Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Stacja Islandia

HUSH :: Body (recenzja)

Szybka analiza w pamięci i okazuje się, iż projekt HUSH w pierwszym kwartale tego roku wydał aż trzy albumy! Nie podejrzewam jednak, aby projekt zamierzał utrzymać takie tempo i wydawać kolejne płyty co miesiąc przez cały rok. W każdym bądź razie taka dynamika wydawnicza jest nawet na tym etapie zadziwiająca. Dotychczas mieliście przyjemność poznania HUSH […]

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Seria Skandynawska - o Szwecji z Waszej perspektywy

Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich chyba nie trzeba przedstawiać miłośnikom Skandynawii. Przybliżała czytelnikom powieści, poezję, dramaty, opowiadania, sagi, baśnie ludowe z krajów nordyckich od lat 50. do 90., odkrywa współczesną prozę i przypomina klasykę z Północy od 2018 roku. 

Zaprosiłam do rozmowy Adrianę Biernacką, redaktor prowadzącą Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, nazywanej często po prostu Serią Skandynawską, i menadżerkę projektów w Wydawnictwie Poznańskim. Rozmawiamy o Szwecji (i nie tylko!) oczywiście z perspektywy książek, bo kto jak kto, ale redaktor prowadzący w najmniejszych szczegółach wie, co musi się wydarzyć, by do rąk polskiego czytelnika mogły trafić skandynawskie książki. Nieźle się zagadałyśmy, bo Ada o tych książkach mogłaby mówić godzinami, a w jej słowach - jak się sami przekonacie, czuć ogromną dumę z serii i radość z tego, że Wydawnictwo zdecydowało się ją wznowić. 



Wyjaśnijmy sobie na początek: kim właściwie jest redaktor prowadzący i co (lub kogo? 😊) prowadzi? 

Redaktor prowadzący to taki opiekun książki i autora. Dbam o książkę od pojawienia się pomysłu na jej wydanie, aż do trafienia na księgarskie półki (a tak naprawdę jeszcze znacznie dłużej). To ja piszę opis na okładkę, wybieram tłumacza, redaktora, korektorów, współpracuję z grafikiem projektującym okładkę, staram się o grant na tłumaczenie. Jestem też panią od terminów. Muszę tak skoordynować wszystkie etapy powstawania książki, żeby na czas oddać ją do druku. Nad każdą książką pracuje wiele osób. Zdarzają się choroby, urlopy, psujące się komputery, a ja muszę nad tym wszystkim zapanować – przypilnować, zmotywować. 

Każdego dnia podejmuję mnóstwo drobnych decyzji, które składają się na to, jak ostatecznie będzie wyglądać książka. Osobowość redaktora prowadzącego też ma tu znaczenie! Każdy będzie miał trochę inną wizję książki i priorytety. Ja jestem straszną szczególarą – wszystkie elementy muszą być zgrane ze sobą kolorystycznie, a opis brzmieć idealnie. Poważniejsze decyzje, takie jak projekt okładki, zawsze konsultujemy w większym gronie, ale gdy głosy układają się po równo, ostatnie słowo ma redaktor prowadzący. 

Książka jest oczywiście dziełem autora, ale ja też traktuję je jak moje "dzieci".  Chcę, żeby jak najlepiej poradziły sobie na brutalnym rynku książki. Niestety świetna treść nie wystarczy. Żeby czytelnik ją poznał, musi go najpierw coś skusić, np. okładka, opis, czyjaś rekomendacja. Czasem redaktor prowadzący musi zawalczyć o książkę, np. namówić tłumacza, żeby zajął się nią priorytetowo albo przekonać zarząd do zwiększenia budżetu promocyjnego. 

źródło: FB Seria Skandynawska

Na stronie Szwedzkiego Związku Wydawców (SvF) znalazłam informację, że w ostatnich latach w Szwecji wydaje się rocznie średnio około 2000 nowych tytułów z literatury pięknej dla dorosłych napisanych po szwedzku. To ogromna liczba! 

Jak w takim razie zdobywasz informację, jakimi tytułami warto się zainteresować, skąd czerpiesz informacje o książkach? Na jakich informacjach najchętniej polegasz: poleceniach agentów literackich, listach bestsellerów, wiadomościach o nagrodach literackich, opiniach recenzentów z zagranicznej prasy czy recenzentów wewnętrznych wydawnictwa? A może czytasz najpierw książki sama? 

Niestety nie czytam w żadnym z języków skandynawskich, więc muszę polegać na cudzych opiniach. Codziennie dostaję kilkadziesiąt maili od agentów literackich reprezentujących skandynawskich autorów. Nie tak łatwo się w tym odnaleźć. 

We wszystkich krajach skandynawskich świetnie działają instytucje promujące książki za granicą. Norweska NORLA czy szwedzka Kulturrådet systematycznie przygotowują rekomendacje najlepszych książek, które ukazały się niedawno, organizują też spotkania dla wydawców, na które zapraszają krytyków literackich. To eksperci świetnie znający rynek książki, mają bardzo interesujące typy. To moje ulubione miejsca do szukania książek. Śledzę też najważniejsze skandynawskie nagrody literackie. Już na etapie nominacji sprawdzam, które książki mogłyby zainteresować polskich czytelników. Zaglądam również na skandynawskie bookstagramy (chociaż nic nie rozumiem!), spoglądam na listy bestsellerów, a przed pandemią jeździłam na największe skandynawskie targi książki – do Göteborga. 

Czasem książkę przynosi tłumacz. Tłumacze, z którymi współpracuję, kochają "swoje" kraje całym sercem. Śledzą nowości literackie i ze swoimi zachwytami przychodzą do mnie. Zawsze sięgam wtedy po opinie innych recenzentów, bo to co jednego zachwyca, innych może pozostawić obojętnym. A obojętność to najgorsze, co może się książce przytrafić. Lepiej mieć zagorzałych miłośników i równie gorliwych przeciwników, niż ulatywać z pamięci po kilku dniach. 

Co Twoim zdaniem łączy książki w Serii Skandynawskiej? Czy znajdujesz jakiś wspólny mianownik, czy serii przyświeca raczej idea różnorodności? Jak ocenić, czy książka "wpisuje się" w tę serię? 

Staramy się, żeby książki były różnorodne, ale trzymamy się też pewnych ram. Wydajemy tylko literaturę piękną, nie wchodzą w grę kryminały czy poezja. Sięgamy po najbardziej cenionych i najbardziej obiecujących autorów, takich, o których sporo się mówi. Staramy się zachowywać równowagę między krajami, ale to nie zawsze się udaje. Jeśli zachwyci nas kolejna szwedzka powieść, to nie zrezygnujemy z niej tylko dlatego, że na dany rok mamy już w planach inną książkę z tego kraju. 

Nie chcę wydawać książek hermetycznych, zrozumiałych głównie dla krytyków literackich. Czytanie ma być przyjemnością, a nie męczarnią. Wybieramy bardzo różne książki, dla różnych czytelników, nie tylko tych śledzących nowości literatury pięknej i wyczekujących kolejnego tomu sagi Roya Jacobsena. Osoba na co dzień czytająca kryminały może sięgnąć po Życie Sus Jonasa T. Bengtssona, a ktoś, kto pamięta klasyczną serię skandynawską wydawaną w minionym wieku, z sentymentem wróci do pisarstwa Karen Blixen, Stiga Dagermana czy Knuta Hamsuna. W każdej z naszych książek jest coś więcej niż tylko fabuła, jakieś drugie dno. Ale jeśli ktoś będzie chciał przeczytać Życie Sus tylko jako powieść o złej dziewczynie, zupełnie mi to nie przeszkadza. 

Mam jeszcze jedno smutne, techniczne kryterium – długość książki. Stustronicowa książeczka do przeczytania w dwie godziny nie ukaże się w serii. Skandynawscy pisarze lubują się w takich maleństwach, ale Polacy niechętnie po nie sięgają. Nie dziwię się, nasze zarobki są przecież znacznie niższe niż Skandynawów.


No dobrze, znalazłaś interesujący cię tytuł, który pasuje do Serii – jaki jest kolejny krok? Czy konkurencja między wydawcami jest duża, jeśli chodzi o zakup tytułów szwedzkich i nordyckich w ogóle? 

Konkurencja na szczęście nie jest duża i raczej nie zdarzają się tu tak zaciekłe licytacje jak w przypadku brytyjskich i amerykańskich hitów. Wydawców sięgających po nordycką literaturę nie jest aż tak wielu, trochę różnią się też nasze profile. Jeśli toczy się licytacja, to pomiędzy dwoma-trzema wydawcami, którzy bardzo chcą wydać daną książkę. Po jej zakończeniu oferta trafia do akceptacji autora. Jeśli ją przyjmie, możemy zacząć tłumaczenie. 

Czy książki w Serii Skandynawskiej są tłumaczone z języków oryginalnych czy zdarzają się przekłady za pośrednictwem innego języka, na przykład na prośbę autora? 

 2021 roku już nie wypada tłumaczyć z języków pośrednich. Mamy fantastycznych tłumaczy z norweskiego, duńskiego, szwedzkiego, islandzkiego czy fińskiego. Być może przy literaturze farerskiej pojawiłby się problem i konieczność przekładu za pośrednictwem innego języka. Przekład zawsze jest interpretacją tłumacza. Nałożenie interpretacji drugiego tłumacza oddala nas od tego, co chciał przekazać autor. 

Czy zawsze udaje się znaleźć tłumacza dla danej książki? Jak w ogóle wygląda takie swatanie książek i tłumaczy? 

Nie lubię zmieniać autorom tłumaczy. Jeśli już wypracowali przełożenie stylu autora na polszczyznę i zrobili to trafnie, uważam, że będzie lepiej, jeśli skorzystają z tego przy kolejnych książkach. Nowa powieść Tommiego Kinnunena po prostu musiała trafić w ręce Sebastiana Musielaka, a Życie Sus Jonasa T. Bengtssona do Iwony Zimnickiej. Mam ten komfort, że przygotowuję książki z dużym wyprzedzeniem i mogę dłużej poczekać na tłumacza, na którym mi zależy. 

Często tłumacze sami się do mnie zgłaszają, że chcieliby przełożyć daną książkę. W tym środowisku plotki bardzo szybko się rozchodzą 😉 Nie mam żadnych sztywnych zasad "przyznawania" książek tłumaczom. Znam inne książki przełożone przez nich i jakoś podskórnie wyczuwam, co do kogo pasuje. Niczego nie żałuję, na szczęście. 

źródło: FB Seria Skandynawska

Czas, kiedy tłumacz(ka) pracuje nad tekstem, wcale nie jest czasem wolnym dla redakcji, prawda? Czy to wtedy podejmowane są decyzje dotyczące polskiego brzmienia tytułu i opisu na okładce? 

To zależy, ile mamy czasu. Najbardziej komfortowa sytuacja jest wtedy, gdy książka została już przełożona i mogę ją sama przeczytać przed zleceniem projektu okładki i tworzeniem opisu. Jeśli nie mogę czekać, opieram się na fragmentach tłumaczenia i streszczeniu. 

Staramy się wiernie przekładać oryginalne tytuły, nie ma tu więc miejsca na burzliwe dyskusje, co najwyżej drobne korekty. Niebo w kolorze siarki pierwotnie miało być Niebem o barwie siarki, ale ta "barwa" jakoś źle brzmi w tej zbitce głosek. Dosłownie byłoby to Den svavelgula himlenSiarkowożółte niebo, ale nie bądźmy małostkowi! Jestem pewna, że Niebo w kolorze siarki będzie nam się czytało lepiej niż Siarkowożółte niebo

Też mam takie wrażenie! Dobrze brzmiący tytuł i ciekawa okładka potrafią skusić czytelnika. Doskonale znamy powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce, ale mam wrażenie, że w przypadku Serii Skandynawskiej okładki projektu Uli Pągowskiej ocenia się niejako niezależnie od oceny samej książki. Ja lubię je za wyrazistą, atrakcyjną kolorystykę i za to, że każdej książce przypisany jest jakby jakiś powtarzalny motyw, który okazuje się doskonale oddawać jej treść. Cały czas uwielbiam patrzeć na hipnotyzujące listki (?) na okładce Początków Carla Frodego Tillera (to też zresztą chyba moja ulubiona książka z tej serii), bardzo rzucają się w oczy noże z Życia Sus Jonasa T. Bengtssona. Przyjęcie takiej konwencji oznacza każdorazową rezygnację z adaptacji oryginalnej okładki. To ułatwia czy utrudnia pracę nad przygotowaniem książki do wydania?

Zdecydowanie ułatwia! Niektóre oryginalne okładki naszych książek są naprawdę świetne. Cieszę się, że nie muszę się nawet zastanawiać nad tym, czy nie chcemy przy nich pozostać. Lubię to, że nasza seria jest taka spójna graficznie (i dzięki temu pięknie prezentuje się na półce). 

Wspaniale pracuje mi się z Ulą Pągowską. Ma niesamowite pomysły! To ogromny komfort, wybierać spośród kilku świetnych projektów ten najlepszy. Czasem żałuję, że jedna książka nie może mieć wielu okładek 😉 

źródło: FB Seria Skandynawska

A wiesz, co o tych okładkach sądzą autorzy książek? 

Okładka trafia do akceptu autora, ale pośredniczą w tym agenci, więc zwykle dostaję tylko odpowiedź, że okładka została zaakceptowana. To zawsze jest dla mnie stresujące, bo autorzy nie znają przecież polskiego kontekstu, nie wiedzą, jakie mamy założenia graficzne serii. Boję się, że w końcu któryś z nich zapyta, co ma wspólnego z jego książką ten stateczek 😀 Wiem, że Laurze Lindstedt bardzo podoba się okładka Oneironu. Miałam okazję rozmawiać na żywo z Helgą Flatland dwa lata temu, gdy była gościnią Big Book Festivalu. Bardzo pozytywnie wypowiadała się o naszej okładce Współczesnej rodziny, ale też o… Początkach Carla Frodego Tillera, które niedawno czytała! 

O proszę! Skoro mowa o zakulisowych komentarzach, to porozmawiajmy jeszcze o zakulisowej pracy. Sporą jej część pokazujesz na instagramowym profilu Serii Skandynawskiej. Powiedziałabym, że to często jej mało romantyczne oblicze, bo nie polega przecież tylko na czytaniu książek (tym bardziej nie z kubkiem gorącej czekolady pod ręką i kotem na kolanach), ale to sporo kwestii technicznych do ogarnięcia – fascynujących dla laika! 

Dzięki relacjom dowiedziałam się, co to jest apla (jednobarwna przestrzeń, stanowiąca tło dla tytułu książki i nazwiska autora, stanowiąca też kontrast wobec głównego motywu okładki), kapitałka (tasiemka na końcach grzbietu) i proof (wydruk próbny, który pozwala jak najlepiej odwzorować kolory druku docelowego), zwracam też większą uwagę na wielkość czcionki, szerokość marginesów i interlinię w książkach, które czytam. Każda z tych kwestii to dla ciebie kolejny wybór i kolejna decyzja do podjęcia. Bardzo dziękuję ci za te smaczki, bo jestem wielką fanką takich ciekawostek! 

Zapamiętałam między innymi historię o tym, jak pokazywałaś, jak poradzić sobie z pracą nad uwagami od korekty i tłumacza Blizny Auður Avy Ólafsdóttir, nie znając języka islandzkiego 😊 O jakich aspektach zakulisowej pracy redaktora czytelnicy nie wiedzą, a mają wpływ to, jaka jest książka, która ostatecznie trafi w ich ręce? 

No tak, zdarzało mi się szukać w tekście nazw własnych i odliczać wersy, żeby szybko sprawdzić coś w oryginalnym tekście, z którego nie rozumiałam ani słowa…

Być może zastanawialiście się kiedyś, dlaczego książka nie ma równych np. 300 stron, tylko 304, chociaż ostatnie kartki są puste. To ze względu na arkusze drukarskie. Na jednym arkuszu mieści się 16 stron książki, takie arkusze składa się w książkę, a na końcu rozcina. Nie można wyciąć z niego jednej czy dwóch stron, po prostu liczba stron musi dzielić się przez 16 (w ostateczności przez 8, wtedy ostatni arkusz przecina się na pół). Po kilku latach pracy już nawet nie trzeba używać kalkulatora, bo liczby podzielne przez 16 recytuje się z pamięci. 

Na szczęście czytelnicy nie wiedzą, ile tłumacz czy redaktor spóźnił się z oddaniem tekstu, jak wyglądały najsłabsze projekty okładek i jakie błędy w ostatniej chwili wychwycił korektor. Nie wiedzą też, że tłumacz coś w tekście poprawił, bo autorowi się zapomniało, że bohater mieszkał na innym piętrze 😉 

Najciekawszych anegdot nie wypada jednak opowiadać publicznie. 

Rozumiem, w takim razie zapytam o coś jeszcze. Czy praca redaktora prowadzącego kończy się, kiedy książka trafia na półki księgarń? W jaki sposób opiekujesz się jeszcze książkami, kiedy się już w ten sposób "urodzą"? Czy może jednak trafiają wtedy pod opiekę kogoś innego w wydawnictwie? 

Marketingiem serii skandynawskiej zajmuje się u nas Katarzyna Kończal. To ona znajduje patronów dla książki, wysyła ją dziennikarzom, blogerom i innym recenzentom, umawia wywiady oraz współprace i dba o to, żeby o książce usłyszeli czytelnicy. Razem przygotowujemy strategię promocyjną i wpadamy na najlepsze pomysły,  ja prowadzę profile serii skandynawskiej na Instagramie i Facebooku, ale tak naprawdę menedżer projektów po oddaniu książki do druku myśli już głównie o kolejnych książkach, które przygotowuje. No właśnie, my nawet inaczej postrzegamy "najważniejsze daty". Menedżer projektu zawsze pamięta, kiedy musi oddać książkę do druku, a menedżer marketingu – kiedy będzie premiera. 

Nie mogłabym nie wspomnieć też o "starej" Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Książki ze statkiem wikingów kojarzyłam z półek z rodzinnego domu, potem towarzyszyły mi na studiach. A zakupy książek z serii nieraz okazywały się pretekstem do pogaduszek z antykwariuszami! Pytałam cię już o wspólny mianownik dla nowo wydawanych książek, a co w takim razie łączy te dwie "generacje" Serii? W jaki sposób nowa nawiązuje do starej? 

Przede wszystkim autorami! Chcemy dawać naszym czytelnikom nie tylko współczesne powieści najlepszych skandynawskich autorów, ale również wznawiać te książki, które ukazały się w serii przed laty, a dzisiaj są już klasyką literatury. Sięgamy po te tytuły i odświeżamy je, tłumaczymy na nowo. To na przykład Pożegnanie z Afryką Karen Blixen, które ukazało się w serii w latach 70. Stig Dagerman to również autor z serii, ale tym razem wybraliśmy inną książkę. W 1978 roku były to Weselne kłopoty, a w 2020 Poparzone dziecko, świetnie znane na świecie, a w Polsce do tej pory nieprzetłumaczone. Podobnie było z Knutem Hamsunem – w serii ukazało się przed laty kilka książek jego autorstwa, ale Szarad akurat od dawna nie wznawiano. 

Graficzne nawiązanie do serii widać na okładkach, ale mamy też jeden szczegół w środku. Biogram autora na stronie przedtytułowej złożyliśmy w wąskiej kolumnie, żeby wyglądał jak dawniej. 

Mam jeszcze jeden smaczek łączący dawną serię i dzisiejszą. W 1988 roku w serii wyszedł zbiór opowiadań Tarjei Vesaasa Koń z Hogget. Kilka z nich przełożyła Maria Gołębiewska-Bijak. 33 lata później, już w nowej serii skandynawskiej wychodzą Szarady Knuta Hamsuna, w przekładzie tej samej Marii Gołębiewskiej-Bijak. Serce rośnie! Wspaniale pracować z tłumaczami z tak imponującym dorobkiem. 

źródło: Szwedzka Półka
 Literatura szwedzka w okładkach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. IV

Do tej pory w nowej Serii Skandynawskiej ukazała się tylko jedna szwedzka książka – klasyk, wspomniane Poparzone dziecko Stiga Dagermana w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej i z przedmową Pera Olova Enquista. Czekamy na Niebo w kolorze siarki Kjella Westö (szwedzkojęzycznego Fina) w tłumaczeniu Katarzyny Tubylewicz. Wiem też już, że trwają przygotowania do wydania dwóch kolejnych świetnych szwedzkich tytułów – jednemu z nich bardzo mocno kibicowałam od samego początku 😊 Czy mogłabyś zdradzić coś więcej na ich temat? I szepnąć choć słówko o dalszych planach w temacie szwedzkiej reprezentacji w Serii? Czego jeszcze możemy się spodziewać z nowości albo może wznowień? 

Na 2022 rok planujemy książki dwóch wspaniałych autorek. 

Testament Niny Wähä przełożyła dla nas Justyna Czechowska. Mamy tu bardzo dużą rodzinę mieszkającą w Finlandii. Dzieci żyje dwanaścioro, ojciec rządzi wszystkimi twardą ręką. I coś tu się musi zdarzyć, nie mogą już dłużej funkcjonować w ten sposób. Nic więcej nie zdradzam, ale to taka książka, która zaskoczy nie raz. Jeśli tak jak ja kochacie norweską sagę rodziny Neshov Anny B. Ragde, to Testament na pewno skradnie Wasze serca. 

To tej powieści kibicowałaś, prawda? 

Tak! Przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory dalej nie może mi wyjść z głowy. Na ogół nie przepadam za stwierdzeniem, że to "powieść napisana z rozmachem", ale do tej naprawdę to pasuje. Dawno nie czytałam książki, w której historie bohaterów byłyby tak pogmatwane i tak nieprzewidywalne i która dawałaby tak silne poczucie bliskości narratora. Jestem bardzo ciekawa, jak przyjmą ją polscy czytelnicy. 

Kolejna szwedzka książka rozpocznie trylogię o Janie Kippo. To Jag for ner till bror Karin Smirnoff. Agata Teperek właśnie kończy ją tłumaczyć. Główną bohaterką jest Jana. Ma 35 lat i wraca właśnie w rodzinne strony, do brata, alkoholika. Tam poznaje mężczyznę, z którym zaczyna ją coś łączyć, choć Johan też ma swoje tajemnice… 

Czy może być coś bardziej szwedzkiego w literaturze niż chłód i dysfunkcyjne rodziny? 😉 

Innych planów nie zdradzam. Lubimy zaskakiwać i dawać się zaskoczyć. Literatura szwedzka jest tak bogata, że ciągle coś ciekawego wpada nam w oko.

Stacja Islandia

The Vintage Caravan :: Monuments (recenzja)

Monumenty wystawione ku czci The Vintage Caravan. Dyskografia The Vintage Caravan: „The Vintage Caravan” (2011), „Voyage” (2012, 2014; recenzja), „Arrival” (2015; recenzja). „Gateways” (2018; recenzja). 16 kwietnia 2021 roku The Vintage Caravan wydali swój piąty album „Monuments”, nakładem wytwórni Napalm Records. Muzycy zaczęli nagrywać ten materiał jeszcze w lutym 2020 roku, a prace zakończyli na […]

Stacja Islandia

Frummyrkrið :: Dauðans Myrkri (recenzja)

Frummyrkrið to młody metalowy zespół, który powstał w 2019 roku na północy Islandii, w Akureyri. Co ciekawe zespół ten założyło trzech braci: Rúnar Þ – bas, wokal Birkir Þ – gitara rytmiczna, chórki, teksty Sif Þ – gitara prowadząca, klawisze Dodam, że nazwa zespołu Frummyrkrið w języku islandzkim oznacza „Pierwotną Ciemność”. Grupa 29 marca 2021 […]

Stacja Islandia

PORT :: Prussian Blue (recenzja)

PORT to islandzki projekt muzyczny, którego założycielem i liderem jest AV Haraldsson.  Projekt ten debiutował w 2018 roku albumem EP „Night Music”. Rok później ukazało się jego drugie małe wydawnictwo pod tytułem „Canals” (2019, recenzja TUTAJ), które kupiło mnie bez reszty.  Natomiast 2 kwietnia 2021 roku PORT uraczył nas swoją najnowszą EPką „Prussian Blue”. Pace […]

Utulę Thule

Rzemieślniczka czy malarka?

Bycie artystką w Islandii przełomu wieków wiązało się najczęściej z próbami malarskimi, a nawet studiami w Kopenhadze, ale o wiele łatwiej po ponad 150 latach odnaleźć w muzeach rękodzieło, niż obrazy ówczesnych malarek. W cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri …

Artykuł Rzemieślniczka czy malarka? pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Forsmán :: Dönsum í Logans Ljóma (recenzja)

Jeśli przy okazji wydania islandzkiego albumu pojawiają się trzy kwestie takie jak – Ván Records (wytwórnia), Stephen Lockhart (producent) i Studio Emissary (studio nagrań) – to pamiętajcie, żeby brać je w ciemno. Nie chodzi mi tylko o to, że to BLACK metal, ale o to, że to z pewnością jest to DOBRA muza. Dzisiaj powyższe […]

poFIKAsz?

Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią)

Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat. Ciekawe, ile z nich znacie! 1. The pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca  Przełomowy wynalazek,Continue reading

Artykuł Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią) pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Szkice Nordyckie

Czy Szwecja to kraj dla imigrantów?

Szwecja ma długą tradycję zamykania granic przed obcymi. A mimo to świetny PR i opinię potęgi humanitarnej. Czy to jest kraj otwarty na imigrantów czy nie? Jak zmieniała się polityka migracyjna w Szwecji i co miało na nią największy wpływ? Sprawdzam to. SZWECJA KRAJ DLA WYBRANYCH W 1579 król Jan III zarządził, że tattare mają […]

Artykuł Czy Szwecja to kraj dla imigrantów? pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Utulę Thule

Frilutfsliv w sztuce nordyckiej

Skandynawię kojarzymy głównie z pięknymi krajobrazami, a co za tym idzie: również z bliskim kontaktem z przyrodą. Ale także w malarstwie nordyckim dominują pejzaże. Współczesne uwielbienie dla wycieczek krajoznawczych ma swoje źródła w przeszłości, którą świetnie ilustruje malarstwo nordyckie. Powszechna moda na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu zaczyna się w XIX wieku, a co …

Artykuł Frilutfsliv w sztuce nordyckiej pochodzi z serwisu .

SKANDIS

Zmarły goði, błogosławieństwo Tora i przekleństwo dla wandali – kamień runiczny z Glavendrup (DR 209, DK Fyn 26)

Ten granitowy monument runiczny o wadze koło siedmiu ton, wysokości 188 cm, szerokości 143 – 159 cm i grubości około 55 cm znajduje się w gminie Nordfyn na duńskiej wyspie Fionii. Jest częścią datowanego na epokę brązu kompleksu, w którego skład wchodził kurhan oraz ułożone w formę statku o wymiarach około 60 x 12 metrów... Czytaj dalej →

Kierunek Dania

Anthon Berg – duński król czekolady

Tekst przedstawia historię powstania marki Anthon Berg, jej działalność oraz oferowane produkty.

Artykuł Anthon Berg – duński król czekolady pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Utulę Thule

Obraz kobiet-artystek

Nie powinno być odrębnej kategorii “sztuka kobiet”. A jednak kobiety-artystki przez wieki należały do mniejszości, ich twórczości nie zaliczano do kanonu. Dlatego warto mówić o nich oddzielnie, aby je przypomnieć. Marzec był miesiącem sztuki kobiet. Dzięki akcji na Instagramie #30dnisztukikobiet poznałam mnóstwo ciekawych i nieznanych mi artystek, a sama prezentowałam prace wybranych artystek islandzkich. Cała …

Artykuł Obraz kobiet-artystek pochodzi z serwisu .

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe

Na najstarszy ślad obecności pieniądza na farerskim archipelagu natrafiono przez czysty przypadek. Tego ważnego odkrycia dokonali w 1863 roku nie archeolodzy, a grabarze pracujący przy powiększaniu przykościelnego cmentarza w Sandur. Spora liczba zakopanych w ziemi monet wzbudziła ich ciekawość. Ten, póki co jedyny, zbiór bilonu odkryty na Wyspach Owczych liczy 98 srebrnych monet pochodzących z […]

Artykuł Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H

Są takie miejsca w Skåne, o których mało kto w Polsce słyszał. Po tym wpisie przekonacie się, że Skåne to nie tylko Malmö! Na początku tego artykułu-przewodnika zaznaczę, że wymienione tu miejsca w Skåne znajdująContinue reading

Artykuł Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Szwedzkie podcasty #3: czego warto słuchać

Mam wrażenie, że popularność podcastów - liczba słuchaczy i liczba nowych programów - cały czas rośnie. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej możemy brać udział w wykładach i spotkaniach na żywo. Podcasty to świetny materiał do rozwijania sprawności słuchania ze zrozumieniem, otaczania się językiem, którego się uczycie, to nawet lepszy wybór niż włączanie na chybił trafił audycji w szwedzkich stacjach radiowych (czy ktoś to w ogóle jeszcze robi?). Lubię podcasty między innymi za to, że można wybrać materiały dotyczące tematyki, która najbardziej nas interesuje, i że programy prowadzone przez osoby, które są dla nas autorytetami lub które po prostu obserwujemy w sieci. Czasem po podcast sięgam chętniej niż po audiobooka - długość całego odcinka bardziej pasuje mi do czasu, kiedy słucham czegoś w tle, podczas wykonywania domowych obowiązków czy szykowania się do pracy.



Wcześniej przygotowałam już dla Was dwie listy podcastów, których sama chętnie słucham lub które Wy poleciliście (tutaj część PIERWSZA i część DRUGA), dziś przychodzę do Was z kolejną porcją programów, które odkryłam od tamtego czasu. Wybrałam podcasty poświęcone tematom, które sama uważam za interesujące, i takim, o których wiem, że cieszą się sporą popularnością. Ja słucham podcastów przez odpowiednią sekcję w Spotify, wystarczy, że wyszukacie ich nazwę w aplikacji, tytuły programów są linkami do stron, gdzie możecie słuchać ich w przeglądarce.


Förgiftad


Wiem, że wśród podcastów wiele fanów mają programy o prawdziwych zbrodniach. To akurat nie jest mój ulubiony gatunek, ale przyznam, że zaintrygował mnie program Förgiftad poświęcony... słynnym otruciom. Możecie tu posłuchać o truciznach w powieściach Agathy Christie, o śmierci szwedzkiego pisarza Dana Anderssona w pokoju sztokholmskiego Hotelu Hellman, czy o zbiorowym samobójstwie członków Świątyni Ludu (o tym słuchałam też w podcaście Sekter, o którym pisałam w sierpniu).


Borta för alltid

Jeśli interesują Was tematy przyrodnicze - może zainteresuje Was program Borta för alltid poświęcony wymarłym gatunkom zwierząt. Są tu odcinki o gołębiu wędrownym, wilku workowatym, alce olbrzymiej, ale i o nosorożcu krytycznie zagrożonym wyginięciem i o próbach wskrzeszenia mamuta. To masa ciekawostek, moc nowych słówek (nazwy zwierząt, które pewnie nie pojawiają sie na kursach szwedzkiego!), dają też sporo do myślenia o tym, co doprowadziło do tego, że wspomniane gatunki zniknęły.


Räls

Räls to program na dość wąski temat: kolej i pociągi w kulturze i społeczeństwie wczoraj i dziś. Te różne perspektywy wyraźnie widać w tematach poruszanych w odcinkach: od savoir-vivre'u w pociągu (np. czy siedząc w wagonie można malować paznokcie?), przez wpływ kolei na rozprzestrzenianie się grypy hiszpanki oraz wpływ obecnej pandemii na podróżowanie koleją, po steampunk. Jeśli są tu miłośnicy kolei - to będzie podcast dla Was! Ale i dla tych, którzy po prostu lubią ciekawostki z rozmaitych dziedzin.


Meny

To teraz coś dla miłośników gastronomii, jedzenia i po prostu jedzeniowych ciekawostek. Zobaczcie,  o czym możecie tu posłuchać: historia kapusty, historia keczupu, informacje o uwielbianych w Szwecji cynamonie i kardamonie, jak gotować z resztek w lodówce, jak gotować ryż i czy rzeczywiście trzeba uczyć się, jak to robić? Szykujcie się na ciekawych gości w programie, między innymi kucharzy i restauratorów, oraz na mnóstwo nowych słówek związanych z jedzeniem, smakami i gotowaniem.



Odkryłam ten podcast przypadkiem i na jakiś czas kompletnie oderwałam się dla niego od świata. Mia opowiada w nim o swoim życiu z nowotworem i jak to sama nazywa: "życiu z datą ważności". Rozmawia o tym z przyjaciółką i z zaproszonymi gośćmi: np. przedstawicielkami personelu medycznego czy pastorką, w kolejnych odcinkach ma pojawić się też psycholog i przedstawiciel zakładu pogrzebowego. Poruszają tematy bardzo trudne, ale ważne, warto posłuchać, jak o nich rozmawiać, także po szwedzku. 


Traditionspodden


O Traditionspodden dowiedziałam się dzięki temu, że wzięłam udział w webinarium Leny Kättström Höök - etnolożki i ekspertki od szwedzkich tradycji. I to właśnie o tradycjach w pogłębiony sposób opowiada w tym podcaście. Chcecie dowiedzieć się, skąd wzięły się uczty rakowe czy obchody Dnia Świętej Łucji? To program dla Was! W związku ze zbliżającymi się świętami polecam zacząć od pierwszego odcinka - o Wielkanocy.

Snacka snyggt


Elaine Eksvärd, prowadzącą podcast i ekspertkę od retoryki, kojarzyłam wcześniej z wystąpień w programie śniadaniowym Nyhetsmorgon. Snacka snyggt to odcinki dotyczące retoryki w naszym życiu codziennym - jak mówić komplementy, jak odmawiać, jak ćwiczyć mówienie przed publicznością, jak dobrze prezentować się na zdalnych spotkaniach na Zoomie czy innym Teamsie, jak w czasie pandemii grzecznie przypomnieć komuś o zachowywanie odstępu czy jak negocjować podwyżkę. Na moje ucho - usłyszycie tu względnie wolną wymowę.


Snacka om ljudböcker

W ostatnim wpisie o podcastach polecałam Wam Pocketpodden skierowany do tych, którzy kochają książki w kieszonkowych wydaniach, tym razem polecam program dla fanów audiobooków. W Szwecji książki do słuchania to naprawdę spora część czytelniczego rynku, przede wszystkim za sprawą usług abonamentowych. W programie posłuchacie nie tylko dyskusji o książkach, ale i rozmów z autorami i lektorami. Uwaga: bardzo długie odcinki!


Poesi för alla


Poesi för alla to porcja poezji w podcastowym świecie. W kolejnych odcinkach gośćmi są poeci i poetki, którzy czytają wiersze innych poetów i poetek i rozmawiają o ich twórczości.




Czy w tym zestawie znaleźliście coś dla siebie? 🎧
A może dorzucicie od siebie coś, czemu mogłabym się przysłuchać?

Utulę Thule

Pierwsza islandzka malarka?

Przez islandzką historię sztuki zapamiętana przede wszystkim jako nauczycielka Þórarinna Benedikta Þorlákssona. Co więcej wiemy jednak o Þórze Pétursdóttir? W najnowszym cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri myndlist (Kobiety w malarstwie islandzkim) autorstwa Hrafnhildur Schram, poznajemy życie i twórczość “ukrytych” kobiet …

Artykuł Pierwsza islandzka malarka? pochodzi z serwisu .

Utulę Thule

NIESAMOWITY komiks o mitologii nordyckiej

Jesteś fanem komiksów albo mitologii nordyckiej? A może uwielbiasz jedno i drugie? W takim razie wydawnictwo Niesamowite mity i legendy nordyckie jest właśnie dla Ciebie! Seria komiksów NIESAMOWITE MITY I LEGENDY NORDYCKIE to zbór ułożonych w chronologicznej kolejności mitów pełnych magii, radości, ekscytujących przygód, ale również okrucieństwa i przemocy. Pierwsza część komiksu – Narodziny trzech …

Artykuł NIESAMOWITY komiks o mitologii nordyckiej pochodzi z serwisu .

Finolubna

Reczy, które spadają z nieba

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.


To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Samotny jak Szwed?

Ensam är stark. Samotność to siła, jak mawia się w Szwecji. Wierzę w nieuleczalną samotność duszy, jak napisał Hjalmar Söderberg. Czyżby w rozważaniach o samotności rzeczywiście trafne było tytułowe porównanie "samotny jak Szwed"? Czy ludzie Północy rzeczywiście lubią bywać sami?



Od razu spodobał mi się znak zapytania, który zobaczyłam na okładce książki Katarzyny Tubylewicz. Znaki zapytania mnożą się później jeszcze w książce. I to nie tylko dlatego, że na Samotnego jak Szwed? składają się wywiady. Autorka kieruje nie tylko pytania do rozmówców, ale i do czytelników. A może do samej siebie?

Może jest tak, że szwedzka samotność to po prostu marzenie o wolności? Pragnienie wyzwolenia od zobowiązań? Tęsknota za wyrwaniem się z kołowrotka zdarzeń i społecznych oczekiwań? Za oddychaniem pełną piersią? Za czuciem każdą komórką ciała?

Podoba mi się to, że Samotny jak Szwed? to nie tyle zbieranie głosów, które mają przynieść odpowiedź na zadawane pytania czy udowodnić jakąś tezę, ale że to słuchanie i budowanie opowieści o różnych aspektach samotności, przyglądanie się jej różnym obliczom z różnych perspektyw, zastanawianie się nad jej ambiwalentnym charakterem i znaczeniem - także tym, które można uchwycić w języku: Tubylewicz pisze na przykład o różnym ładunku emocjonalnym angielskich słów solitude i loneliness. Po szwedzku też jest różnica między att vara själv i att vara ensam, spędzaniem czasu w samotności a byciu samotnym (tu można zadać sobie pytanie, którego znaczenia dotyczy podtytuł książki O ludziach Północy, którzy lubią bywać sami).

Katarzyna Tubylewicz doskonale dobrała w tym celu swoich rozmówców. Spotkamy tu między innymi profesora religioznawstwa Davida Thurfjella,  autora niewydanej jeszcze w Polsce książki Leśni ludzie: jak natura stała się religią Szwedów (Granskogsfolk: hur naturen blev svenskarnas religion, moim zdaniem jeden z ubiegłorocznych hitów literatury faktu, o którym chętnie Wam jeszcze opowiem), reżysera Erika Gandiniego, którego kojarzycie pewnie z budzącej wiele emocji Szwedzkiej teorii miłości (moje wrażenia po obejrzeniu filmu opisałam TUTAJ), Vincenta V. Severskiego, pisarza i byłego oficera wywiadu, profesora medycyny paliatywnej Petera Stranga, Linusa Jonkmana - autora książki Osobność. Potęga czasu dla siebie, poetę noblistę Tomasa Tranströmera i jego żonę Monikę czy pisarkę Therese Bohman, autorkę powieści O zmierzchu, Tej drugiej i wydanej niedawno Utonęła.

Są więc tu rozmowy o związku samotności z religijnością i o samotności na łonie natury, jest rozwinięcie szwedzkiej teorii miłości i pytanie o to, czy jest też teorią samotności. Jest o samotności w chorowaniu i umieraniu oraz samotności w pandemicznej izolacji. Jest mowa o twórczej samotności pisarzy i artystów, padają pytania o specyficzną samotność w zawodzie szpiega. Pojawiają się rozważana o relacji między samotnością, tą chęcią osobności, a introwertyzmem, o samotności w medytacji, o samotności w związkach, a także o samotności wynikającej z niemożności wyrażania swoich myśli i tej wynikającej z tożsamości związanej z kilkoma kulturami, poczucia bycia pomiędzy, które Szwedzi nazywają mellanförskap. Co jakiś czas wypływa kwestia samotności jako tabu.

To więc książka bardzo uniwersalna. Wywiady w Samotnym jak Szwed? nie służą poznaniu miejsc na Północy, w których dobrze i pięknie jest napawać się byciem samemu, nawet jeśli pokazuje się tu Olandię, Gotlandię, Österlen czy Bohuslän. Nie mają być opowieścią o szwedzkiej mentalności i ideałach. Odbieram ją bardziej jak książkę, dzięki której autorka przyglądała się swojemu otoczeniu i sobie, i dzięki której to samo może zrobić czytelnik.

A Szwecja jako wspólny mianownik i punkt wyjścia po prostu bardzo dobrze się do tego nadaje, bo jak odpowiada Vincent V. Severski:

Szwecja ma predyspozycje do tego, by samotność w tym kraju dobrze funkcjonowała. Pomijając względy historyczne, demograficzne i mentalnościowe, to samotność jest też efektem dobrobytu. Tego, że w Szwecji po prostu można być samotnym. Bardzo często jest tak, że ludzie w innych krajach chcieliby móc być sami, ale nie mogą się na to zdecydować ze względów ekonomicznych czy społecznych. W Szwecji możesz wybrać samotność, jeśli chcesz, masz mieszkanie, pensję. Wielu ludzi tak wybiera i czasem w tym potem toną, ale samotność w Szwecji nie jest stanem patologii.
A do tego, co często wynika z kolejnych wywiadów, szwedzki kult samotności i indywidualizmu paradoksalnie mocno związany jest z mentalnością kolektywną. Jak mówi David Thurfjell:

Myślę, że istnieje ogromna różnica pomiędzy samotnością niechcianą a wybraną. Szwedów na pewno charakteryzuje duża doza autonomii indywidualnej. Nie lubimy wzajemnych zobowiązań, długu wynikającego z tego, że ktoś nam w czymś dopomógł. [...] Chcemy być indywidualistami, ale czujemy silną lojalność względem stada. [...] W Szwecji sposobem na bycie blisko jest zachowywanie odległości. To nasza metoda na budowanie międzyludzkich więzi. Dystans.

Książka zaskoczyła mnie tym, ile jest w niej samej autorki. Katarzyna Tubylewicz jest w niej nie tylko dziennikarką, ton jest dużo bardziej prywatny, pisze tu sporo o samej sobie, o praktyce jogi, o wspomnieniach z dzieciństwa, o swoich lekturach - nie tylko tych związanych ze Szwecją, o podróżowaniu podczas pracy nad książką i wreszcie o swojej relacji z synem, Danielem, autorem klimatycznych zdjęć do książki. Ten w pewnym sensie bardziej intymny charakter utwierdza mnie w przekonaniu o tym, że Samotny jak Szwed? ma nie tyle przekazywać myśli, co skłaniać do własnych refleksji.

I jeszcze coś - zdarzało mi się nieraz słyszeć o moich zdjęciach z podróży po Szwecji, że rzadko widać na nich ludzi 😊 Dziś już wiem, że na kolejny taki komentarz mogę po prostu podsunąć książkę Samotny jak Szwed?


Katarzyna Tubylewicz Samotny jak Szwed? O ludziach Północy, którzy lubią bywać sami
Wielka Litera
2021

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Zazdrość, albo płoń, Oslo, płoń

Powieść Johanny Frid czytałam w oryginale w 2018 roku i długo nie mogłam przestać o niej myśleć. Kilka lat później dalej jestem zdania, że to jedna z ciekawszych i najbardziej zaskakujących książek, jakie w ogóle czytałam w ostatnim czasie. To opowieść o bólu duszy i ciała, o miłości i zazdrości, o endometriozie i radzeniu sobie z emocjami w dobie Instagrama. Czyta się ją trochę jak dziennik o (nieszczęśliwej) miłości, trochę jak dziennik choroby i obsesji, trochę jak zbiór notatek z lektur bohaterki/autorki.


Książka opowiada o dwudziestokilkulatkach, Johannie i Emilu. Obydwoje zajmują się poezją, poznają się na studiach. Johanna jest Szwedką, Emil Duńczykiem. Zostają parą, Emil postanawia dla Johanny przeprowadzić się do Sztokholmu. Pewnego dnia Johanna przypadkiem odkrywa, że Emil w dalszym ciągu utrzymuje kontakt ze swoją byłą, Norweżką Norą. Ogarnia ją potworna, obsesyjna wręcz zazdrość, myśli o Norze nieustannie jej towarzyszą. Znajduje Norę w mediach społecznościowych, zaczyna śledzić jej profil na Instagramie, nieustannie się z nią porównuje, przy czym w porównaniach sama zawsze wypada na niekorzyść. Nora jest śliczna, seksowna, ma piękne ciało, wspaniałe włosy, jest kochana przez wszystkich dookoła, świetnie układają się jej relacje z matką, znaną dziennikarką radiową (ją też Johanna śledzi w Internecie). Jej obsesja i nienawiść do Nory zamieniają się wkrótce w nienawiść do samego Oslo i całej Norwegii. Oprócz problemu z emocjonalnym bólem Johanna doświadcza też bólu fizycznego - po dłuższych medycznych perturbacjach zdiagnozowano u niej endometriozę.

Ból permanentnie uszkadzał moje ciało. I za każdym razem, gdy szłam do lekarza, musiałam to udowadniać i podkreślać, że jest rzeczywisty. Jednocześnie nie dało się go udowodnić. Na przekór mojej dokumentacji medycznej, opisom operacji. [...] Nie sądziłam, że ból wywołany przez Norę był jakiś wyjątkowy czy unikalny. Albo raczej wiedziałam, że tak nie jest. Przybierał różną postać i miał różne natężenie, lecz inni też go odczuwali. [...] Nie wiedziałam, jak go uśmierzyć, ale wiedziałam, że jest prawdziwy. Próbowałam się nim zaopiekować, założyć mu opatrunek, powstrzymać go i kontrolować. 

Autofikcyjna powieść Frid zaintrygowała mnie ze względu na to, że dotyczy uczuć i zjawisk bardzo bliskich, codziennych, a jednocześnie objętych tabu. Nie spotkałam się jeszcze z tak autentycznym, jednocześnie niepokojącym i poruszającym opisem zazdrości. Bohaterka ma świadomość, że to uczucie „brzydkie”, wstydliwe, czasem wręcz dziecinne i trudno jej oczekiwać, że ktoś z jej znajomych ją zrozumie. Śledzenie i „podglądanie” ludzi w Internecie to temat równie wstydliwy, choć tak naprawdę wielu z nas (czy może nawet wszyscy?) to robi. Czy problem rzeczywiście polega na podglądaczach czy jednak na tym, ile treści udostępniamy na własne życzenie do publicznego podglądania? I ile z tego wizerunku jest prawdą? Co ciekawe, media społecznościowe dla bohaterki ostatecznie stają się też źródłem informacji o chorobie. Bo właśnie, powieść Frid dotyczy też "kobiecych problemów", kwestii kobiecej cielesności, o których na co dzień się nie rozmawia – dobrze więc, że można o nich czytać.

Wystarczyło coś ochrzcić mianem "kobiece" albo "dla kobiet" i już robił się problem. Kobiecy problem. Odczuwałam z tego powodu wstyd. Jak miałam wyjaśnić mężczyznom (chłopakom, kumplom, kuzynom, komukolwiek), że choruję na endometriozę? 

Bohaterowie w książce "mówią swoimi językami", tzn. w oryginale w dialogach kwestie wypowiadane przez rodziców Emila i samego Emila napisane są po duńsku (czasem w emocjach przekręca imię Johanna na duńskie Johanne), Nora wysyła Johannie wiadomości po norwesku, w języku norweskim napisane są też podpisy zdjęć na Instagramie – to również wpływało na odbiór powieści, na poczucie autentyczności bohaterów i tworzenie sobie wyobrażenia o nich, nie tylko przez to, CO mówią, ale i JAK mówią, wzmacniało poczucie ich osobności. Ta warstwa wydawała mi się bardzo trudna do oddania w polskim przekładzie, ale choć wypowiedzi bohaterów czytamy tu po polsku, dowiadujemy się też, kto i kiedy posługuje się jakim językiem, Johanna nie traci na przykład swojego "i" z Lidingö, a Emil nazywa ją swoją kæreste.

Kiedy na zajęciach pierwszego dnia Emil i ten drugi Duńczyk zabierali głos, po prostu się wyłączałam. To było gorsze niż radio ustawione między dwiema częstotliwościami, bardziej jakby ktoś próbował wypłukać ryż w durszlaku o zbyt dużych dziurkach albo wróżyć z fusów.

Uśmiechałam się podczas lektury do stereotypów na temat sąsiednich krajów, jakie mają Skandynawowie. Norwegia to ropa, lasy, jazda na nartach i spędzanie czasu na wolnym powietrzu. Dania to piwo i designerskie meble. Szwecja jest w tym wszystkim gdzieś pomiędzy. Johanna traktuje te klisze pół żartem, pół serio, ale różnice wpływają trochę na to, jak postrzega siebie, Emila i Norę.

Johanna Frid za tę powieść otrzymała nagrodę kulturową dziennika „Dagens Nyhter” (Dagens Nyheters Kulturpris). W uzasadnieniu podkreślono „stylistyczną finezję i prosty humor”, z którymi zanurza się w najmroczniejsze uczucia i fizyczność: „Johanna Frid robi dokładnie to, czego szukają wszyscy pisarze: swoim tekstom nadaje swój własny głos, jej powieść jest niezłomna, inteligentna i humorystyczna”.

Przeczytajcie tę książkę - myślę, że może zmienić myślenie i świadomość.


PS Tęsknię tylko za oryginalną okładką i oryginalnym, pobrzmiewającym ibsenowsko, tytułem.


Johanna Frid Zazdrość albo płoń, Oslo, płoń (Nora eller Brinn Oslo brinn)
przeł. Patrycja Włóczyk
Wydawnictwo Stara Szkoła
2020

Farerskie kadry

Topograficzna podróż w przeszłość

Wędrując palcem po mapach w atlasach topograficznych możemy przenieść się w przeszłość danego miejsca. Odkryć zmieniający się krajobraz. Poznać historię, ludzi, kulturę czy zwyczaje. Niech wirtualny spacer, wsparty dawnymi farerskimi mapami, będzie przyczynkiem do bliższego niż z lotu ptaka poznania archipelagu. Najstarsza znana nam publikacja, na której znalazły się Wyspy Owcze pochodzi z przełomu XIII […]

Artykuł Topograficzna podróż w przeszłość pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Kierunek Dania

Rita

W 2020 roku na Netflixie pojawił się piąty (i najpewniej ostatni) sezon serialu “Rita” o niesfornej nauczycielce. Chociaż najnowsza odsłona […]

Artykuł Rita pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Gazela w Laponii

Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy

LAPONIA- co oznacza, do kogo należy, kto ją zamieszkuje? Co w ogóle wiesz na temat Laponii i jej mieszkańców? Zapraszam na pierwszy wpis poświęcony Laponii i jej mieszkańcom. LAPONIA Na samym początku wyjaśnię trzy różne aspekty związane z LAPONIĄ: LAPONIA w Finlandii ze [...]

Artykuł Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Farerskie kadry

Irlandczyk znaczy łotr

Mimo dzielących Irlandię i Wyspy Owcze kilometrów Atlantyku, w farerskiej historii znaleźć można dość liczne, a niekiedy i zaskakujące, irlandzkie wątki. Jednym z nich jest, a właściwie są zatoki Brendana, które odwiedziliśmy w jednym z wcześniejszych wpisów. Wprawne oko wypatrzy też na farerskiej mapie toponimy, których genezy szukać należy poza szeroko rozumianą Skandynawią. XVI i […]

Artykuł Irlandczyk znaczy łotr pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

NordSide.blog

Łoś, Król Lasu w kalesonach

Łoś (Alces Alces łac.) to symbol Skandynawii. Jeden z najsłynniejszych stworzeń w Norwegii, ustępuje popularnością tylko Trollowi, to niekwestionowany Król Kaleson, Szos…

Artykuł Łoś, Król Lasu w kalesonach pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Q & A

SKANDIS

Ukryte runy – zagadka z inskrypcji runicznej starego kościoła w Bø (A104)

Bohaterką dzisiejszego wpisu z cyklu ciekawostek runicznych jest jedna z kilku inskrypcji starego kościoła w Bø w norweskim Telemarku. Niestety, nie mam dla Was zdjęcia pokazującego runy – jedyne, jakie udało mi się znaleźć mają tak małą rozdzielczość, że nie widać ani jednego znaku, musicie się zadowolić samym opisem i zdjęciem kościoła, w którym wyryto... Czytaj dalej →

Szwedzka półka

TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku

Podobno w czasie pandemii ludzie zaczęli więcej czytać. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale w moim przypadku – ani ziarnka. Rozrywki spod znaku #zostańwdomu, w tym czytanie książek, odkryłam już dawno temu i przymusowe zamknięcie wcale ich nie nasiliło. Wręcz przeciwnie – wolny czas […]

Artykuł TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Gazela w Laponii

ROK 2020 w Norwegii

Przedstawiam Wam mój 2020 rok w zdjęciach! STYCZEŃ LUTY MARZEC KWIECIEŃ MAJ [...]

Artykuł ROK 2020 w Norwegii pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Nowe szwedzkie słowa 2020 - nyord

Pora przekonać się, czym w tym roku żyli Szwedzi i szwedzkie media. Dziś opublikowana została "lista nowych słów" (nyordslistan) przygotowywana przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen"!  To zestawienie ciekawe nie tylko z językowego punktu widzenia, ale i doskonałe podsumowanie wydarzeń mijającego roku: odzwierciedlają to, co działo się na świecie w tym czasie, bo ukazują słowa, które były wtedy istotne i zrobiły "karierę". Warto tu przypomnieć, że to nie Rada ustala odgórnie, jakie słowa znajdą się na liście - trafiają na nią słowa, które wyłapano właśnie dzięki śledzeniu tego, co w języku się dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu: 

2019 * 2018 * 2017 * 2016 * 2015 * 2014 * 2013

Pełną bieżącą listę znajdziecie na stronie "Språktidningen" i Rady Języka Szwedzkiego. Ja natomiast jak co roku przedstawiam moim zdaniem najciekawsze przykłady.


Jak się pewnie domyślacie, tegoroczną listę zdominowały słowa związane z pandemią - to nie tylko wydarzenie, które mocno wpłynęło na naszą rzeczywistość, ale naturalnie wymagało stworzenia szeregu pojęć czy haseł, by tę nową rzeczywistość opisać albo po prostu oswoić.


2020 to rok, kiedy w wielu językach pojawiły się podobne czy czasem wręcz identyczne, zapożyczone pojęcia i wyrażenia, jak sam covid-19, lockdown, platta till kurvan (wypłaszczać krzywą), R-tal (wskaźnik R), självkarantän (autokwarantanna, dobrowolna izolacja), socialdistansering (dystans społeczny - o którym sporo dyskutowano, bo chodzi jednak o zachowanie dystansu fizycznego w społeczeństwie), tvåmetersregel (reguła dwóch metrów) czy superspridare - supernosiciel, osoba która zaraża dużą liczbę ludzi (jednocześnie sugeruje się mówienie po prostu o superspridning, "supernosicielstwie", by nie piętnować pojedynczych osób). To rok, kiedy wszystko trzeba było coronanpassa czyli dopasować ze względu na koronawirusa - przy zachowaniu reżimu sanitarnego. Uścisk dłoni zastąpiło "koronapowitanie", coronahälsning, na przykład poprzez stuknięcie się łokciami czy stopami. Nagle z wielu osób robił się hobbyepidemiolog, epidemiolog hobbysta, a właściwie pseudoepidemiolog, który na wirusach się nie zna, ale ma najwięcej do powiedzenia. Dlatego tak ważny stał się "alfabetyzm zdrowotny" hälsoliteracitet, a więc umiejętność czytania i rozumienia, a także wyszukiwania i krytyki informacji dotyczących zdrowia. Może pomóc w zwalczeniu "infodemii" (infodemi), globalnej pandemii rozprzestrzeniania się fałszywych informacji. Pandemia koronawirusa wpływa niestety na zaostrzenie się głodu na świecie, tzw. epidemii głodu (hungerpandemi) Często mówiło się też o tym, jak zmieniło się podróżowanie - z perspektywy jednostek, ale i z punktu widzenia gospodarczego. Niekiedy potrzebny jest immunitetspass, dosłownie "paszport odporności", zaświadczenie o odporności, które pozwala m.in. na podróżowanie czy odwiedzanie muzeów albo siłowni. Niektóre kraje, gdzie turystyka gra ogromną rolę, decydowały się na stworzenie "urlopowego korytarza",  semesterkorridor, umożliwienie przyjazdu na urlop mieszkańcom krajów, gdzie względnie udało się opanować rozprzestrzenianie się wirusa. Wiele miejsc dotknęło jednak pewnego rodzaju "niedoturystycznienie", underturism - odwiedziło je zbyt mało turystów, by poradziły sobie pod względem finansowym.


O nowych "koronasłowach" (niektóre znalazły się na tegorocznej liście) i "listach nowych słów" w ogóle opowiadałam już wiosną w ramach cyklu wykładów otwartych UAMówi:



Z nową rzeczywistością pośrednio związane są też takie słowa jak mjuta od angielskiego mute czyli wyciszać - odzwierciedla powszechną pracę zdalną w wielu dziedzinach, czy novent - organizowanie przedbożonarodzeniowych  przygotowań już w listopadzie (november + advent, listopadwent?). W tym dziwnym roku zdecydowanie więcej osób miało ochotę jak najwcześniej poczuć świąteczną atmosferę.

Jak co roku nie zabrakło też słów związanych z klimatem. Mamy nowy gatunek literacki cli-fi (fantastyka klimatyczna), mamy växtblindhet, "ślepotę na rośliny", niemożność dostrzeżenia i zrozumienia roli roślin we własnym środowisku, mamy też zombiebrand, pożar zombie, który pali się pod ziemią, ale po pewnym czasie, przy zaistnieniu konkretnych warunków, zapala się na powierzchni.

Ciekawią mnie też słowa odnoszące się do spraw najbardziej codziennych. Takich też nie brakuje. Na przykład becknarväska jako określenie na torbę nerkę. Słowo becknare oznacza handlarza (często w odniesieniu do handlarza narkotykami), a nerki, szczególnie noszone przez ramię, kojarzą się z kulturą macho i przestępczością (jak nasze "kołczany prawilności"?). 

Na tegoroczną listę trafiło też sporo określeń ludzi. Jest tu boomer, ironiczne określenie osoby starszej, jest kanskeman - facet "być może" - mężczyzna, który nie angażuje się w związek w pełni, jest simp (od angielskiego simpleton - prostak) w znaczeniu osoby, która przez pochlebstwa próbuje wzbudzić w kimś romantyczne lub seksualne zainteresowanie (np. w wiadomościach w mediach społecznościowych). Jest też jeden z moich faworytów - lesserwisser człowiek, który wie mniej, ale tłumaczy rzeczywistość temu, kto wie więcej (taki w stylu "nie znam się, to się wypowiem", takimi są pewnie też epidemiolodzy hobbyści). Mamy też na liście określenie zawodu: intimitetskoordinator, dosłownie "koordynator do spraw intymności" - to osoba związana z branżą filmową, telewizyjną lub teatralną, która dba o to, by aktorzy uczestniczący w scenach erotycznych czuli się komfortowo (np. by nie zostały przekroczone granice, by sceny odbywały się zgodnie z ustaloną choreografią itd.). A jak już o intymności i erotyce mowa - na listę trafiło też słowo kemsex, czyli seks na narkotykach (chemseks).

Na koniec dorzucam jeszcze dwa ciekawe słowa, które są ze sobą związane. Pierwsze to statyprotest, protest pomnikowy. Różnego rodzaju protesty co jakiś czas goszczą na "listach nowych słów", tym razem chodzi o zrzucanie z piedestału pomników kontrowersyjnych postaci. Drugie to cancelkultur, kultura unieważniania - tu chodzi o unieważnianie dorobku sławnej osoby jako reakcję na kontrowersyjne poglądy, wypowiedzi lub działania.


Jakie słowo zwróciło Waszą uwagę? Jakie chętnie zabralibyście ze szwedzkiego do polszczyzny? Przy okazji zajrzyjcie na stronę polskiego plebiscytu na Słowo Roku - głosowanie trwa jeszcze kilka dni!

Farerskie kadry

Sands kirkja, wersja 6.0

Historia wielu farerskich kościołów pełna jest intrygujących faktów – kilka z nich zmieniało swoje miejsce, inny stanowił zarzewie rebelii. Chrzcielnica w Christianskirkjan w czasach prehistorycznych służyła jako pogański stół ofiarny. Nie mniej ciekawe rzeczy kryją się pod świątyniami na Wyspach Owczych. Znajdująca się na wyspie Sandoy osada Sandur jest od kilku dekad miejscem intensywnych prac […]

Artykuł Sands kirkja, wersja 6.0 pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat

Czy jest ktoś, kto nie lubi tematu typiskt svenskt, czyli typowo szwedzkich cech, przywar, zwyczajów i smaków? Dziś ruszymy w podróż do dalekich krain dziwactw. Co robią Szwecji, a zadziwia to resztę świata? Nad tekstemContinue reading

Artykuł Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Apetyt na Świat

7 gier planszowych idealnych dla podróżnika

Nie jest tajemnicą, że uwielbiamy gry planszowe. Już nie możemy się doczekać, gdy reaktywujemy planszówkowe środy w naszym biurze. Gier mamy w swojej kolekcji sporo i nieustannie pojawiają się kolejne. Poniżej przedstawiamy zestawienie 7 gier idealnych dla podróżnika – wybór […]

Artykuł 7 gier planszowych idealnych dla podróżnika pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Finolubna

5 najlepszych prezentów dla Finoluba

W tym roku święta będą inne niż zwykle. Epidemia pokrzyżowała też plany Joulupukkiego, który choć pracuje zdalnie, to prezenty obiecał dostarczyć. Jeśli na ostatnią chwilę szukacie inspiracji o co poprosić Mikołaja, albo chcecie go wyręczyć i poszukujecie podarunku w sam raz dla Finoluba, spójrzcie na poniższą listę. Post nie jest w żaden sposób sponsorowany i zawiera moje subiektywne sugestie :) 


Kubki z Muminkami



ARABIA Snow Blizzard 2020 (142 zł)
MUURLA Day on Ice (44 zł), MUURLA Winter Time (44 zł)

Klasyka, ale zawsze się sprawdza! Na święta polecam zwłaszcza klimatyczne serie zimowe. Ceny kubków Arabii oscylują w okolicach 100-120 zł, te z najnowszych serii są nieco droższe. Bardziej korzystną opcją mogą okazać się kubki drugiego fińskiego producenta, Muurli, które są emaliowane i kosztują poniżej 50 zł.


Na ścianę (plakaty i kalendarze)




Wiele merchu z Muminkami ma charakter infantylny. Są jednak wyjątki, tak, jak ten plakat w formie szkicu. Dostępny w różnych formatach, z różnymi wzorami (np. z każdym bohaterem z osobna). Producentem jest szwedzka firma, która wspiera zrównoważony rozwój, a plakaty drukuje na papierze z certyfikatem ekologicznym. Pozostając przy ozdobach ściennych, również taką funkcje może pełnić kalendarz. Wybrałam ten z czarno-białymi ilustracjami Tove. Kalendarz zawiera napisy w j. fińskim, szwedzkim oraz angielskim. Po zakończeniu roku można każdą planszę oprawić w ramkę i w ten sposób zyskać 12 cudnych obrazów!

Lektury

 

WYD. POZNAŃSKIE, "Finlandia Sisu, sauna i salmiakki" Aleksandra Michta-Juntunen
PASCAL, "Codziennie jest piątek. Szczęście po nordycku", praca zbiorowa. 
KSIĄŻKOWE KLIMATY, "Rok zająca" Aarto Paasilinna, tłum. Sebastian Musielak

Jeśli Finolub lubi się zaczytać, książek do polecenia jest wiele. Na przykład, świeżynka "Codziennie jest piątek". Zebrane przez członkinie kolektywu Nordic Talking, recepty na szczęście po nordycku. O hygge, lagom i sisu w jednym miejscu. Do tego o esencji Finlandii, czyli o sisu, saunie i salmiakach (ale nie tylko!), w kompendium wiedzy o krainie Tysiąca Jezior, do poczytania w książce Oli Michty-Juntunen z bloga Fińskie smaki. W bonusie także przepisy na fińskie potrawy i smakołyki. No i długo wyczekiwane tłumaczenie jednej z najbardziej znanych książek Aarto Paasilinny, fińskiego pisarza ze specyficznym poczuciem humoru. Po więcej inspiracji książkowych odsyłam Was do Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.


Świeczki z drewnianym knotem



Najlepiej naturalne, ekologiczne, byle z drewnianym knotem. Nie wiem, jak Wam, ale mi zapach palonego drewna kojarzy się z zapachem nagrzanej sauny. Świeczki z drewnianym knotem odkryłam zupełnie niedawno, ale jedną wypaliłam już w połowie, bo lubię w te zimne i ponure wieczory przywoływać wspomnienia z gorącej fińskiej sauny. Aromat wybierzcie wedle uznania, ale pamiętajcie o drewnianym knocie!


Kalevala

photo from: facebook.com/kalevalapl

O zagranicznych podróżach w najbliższym czasie możemy raczej zapomnieć. Dla spragnionych fińskich wrażeń jest na całe szczęście Kalevala, fińska wioska w polskich Karkonoszach. Wyjazd tam to super prezent dla Finolubów-Podróżników, którzy choć w minimalnym stopniu chcą wypełnić pustkę podróżniczą. Znajdziecie tam opcje noclegu w lapońskich namiotach, domek Muminka, saunę, a nawet fińską szkołę :) Do tego towarzystwo dwóch sympatycznych huskich oraz pary reniferów. 

NordSide.blog

Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie

Geiranger to najbardziej malowniczy obszar na planecie. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO fiord jest zarazem najbardziej idyllicznym krajobrazem, jak…

Artykuł Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Staronordycka wersja Kopciuszka – Áslaug kráka

Dziś mam dla Was historię znaną przede wszystkim z Ragnars saga loðbrókar ok sona hans – pochodzącej z połowy XIII wieku Sagi o Ragnarze Lodbroku i jego synach. Tekst zachował się tylko w jednym manuskrypcie, przechowywanym w kopenhaskiej bibliotece królewskiej NKS 1824 b 4° (1824b), datowanym na rok około 1400. Opowieść o życiu i śmierci... Czytaj dalej →

Kierunek Dania

Szczęście po nordycku

Witajcie! Hejsa! Dzisiaj porozmawiamy o szczęściu w wydaniu zarówno nordyckim jak i polskim. Temat szczęśliwości jest ostatnimi laty mocno eksploatowany, […]

Artykuł Szczęście po nordycku pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Kierunek Dania

Christiansø – wschodnie rubieże królestwa

Zapewne większość Polaków bez problemu wskaże na mapie Bornholm. Ta duńska wyspa na Bałtyku jest w naszym bezpośrednim sąsiedztwie, a […]

Artykuł Christiansø – wschodnie rubieże królestwa pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Farerskie kadry

Grindadráp – farerska perspektywa

Wody w pobliżu farerskiego fiordu przecina kilkadziesiąt pędzących kutrów. Może kwadrans temu ktoś z pokładu promu zauważył stado grindwali i zawiadomił przez komórkę znajomego szypra. Albo wypatrzono je z któregoś z kutrów…. Po zakończonym kolejnym grindadrápie światowe media obiegną lakoniczne artykuły okraszone krwawymi zdjęciami z sensacyjnymi tytułami. Próżno w nich będzie szukać kilku nawet słów […]

Artykuł Grindadráp – farerska perspektywa pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Nowa w Szwecji

Przedszkole w Szwecji v.2 - Adaptacja i Funkcjonowanie

Jak radzą sobie w szwedzkim przedszkolu dzieci imigrantów? Czy to prawda, że dzieci w Szwecji bawią się na dworze nawet podczas deszczu?

Kierunek Dania

Støvring, czyli w kręgu kurzu – PODCAST

Moin! Startujemy z nowym autorskim cyklem o nazwie Danmark: ude på landet, gdzie bliżej przyjrzymy się duńskiej prowincji. Cykl będzie miał charakter […]

Artykuł Støvring, czyli w kręgu kurzu – PODCAST pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

NordSide.blog

Sauhau czyli Smalahove

Danie smakuje zachwytem powiązanym z grozą. To pomieszanie makabry i wyśmienitego smaku. Większość ludzi uważa je za odrażające i obrzydliwe.…

Artykuł Sauhau czyli Smalahove pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Wioska duchów

Bezdrożna wioska w zachodniej Norwegii jest jak wehikuł czasu. Domy wydają się opuszczone w pośpiechu. To co pozostawili mieszkańcy wiele…

Artykuł Wioska duchów pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Rok z życia owcy

Uparty jak baranek, głupia jak owca. Wyobraźcie sobie rolnika, który w owczarni ma 100 owiec. W jednym stadzie jest 23…

Artykuł Rok z życia owcy pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Finolubna

Ciekawostki z Fejsa #1

Przeglądając Fejsa mam taki zwyczaj, że zapisuję sobie memy, ciekawe posty, artykuły, linki. A ponieważ obserwuję całkiem sporo profili fińskich i około-fińskich, w mojej kolekcji mam też materiały po fińsku lub te jakkolwiek związane z fińskim i Finlandią w ogóle. Niektóre z nich, w ramach językowych ciekawostek, udostępniam na grupie Nauka Fińskiego albo fanpage'u. Niektóre dłuższe artykuły cierpliwie czekają na swoją kolej, aż przyjdzie czas na ich lekturę. Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie także zbieranie ich tutaj na blogu, w ramach archiwum dla samej siebie oraz propozycji dla Was :) Dziś ich pierwsza porcja. 

1. Kuinka flirttailla?

via Halloota

Czyli jak flirtować? Tłumaczenie na polski niestety zupełnie psuje żart, więc trochę kombinowałam, żeby oddać sens ;) :

Jak flirtować? 
- Powiedz jej, jesteś kaunis.
- Dobry pomysł.
- Jestem kaunis.

kaunis
- znaczy zarówno piękny, piękna, piękne (nie ma rozróżnienia).


2. Projekt Guenberga
W ramach projektu Gutenberga, będącym w zasadzie biblioteką online, mamy dostęp do całkiem sporej ilości książek po fińsku, w tym autorów takich jak Runeberg czy Sillanpää. Jest z czego wybierać. Link tutaj.


3. Lyijytäytekynä
FinnishPod101 wskazuje, że lyijytäytekynä czyli ołówek automatyczny, jest jednym z 10 najtrudniejszych słów do wymówienia. O ile zgodzę się, że faktycznie lyijytäytekynä sprawia trudności, to już uwzględniona w zestawieniu Estonia - Viro, jak dla mnie, niekoniecznie. Zatem nie do końca rozumiem reguły tego zestawienia, ale jeśli kogoś ono interesuje, znajdzie je na tej stronie: Top 10 Hardest Finnish Words to Pronounce. Znajdują się tam nagrania wymowy, co akurat uważam za bardzo duży plus.

4. Irti tupakasta? – Jätä toinen kahvikuppi pois.
Choć nie palę, w jakiś sposób trafiłam na taki artykuł firmy produkującej środki ułatwiające rzucenie palenia. Wg niego ten, kto rzucił palenie, powinien też odstawić kawę, ponieważ nikotyna w parze z kofeiną to "sojusznicy" przeciwko naszemu zdrowiu, więc najlepiej zrezygnować z obu na raz. Ponoć picie kawy po rzuceniu palenia zwiększa ryzyko powrotu nałogu. Dlatego, zamiast filiżanki kawy, artykuł proponuje "zdrowe i lekkie przekąski", nie podając niestety żadnych konkretnych przykładów. 

5. Jos et pidä siitä...
Czyli "Jeśli nie podoba ci się to, co mówię, ciesz się, że nie słyszysz moich myśli" :) 

via Elä hyvin, naura usein, rakasta paljon.

Dajcie znać czy taka seria ze zbiorem różnorodnych materiałów po fińsku lub o fińskim/Finlandii się Wam podoba!

Terveisin,
Finolubna

Finolubna

Fuengirola: Mała hiszpańska Finlandia

Krąży takie powszechne mniemanie, że każdy Finolub, fan Finlandii, to także fan zimy, śniegu i mrozu. Jeśli jednak jesteście Finolubni, ale niekoniecznie przepadacie za chłodem, a fińskie lato jest dla Was zbyt krótkie by w pełni ponapawać się i słoneczną (upalną) pogodą i Finlandią, mam dla Was dobre wiadomości. Otóż, istnieje miejsce, w którym nie zmarzniecie; ba! nawet zdołacie się wygrzać, a jednocześnie będziecie mogli mieć styk z Finlandią i fińską kulturą. Nie mówię tutaj o saunie, a o Fuengiroli, mieście na Słonecznym Półwyspie Andaluzji, zwanym Małą Finlandią. Zaraz po Szwecji, to właśnie tam znajduje się druga, największa zagraniczna populacja Finów. Szacuje się, że na ponad 80,000 mieszkańców, 30,000 stanowią Finowie, którzy w Fuengiroli osiedli na stałe bądź mieszkają tam czasowo, zwykle uciekając od fińskich zim. 

flaga Fuengiroli / wikipedia


Jak do tego doszło? Rodzina Hakulinenów, jako jedna z pierwszych, przeniosła się do Fuengiroli i pod koniec lat 60. zaczęła tam budowę pierwszego domu w Los Pacos, późniejszej fińskiej dzielnicy miasta. W 1974 roku, Teuvo Hakulinen otworzył centrum treningowe dla sportowców, co zdecydowanie powiększyło napływ fińskiej ludności do Andaluzji. Czołowi sportowcy z Finlandii docenili sprzyjający treningom klimat Fuengiroli, i chętnie wybierali się tam trenować podczas fińskich śnieżnych zim. Średnia temperatura wynosi w Fuengiroli 18 stopni, natomiast latem przekracza 30. Jest zatem idealna dla ciepłolubnych. 


Costa del Sol by Rainer Maiores / Pixaba

Mała Finlandia ma własną plażę oraz wiele restauracji, barów (też z karaoke), fińskich sklepów. Centro Finlandia, centrum usługowo-rozrywkowe, to dobrze znane miejsce spotkań Finów. W Fuengirolii istnieje również fińska podstawówka oraz kościół, a także fińska prasa i radio. Jeśli zatem szukacie nieco cieplejszej wersji Finlandii, Fuengirola to coś, co może Was zainteresować.

Na podstawie: 

Sunshine living: Meet the residents of Little Finland, Spain

A piece of Finland in the sun

Inspiration Movement

Zorza polarna na Wyspach Owczych!

Zobaczenie zorzy polarnej znajduje się na wielu listach rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Zobaczcie jak to wygląda na Wyspach Owczych!

Nowa w Szwecji

Przedszkole w Szwecji v. 1 - Formalności, Opłaty, Dostępność

Dziecko idące do przedszkola – to kamień milowy w życiu całej rodziny, ale i stres, szczególnie, gdy mieszkamy za granicą...

SKANDIS

„Magiczne” bębny z Laponii

Bęben – nazywany po polsku często szamańskim, w językach skandynawskich określa się jako samski, bębnem noaide, wróżebnym albo runicznym/magicznym, przy czym od magicznego bębna raczej się odchodzi; jeszcze bardziej pejoratywne jest określenie lapoński bęben. W języku lule nazywa się go goabdes, północnosamskie określenie to goavddis/gobdis/goabdes albo meavrresgárri [złożenie ze słów kopać/ryczeć i naczynie], w południowosamskim... Czytaj dalej →