Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Stacja Islandia

Good Moon Deer :: Point (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Spektakl dźwięków. Elektroniczny i awangardowy projekt Good Moon Deer prowadzony przez islandzkiego muzykaGuðmundura Ingiego Úlfarssona po pięciu latach milczenia powraca ze swoim […]

Kierunek Norwegia

Koronawirus w Norwegii – aktualna sytuacja

Koronawirus w Norwegii – najważniejsze informacje z oficjalnych źródeł dotyczące zachorowań oraz sytuacji w Norwegii. Wpis będzie aktualizowany o najnowsze i najważniejsze wiadomości. Sytuacja zmienia się dynamicznie, proszę o sprawdzanie daty ostatniej aktualizacji. Oficjalne dane dotyczące liczby zachorowań w Norwegii oraz informacje dotyczące podróży: www.fhi.no Oficjalne rozporządzenia również na stronie: www.helsedirektoratet.no Informacje dotyczące koronawirusa oraz sytuacji w kraju można śledzić na następujących serwisach informacyjnych: www.nrk.no www.vg.no www.aftenposten.no Informacje w języku polskim: Helse Norge – zasady dotyczące kwarantanny i testów >>> Regjeringen – przyjazd do Norwegii >>> Formularz rejestracji wjazdu do kraju >>> Najnowsze informacje 2 grudnia Ze względu na bardzo dużą liczbę zachorowań w Norwegii ponownie wprowadzone zostają obostrzenia zarówno dla mieszkańców tego kraju, jak i osób zamierzających odwiedzić Norwegię turystycznie. Od kilku dni notowane są rekordowe ilości nowych osób zakażonych koronawirusem, są również kolejne […]

Stacja Islandia

Zöe :: Shook (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Amerykanka z Islandii. ZÖE (Zöe Ruth Erwin) to autorka tekstów, kompozytorka, producentka i inżynier dźwięku pochodząca z Kalifornii (USA), która na stałe […]

Kierunek Norwegia

Dni wolne od pracy w Norwegii 2022

W Norwegii, szczególnie w maju, przypada kilka dni wolnych od pracy. Zobacz, jak zaplanować urlop, aby mieć jak najwięcej wolnego. Jeżeli wybierasz się do Norwegii turystycznie, również warto przed przyjazdem wiedzieć, czy akurat w tym terminie nie przypadają święta w Norwegii. Dni wolne od pracy w Norwegii 2022 1 stycznia, sobota Nyttår, Nowy Rok 14 kwietnia, czwartek Skjærtorsdag, Wielki Czwartek 15 kwietnia, piątek Langfredag, Wielki Piątek 17 kwietnia, niedziela Påskedag, Wielkanoc 18 kwietnia, poniedziałek Andre Påskedag, Poniedziałek Wielkanocny 1 maja, niedziela Święto Pracy, Første mai 17 maja, wtorek Grunnlovsdagen, Dzień Konstytucji 26 maja, czwartek Kristi himmelfartsdag, Wniebowstąpienie Pańskie 5 czerwca, niedziela Første pinsedag, Zielone Świątki 6 czerwca, poniedziałek Andre Pinsedag, Zielone Świątki dzień drugi 25 grudnia, niedziela Jul, Boże Narodzenie 26 grudnia, poniedziałek Andre Juledag, Drugi Dzień Świąt Długi weekend w Norwegii co roku połączony […]

Stacja Islandia

Kuggur :: Harmkvæði (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Żałobne wiersze. Jednoosobowy projekt Kuggur tworzony przez islandzkiego artystę Guðmundura Óli Pálmasona debiutował wiosną bieżącego roku albumem „Emstrur” (recenzja TUTAJ). We wrześniu […]

Stacja Islandia

Joe & The Shitboys :: The Reason For Hardcore Vibes (Again) (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. W tym szaleństwie jest metoda. W 2019 roku punkowy zespół Joe & The Shitboys pochodzący z Wysp Owczych wydał swój debiutancki album […]

Kierunek Norwegia

Norweski kalendarz adwentowy – edycja II

Kolejny rok zleciał jak w okamgnieniu. Wielkimi krokami zbliża się grudzień, ostatni miesiąc w roku, pełen świątecznych przygotowań, niezwykłego klimatu oraz czas oczekiwania. W Norwegii co roku, aby dodatkowo umilić sobie ten czas bliscy, znajomi, rodzina przygotowują dla siebie julekalender, czyli kalendarze adwentowe. Czasami są to pudełeczka pełen łakoci, czasami zadania dla innych domowników, jeszcze w innych domach to małe prezenty. W tym roku po raz drugi przygotowuję taki kalendarz dla Wa, będzie to kalendarz pełen Norwegii. Norweski kalendarz adwentowy Już po raz drugi na relacji na profilu Kierunek Norwegia na Instagramie zabiorę Was w grudniu po podróż po Norwegii i jej zwyczajach. Codziennie w dniach od 1 do 24 grudnia będę otwierała jeden kartonik naszego kalendarza. Jedno pudełko to jedna opowieść o Norwegii, a przez te 24 dni będę opowiadać o: ciekawych miejscach w […]

Stacja Islandia

Árstíðir :: Pendúll (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Wahadło. Na wstępie przypomnę, iż ostatnie wydawnictwo islandzkiego zespołu Árstíðir ukazało się ponad trzy lata temu i nosiło tytuł „Nivalis” (2018; Season […]

SKANDIS

Amulet z Birki

Poniższy tekst pochodzi w większości z pracy Sofii Pereswetoff-Morath, analizującej na nowo amulet z Birki. Odnośnik do artykułu w języku szwedzkim, opublikowanego w Futhark: International Journal of Runic Studies Vol.11 znajdziecie w źródłach. Amulet z Birki znaleziono w czasie badań, które Hjalmar Stolpe przeprowadził na Björkö w latach 1873 – 1895; objęły one 1100 grobów... Czytaj dalej →

Szkice Nordyckie

Kobieta premierą Szwecji. Od kogo zależy ta zmiana?

Kobieta premierą Szwecji? Jest na to szansa. 4 listopada podczas kongresu Socjaldemokratów Magdalena Andersson została wybrana przewodniczącą partii. Jeśli wszystko się ułoży, to zostanie pierwszą kobietą na stanowisku premiera w Szwecji, ale też ostatnią w krajach nordyckich. Premiera Islandii Katrín Jakobsdóttir w wypowiedzi dla „Politikbyrån” podkreśliła, jak ważny byłby taki zwrot w polityce dla równouprawnienia. […]

Artykuł Kobieta premierą Szwecji. Od kogo zależy ta zmiana? pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Gazela w Laponii

KURS NORWESKI FRILUFTSLIV DLA KAŻDEGO I PRAWO ALLEMANNSRETTEN

Kurs norweski friluftsliv dla każdego i prawo Allemannsretten Razem we współpracy z największym, norweskim stowarzyszeniem trekkingowym Den Norske Turistforening DNT, stworzyliśmy  DIGITALNY kurs norweski friluftsliv dla każdego, w którym znajdują się niezbędne informacje, wskazówki oraz przydatne aplikacje, które  umożliwią dobre zaplanowanie wycieczki i bezpieczne jej przeprowadzenie na terenie Norwegii. Program kursu został zbudowany na bazie naszego [...]

Artykuł KURS NORWESKI FRILUFTSLIV DLA KAŻDEGO I PRAWO ALLEMANNSRETTEN pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Kierunek Norwegia

Lumpeksy w Norwegii – jak wyglądają?

Już na początku zdradzę, że lumpeksy w Norwegii mogą okazać się dużym zaskoczeniem. Zdziwić może ich wygląd, dostępne ubrania oraz ceny. Norweskie sklepy z odzieżą używaną znaczenie różnią się od tych, jakie znamy z Polski. Jak wyglądają norweskie lumpeksy? Zdecydowana większość norweskich lumpeksów jest bardzo zadbanych, a nawet stylowych. Niejeden lumpeks w Norwegii w ogóle nie przypomina sklepów z odzieżą używaną z wyobrażeń wielu ludzi. To często bardzo ładne miejsca, urządzone w fajnym klimacie, pachnące i bardzo estetyczne. Patrząc na witryny takich sklepów czasami ciężko domyśleć się, że są to sklepy z używaną odzieżą. Ubrania są zazwyczaj posortowane i rzeczy trafiające do sklepów są zarówno w dobrym stanie, jak i dobrej jakości. Fretex Najpopularniejszą siecią norweskich lumpeksów jest Fretex. Z założenia sklepy mają być wsparciem dla osób w trudnej sytuacji finansowej, są to po części […]

Kierunek Norwegia

Religia w Norwegii – jaka wiara dominuje wśród Norwegów?

W Norwegii z roku na rok coraz mniej osób deklaruje wiarę w Boga, również coraz mniej osób odwiedza regularnie norweskie kościoły. A w co wierzą Norwegowie oraz inni mieszkańcy tego kraju, którzy nadal określają siebie jako osoby wierzące? Wiara w Norwegii Najwięcej osób, bo aż 68% mieszkańców Norwegii (około 3 655 556 w 2020 roku) należy do Kościoła Norweskiego. W roku 2019 do Norweskiego kościoła należało aż 143 810 osób więcej. Kościół Norweski (z norweskiego Den norske kirke) to kościół protestancki tradycji ewangelicko-augsburskiej. Zwierzchnikiem norweskiego kościoła jest Król Norwegii. Religia w Norwegii wg liczby wyznawców: Kościół Norweski Kościół Katolicki Islam Coraz mniej osób w kościele To, ile osób oficjalnie należy do kościoła, a ile osób deklaruje wiarę w Boga, diametralnie różni się w Norwegii. Według badań przeprowadzonych w 2020 roku przez Norsk Monitor tylko 30 procent ankietowanych wierzy w Boga, 48 […]

Szwedzka półka

Kjell Westö „Niebo w kolorze siarki”

  To jedna z tych książek, po przeczytaniu których chce się biec ile sił w nogach przez słoneczny park. Albo zjechać na rowerze z górki i nie wciskać hamulców. Rozhuśtać się na huśtawce tak wysoko, by prawie sięgnąć nieba. Słowem – to książka, przy której chce 

Artykuł Kjell Westö „Niebo w kolorze siarki” pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Gazela w Laponii

Organizacja Norsk Friluftsliv i moje ambasadorstwo

ORGANIZACJA NORWESKI FRILUFTSLIV i moje ambasadorstwo! Co to takiego NORSK FRILUFTLSIV i jak stałam się ich ambasadorką? Jak dobrze wiecie w tym roku bardzo dużo się u nas wydarzyło. Po pierwsze mieliśmy oficjalną premierę nasego dokumentu “Norweski Friluftsliv z dzieckiem w przyrodzie”, który został wyświetlony na sześciu międzynarodowych festiwalach filmowych o [...]

Artykuł Organizacja Norsk Friluftsliv i moje ambasadorstwo pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Utulę Thule

Wszystko o Islanderach

autor: Ewelina Gąciarska tytuł: Töltem przez Islandię. Moja historia wśród koni islandzkich rok: 2021 wydawnictwo:  Naislandii.pl (e-book) liczba stron: 156 Końmi islandzkimi interesuję się od lat i wydawało mi się, że wiem o nich już całkiem sporo. Lektura debiutanckiego e-booka Eweliny Gąciarskiej przekonała mnie jednak o tym, że moja wiedza to tylko wierzchołek góry lodowej. Zacznijmy od …

Artykuł Wszystko o Islanderach pochodzi z serwisu .

Utulę Thule

Podróż do wyobraźni

Gdzie jest Twoja Ultima Thule? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć twórcy wystawy Ultima Thule. Gdzie kończy się świat a zaczyna się wyobraźnia i artyści, których prace zaprezentowano w Nadbałtyckim Centrum Kultury. 21 października otwarto oficjalnie wernisaż w siedzibie Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku. W ramach 16. Bałtyckiego Spotkania Ilustratorów zaprezentowano ilustracje książkowe trzech polskich artystów: …

Artykuł Podróż do wyobraźni pochodzi z serwisu .

Utulę Thule

Wulkan i inne katastrofy

autor: Sigríður Hagalín Björnsdóttir tytuł: Ognie. Miłość i inne katastrofy tłumaczenie: Jacek Godek rok: 2021 wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie liczba stron: 360 W najnowszej powieści Sigríður Hagalín Björnsdóttir, autorka Wyspy oraz Świętego słowa, nie zawodzi swojego czytelnika i podaje mu dokładnie to, czego chciałby się spodziewać: historię zagubionych jednostek z islandzką katastrofą w tle. Z czym może kojarzyć …

Artykuł Wulkan i inne katastrofy pochodzi z serwisu .

NordSide.blog

Najpiękniejsza Trasa Krajobrazowa Norwegii

Droga 63, Geiranger- Trollstigen to norweska kraina czarów. To 106 km surowej norweskiej przygody. W kraju wypełnionym pejzażami fiordów i górami…

Artykuł Najpiękniejsza Trasa Krajobrazowa Norwegii pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Farerskie kadry

Telegraf dociera do Sandagerði

W połowie lipca 1906 roku czytelnicy farerskiej gazety Tingakrossur znaleźli na jej pierwszej stronie krótką notkę następującej treści: “Nadeszła w końcu ta chwila – połączenie telegraficzne z resztą świata już za dni kilka stanie się faktem. W niedzielę parowiec Cambria przybędzie z Szetlandów z telegraficznym kablem. We wtorek spodziewa się jego zacumowania w Sandagerði”. Długo […]

Artykuł Telegraf dociera do Sandagerði pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Finolubna

Uczeń Kuglarza

Oficjalnie jestem fanką Mikamy od "Magika i Złodziejki", a po lekturze "Ucznia Kuglarza" moja sympatia do tej autorki jest jeszcze większa. Absolutnie pochłonęła mnie kolejna jej historia i zaraz wyjaśnię dlaczego. 

"Uczeń Kuglarza" Anniiny Mikamy (Huijarin oppipoika, tłum. S. Musielak) jest drugim tomem z trylogii "Magika i Złodziejka", i w takiej chronologii polecam zapoznawanie się z tym cyklem. Jeżeli nie czytałeś jeszcze pierwszego tomu powieści, ostrzegam, że dalsza część recenzj zawiera spojlery.


W "Uczniu" cofamy się trochę w czasie i z Helsinek przenosimy się do Krakowa, do roku 1829. Tutaj poznajemy głównego bohatera - jest nim nie kto inny jak młody Wiktor Worowski. Ten szorstki, starszy profesor, którego poznaliśmy w "Magiku", będzie teraz odzyskującym radość życia chłopcem. W powieści nie zabraknie też Toma, zbuntowanego wojskowego androida, którego decyzję o przeniesieniu do przeszłości śledzimy w prologu książki.

Głównym wątkiem jest jednak historia Wiktora. Choć jest on bardzo młody, zdążył doświadczyć w życiu wiele tragedii. Brat zmarł po ciężkiej chorobie, a on sam pada ofiarą potężnej i niewyjaśnionej eksplozji (swoją drogą pięknie przedstawionej na okładce, przez Alexandra Janssona), która powoduje jego inwalidztwo. Świadkiem tego niecodziennego wydarzenia jest Seweryn Król, wagabunda, i (jak się później okazuje) zegarmistrz i wirtuoz magicznych sztuczek. Seweryn pomaga chłopcu, w zamian za co matka Wiktora pozwala mu w stodole otworzyć zakład zegarmistrzowski. Wiktor zaczyna pobierać nauki u Seweryna, ale szybko okaże się, że naprawiają tam nie tylko zegarki. Zajmuje ich przede wszystkim odbudową androida, który spadł z nieba i rozbił się podczas eksplozji jego transportera. Wiktor i Seweryn próbują przywrócić Toma do funkcjonowania, a historia dopiero się rozkręca. Oczywiście nie może obejść się bez przeszkód, a Wiktor i jego koleżanka Zosia, będą musili wykazać się nieziemskim sprytem, by wyjść z opresji cało. Zosia, córka malarza, przypominała mi rezolutną Minę z pierwszego tomu, co jest dla mnie ciekawym zabiegiem. Sprytna, świetnie odnajdywała się w każdej sytuacji, niejednokrotnie ratując Wiktora z tarapatów.



"Uczeń kuglarza" to intrygująca powieść przygodowa. Muszę dodać dla formalności - powieść młodzieżowa, ale jak i w przypadku "Magika", polecam ją również starszym czytelnikom. Bardzo podoba mi się konkretna i oryginalna wizja Mikamy, która w tym tomie jest podtrzymana i rozwinięta. Wszystko tutaj działa precyzyjnie jak naoliwiony mechanizm zegarka. Nie zabraknie  kuglarstwa, technologii, nawet podszytego technologią okultuzmu, niedomówień, wątków nieszczęśliwych miłości, a przede wszystkim przyjaźni i oddania. A do tego wartka akcja i wciągająca narracja, oraz piękny klimat nieco steampunkowego Krakowa XIX wieku. Książkę przeczytałam w tempie dla mnie ekspresowym, bo w trzy wieczory, a ma ona nieco ponad 500 stron. 

Powieść kończy się w momencie, gdy Wiktor i Tom zamierzają podbić świat magicznymi występami. I tutaj czuję pewien niedosyt. Wiem, że ostatnia część trylogii powraca do historii Miny i Toma, a ja chętnie pośledziłabym jeszcze losy i przygody Wiktora i Toma. Wiem, że byłyby one równie wciągające jak te ich dotychczasowe.

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Dwukropek, kiitos!


Utulę Thule

Dziewczyna z ładnego domu

Gdy kilka lat temu przechadzałam się ścieżkami reykiawickiego skansenu, nie zdawałam sobie wówczas sprawy z tego, że jeden z obecnych tam domów był miejscem urodzenia zapomnianej islandzkiej artystki. W cyklu poświęconym malarstwu islandzkiemu wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri myndlist (Kobiety w malarstwie islandzkim) autorstwa …

Artykuł Dziewczyna z ładnego domu pochodzi z serwisu .

NordSide.blog

Van Life, czyli czym podróżujemy po Norwegii.

Nasza przygoda z Van Life’m zaczęła się z potrzeby podróży niezależnej i na naszych warunkach, ale i takiej, która nie…

Artykuł Van Life, czyli czym podróżujemy po Norwegii. pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Van Life w Norwegii

Norwegia jest Nirwaną Vanlife’u. Różnorodność otaczającej przyrody od wysokich gór, fiordów po rajskie plaże. Tu na pewno znajdziesz coś dla…

Artykuł Van Life w Norwegii pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Sigtuna - najstarsze miasto Szwecji [zdjęcia]

Kiedy opowiadałam o swoich planach na zwiedzanie okolic Sztokholmu i wspominałam o Sigtunie, kilka różnych osób powiedziało, że to doskonały wybór, bo miasteczko na pewno mi się spodoba. Cóż, najwyraźniej dobrze znają i mnie, i samą Sigtunę, bo rzeczywiście, zakochałam się od pierwszego wejrzenia, zaraz po wyjściu z autobusu.

Sigtuna ma w sobie wszystko to, co tak lubię w szwedzkich małych miasteczkach. Urocze, klimatyczne wąskie uliczki. Kwiaty pnące się w górę przy drewnianych fasadach. Okna, w których można wypatrzeć parę ciekawostek. A do tego bardzo ładne położenie nad jeziorem Melar. Ma też serdecznych, zagadujących mieszkańców: w jednym z butików zwrócono mi uwagę na to, jak leniwie tu płynie czas i jak leniwie żyje się ludziom - lokalne muzeum otwiera się przecież dopiero w południe! W księgarni, do której po przedpołudniowych zakupach wstąpiłam jeszcze przed odjazdem, sprzedawczyni dopytywała, czy w taki upał zdążyłam pójść na lody ❤️ 

Główna ulica Sigtuny, Stora gatan, wygląda, jakby zatrzymał się tu czas - w materiałach z informacji turystycznej podkreśla się zresztą, że to najstarsza zachowana ulica w Szwecji. Poza tym, większość drewnianych domów, często pomalowanych na pastelowe kolory, to zabudowa z XVIII i XIX wieku. O tym, że autobus, którym przyjechałam, nie był jednak wehikułem czasu, przekonują pamiątki i plakaty filmowe 😉 Miasteczko chwali się też... najmniejszym ratuszem w Szwecji.










Innym powodem do dumy są bohaterki baśni Elsy Beskow Tant Grön, Tant Brun och Tant Gredelin (książka nie była tłumaczona na język polski, ale w Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek Jonasa Gardella w przekładzie Katarzyny Tubylewicz wymienione są jako ciotka Brązowa, ciotka Zielona i ciotka Fioletowa) - w Sigtunie w 1946 roku kręcono o nich film. Postacie ciotek zobaczycie więc na przykład na pamiątkach, a w nieco krzywym, drewnianym budynku na rogu Stora gatan i Laurentii gränd mieści się kawiarnia Tant Bruns Kaffestuga, być może jedna z najstarszych w Szwecji (historia tego miejsca sięga prawdopodobnie końca XVII wieku) - do miejsca z taką tradycją warto wstąpić na fikę.


Slogan reklamowy Sigtuny brzmi Where Sweden begins. Bo tu rzeczywiście zaczyna się Szwecja. Miasto zostało założone około 980 roku przez Eryka Zwycięskiego i jest najstarszym szwedzkim miastem funkcjonującym do dziś. Tu wybijano pierwsze szwedzkie monety. W średniowieczu Sigtuna była ważnym ośrodkiem władzy, handlu i religii. Historię miasta możecie poznać bliżej dzięki zbiorom lokalnego muzeum. Ja tym razem postanowiłam odpuścić sobie zwiedzanie wystaw, postawiłam na nieco inny rodzaj kontaktu z historią, o którym jeszcze przeczytacie w tym wpisie.



Tuż przed muzeum zaskoczył mnie... bokkiosk, miejski regał książkowy na niesformalizowane książkowe wymiany, przerobiony ze starej budki telefonicznej (telefonkiosk).

Za to tuż za muzeum wypatrzyłam domy wyposażone w tak zwane skvallerspeglar, "plotkarskie lustra" - dzięki którym można bez wychodzenia z domu i bez wychylania się przez okno sprawdzić, co się dzieje w okolicy. Ciekawe, z czym kojarzy się Wam bardziej - z "osiedlowym monitoringiem" czy sprawdzaniem, co słychać na Facebooku czy Instagramie 😉 Zajrzyjcie przy okazji do mojego wpisu o szwedzkich oknach, znajdziecie tam też przykłady "plotkarskich luster" z innych szwedzkich miast.


Wróćmy jednak do wspomnianego kontaktu ze średniowieczną historią - w Sigtunie łatwo o to na każdym kroku. Można zaryzykować stwierdzenie, że to miasteczko o największym zagęszczeniu kamieni runicznych - we wpisie zobaczycie tylko kilka przykładów tego typu zabytków, pierwszy z nich znajduje się tuż obok muzeum. Większość kamieni pochodzi z drugiej połowy XI wieku. Niektóre znaleziono wmurowane w posadzkę lub ściany domów czy kościołów (zobaczycie, że jeden nawet wciąż tkwi w ścianie - stojąc na chodniku, musiałam zadrzeć głowę, żeby go dojrzeć). Na inne natknęłam się po drodze w ogródkach lub zupełnie niedaleko domów. Część inskrypcji i ornamentów jest wyraźna (zwróćcie uwagę na krzyże i modlitwy!), inne uległy zatarciu, zniszczeniu, niekiedy kamienie nie są kompletne i brakuje im pewnych elementów "układanki". Więcej o tym, jaką funkcję miały kamienie runiczne i jak je czytać, znajdziecie w osobnym wpisie na blogu

Druga okazja do kontaktu z historią to zwiedzanie ruin kościołów. Ponieważ w średniowieczu Sigtuna była ważnym ośrodkiem religijnym, znajdowało się tu aż siedem kościołów i klasztor dominikański. Po reformacji do dziś zachowały się ruiny trzech dwunastowiecznych kościołów: kościoła Świętego Piotra (S:t Pers ruin), Świętego Wawrzyńca (S:t Lars ruin, dziś została z niego tylko część wieży) i kościoła Świętego Olafa (S:t Olofs ruin, najlepiej zachowany). Jako jedyny w całości przetrwał kościół Mariacki (Mariakyrkan) z trzynastego wieku - ten ceglany - i funkcjonuje jako kościół parafialny.

U 389
Gillög i Kuse (?), oni kazali wznieść ten kamień ku pamięci [...] syna Arnego.
 

U 392
Sven kazał wyryć te runy [...] nazywał się drugi, Assur trzeci, Germund czwarty [...] była ich matką



U 393
Ciekawostka: na jednym boku kamienia znajduje się pusta wstęga (wąż) z krzyżem w środku, a inskrypcja (również wpisana w węża) znajduje się na drugim boku - widać, że najpierw wyryto tam wstęgę z gadem, a później pisano runy - rytownik pod koniec musiał już nieźle "ściaśniać"

Ofeg kazał wznieść ten kamień ku pamięci swoich sióstr, Tory i Rodvi




U 394
Torbjörn wzniósł ten kamień ku pamięci Esböjrna, swojego brata. Są synami Dyrvera [?]


Nf 1956
Anund kazał wznieść ten kamień ku pamięci samego siebie za życia
(Zwróćcie uwagę na sygnaturę, zamiast U jak Uppland mamy tu Nf jak nyfynd czyli nowe znalezisko, numer to rok odkrycia)

U 390
Sven kazał wznieść ten kamień [...] swojego ojca i Frödis ku pamięci Ulfa, swojego męża. Niech Bóg pomoże duszy jego


U 385 (jest, tam wysoko!)
[...] ten kamień ku pamięci Grimulva, swojego towarzysza


U 379
Bracia z gildii fryzyjskiej kazali wznieść ten kamień ku pamięci Torkela, brata z gildii. Niech Bóg pomoże duszy jego.
Rytował Torbjörn



Poza tym, spacer po Sigtunie to też sporo okazji do odkrywania po prostu klimatycznych zakątków, uroczych domów, tajemniczych ogrodów... 😉








Warto też zatrzymać się nad wodą, na Strandpromenaden. Tego letniego dnia widziałam tam później mnóstwo osób piknikujących na kocach lub leżakach 😊




Mam nadzieję, że ta krótka blogowa wycieczka tłumaczy, czym Sigtuna potrafiła mnie tak zauroczyć ❤️ i zachęci Was, by wybrać się i do tego miasteczka, kiedy traficie do Sztokholmu. Podróż z przesiadką zajmie Wam około godziny, traficie tu najpierw jadąc do stacji Märsta (ze Stockholm City zabierze Was tam tak zwany pendeltåg, pociąg linii 41 lub 42), a stamtąd ruszycie już autobusem numer 570 lub 579. Rozkłady jazdy znajdziecie na stronie SL.se. Możecie też ty przypłynąć - przewoźnik Strömma organizuje w weekendy wycieczkowe rejsy. Statek odpływa z Klara Mälarstrand.


Źródła:

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Zabawki z Bullerbyn - o Szwecji z Waszej perspektywy

Pewnie wiecie już, że uwielbiam loppisy. Loppis, a właściwie loppmarknad to pchli targ - w Szwecji to "zjawisko" bardzo popularne, szczególnie latem, ma wiele różnych odmian, przeczytacie o nim więcej w starszym wpisie na blogu. Loppisy uwielbiam za to, że można tam tanio znaleźć bardzo oryginalne pamiątki ze Szwecji, ja z pchlich targów przywożę też sporo używanych książek, dzięki czemu rozrasta się moja szwedzka biblioteczka. Na loppisach, a także w sklepach charytatywnych, poluję też czasem na gry planszowe. Bo sama lubię planszówki, ale też dlatego, że świetnie sprawdzają się jako narzędzie do nauki języka (zobaczcie mój facebookowy post, gdzie podrzucam parę przykładów). 

Ucieszyłam się bardzo, gdy na Instagramie trafiłam do... Bullerbyn. A właściwie na Zabawki z Bullerbyn, profil, na którym znajdziecie wspomniane zabawki, gry, układanki, książki i książeczki, a także różne inne niespodzianki. Z drugiej ręki, prosto ze szwedzkich loppisów właśnie. "Polowanie" na wymarzone przedmioty, choć tu działa na zupełnie innych zasadach, potrafi dostarczyć tyle emocji co wypatrywanie skarbów na stoiskach z mydłem i powidłem. Regularnie gromadzi wieczorami przed telefonami miłośników retrogadżetów. Dziś więc o Bullerbyn słów kilka. Bullerbyn - tym zdecydowanie mniejszym, bo internetowym i tym, który łączy wszystkich fanów Skandynawii. I o tym, kto za tym wszystkim stoi. Oddaję więc głos (klawiaturę?) Lucynie:

Kim jestem i jak to się zaczęło? 

Lucka - tak najczęściej przestawiam się każdemu. W Szwecji ma to nieco żartobliwy wymiar (lucka w języku szwedzkim to: okienko, klapa, właz). Śmiesznie słucha się własnej ksywki z poprawną szwedzką wymową! Niemniej jednak Szwedom wciąż łatwiej nazwać mnie włazem niż wymówić polskie Lucyna, czyli moje prawdziwe imię. 

Jestem w Szwecji od 2016 roku, ale z tym krajem jestem związana od dzieciństwa. Bywały takie lata, że wszystkie wakacje spędzałam w Helsingborgu, co zawdzięczałam pracującemu tam tacie. Tak zaznałam wszystkich kulinarnych szwedzkich dobroci (zupę jagodową i bułki z grillowanym serem kocham do dziś!), znienawidziłam meduzy w morzu, kolekcjonowałam piłki do golfa i widziałam białe noce. 



Kiedy już myślałam, że na wakacje z rodzicami w Szwecji jestem za duża, zaczęłam odkrywać sport, którego nazwa niewiele mi mówiła - biegi na orientację (orientering). Jak na złość okazało się, że orientering ma swoje korzenie w Skandynawii i tym sposobem zaczęłam bywać tu ponownie, tym razem nieco dalej - głównie odkrywałam lasy dookoła Sztokholmu i... były to głównie lasy. Wtedy pokochałam jeziora, a jagody jadłam wiadrami (jak widać - mój ulubiony leśny owoc). 

W czerwcu 2016 roku dotarłam tu na stałe, zmieniając w moim życiu tyle, ile dało się zmienić (czyli prawie wszystko). Z businesswoman zostałam bezrobotną, szukającą nowych pomysłów na siebie (jedyne czego byłam pewna, to to, że do korporacji nie wracam!). O second-handach nie wiedziałam nic, myślałam, że tutaj nie istnieją 😉

Na pytanie kim jestem najłatwiej odpowiedzieć mi "sportowcem". Trenuję od ponad 20 lat i chyba nie ma słowa, które lepiej mnie definiuje. Zawodowo jestem trochę w handlu i trochę w sporcie.

Zabawki z Bullerbyn to bardzo spontaniczny twór. Który, (być może) ku zaskoczeniu, nie powstał z potrzeby samozatrudnienia. Powstał z rodzinnych potrzeb i rosnącego zapotrzebowania na "weź przywieź coś ze Szwecji, tyle tam ładnych rzeczy macie!". I wszystko zbiegło się z powiększającą się rodziną w Polsce. Dziecko brata, dziecko siostry, dzieci kuzynów, syn przyjaciela, córka przyjaciółki - lista rosła w zastraszającym tempie! A jak tu dać każdemu fajną szwedzką pamiątkę i nie zwariować (z bankructwa)? Tylko rzeczy z drugiej ręki (które często nawet przez tą pierwszą rękę nie były dotknięte 😉). 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)


Jak dotarłam do second-handu? 

Żyjąc w Szwecji 5 lat (zdaje się, że kiedy to piszę mam rocznicę przybycia), średnio raz w roku zmieniamy mieszkanie (to osobna historia, całkiem długa, więc wyciągam z niej to co najlepsze z perspektywy czasu - odkrycie loppisów i second-handów). 

Nasze trzecie mieszkanie okazało się domkiem - ot, stugan, czerwony, nad jeziorem, trochę na wsi. Stugan nie był nasz, ale wymagał remontów, w tym mebli, obrazków, dywaników itd. Idąc za tą potrzebą, czyli inwestycją - ale bez zakopania wielkich ilości pieniędzy - trafiliśmy na nasz pierwszy second-hand. Jedyne, co z niego pamiętam, to że moją pierwszą myślą po dotarciu było "aaaaa to tutaj Szwedzi spędzają wolne dni!" i to, że dzień był szary a second-hand było ledwo widać z ulicy (ukryty, jak jakiś sklep dla tajniaków 😉). 



Nasze pierwsze zdobycze to ramki, obrazy, fotele, lampki. Na dziale z zabawkami zawsze robiłam oczy jak pięć złotych, bo "patrz jakie to fajne, a jakie to i tamto" i na tym się kończyło. Pukające do głowy pomysły o sprowadzeniu ich do Polski, automatycznie uznawałam za niemożliwe w realizacji (urodzona pesymistka!😉). Aż... przyszedł grudzień i w związku z wyjazdem na święta musiałam wyposażyć nas w prezenty dla bliskich. A ich najważniejszym punktem były te dla dzieci.



Pierwsze paczki wypełnione zabawkami przywieźliśmy sami, zdaje się w grudniu 2018 roku. Zrobiliśmy furorę nie tylko wśród dzieci 😉


Pierwsze Zabawki z Bullerbyn były dla najbliższych i tylko wtajemniczone grono wiedziało, czym zajmuję się w wolnej chwili. W 2020 roku moje pesymistyczne pomysły wdrożyłam w życie za pomocą Instagrama i tak działam do dzisiaj. Zainteresowanie Bullerbyn wciąż mnie szokuje i cieszy, bo jest zainteresowanie używanymi rzeczami! 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)


A jak to wygląda od kuchni? 

Jednym zdaniem: ciężka praca 🙂 



Loppisy to odkrycie tajemnego świata Szwecji - nie każdy wie, że są, nie każdy wie gdzie są, nie każdy wie, kiedy są. Praca nad Bullerbyn wymaga szwedzkiego planowania: długoterminowego i szczegółowego. W miejsce A trzeba wyruszyć o 8:50, żeby mieć dobre miejsce w kolejce na otwarcie, w miejsce B o 10:20 bo o 11 otwierają a swoje też trzeba postać (zamiłowanie do kolejek w Szwecji w pandemii bardzo bardzo wzrosło! 😉). 


Loppisy to ciekawi ludzie - spece od skarbów: jedni sprawdzają z lupką obrazy, inni nerwowo przeglądają winyle, a jedni... biegną na zabawki i książki. Jest w tym dużo zabawy! Super jest obserwować to, jaką funkcję pełnią miejsca z używanymi rzeczami - to nie tylko tańsze kupowanie i hobby, to też ważne miejsca spotkań. W niektórych gra muzyka na żywo, w innych pracuje szewc, który szybko coś naprawi, a w prawie każdym jest miejsce na fikę! 




Zabawki z Bullerbyn szybko stały się moją drugą pracą, ale jest to praca, która naprawdę daje satysfakcję. Może udział nas wszystkich (prawie 2000 obserwatorów na Instagramie) wspomaga w jakiś sposób dbanie o planetę. Każda używana rzecz to o jedną mniej do wyprodukowania. A oprócz tego, każdy ma szansę na odwiedziny cioci ze Szwecji w swoim domu, nawet jeśli fizycznie mnie tam nie ma! 🙂


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Zabawki z Bullerbyn (@zabawki_z_bullerbyn)

Finolubna

Domowe makramy. 20 pięknych projektów z podstawowych węzłów

Jednym z moich głównych zainteresowań jest język fiński i Finlandia - to wiecie. Czego nie wiecie, to to, że po godzinach interesuję się także rękodziełem różnego rodzaju. Ostatnio jest nim także makrama. Jestem wyplataczem o dość małym stażu (niecały rok), a na swoim koncie mam dopiero kilka gotowych plecionek. Gdy tylko dowiedziałam się o polskiej premierze książki Susanny Uusitalo "Domowe makramy. 20 pięknych projektów z podstawowych węzłów" (Kodin helpot makrameet), wiedziałam, że to coś, co muszę wypróbować.

Jak przyznaje sama Susanna, z makramą miała dość ograniczoną styczność, a w temat zaplatania zagłębiła się bardziej podczas pisania zleconej jej książki. Było to o tyle pocieszające, że nie trzeba dużego doświadczenia, by stworzyć coś ładnego. Na początku poradnika autorka zebrała instrukcje wyplatania kilku najbardziej podstawowych węzłów. Instrukcje są krótkie, dopełnione zdjęciami. Myślę, że dodatkowym ułatwieniem byłoby użycie dwóch kolorów sznurka na zdjęciach, albo strzałek tak, by jeszcze wyraźniej wyjaśnić zaplatanie. 

W dalszej części książki znajduje się 20 makram do domowego użytku, w tym np. wiszące doniczki, mały bieżnik i ozdoby naścienne. Każdy wzór opatrzony jest estetycznym zdjęciem oraz spisem potrzebnych materiałów. Wyjaśniając poszczególne wzory autorka używa nazw węzłów zaprezentowanych wcześniej. Warto jest je od początku zapamiętać, tak, by nie musieć wracać co chwilę do początku książki.

Przetestowałam jeden ze wzorów zaproponowanych przez Uusitalo. Jak mi poszło, pozostawiam do Waszej oceny.

Makrama ze strony 47.
Moje wykonanie.

Różnica jest nie tylko w kolorze, ale oczywiście nie świadczy to na minus dla zamieszczonych w książce instrukcji. Tutaj akurat mogłam zawieść ja i to jak poradziłam sobie z instrukcjami na papierze. Po tym doświadczeniu zdałam sobie sprawę, że dla mnie ta forma przekazywania wiedzy o splotach nie jest najlepsza. Choć czytałam instrukcje kilka razy, niektóre było mi ciężko pojąć. Starałam się jednak skrupulatnie wykonywać wszystko krok po kroku. Co dziwne, przy tym wzorze autorka nie podała grubości użytego sznurka, instrukcje do innych wzorów posiadają jednak takie info. 

Plusem jest cena książki i ładne, estetyczne wydanie. Z drugiej strony, makrama zaprezentowana na okładce polskiej edycji pochodzi z Shutterstocka, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca. Sięgając po poradnik kierujemy się także okładką. Odczułam niemałe rozczarowanie nie mogąc znaleźć tutoriala zaplatania okładkowej makramy, bo bardzo mi się ona spodobała. Dla porównania, na okładce fińskiego wydania widnieje leżak, który autorka w książce opisuje.

Moim zdaniem zaplatanie na podstawie statycznych zdjęć jest dużym wyzwaniem dla osób zaczynających przygodę z makramą (i tak jak ja - mających najwyraźniej problem z wyobraźnią przestrzenną :)). Na zdjęciach nie widać ruchu, trzeba się trochę wysilić, by zauważyć na czym polega konkretny krok i jak do niego dojść. Dla zupełnie początkujących poleciłabym raczej dobre tutoriale wideo (najlepiej oglądane w spowolnieniu), na których widać każdy ruch. Osoby, które już znają podstawowe zasady łatwiej poradzą sobie z instrukcjami na papierze i tym właśnie poleciłabym książkę Uusitalo jako źródło dodatkowych i ciekawych inspiracji.

Książkę na język polski przełożyła Agata Słabuszewska z Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Słowne (daw. Burda Książki)

Utulę Thule

Wokół kina Północy

autor: Tadeusz Szczepańskitytuł: Kino nordyckie. Pierwsze stulecierok: 2021wydawnictwo: PWSFTviT Szkoła Filmowa w Łodziliczba stron: 280 Tadeusz Szczepański zabiera nas w podróż do świata kina nordyckiego, które znamy już wyłącznie z opowieści albo przeglądów filmowych. “Kino nordyckie” to próba przedstawienia przeszło stuletnich dziejów kinematografii pięciu krajów nordyckich – Szwecji, Danii i Norwegii (określanych wspólną nazwą Skandynawia) oraz …

Artykuł Wokół kina Północy pochodzi z serwisu .

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Na szkierach: Dalarö [zdjęcia]

Podczas pobytu w Sztokholmie nie mogłam odmówić sobie wycieczki na szkiery. O szkierach archipelagu sztokholmskiego pisałam już kilka razy: był pocztówkowy Vaxholm, popularna nie tylko dzięki kryminałom wyspa Sandön z miasteczkiem Sandhamn i zimowy rejs po archipelagu. Tym razem (znów zainspirowana zdjęciami u Moniki) wybrałam się na wyspę Dalarö, nazywaną czasem "bramą do południowego Archipelagu Sztokholmskiego". To tutaj Anders Zorn malował między innymi akty w plenerze, przyjeżdżali tu też Carl Larsson czy August Strindberg.

Miasteczko wydało mi się dużo bardziej kameralne i leniwe niż wspomniane wcześniej Sandhamn. Możliwe, że to przez letni upał - mnóstwo ludzi widziałam tego dnia raczej na pobliskim kąpielisku Schweizerbadet, a poza tym spacerując po Dalarö, zawędrowałam w okolice bardziej oddalone od mariny, ryneczku czy głównej ulicy Odinsvägen ze sklepami czy restauracjami.





Dalarö będzie mi się zatem kojarzyć z willami z pięknym widokiem na morze i wyspy, którego mogę tylko pozazdrościć.









Podczas spaceru wypatrzyłam też parę ciekawostek: zaskakujący znak na płocie (gratuluję fantazji mieszkańcowi!), ozdobioną skrzynkę na listy (na skrzynki i dekoracje w oknach jestem bardzo zwracam uwagę - o oknach przeczytacie zresztą TUTAJ) i kilka innych uroczych miejsc, gdzie aż chciałoby się po prostu posiedzieć i porobić... nic.







Dalarö to jedna z wysp, na którą dostaniecie się autobusem - linia 869 kursuje bezpośrednio między sztokholmskim Globen a Dalarö, a linią 839 dojedziecie z przesiadką - kursuje między Handen (Haninge) a Dalarö. To dobre rozwiązanie, jeśli i tak zdecydowaliście się korzystać z biletu okresowego SL, żeby poruszać się po samym Sztokholmie - dzięki temu w pakiecie macie też wypad na szkiery.

Źródła:

Kierunek Dania

Danmark ude på landet – podcast

Zapraszam na kolejny odcinek z serii „Danmark ude på landet”, gdzie pod lupę biorę perypetie życia na duńskiej prowincji. W […]

Artykuł Danmark ude på landet – podcast pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

To też Sztokholm! [zdjęcia]

Stockholm i mitt hjärta... 𝅘𝅥𝅮 ♫ ♬ nucę sobie pod nosem od powrotu ze Sztokholmu, bo chyba dopiero teraz stolicy udało się tak naprawdę skraść mi serce i mnie zauroczyć. 

Przyznaję się nie od dziś: jako turystka mam problem ze stolicami w ogóle. Trudno jakoś mi wczuć się w ich klimat, łatwo odczuwam pewnego rodzaju przebodźcowanie: tętniące wielkomiejskim życiem dzielnice nie są dla mnie, do miejsc snobistycznych i ekstrawaganckich nie zaglądam, a sztandarowe atrakcje, do których ciągnę przecież i ja, są zwykle pełne turystów, tak że czasem trudno nawet zrobić zdjęcie, nie mając w kadrze nieproszonych gości.

Tym razem mój pobyt w Sztokholmie trwał dłużej, a plany zwiedzania ułożyłam inaczej niż zwykle, miałam więcej okazji trafić (często zupełnie przypadkiem) w miejsca, o których rzadko lub nawet w ogóle nie wspomina się w przewodnikach. Które jakby pochodziły z zupełnie innej bajki albo z innej epoki. Kojarzące się z zupełnie innymi miejscami niż stolicą. Sztokholm rzeczywiście ukazał mi się taki jak w piosence Lassego Berghagena: jest miastem, "które dostało wszystko" 😊


Södermalm



Do Södermalmu trwale przylgnął już przymiotnik "hipsterski". To dzielnica, gdzie znajdziecie wegeknajpy, sklepy ze zdrową żywnością i takie dla wielbicieli retro i vintage. To tu znajdują się też kultowe miejsca do podziwiania panoramy Sztokholmu - Monteliusvägen (o tym pisałam już na blogu: TUTAJ) i Skinnarviksberget (o tym jeszcze napiszę).

Znaleźć tu można też sporo starych drewnianych budynków, niektóre pochodzą z XVIII wieku - na przykład te przy Nytorget:





Moim ulubionym zakątkiem jest Mäster Mikaels gata. Ulica ta była kiedyś częścią Fjällgatan (dziś kojarzącej się właśnie świetnymi widokami), po podziale w latach 30. XX wieku otrzymała nazwę odwołującą się do... siedemnastowiecznego kata Mikaela Reissuera.








Podobną drewnianą zabudowę zobaczycie też przy Gamla Lundagatan. Klimatycznie wygląda też Yttersta gränden z żółtawo-pomarańczowymi budynkami (kojarzącymi się kolorystyką z Gamla Stan) i kwitnącymi malwami (które myślami przeniosły mnie do Skanii). Obie ulice to trasa prowadząca na/z Skinnarviksberget.











Svedmyra - Sockenplan - Enskede gård



Wysiadając przy tych stacjach metra, łatwo trafi się na osiedla domków, które wyglądają jak wyjęte z pocztówek ze Szwecji. Różnokolorowe fasady, urocze ogródki, ozdobione skrzynki na listy, dekoracje w oknach - trudno powstrzymać się od robienia zdjęć! Na spacer po tej okolicy zabrała mnie z Agnes na szwedzkiej ziemi








Djurgårdsbrunnskanalen - Blockhusudden



Na wyspie Djurgården znajdują się takie atrakcje jak Skansen, Muzeum okrętu Vasa, Muzeum Nordyckie czy wesołe miasteczko Gröna Lund - to właśnie one ściągają tu turystów. Tym razem wybrałam się tu nie na zwiedzanie, ale na fikę w Rosendals trädgård, a potem na spacer wzdłuż Djurgårdsbrunnskanalen do Blockhusudden - wschodni kraniec wyspy. Po drodze trafia się na "ścieżkę miłości księżniczki Wiktorii i księcia Daniela". Przewodniczką po tej okolicy była dla mnie Monika (Polka w Szwecji).









Årstaviken




Na naziemnej części trasy zielonej linii metra moją uwagę codziennie zwracała urokliwa okolicę przy Eriksdalsbadet - to wschodnia część zatoki Årstaviken, gdzie w końcu wybrałam się na spacer. Są tu pomosty dla łodzi i dla kąpiących się, ścieżki do spacerowania i biegania, siłownia na świeżym powietrzu, parę kawiarni, a także najstarsze w mieście ogródki działkowe (Eriksdalslundens koloniträdgårdsförening). 





Flatenbadet


Jezioro Flaten to jedno z najczystszych kąpielisk w Sztokholmie. Na wypoczywających czekają tu piaszczysta plaża, pomosty, wieża do skoków do wody, stoliki piknikowe, kilka budek z jedzeniem, napojami i lodami, tory do boule czy boisko do piłki plażowej.







Jak myślicie, które z tych miejsc najbardziej przypadłoby Wam do gustu?

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – dziś

Będące w obiegu na Wyspach Owczych banknoty znakomicie obrazują dość złożony status tego atlantyckiego archipelagu. Kurs farerskich koron jest sztywnie powiązany z koroną duńską. Ich emisją zajmuje się Narodowy Bank Danii. Za ich druk odpowiada natomiast przedsiębiorstwo z… Francji. Naszą numizmatyczną podróż zaczęliśmy od pierwszych śladów obecności pieniądza na Wyspach Owczych. Poznaliśmy intrygujące lokalne emisje […]

Artykuł Farerski pieniądz – dziś pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

21. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

Lipcową tradycją stało się już, że piszę o Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie. W tym roku odbędzie się już jego 21. edycja. Jeśli jeszcze nie macie planów na 15-18 lipca, a macie ochotę na spotkanie z dobrym kinem z Północy, a do tego na pobyt nad morzem - koniecznie zapiszcie sobie te daty w kalendarzu! Seanse odbędą się przede wszystkim w darłowskim kinie Bajka. Łącznie wyświetlonych zostanie 13 tytułów, a wstęp na festiwalowe seanse jest wolny. Pełen harmonogram seansów znajdziecie na facebookowym fanpage'u Festiwalu Filmów Skandynawskich (pod koniec tego wpisu udostępniam post z informacjami). W tym roku po raz pierwszy w historii Festiwalu cały program pokaże jednocześnie Kino Kameralne Cafe w Gdańsku - tam jednak seanse będą biletowane.


Na zachętę chciałabym zaprezentować Wam kilka punktów programu (oczywiście - przede wszystkim szwedzkich), których moim zdaniem nie można przegapić.

Moim zdaniem największą gratką Festiwalu będzie projekcja niemego, nieco mrocznego filmu Furman śmierci (szw. Körkarlen) w reżyserii Victora Sjöströma z 1921 roku. Projekcja połączona będzie z koncertem zespołu Körkarlen Trio. Przechodzi mnie dreszczyk, jak tylko próbuję sobie to wyobrazić!

Wcześniej pierwszego dnia festiwalu pokazany zostanie też tegoroczny szwedzki kandydat do Oscara - Nie tak miało być (szw. Charter) w reżyserii reż. Amandy Kernell. O filmie pisałam tak: "Nie tak miało być to dramat, który potrafi widzom nieźle namieszać w głowie. Choć większa część akcji filmu rozgrywa się na Teneryfie, a szwedzki tytuł Charter przywodzi na myśl wakacje, film przyniesie raczej powiew skandynawskiego kinowego chłodu i niepokoju." 

Tym o mocniejszych nerwach polecam seans Pod powierzchnią, filmu wyreżyserowanego przez Joachima Hedéna. Podsumowałam go tak: "to taki typowy thriller o przetrwaniu - jeśli znacie takie tytuły jak 127 godzin, The Canyon, Frozen, Ocean strachu, to wiecie pewnie, jakiego rodzaju wrażeń możecie spodziewać się podczas oglądania. Ale nawet znając ten schemat, podczas seansu można siedzieć jak na szpilkach i czuć (paradoksalnie) klaustrofobiczną atmosferę, mimo ogromnej wodnej przestrzeni i pustki na powierzchni. Na niepokój składają się też wszechobecna podwodna ciemność rozpraszana tylko snopami światła latarki i fakt, że emocje bohaterek trzeba sobie trochę dopowiadać, bo nie zawsze dokładnie widzimy ich twarze zza masek, a głosy bywają zniekształcone przez system do komunikacji dla nurków."

Festiwalowa sobota będzie należeć Magnusa von Horna i jego filmów. Obejrzycie jego etiudy Bez śniegu, Echo i najnowszy pełnometrażowy Sweat, który zachwycił jury festiwalu filmowego w Cannes, opisywany jako łączący "dramat z konwencją thrillera", "film o nowym rodzaju samotności w czasach social mediów". Przed seansami Rico Jaźwiński z radiowej Trójki opowie o filmach Magnusa von Horna, a wieczorem poprowadzi tez spotkanie z gościem specjalnym.

Młodszych widzów pewnie ucieszy Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Rabuś z pociągu (szw. LasseMajas detektivbyrå- Tågrånarens hemlighet, reż. Moa Gammel), film przygodowy, którego bohaterowie pewnie doskonale znani są z serii książek Martina Widmarka i Heleny Willis.

A dorosłych widzów zapraszam na oscarowy, głośny film Na rauszu (dun. Druk) Thomasa Vinterberga - seans zamknie tegoroczny Festiwal.

Pakujcie walizki i szykujcie się na filmowe wrażenia i świetną atmosferę. Coś o tym wiem - byłam na festiwalu dwa lata temu.




NordSide.blog

Trollstigen czyli Drabina Trolli

Trollstigen to jedna z najbardziej widowiskowych atrakcji Norwegii, jest to chyba najbardziej niezwykła trasa między Geiranger a Åndalsnes, która przyprawi Cię…

Artykuł Trollstigen czyli Drabina Trolli pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Norwegolożka

Polecajki #1: norweski na lato

Dziś przychodzę do Was z wpisem polecajkowym z nowej serii na blogu. We wpisie zebrałam ciekawe materiały, dzięki którym będziecie mogli odświeżyć swój norweski, jeśli Wasz semestralny kurs właśnie dobiegł końca. A jeśli nadal chodzicie na zajęcia to możecie urozmaicić swoją naukę słuchając ciekawego podkastu lub czytając artykuł po norwesku.

Kierunek Dania

Ukończenie szkoły w Danii

Oficjalne zakończenie nauki w placówce drugiego stopnia, to w Danii naprawdę wielkie wydarzenie. Absolwenci liceów i szkół profilowanych świętują z […]

Artykuł Ukończenie szkoły w Danii pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Finolubna

Reczy, które spadają z nieba

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.


To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Finolubna

Magik i Złodziejka

Dawno żadna książka nie przypadła mi do gustu tak jak "Magik i Złodziejka" Anniiny Mikamy (Taikuri ja taskuvaras, tłum. S. Musielak), wydawnictwa Dwukropek. Szczerze, nie ma tutaj nic, co by mi się nie spodobało. Był klimat, który lubię, magia i tajemnica, intrygująca historia i zwroty akcji. Ale od początku...


Zimowe Helsinki, rok 1890. Końcówka XIX wieku, czas innowacji i postępującej industrializacji. Mina, nastolatka, która pomimo swojego młodego wieku posiada już solidny bagaż doświadczeń. Choć pochodzi z zamożnej rodziny, po śmierci ojca, a później matki, ląduje na na ulicy. Mieszka w starej drewutni, w szemranym towarzystwie kanciarzy i zbirów. Aby przeżyć, musi kraść, i w tym "fachu" jest już całkiem niezła. Pewnego dnia okrada przystojnego młodzieńca, Toma. Skradziona mu rzecz okazuje się nie być zegarkiem, ale urządzeniem dziwacznym i dość skomplikowanym, jak na owe czasy. Tom, ku zaskoczeniu Miny, proponuje jej posadę opiekunki nad starszym i niepełnosprawnym, pochodzącym z Polski, profesorem Worowskim. I tak, wraz z zamieszkaniem w ogromnym domu profesora, rozpoczyna się seria przygód Miny. 

Tom to magik, iluzjonista. Potrafi oczarować widownię swoimi sztuczkami, popisowo łapie w locie kule. To także wybitny wynalazca, inżynier, który swoje umiejętności techniczne sprytnie wykorzystuje podczas iluzjonistycznych pokazów. Jak mówił o nim profesor, to chłopak, który urwał się z księżyca. Konstruuje przedziwne machiny, mechaniczne ptaszki nagrywające dźwięk, poruszające się zabawki, a jego najbardziej zaawansowanym dziełem jest... android. Jego myśl technologiczna wyprzedza epokę o wiele wiele lat, przez co budzi niemały zachwyt ówczesnego towarzystwa, choć nie brakuje też słów krytyki. Rozwój techniki fascynuje wielu, ale też rodzi wiele wątpliwości. Czy maszyny mogą samodzielnie myśleć? Czy mają dusze? To z kolei prowadzi do dalszych pytań natury filozoficznej - co to w ogóle znaczy być człowiekiem? Czy Cynowy Żołnierzyk, stworzona przez Toma maszyna o ludzkim wyglądzie, która "uczy się" sama myśleć, może być za takiego uznana? Idąc dalej, co jeśli budowa takich maszyn się upowszechni i co jeśli się one zbuntują? Autorka porusza te kwestie, zachęcając niejako do dalszych przemyśleń. 

Wracając do głównych bohaterów: Mina to dziewczyna rezolutna, silna, ale też wrażliwa, spragniona miłości. Z kolei Tom jest wyważony, trochę zdystansowany, skrywa wielką tajemnicę. Profesor, jakby dla kontrastu, szorstki, czasem wręcz gburowaty, choć także niepozbawiony niedopowiedzeń. Dobór bohaterów to już niezła mieszanka. Do tego teatr Toma i stworzona przez niego dżungla, wprowadza bardzo specyficzny, może wręcz dziwaczny, nastrój. A wszystko to osnute dużą dawką tajemniczości. Niewyjaśniona śmierć ojca Miny, niejasna przyczyna niepełnosprawności profesora, niepojęty geniusz Toma, to sekrety, które "Magik i Złodziejka" kartka po kartce odkrywa przed swoim czytelnikiem. Magia splata się tu z kryminałem, intryga z iluzją, wątki sensacyjne z fantastyką. Mikama serwuje klimatyczną i wciągającą opowieść, pełną wartkiej akcji i momentów zaskoczenia.

Jest to z założenia książka kierowana do nastoletnich czytelników, ale warta uwagi także starszych. Nie tylko dla intrygującej historii, ale także wyłaniających się spod niej pytań wręcz filozoficznych. Autorka przedstawia opowieść na kanwie Helsinek z XIX wieku, przywołując wiele autentycznych miejsc, choć jak sama przyznaje w posłowiu, czasem nagina rzeczywistość tak, by bardziej wpasować ją w swoją opowieść.

A jest to opowieść o niezwykłym klimacie. Pięknie zarysowane sceny, ciekawa narracja i język nawiązujący do zamierzchłej epoki, który wydaje mi się został doskonale oddany w polskim tłumaczeniu. Za polską wersję "Magika..." odpowiada Sebastian Musielak, tłumacz nota bene znany również z przekładu innych fińskich powieści młodzieżowych. Okładka, niczym kropka nad i, w wersji polskiego wydania świetnie podkreśla nastrój.

Mikama funduje czytelnikowi niezmiernie przyjemną podróż w czasie, do XIX-wiecznych Helsinek, pełną fascynujących przygód i ciekawych postaci. "Magika i Złodziejkę" polecam każdemu, kto lubi powieści nieoczywiste, w klimacie tajemnic usnutych na przestrzeni epok, okraszonych magią i iluzją. Jest to pierwsza część trylogii Mikamy. Na przekłady kolejnych części czekam z ogromną niecierpliwością! 





*

Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Dwukropek. Kiitos!



Kierunek Dania

“Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo

Film Thomasa Vinterberga jest nieanglojęzycznym wyjadaczem na tegorocznych festiwalach filmowych. “Na rauszu” zdobyło już Oscara, Cezara i Złoty Glob, a […]

Artykuł “Na rauszu”, czyli oscarowe pijaństwo pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Norwegolożka

Gdzie byłam jak mnie nie było?

Gdzie byłam przez te wszystkie miesiące? I jak wyglądało robienie doktoratu? Z tego wpisu znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania. Wracam do blogowania!

Nowa w Szwecji

Pandemia COVID-19: Aktualne Restrykcje i Zalecenia w Szwecji

Podczas gdy większość krajów wprowadziło lockdown i ostre restrykcje, Szwedzi nacisk kładą na zupełnie inną rzecz - indywidualną...

Kierunek Dania

Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz”

Disclaimer Wiem, że jestem trochę spóźniona na tę recenzencką imprezę. Książka Filipa Springera ukazała się już w sierpniu 2019 roku, […]

Artykuł Trzynaste: sprawdź czy doczytasz do końca – recenzja książki Filipa Springera pt. „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz” pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – ku współczesności

Rewolucja w farerskim rybołówstwie z ostatnich dekad XIX wieku i niezależność zasmakowana w okresie II wojny światowej zmieniły społeczeństwo i gospodarkę Wysp Owczych. Znalazło to także swoje odbicie w używanych na archipelagu środkach płatniczych. Przez długie stulecia Farerzy żyli w odizolowanych, samowystarczalnych osadach. Pożywienia dostarczały owce, ryby, ptaki i grindwale odławiane podczas grindu. Obowiązującą walutą […]

Artykuł Farerski pieniądz – ku współczesności pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Gazela w Laponii

FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie”

"Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie" Dlaczego zrobiliśmy "Film Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie" ? Żyjemy w świecie w którym cały czas trzeba stawiać sobie CELE. Ciągle nowe, lepsze, trudniejsze do wykonania. Wszystko trzeba zmierzyć, zważyć, nadać jednostkę miary wielkości fizycznej. Suma określa naszą pozycję w społeczeństwie, ilość punktów mierzy [...]

Artykuł FILM „Norweski friluftsliv. Z dzieckiem w przyrodzie” pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Kierunek Dania

Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit?

Stolica Danii to miasto położone na kilkunastu wyspach i wysepkach, które z biegiem lat świetnie skomunikowano siecią mostów i kładek […]

Artykuł Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

SKANDIS

O rumaku Gullfaxi i mieczu Gunnfjöður (baśń islandzka)

Dawno temu w pewnym królestwie żył król z królową. Małżonkowie mieli syna, jedynaka o imieniu Sygurd. Kiedy chłopak miał dziesięć lat jego matka zmarła. Władca pochował królową zgodnie ze starym obyczajem w kurhanie, na którym często przesiadywał opłakując małżonkę. Pewnego dnia, kiedy król jak zwykle siedział na usypanym nad mogiłą pagórku, zauważył pięknie odzianą kobietę.... Czytaj dalej →

poFIKAsz?

Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P

Kiedy mówi się o Skanii, często na pierwszy plan wyskakuje Malmö. Ale Skania to nie tylko duże miasta! Zapraszam na Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. (Część druga) Słowem wstępu – Przewodnik po Skåne jestContinue reading

Artykuł Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Historia pewnej pożyczki

Wiek XVI to w historii Wysp Owczych okres wielkich zmian. Pełne przejście pod duńską administrację i wprowadzenie reformacji ukształtowały farerskie dzieje na kolejne stulecia. Jednak to historia pewnej pożyczki mogła jeszcze głębiej zmienić oblicze małego archipelagu. Strona internetowa Visit Faroe Islands w krótkim kalendarium pod rokiem 1524 zamieszcza intrygującą informację: Król Norwegii i Danii, Chrystian […]

Artykuł Historia pewnej pożyczki pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią)

Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat. Ciekawe, ile z nich znacie! 1. The pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca  Przełomowy wynalazek,Continue reading

Artykuł Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią) pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

SKANDIS

Zmarły goði, błogosławieństwo Tora i przekleństwo dla wandali – kamień runiczny z Glavendrup (DR 209, DK Fyn 26)

Ten granitowy monument runiczny o wadze koło siedmiu ton, wysokości 188 cm, szerokości 143 – 159 cm i grubości około 55 cm znajduje się w gminie Nordfyn na duńskiej wyspie Fionii. Jest częścią datowanego na epokę brązu kompleksu, w którego skład wchodził kurhan oraz ułożone w formę statku o wymiarach około 60 x 12 metrów... Czytaj dalej →