokkiosk, miejski regał książkowy na niesformalizowane książkowe wymiany, przerobiony ze starej budki telefonicznej (telefonkiosk).

Za to tuż za muzeum wypatrzyłam domy wyposażone w tak zwane skvallerspeglar, "plotkarskie lustra" - dzięki którym można bez wychodzenia z domu i bez wychylania się przez okno sprawdzić, co się dzieje w okolicy. Ciekawe, z czym kojarzy się Wam bardziej - z "osiedlowym monitoringiem" czy sprawdzaniem, co słychać na Facebooku czy Instagramie 😉 Zajrzyjcie przy okazji do mojego wpisu o szwedzkich oknach, znajdziecie tam też przykłady "plotkarskich luster" z innych szwedzkich miast.


Wróćmy jednak do wspomnianego kontaktu ze średniowieczną historią - w Sigtunie łatwo o to na każdym kroku. Można zaryzykować stwierdzenie, że to miasteczko o największym zagęszczeniu kamieni runicznych - we wpisie zobaczycie tylko kilka przykładów tego typu zabytków, pierwszy z nich znajduje się tuż obok muzeum. Większość kamieni pochodzi z drugiej połowy XI wieku. Niektóre znaleziono wmurowane w posadzkę lub ściany domów czy kościołów (zobaczycie, że jeden nawet wciąż tkwi w ścianie - stojąc na chodniku, musiałam zadrzeć głowę, żeby go dojrzeć). Na inne natknęłam się po drodze w ogródkach lub zupełnie niedaleko domów. Część inskrypcji i ornamentów jest wyraźna (zwróćcie uwagę na krzyże i modlitwy!), inne uległy zatarciu, zniszczeniu, niekiedy kamienie nie są kompletne i brakuje im pewnych elementów "układanki". Więcej o tym, jaką funkcję miały kamienie runiczne i jak je czytać, znajdziecie w osobnym wpisie na blogu

Druga okazja do kontaktu z historią to zwiedzanie ruin kościołów. Ponieważ w średniowieczu Sigtuna była ważnym ośrodkiem religijnym, znajdowało się tu aż siedem kościołów i klasztor dominikański. Po reformacji do dziś zachowały się ruiny trzech dwunastowiecznych kościołów: kościoła Świętego Piotra (S:t Pers ruin), Świętego Wawrzyńca (S:t Lars ruin, dziś została z niego tylko część wieży) i kościoła Świętego Olafa (S:t Olofs ruin, najlepiej zachowany). Jako jedyny w całości przetrwał kościół Mariacki (Mariakyrkan) z trzynastego wieku - ten ceglany - i funkcjonuje jako kościół parafialny.

U 389
Gillög i Kuse (?), oni kazali wznieść ten kamień ku pamięci [...] syna Arnego.
 

U 392
Sven kazał wyryć te runy [...] nazywał się drugi, Assur trzeci, Germund czwarty [...] była ich matką



U 393
Ciekawostka: na jednym boku kamienia znajduje się pusta wstęga (wąż) z krzyżem w środku, a inskrypcja (również wpisana w węża) znajduje się na drugim boku - widać, że najpierw wyryto tam wstęgę z gadem, a później pisano runy - rytownik pod koniec musiał już nieźle "ściaśniać"

Ofeg kazał wznieść ten kamień ku pamięci swoich sióstr, Tory i Rodvi




U 394
Torbjörn wzniósł ten kamień ku pamięci Esböjrna, swojego brata. Są synami Dyrvera [?]


Nf 1956
Anund kazał wznieść ten kamień ku pamięci samego siebie za życia
(Zwróćcie uwagę na sygnaturę, zamiast U jak Uppland mamy tu Nf jak nyfynd czyli nowe znalezisko, numer to rok odkrycia)

U 390
Sven kazał wznieść ten kamień [...] swojego ojca i Frödis ku pamięci Ulfa, swojego męża. Niech Bóg pomoże duszy jego


U 385 (jest, tam wysoko!)
[...] ten kamień ku pamięci Grimulva, swojego towarzysza


U 379
Bracia z gildii fryzyjskiej kazali wznieść ten kamień ku pamięci Torkela, brata z gildii. Niech Bóg pomoże duszy jego.
Rytował Torbjörn



Poza tym, spacer po Sigtunie to też sporo okazji do odkrywania po prostu klimatycznych zakątków, uroczych domów, tajemniczych ogrodów... 😉








Warto też zatrzymać się nad wodą, na Strandpromenaden. Tego letniego dnia widziałam tam później mnóstwo osób piknikujących na kocach lub leżakach 😊




Mam nadzieję, że ta krótka blogowa wycieczka tłumaczy, czym Sigtuna potrafiła mnie tak zauroczyć ❤️ i zachęci Was, by wybrać się i do tego miasteczka, kiedy traficie do Sztokholmu. Podróż z przesiadką zajmie Wam około godziny, traficie tu najpierw jadąc do stacji Märsta (ze Stockholm City zabierze Was tam tak zwany pendeltåg, pociąg linii 41 lub 42), a stamtąd ruszycie już autobusem numer 570 lub 579. Rozkłady jazdy znajdziecie na stronie SL.se. Możecie też ty przypłynąć - przewoźnik Strömma organizuje w weekendy wycieczkowe rejsy. Statek odpływa z Klara Mälarstrand.


Źródła:

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Zabawki z Bullerbyn - o Szwecji z Waszej perspektywy

Pewnie wiecie już, że uwielbiam loppisy. Loppis, a właściwie loppmarknad to pchli targ - w Szwecji to "zjawisko" bardzo popularne, szczególnie latem, ma wiele różnych odmian, przeczytacie o nim więcej w starszym wpisie na blogu. Loppisy uwielbiam za to, że można tam tanio znaleźć bardzo oryginalne pamiątki ze Szwecji, ja z pchlich targów przywożę też sporo używanych książek, dzięki czemu rozrasta się moja szwedzka biblioteczka. Na loppisach, a także w sklepach charytatywnych, poluję też czasem na gry planszowe. Bo sama lubię planszówki, ale też dlatego, że świetnie sprawdzają się jako narzędzie do nauki języka (zobaczcie mój facebookowy post, gdzie podrzucam parę przykładów). 

Ucieszyłam się bardzo, gdy na Instagramie trafiłam do... Bullerbyn. A właściwie na Zabawki z Bullerbyn, profil, na którym znajdziecie wspomniane zabawki, gry, układanki, książki i książeczki, a także różne inne niespodzianki. Z drugiej ręki, prosto ze szwedzkich loppisów właśnie. "Polowanie" na wymarzone przedmioty, choć tu działa na zupełnie innych zasadach, potrafi dostarczyć tyle emocji co wypatrywanie skarbów na stoiskach z mydłem i powidłem. Regularnie gromadzi wieczorami przed telefonami miłośników retrogadżetów. Dziś więc o Bullerbyn słów kilka. Bullerbyn - tym zdecydowanie mniejszym, bo internetowym i tym, który łączy wszystkich fanów Skandynawii. I o tym, kto za tym wszystkim stoi. Oddaję więc głos (klawiaturę?) Lucynie:

Kim jestem i jak to się zaczęło? 

Lucka - tak najczęściej przestawiam się każdemu. W Szwecji ma to nieco żartobliwy wymiar (lucka w języku szwedzkim to: okienko, klapa, właz). Śmiesznie słucha się własnej ksywki z poprawną szwedzką wymową! Niemniej jednak Szwedom wciąż łatwiej nazwać mnie włazem niż wymówić polskie Lucyna, czyli moje prawdziwe imię. 

Jestem w Szwecji od 2016 roku, ale z tym krajem jestem związana od dzieciństwa. Bywały takie lata, że wszystkie wakacje spędzałam w Helsingborgu, co zawdzięczałam pracującemu tam tacie. Tak zaznałam wszystkich kulinarnych szwedzkich dobroci (zupę jagodową i bułki z grillowanym serem kocham do dziś!), znienawidziłam meduzy w morzu, kolekcjonowałam piłki do golfa i widziałam białe noce. 



Kiedy już myślałam, że na wakacje z rodzicami w Szwecji jestem za duża, zaczęłam odkrywać sport, którego nazwa niewiele mi mówiła - biegi na orientację (orientering). Jak na złość okazało się, że orientering ma swoje korzenie w Skandynawii i tym sposobem zaczęłam bywać tu ponownie, tym razem nieco dalej - głównie odkrywałam lasy dookoła Sztokholmu i... były to głównie lasy. Wtedy pokochałam jeziora, a jagody jadłam wiadrami (jak widać - mój ulubiony leśny owoc). 

W czerwcu 2016 roku dotarłam tu na stałe, zmieniając w moim życiu tyle, ile dało się zmienić (czyli prawie wszystko). Z businesswoman zostałam bezrobotną, szukającą nowych pomysłów na siebie (jedyne czego byłam pewna, to to, że do korporacji nie wracam!). O second-handach nie wiedziałam nic, myślałam, że tutaj nie istnieją 😉

Na pytanie kim jestem najłatwiej odpowiedzieć mi "sportowcem". Trenuję od ponad 20 lat i chyba nie ma słowa, które lepiej mnie definiuje. Zawodowo jestem trochę w handlu i trochę w sporcie.

Zabawki z Bullerbyn to bardzo spontaniczny twór. Który, (być może) ku zaskoczeniu, nie powstał z potrzeby samozatrudnienia. Powstał z rodzinnych potrzeb i rosnącego zapotrzebowania na "weź przywieź coś ze Szwecji, tyle tam ładnych rzeczy macie!". I wszystko zbiegło się z powiększającą się rodziną w Polsce. Dziecko brata, dziecko siostry, dzieci kuzynów, syn przyjaciela, córka przyjaciółki - lista rosła w zastraszającym tempie! A jak tu dać każdemu fajną szwedzką pamiątkę i nie zwariować (z bankructwa)? Tylko rzeczy z drugiej ręki (które często nawet przez tą pierwszą rękę nie były dotknięte 😉). 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)


Jak dotarłam do second-handu? 

Żyjąc w Szwecji 5 lat (zdaje się, że kiedy to piszę mam rocznicę przybycia), średnio raz w roku zmieniamy mieszkanie (to osobna historia, całkiem długa, więc wyciągam z niej to co najlepsze z perspektywy czasu - odkrycie loppisów i second-handów). 

Nasze trzecie mieszkanie okazało się domkiem - ot, stugan, czerwony, nad jeziorem, trochę na wsi. Stugan nie był nasz, ale wymagał remontów, w tym mebli, obrazków, dywaników itd. Idąc za tą potrzebą, czyli inwestycją - ale bez zakopania wielkich ilości pieniędzy - trafiliśmy na nasz pierwszy second-hand. Jedyne, co z niego pamiętam, to że moją pierwszą myślą po dotarciu było "aaaaa to tutaj Szwedzi spędzają wolne dni!" i to, że dzień był szary a second-hand było ledwo widać z ulicy (ukryty, jak jakiś sklep dla tajniaków 😉). 



Nasze pierwsze zdobycze to ramki, obrazy, fotele, lampki. Na dziale z zabawkami zawsze robiłam oczy jak pięć złotych, bo "patrz jakie to fajne, a jakie to i tamto" i na tym się kończyło. Pukające do głowy pomysły o sprowadzeniu ich do Polski, automatycznie uznawałam za niemożliwe w realizacji (urodzona pesymistka!😉). Aż... przyszedł grudzień i w związku z wyjazdem na święta musiałam wyposażyć nas w prezenty dla bliskich. A ich najważniejszym punktem były te dla dzieci.



Pierwsze paczki wypełnione zabawkami przywieźliśmy sami, zdaje się w grudniu 2018 roku. Zrobiliśmy furorę nie tylko wśród dzieci 😉


Pierwsze Zabawki z Bullerbyn były dla najbliższych i tylko wtajemniczone grono wiedziało, czym zajmuję się w wolnej chwili. W 2020 roku moje pesymistyczne pomysły wdrożyłam w życie za pomocą Instagrama i tak działam do dzisiaj. Zainteresowanie Bullerbyn wciąż mnie szokuje i cieszy, bo jest zainteresowanie używanymi rzeczami! 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)


A jak to wygląda od kuchni? 

Jednym zdaniem: ciężka praca 🙂 



Loppisy to odkrycie tajemnego świata Szwecji - nie każdy wie, że są, nie każdy wie gdzie są, nie każdy wie, kiedy są. Praca nad Bullerbyn wymaga szwedzkiego planowania: długoterminowego i szczegółowego. W miejsce A trzeba wyruszyć o 8:50, żeby mieć dobre miejsce w kolejce na otwarcie, w miejsce B o 10:20 bo o 11 otwierają a swoje też trzeba postać (zamiłowanie do kolejek w Szwecji w pandemii bardzo bardzo wzrosło! 😉). 


Loppisy to ciekawi ludzie - spece od skarbów: jedni sprawdzają z lupką obrazy, inni nerwowo przeglądają winyle, a jedni... biegną na zabawki i książki. Jest w tym dużo zabawy! Super jest obserwować to, jaką funkcję pełnią miejsca z używanymi rzeczami - to nie tylko tańsze kupowanie i hobby, to też ważne miejsca spotkań. W niektórych gra muzyka na żywo, w innych pracuje szewc, który szybko coś naprawi, a w prawie każdym jest miejsce na fikę! 




Zabawki z Bullerbyn szybko stały się moją drugą pracą, ale jest to praca, która naprawdę daje satysfakcję. Może udział nas wszystkich (prawie 2000 obserwatorów na Instagramie) wspomaga w jakiś sposób dbanie o planetę. Każda używana rzecz to o jedną mniej do wyprodukowania. A oprócz tego, każdy ma szansę na odwiedziny cioci ze Szwecji w swoim domu, nawet jeśli fizycznie mnie tam nie ma! 🙂


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)

Finolubna

Domowe makramy. 20 pięknych projektów z podstawowych węzłów

Jednym z moich głównych zainteresowań jest język fiński i Finlandia - to wiecie. Czego nie wiecie, to to, że po godzinach interesuję się także rękodziełem różnego rodzaju. Ostatnio jest nim także makrama. Jestem wyplataczem o dość małym stażu (niecały rok), a na swoim koncie mam dopiero kilka gotowych plecionek. Gdy tylko dowiedziałam się o polskiej premierze książki Susanny Uusitalo "Domowe makramy. 20 pięknych projektów z podstawowych węzłów" (Kodin helpot makrameet), wiedziałam, że to coś, co muszę wypróbować.

Jak przyznaje sama Susanna, z makramą miała dość ograniczoną styczność, a w temat zaplatania zagłębiła się bardziej podczas pisania zleconej jej książki. Było to o tyle pocieszające, że nie trzeba dużego doświadczenia, by stworzyć coś ładnego. Na początku poradnika autorka zebrała instrukcje wyplatania kilku najbardziej podstawowych węzłów. Instrukcje są krótkie, dopełnione zdjęciami. Myślę, że dodatkowym ułatwieniem byłoby użycie dwóch kolorów sznurka na zdjęciach, albo strzałek tak, by jeszcze wyraźniej wyjaśnić zaplatanie. 

W dalszej części książki znajduje się 20 makram do domowego użytku, w tym np. wiszące doniczki, mały bieżnik i ozdoby naścienne. Każdy wzór opatrzony jest estetycznym zdjęciem oraz spisem potrzebnych materiałów. Wyjaśniając poszczególne wzory autorka używa nazw węzłów zaprezentowanych wcześniej. Warto jest je od początku zapamiętać, tak, by nie musieć wracać co chwilę do początku książki.

Przetestowałam jeden ze wzorów zaproponowanych przez Uusitalo. Jak mi poszło, pozostawiam do Waszej oceny.

Makrama ze strony 47.
Moje wykonanie.

Różnica jest nie tylko w kolorze, ale oczywiście nie świadczy to na minus dla zamieszczonych w książce instrukcji. Tutaj akurat mogłam zawieść ja i to jak poradziłam sobie z instrukcjami na papierze. Po tym doświadczeniu zdałam sobie sprawę, że dla mnie ta forma przekazywania wiedzy o splotach nie jest najlepsza. Choć czytałam instrukcje kilka razy, niektóre było mi ciężko pojąć. Starałam się jednak skrupulatnie wykonywać wszystko krok po kroku. Co dziwne, przy tym wzorze autorka nie podała grubości użytego sznurka, instrukcje do innych wzorów posiadają jednak takie info. 

Plusem jest cena książki i ładne, estetyczne wydanie. Z drugiej strony, makrama zaprezentowana na okładce polskiej edycji pochodzi z Shutterstocka, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca. Sięgając po poradnik kierujemy się także okładką. Odczułam niemałe rozczarowanie nie mogąc znaleźć tutoriala zaplatania okładkowej makramy, bo bardzo mi się ona spodobała. Dla porównania, na okładce fińskiego wydania widnieje leżak, który autorka w książce opisuje.

Moim zdaniem zaplatanie na podstawie statycznych zdjęć jest dużym wyzwaniem dla osób zaczynających przygodę z makramą (i tak jak ja - mających najwyraźniej problem z wyobraźnią przestrzenną :)). Na zdjęciach nie widać ruchu, trzeba się trochę wysilić, by zauważyć na czym polega konkretny krok i jak do niego dojść. Dla zupełnie początkujących poleciłabym raczej dobre tutoriale wideo (najlepiej oglądane w spowolnieniu), na których widać każdy ruch. Osoby, które już znają podstawowe zasady łatwiej poradzą sobie z instrukcjami na papierze i tym właśnie poleciłabym książkę Uusitalo jako źródło dodatkowych i ciekawych inspiracji.

Książkę na język polski przełożyła Agata Słabuszewska z Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Słowne (daw. Burda Książki)

Utulę Thule

Wokół kina Północy

autor: Tadeusz Szczepańskitytuł: Kino nordyckie. Pierwsze stulecierok: 2021wydawnictwo: PWSFTviT Szkoła Filmowa w Łodziliczba stron: 280 Tadeusz Szczepański zabiera nas w podróż do świata kina nordyckiego, które znamy już wyłącznie z opowieści albo przeglądów filmowych. “Kino nordyckie” to próba przedstawienia przeszło stuletnich dziejów kinematografii pięciu krajów nordyckich – Szwecji, Danii i Norwegii (określanych wspólną nazwą Skandynawia) oraz …

Artykuł Wokół kina Północy pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Na szkierach: Dalarö [zdjęcia]

Podczas pobytu w Sztokholmie nie mogłam odmówić sobie wycieczki na szkiery. O szkierach archipelagu sztokholmskiego pisałam już kilka razy: był pocztówkowy Vaxholm, popularna nie tylko dzięki kryminałom wyspa Sandön z miasteczkiem Sandhamn i zimowy rejs po archipelagu. Tym razem (znów zainspirowana zdjęciami u Moniki) wybrałam się na wyspę Dalarö, nazywaną czasem "bramą do południowego Archipelagu Sztokholmskiego". To tutaj Anders Zorn malował między innymi akty w plenerze, przyjeżdżali tu też Carl Larsson czy August Strindberg.

Miasteczko wydało mi się dużo bardziej kameralne i leniwe niż wspomniane wcześniej Sandhamn. Możliwe, że to przez letni upał - mnóstwo ludzi widziałam tego dnia raczej na pobliskim kąpielisku Schweizerbadet, a poza tym spacerując po Dalarö, zawędrowałam w okolice bardziej oddalone od mariny, ryneczku czy głównej ulicy Odinsvägen ze sklepami czy restauracjami.





Dalarö będzie mi się zatem kojarzyć z willami z pięknym widokiem na morze i wyspy, którego mogę tylko pozazdrościć.









Podczas spaceru wypatrzyłam też parę ciekawostek: zaskakujący znak na płocie (gratuluję fantazji mieszkańcowi!), ozdobioną skrzynkę na listy (na skrzynki i dekoracje w oknach jestem bardzo zwracam uwagę - o oknach przeczytacie zresztą TUTAJ) i kilka innych uroczych miejsc, gdzie aż chciałoby się po prostu posiedzieć i porobić... nic.







Dalarö to jedna z wysp, na którą dostaniecie się autobusem - linia 869 kursuje bezpośrednio między sztokholmskim Globen a Dalarö, a linią 839 dojedziecie z przesiadką - kursuje między Handen (Haninge) a Dalarö. To dobre rozwiązanie, jeśli i tak zdecydowaliście się korzystać z biletu okresowego SL, żeby poruszać się po samym Sztokholmie - dzięki temu w pakiecie macie też wypad na szkiery.

Źródła:

Kierunek Norwegia

Biorę udział w Gala Twórców 2021. Potrzebuje Twojego głosu!

No i stało się ! Biorę udział w konkursie i potrzebuję Twojego wsparcia! Konkurs to Gala Twórców 2021 Bierze w nim udział cała masa mega kreatywnych i fajnych osób, więc tym bardziej cieszę się, że i mi udało się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Jeżeli lubicie zaglądać na mojego bloga, Instagrama, czy Facabooka, moje wskazówki i inspiracje podróżnicze przydały się w Waszej podróży, będzie mi bardzo miło, jeżeli oddacie na mnie głos.  Link do głosowania i mój opis znajdziecie tutaj:  https://galatworcow.pl/t/kierunek-norwegia/ Bardzo Wam dziękuję za każdy głos i udostępnienia. I w ogóle, że jesteście! Sylwia.

Artykuł Biorę udział w Gala Twórców 2021. Potrzebuje Twojego głosu! pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Kierunek Dania

Danmark ude på landet – podcast

Zapraszam na kolejny odcinek z serii „Danmark ude på landet”, gdzie pod lupę biorę perypetie życia na duńskiej prowincji. W […]

Artykuł Danmark ude på landet – podcast pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Utulę Thule

Kieszonkowa historia Islandii

  autor: Gunnar Karlssontytuł: Historia Islandii w skrócietłumaczenie: Agnes Ársól Bikowska, Anna Karen Svövudóttirrok: 2021wydawnictwo: Forlagið Bókabúðliczba stron: 80 Ile szczegółów z historii Islandii pamiętasz?  O historii Islandii wiem co nieco. Bliska jest mi historia przełomu XIX i XX wieku, szczególnie związana z dążeniem do niepodległości. Dzięki sagom i innym lekturom związanym ze średniowieczem, wiem też …

Artykuł Kieszonkowa historia Islandii pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

To też Sztokholm! [zdjęcia]

Stockholm i mitt hjärta... 𝅘𝅥𝅮 ♫ ♬ nucę sobie pod nosem od powrotu ze Sztokholmu, bo chyba dopiero teraz stolicy udało się tak naprawdę skraść mi serce i mnie zauroczyć. 

Przyznaję się nie od dziś: jako turystka mam problem ze stolicami w ogóle. Trudno jakoś mi wczuć się w ich klimat, łatwo odczuwam pewnego rodzaju przebodźcowanie: tętniące wielkomiejskim życiem dzielnice nie są dla mnie, do miejsc snobistycznych i ekstrawaganckich nie zaglądam, a sztandarowe atrakcje, do których ciągnę przecież i ja, są zwykle pełne turystów, tak że czasem trudno nawet zrobić zdjęcie, nie mając w kadrze nieproszonych gości.

Tym razem mój pobyt w Sztokholmie trwał dłużej, a plany zwiedzania ułożyłam inaczej niż zwykle, miałam więcej okazji trafić (często zupełnie przypadkiem) w miejsca, o których rzadko lub nawet w ogóle nie wspomina się w przewodnikach. Które jakby pochodziły z zupełnie innej bajki albo z innej epoki. Kojarzące się z zupełnie innymi miejscami niż stolicą. Sztokholm rzeczywiście ukazał mi się taki jak w piosence Lassego Berghagena: jest miastem, "które dostało wszystko" 😊


Södermalm



Do Södermalmu trwale przylgnął już przymiotnik "hipsterski". To dzielnica, gdzie znajdziecie wegeknajpy, sklepy ze zdrową żywnością i takie dla wielbicieli retro i vintage. To tu znajdują się też kultowe miejsca do podziwiania panoramy Sztokholmu - Monteliusvägen (o tym pisałam już na blogu: TUTAJ) i Skinnarviksberget (o tym jeszcze napiszę).

Znaleźć tu można też sporo starych drewnianych budynków, niektóre pochodzą z XVIII wieku - na przykład te przy Nytorget:





Moim ulubionym zakątkiem jest Mäster Mikaels gata. Ulica ta była kiedyś częścią Fjällgatan (dziś kojarzącej się właśnie świetnymi widokami), po podziale w latach 30. XX wieku otrzymała nazwę odwołującą się do... siedemnastowiecznego kata Mikaela Reissuera.








Podobną drewnianą zabudowę zobaczycie też przy Gamla Lundagatan. Klimatycznie wygląda też Yttersta gränden z żółtawo-pomarańczowymi budynkami (kojarzącymi się kolorystyką z Gamla Stan) i kwitnącymi malwami (które myślami przeniosły mnie do Skanii). Obie ulice to trasa prowadząca na/z Skinnarviksberget.











Svedmyra - Sockenplan - Enskede gård



Wysiadając przy tych stacjach metra, łatwo trafi się na osiedla domków, które wyglądają jak wyjęte z pocztówek ze Szwecji. Różnokolorowe fasady, urocze ogródki, ozdobione skrzynki na listy, dekoracje w oknach - trudno powstrzymać się od robienia zdjęć! Na spacer po tej okolicy zabrała mnie z Agnes na szwedzkiej ziemi








Djurgårdsbrunnskanalen - Blockhusudden



Na wyspie Djurgården znajdują się takie atrakcje jak Skansen, Muzeum okrętu Vasa, Muzeum Nordyckie czy wesołe miasteczko Gröna Lund - to właśnie one ściągają tu turystów. Tym razem wybrałam się tu nie na zwiedzanie, ale na fikę w Rosendals trädgård, a potem na spacer wzdłuż Djurgårdsbrunnskanalen do Blockhusudden - wschodni kraniec wyspy. Po drodze trafia się na "ścieżkę miłości księżniczki Wiktorii i księcia Daniela". Przewodniczką po tej okolicy była dla mnie Monika (Polka w Szwecji).









Årstaviken




Na naziemnej części trasy zielonej linii metra moją uwagę codziennie zwracała urokliwa okolicę przy Eriksdalsbadet - to wschodnia część zatoki Årstaviken, gdzie w końcu wybrałam się na spacer. Są tu pomosty dla łodzi i dla kąpiących się, ścieżki do spacerowania i biegania, siłownia na świeżym powietrzu, parę kawiarni, a także najstarsze w mieście ogródki działkowe (Eriksdalslundens koloniträdgårdsförening). 





Flatenbadet


Jezioro Flaten to jedno z najczystszych kąpielisk w Sztokholmie. Na wypoczywających czekają tu piaszczysta plaża, pomosty, wieża do skoków do wody, stoliki piknikowe, kilka budek z jedzeniem, napojami i lodami, tory do boule czy boisko do piłki plażowej.







Jak myślicie, które z tych miejsc najbardziej przypadłoby Wam do gustu?

Utulę Thule

Ręką pisane, czyli o manuskryptach islandzkich

Kiedy czytamy współczesne wydanie Eddy lub sag islandzkich, nie jesteśmy w stanie poczuć prawdziwego wieku tych staroislandzkich tekstów. A przecież nawet wtedy, kiedy były spisywane, liczyły sobie już całkiem sporo lat. Widząc średniowieczne manuskrypty mamy jednak wrażenie, że wiek tych tekstów zdaje się bardziej namacalny. Choć niektóre z islandzkich rękopisów pochodzą z XVII czy nawet …

Artykuł Ręką pisane, czyli o manuskryptach islandzkich pochodzi z serwisu .

Kierunek Norwegia

Nordkapp – niezwykły północny kraniec Norwegii

Nordkapp to jedno z legendarnych norweskich miejsc, o którym marzy wielu podróżników. To tutaj ma swój początek lub koniec wiele spektakularnych wypraw. To miejsce to mekka zarówno podróżników, jak i wędrowców, motocyklistów, rowerzystów i fotografów. Dzika okolica, surowe krajobrazy i nieobliczalna pogoda na tym północnym krańcu Europy tworzy niepowtarzalny klimat, który zostaje w pamięci na długie lata. Stanąć niemal na najbardziej wysuniętym na północ Norwegii miejscu to przepiękne przeżycie. Jak dojechać – trasa na Nordkapp Sam Nordkapp to wisienka na torcie, bo już trasa do tego miejsca to mnóstwo pięknych widoków. W czasie podróży na Nordkapp krajobrazy zmieniają się z godziny na godzinę. Zielone lasy, zjawiskowe góry, dzikie górskie strumienie, otwarte przestrzenie, tunele, doliny, nadmorska trasa i klify. Podczas tej drogi można zobaczyć jak bardzo różnorodna jest Norwegia i jak dużo do zaoferowania ma ten […]

Artykuł Nordkapp – niezwykły północny kraniec Norwegii pochodzi z serwisu Kierunek Norwegia.

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – dziś

Będące w obiegu na Wyspach Owczych banknoty znakomicie obrazują dość złożony status tego atlantyckiego archipelagu. Kurs farerskich koron jest sztywnie powiązany z koroną duńską. Ich emisją zajmuje się Narodowy Bank Danii. Za ich druk odpowiada natomiast przedsiębiorstwo z… Francji. Naszą numizmatyczną podróż zaczęliśmy od pierwszych śladów obecności pieniądza na Wyspach Owczych. Poznaliśmy intrygujące lokalne emisje […]

Artykuł Farerski pieniądz – dziś pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Utulę Thule

Cały świat w jednej księdze

autor: Snorri Sturluson tytuł: Heimskringla tłumaczenie: dr Grzegorz Bartusik, dr Remigiusz Gogosz, prof. Jakub Morawiec, dr Renata Leśniakiewicz-Drzymała, dr Joanna Srholec-Skorzewska, dr Marta Rey-Radlińska, prof. Anna Waśko rok: 2021 wydawnictwo:  Księgarnia Akademicka Hemskringla bierze swoją nazwę od pierwszych słów jednego z manuskryptów – kringla heimsins – które oznaczają “krąg świata”. W dziele Snorriego faktycznie odbija się cały …

Artykuł Cały świat w jednej księdze pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

21. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

Lipcową tradycją stało się już, że piszę o Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie. W tym roku odbędzie się już jego 21. edycja. Jeśli jeszcze nie macie planów na 15-18 lipca, a macie ochotę na spotkanie z dobrym kinem z Północy, a do tego na pobyt nad morzem - koniecznie zapiszcie sobie te daty w kalendarzu! Seanse odbędą się przede wszystkim w darłowskim kinie Bajka. Łącznie wyświetlonych zostanie 13 tytułów, a wstęp na festiwalowe seanse jest wolny. Pełen harmonogram seansów znajdziecie na facebookowym fanpage'u Festiwalu Filmów Skandynawskich (pod koniec tego wpisu udostępniam post z informacjami). W tym roku po raz pierwszy w historii Festiwalu cały program pokaże jednocześnie Kino Kameralne Cafe w Gdańsku - tam jednak seanse będą biletowane.


Na zachętę chciałabym zaprezentować Wam kilka punktów programu (oczywiście - przede wszystkim szwedzkich), których moim zdaniem nie można przegapić.

Moim zdaniem największą gratką Festiwalu będzie projekcja niemego, nieco mrocznego filmu Furman śmierci (szw. Körkarlen) w reżyserii Victora Sjöströma z 1921 roku. Projekcja połączona będzie z koncertem zespołu Körkarlen Trio. Przechodzi mnie dreszczyk, jak tylko próbuję sobie to wyobrazić!

Wcześniej pierwszego dnia festiwalu pokazany zostanie też tegoroczny szwedzki kandydat do Oscara - Nie tak miało być (szw. Charter) w reżyserii reż. Amandy Kernell. O filmie pisałam tak: "Nie tak miało być to dramat, który potrafi widzom nieźle namieszać w głowie. Choć większa część akcji filmu rozgrywa się na Teneryfie, a szwedzki tytuł Charter przywodzi na myśl wakacje, film przyniesie raczej powiew skandynawskiego kinowego chłodu i niepokoju." 

Tym o mocniejszych nerwach polecam seans Pod powierzchnią, filmu wyreżyserowanego przez Joachima Hedéna. Podsumowałam go tak: "to taki typowy thriller o przetrwaniu - jeśli znacie takie tytuły jak 127 godzin, The Canyon, Frozen, Ocean strachu, to wiecie pewnie, jakiego rodzaju wrażeń możecie spodziewać się podczas oglądania. Ale nawet znając ten schemat, podczas seansu można siedzieć jak na szpilkach i czuć (paradoksalnie) klaustrofobiczną atmosferę, mimo ogromnej wodnej przestrzeni i pustki na powierzchni. Na niepokój składają się też wszechobecna podwodna ciemność rozpraszana tylko snopami światła latarki i fakt, że emocje bohaterek trzeba sobie trochę dopowiadać, bo nie zawsze dokładnie widzimy ich twarze zza masek, a głosy bywają zniekształcone przez system do komunikacji dla nurków."

Festiwalowa sobota będzie należeć Magnusa von Horna i jego filmów. Obejrzycie jego etiudy Bez śniegu, Echo i najnowszy pełnometrażowy Sweat, który zachwycił jury festiwalu filmowego w Cannes, opisywany jako łączący "dramat z konwencją thrillera", "film o nowym rodzaju samotności w czasach social mediów". Przed seansami Rico Jaźwiński z radiowej Trójki opowie o filmach Magnusa von Horna, a wieczorem poprowadzi tez spotkanie z gościem specjalnym.

Młodszych widzów pewnie ucieszy Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Rabuś z pociągu (szw. LasseMajas detektivbyrå- Tågrånarens hemlighet, reż. Moa Gammel), film przygodowy, którego bohaterowie pewnie doskonale znani są z serii książek Martina Widmarka i Heleny Willis.

A dorosłych widzów zapraszam na oscarowy, głośny film Na rauszu (dun. Druk) Thomasa Vinterberga - seans zamknie tegoroczny Festiwal.

Pakujcie walizki i szykujcie się na filmowe wrażenia i świetną atmosferę. Coś o tym wiem - byłam na festiwalu dwa lata temu.




Utulę Thule

W cieniu fiordu i męża

Wykształcona w Kopenhadze malarka wraca do swojego kraju jako kaletniczka i żona lekarza oraz polityka. Choć wielka kariera jej męża nie ułatwia pracy artystycznej, nie odkłada swoich marzeń pomimo sporej gromadki dzieci. W cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri myndlist (Kobiety w …

Artykuł W cieniu fiordu i męża pochodzi z serwisu .

NordSide.blog

Trollstigen czyli Drabina Trolli

Trollstigen to jedna z najbardziej widowiskowych atrakcji Norwegii, jest to chyba najbardziej niezwykła trasa między Geiranger a Åndalsnes, która przyprawi Cię…

Artykuł Trollstigen czyli Drabina Trolli pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Norwegolożka

Polecajki #1: norweski na lato

Dziś przychodzę do Was z wpisem polecajkowym z nowej serii na blogu. We wpisie zebrałam ciekawe materiały, dzięki którym będziecie mogli odświeżyć swój norweski, jeśli Wasz semestralny kurs właśnie dobiegł końca. A jeśli nadal chodzicie na zajęcia to możecie urozmaicić swoją naukę słuchając ciekawego podkastu lub czytając artykuł po norwesku.

Kierunek Dania

Ukończenie szkoły w Danii

Oficjalne zakończenie nauki w placówce drugiego stopnia, to w Danii naprawdę wielkie wydarzenie. Absolwenci liceów i szkół profilowanych świętują z […]

Artykuł Ukończenie szkoły w Danii pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Finolubna

Reczy, które spadają z nieba

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.


To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Finolubna

Magik i Złodziejka

Dawno żadna książka nie przypadła mi do gustu tak jak "Magik i Złodziejka" Anniiny Mikamy (Taikuri ja taskuvaras, tłum. S. Musielak), wydawnictwa Dwukropek. Szczerze, nie ma tutaj nic, co by mi się nie spodobało. Był klimat, który lubię, magia i tajemnica, intrygująca historia i zwroty akcji. Ale od początku...


Zimowe Helsinki, rok 1890. Końcówka XIX wieku, czas innowacji i postępującej industrializacji. Mina, nastolatka, która pomimo swojego młodego wieku posiada już solidny bagaż doświadczeń. Choć pochodzi z zamożnej rodziny, po śmierci ojca, a później matki, ląduje na na ulicy. Mieszka w starej drewutni, w szemranym towarzystwie kanciarzy i zbirów. Aby przeżyć, musi kraść, i w tym "fachu" jest już całkiem niezła. Pewnego dnia okrada przystojnego młodzieńca, Toma. Skradziona mu rzecz okazuje się nie być zegarkiem, ale urządzeniem dziwacznym i dość skomplikowanym, jak na owe czasy. Tom, ku zaskoczeniu Miny, proponuje jej posadę opiekunki nad starszym i niepełnosprawnym, pochodzącym z Polski, profesorem Worowskim. I tak, wraz z zamieszkaniem w ogromnym domu profesora, rozpoczyna się seria przygód Miny. 

Tom to magik, iluzjonista. Potrafi oczarować widownię swoimi sztuczkami, popisowo łapie w locie kule. To także wybitny wynalazca, inżynier, który swoje umiejętności techniczne sprytnie wykorzystuje podczas iluzjonistycznych pokazów. Jak mówił o nim profesor, to chłopak, który urwał się z księżyca. Konstruuje przedziwne machiny, mechaniczne ptaszki nagrywające dźwięk, poruszające się zabawki, a jego najbardziej zaawansowanym dziełem jest... android. Jego myśl technologiczna wyprzedza epokę o wiele wiele lat, przez co budzi niemały zachwyt ówczesnego towarzystwa, choć nie brakuje też słów krytyki. Rozwój techniki fascynuje wielu, ale też rodzi wiele wątpliwości. Czy maszyny mogą samodzielnie myśleć? Czy mają dusze? To z kolei prowadzi do dalszych pytań natury filozoficznej - co to w ogóle znaczy być człowiekiem? Czy Cynowy Żołnierzyk, stworzona przez Toma maszyna o ludzkim wyglądzie, która "uczy się" sama myśleć, może być za takiego uznana? Idąc dalej, co jeśli budowa takich maszyn się upowszechni i co jeśli się one zbuntują? Autorka porusza te kwestie, zachęcając niejako do dalszych przemyśleń. 

Wracając do głównych bohaterów: Mina to dziewczyna rezolutna, silna, ale też wrażliwa, spragniona miłości. Z kolei Tom jest wyważony, trochę zdystansowany, skrywa wielką tajemnicę. Profesor, jakby dla kontrastu, szorstki, czasem wręcz gburowaty, choć także niepozbawiony niedopowiedzeń. Dobór bohaterów to już niezła mieszanka. Do tego teatr Toma i stworzona przez niego dżungla, wprowadza bardzo specyficzny, może wręcz dziwaczny, nastrój. A wszystko to osnute dużą dawką tajemniczości. Niewyjaśniona śmierć ojca Miny, niejasna przyczyna niepełnosprawności profesora, niepojęty geniusz Toma, to sekrety, które "Magik i Złodziejka" kartka po kartce odkrywa przed swoim czytelnikiem. Magia splata się tu z kryminałem, intryga z iluzją, wątki sensacyjne z fantastyką. Mikama serwuje klimatyczną i wciągającą opowieść, pełną wartkiej akcji i momentów zaskoczenia.

Jest to z założenia książka kierowana do nastoletnich czytelników, ale warta uwagi także starszych. Nie tylko dla intrygującej historii, ale także wyłaniających się spod niej pytań wręcz filozoficznych. Autorka przedstawia opowieść na kanwie Helsinek z XIX wieku, przywołując wiele autentycznych miejsc, choć jak sama przyznaje w posłowiu, czasem nagina rzeczywistość tak, by bardziej wpasować ją w swoją opowieść.

A jest to opowieść o niezwykłym klimacie. Pięknie zarysowane sceny, ciekawa narracja i język nawiązujący do zamierzchłej epoki, który wydaje mi się został doskonale oddany w polskim tłumaczeniu. Za polską wersję "Magika..." odpowiada Sebastian Musielak, tłumacz nota bene znany również z przekładu innych fińskich powieści młodzieżowych. Okładka, niczym kropka nad i, w wersji polskiego wydania świetnie podkreśla nastrój.

Mikama funduje czytelnikowi niezmiernie przyjemną podróż w czasie, do XIX-wiecznych Helsinek, pełną fascynujących przygód i ciekawych postaci. "Magika i Złodziejkę" polecam każdemu, kto lubi powieści nieoczywiste, w klimacie tajemnic usnutych na przestrzeni epok, okraszonych magią i iluzją. Jest to pierwsza część trylogii Mikamy. Na przekłady kolejnych części czekam z ogromną niecierpliwością! 





*

Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Dwukropek. Kiitos!



Kierunek Dania

“Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo

Film Thomasa Vinterberga jest nieanglojęzycznym wyjadaczem na tegorocznych festiwalach filmowych. “Na rauszu” zdobyło już Oscara, Cezara i Złoty Glob, a […]

Artykuł “Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Norwegolożka

Gdzie byłam jak mnie nie było?

Gdzie byłam przez te wszystkie miesiące? I jak wyglądało robienie doktoratu? Z tego wpisu znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania. Wracam do blogowania!

Nowa w Szwecji

Pandemia COVID-19: Aktualne Restrykcje i Zalecenia w Szwecji

Podczas gdy większość krajów wprowadziło lockdown i ostre restrykcje, Szwedzi nacisk kładą na zupełnie inną rzecz - indywidualną...

Kierunek Dania

Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz”

Disclaimer Wiem, że jestem trochę spóźniona na tę recenzencką imprezę. Książka Filipa Springera ukazała się już w sierpniu 2019 roku, […]

Artykuł Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz” pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – ku współczesności

Rewolucja w farerskim rybołówstwie z ostatnich dekad XIX wieku i niezależność zasmakowana w okresie II wojny światowej zmieniły społeczeństwo i gospodarkę Wysp Owczych. Znalazło to także swoje odbicie w używanych na archipelagu środkach płatniczych. Przez długie stulecia Farerzy żyli w odizolowanych, samowystarczalnych osadach. Pożywienia dostarczały owce, ryby, ptaki i grindwale odławiane podczas grindu. Obowiązującą walutą […]

Artykuł Farerski pieniądz – ku współczesności pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Gazela w Laponii

FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie”

"Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie" Żyjemy w świecie w którym cały czas trzeba stawiać sobie CELE. Ciągle nowe, lepsze, trudniejsze do wykonania. Wszystko trzeba zmierzyć, zważyć, nadać jednostkę miary wielkości fizycznej. Suma określa naszą pozycję w społeczeństwie, ilość punktów mierzy stopień naszej inteligencji, ilość pieniędzy definiuje nasz sukces i kategoryzuje nas na [...]

Artykuł FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie” pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Kierunek Dania

Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit?

Stolica Danii to miasto położone na kilkunastu wyspach i wysepkach, które z biegiem lat świetnie skomunikowano siecią mostów i kładek […]

Artykuł Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

SKANDIS

O rumaku Gullfaxi i mieczu Gunnfjöður (baśń islandzka)

Dawno temu w pewnym królestwie żył król z królową. Małżonkowie mieli syna, jedynaka o imieniu Sygurd. Kiedy chłopak miał dziesięć lat jego matka zmarła. Władca pochował królową zgodnie ze starym obyczajem w kurhanie, na którym często przesiadywał opłakując małżonkę. Pewnego dnia, kiedy król jak zwykle siedział na usypanym nad mogiłą pagórku, zauważył pięknie odzianą kobietę.... Czytaj dalej →

poFIKAsz?

Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P

Kiedy mówi się o Skanii, często na pierwszy plan wyskakuje Malmö. Ale Skania to nie tylko duże miasta! Zapraszam na Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. (Część druga) Słowem wstępu – Przewodnik po Skåne jestContinue reading

Artykuł Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Historia pewnej pożyczki

Wiek XVI to w historii Wysp Owczych okres wielkich zmian. Pełne przejście pod duńską administrację i wprowadzenie reformacji ukształtowały farerskie dzieje na kolejne stulecia. Jednak to historia pewnej pożyczki mogła jeszcze głębiej zmienić oblicze małego archipelagu. Strona internetowa Visit Faroe Islands w krótkim kalendarium pod rokiem 1524 zamieszcza intrygującą informację: Król Norwegii i Danii, Chrystian […]

Artykuł Historia pewnej pożyczki pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią)

Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat. Ciekawe, ile z nich znacie! 1. The pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca  Przełomowy wynalazek,Continue reading

Artykuł Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią) pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

SKANDIS

Zmarły goði, błogosławieństwo Tora i przekleństwo dla wandali – kamień runiczny z Glavendrup (DR 209, DK Fyn 26)

Ten granitowy monument runiczny o wadze koło siedmiu ton, wysokości 188 cm, szerokości 143 – 159 cm i grubości około 55 cm znajduje się w gminie Nordfyn na duńskiej wyspie Fionii. Jest częścią datowanego na epokę brązu kompleksu, w którego skład wchodził kurhan oraz ułożone w formę statku o wymiarach około 60 x 12 metrów... Czytaj dalej →

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe

Na najstarszy ślad obecności pieniądza na farerskim archipelagu natrafiono przez czysty przypadek. Tego ważnego odkrycia dokonali w 1863 roku nie archeolodzy, a grabarze pracujący przy powiększaniu przykościelnego cmentarza w Sandur. Spora liczba zakopanych w ziemi monet wzbudziła ich ciekawość. Ten, póki co jedyny, zbiór bilonu odkryty na Wyspach Owczych liczy 98 srebrnych monet pochodzących z […]

Artykuł Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H

Są takie miejsca w Skåne, o których mało kto w Polsce słyszał. Po tym wpisie przekonacie się, że Skåne to nie tylko Malmö! Na początku tego artykułu-przewodnika zaznaczę, że wymienione tu miejsca w Skåne znajdująContinue reading

Artykuł Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Topograficzna podróż w przeszłość

Wędrując palcem po mapach w atlasach topograficznych możemy przenieść się w przeszłość danego miejsca. Odkryć zmieniający się krajobraz. Poznać historię, ludzi, kulturę czy zwyczaje. Niech wirtualny spacer, wsparty dawnymi farerskimi mapami, będzie przyczynkiem do bliższego niż z lotu ptaka poznania archipelagu. Najstarsza znana nam publikacja, na której znalazły się Wyspy Owcze pochodzi z przełomu XIII […]

Artykuł Topograficzna podróż w przeszłość pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Gazela w Laponii

Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy

LAPONIA- co oznacza, do kogo należy, kto ją zamieszkuje? Co w ogóle wiesz na temat Laponii i jej mieszkańców? Zapraszam na pierwszy wpis poświęcony Laponii i jej mieszkańcom. LAPONIA Na samym początku wyjaśnię trzy różne aspekty związane z LAPONIĄ: LAPONIA w Finlandii ze [...]

Artykuł Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

NordSide.blog

Krab Monster z Finnmarku

Krab potwór z lodowatego morza, który wędruje bokiem do wykwintnych kuchni całego świata, gdzie kończy swoje dni między szefami kuchni w Tokio, Londynie a Hongkongu.…

Artykuł Krab Monster z Finnmarku pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Łoś, Król Lasu w kalesonach

Łoś (Alces Alces łac.) to symbol Skandynawii. Jeden z najsłynniejszych stworzeń w Norwegii, ustępuje popularnością tylko Trollowi, to niekwestionowany Król Kaleson, Szos…

Artykuł Łoś, Król Lasu w kalesonach pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Q & A