Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Stacja Islandia

Yrsa Sigurðardóttir :: „Wzgórze Wisielców”

    Autor: Yrsa Sigurðardóttir Tytuł polski: „Wzgórze wisielców” Tytuł oryginału: „Gatið” Tłumaczenie: Paweł Cichawa (z ang. Gallows Rock) Data wydania w Polsce: 14 kwiecień 2021 Cykl: Freyja i Huldur (tom 4) Wydawnictwo: Sonia Draga Liczba stron: 368           Gálgahraun, ponure lawowisko na obrzeżach Rejkiawiku. Niegdyś miejsce egzekucji, dziś – atrakcja […]

Kierunek Dania

Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit?

Stolica Danii to miasto położone na kilkunastu wyspach i wysepkach, które z biegiem lat świetnie skomunikowano siecią mostów i kładek […]

Artykuł Kanaltur w Kopenhadze – turystyczny hit czy kit? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Stacja Islandia

Barði Jóhannsson :: Agony (OST) (recenzja)

Barði Jóhannsson to islandzki artysta, którzy tworzy między takie projekty muzycznej, jak Bang Gang, Lady & Bird, czy Starwalker. Jest również autorem muzyki do reklam, programów radiowych i telewizyjnych, spektakli teatralnych, a także filmów krótkometrażowych i fabularnych. Na naszej stronie przedstawialiśmy dotychczas dwie ścieżki dźwiękowe kompozytora. Mam tu na myśli muzykę do filmów: „Sacred Universe” […]

Stacja Islandia

Laufey :: Typical of Me (recenzja)

Laufey (Laufey Lin) to dwudziestodwuletnia singer-songwriterka, wiolonczelistka i pianistka, która w jednej połowie jest Islandką, a w drugiej Chinką.  Laufey jest stypendystką Berklee College of Music. Rozpoczęła naukę gry na fortepianie i wiolonczeli w wieku 4 lat, a dorastając brała udział w licznych konkursach i zdobywała wiele nagród. Jako wiolonczelistka zadebiutowała w wieku 15 lat […]

Stacja Islandia

World Narcosis :: Lyðjulóma (recenzja)

Zespół World Narcosis debiutował w 2011 roku EPką „World Narcosis”. Cztery lata później ukazał się ich pierwszy longplay pod tytułem „World Coda” (2015, recenzja tutaj). Drugie pełnowymiarowe wydawnictwo kapeli ujrzało światło dzienne w 2017 roku – album „Lyruljóra” (recenzja tutaj) ukazał się za pośrednictwem wytwórni Why not? Plötur! Po czterech latach milczenia World Narcosis wraz […]

SKANDIS

O rumaku Gullfaxi i mieczu Gunnfjöður (baśń islandzka)

Dawno temu w pewnym królestwie żył król z królową. Małżonkowie mieli syna, jedynaka o imieniu Sygurd. Kiedy chłopak miał dziesięć lat jego matka zmarła. Władca pochował królową zgodnie ze starym obyczajem w kurhanie, na którym często przesiadywał opłakując małżonkę. Pewnego dnia, kiedy król jak zwykle siedział na usypanym nad mogiłą pagórku, zauważył pięknie odzianą kobietę.... Czytaj dalej →

Szkice Nordyckie

Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie – Wiktoria Michałkiewicz

„Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie” Wiktorii Michałkiewicz wpisuje się w narrację o Szwecji, którą zapoczątkowały w Polsce reportaże Macieja Zaremby Bielawskiego a w wersji light „Moraliści” Katarzyny Tubylewicz. Po latach zachwytów i naśladowania naszego sąsiada z Północy (Porównaj z: Żyj Lagom. Szwedzka sztuka życia w harmonii – Anna Brones), przychodzi moment refleksji i […]

Artykuł Kraj nie dla wszystkich. O szwedzkim nacjonalizmie – Wiktoria Michałkiewicz pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

SFD: Skandynawskie meble i życie w zgodzie z naturą - o Szwecji z Waszej perspektywy

Skandynawia wielu osobom kojarzy się ze skandynawskim stylem w aranżacji wnętrz. I to właśnie skandynawski styl był dla mnie punktem wyjścia do rozmowy z Arturem Przedzienkowskim, założycielem marki SFD, zajmującej się tworzeniem ręcznie wykonanych mebli. Rozmawialiśmy też o szwedzkich wartościach, szwedzkich słowach i inspirujących miejscach w Szwecji.



W nazwie Waszej marki, SFD Skandinavisk Möbeldesign, pojawia się ważne słowo-klucz na „S”. I to właśnie od niego chciałabym zacząć i pewnie często zdarza się Wam słyszeć to pytanie: jakie są "meble w stylu skandynawskim"? Jakie skojarzenia powinny przychodzić nam do głowy, kiedy słyszymy o "skandynawskim stylu"? 

Tak, to prawda. Często pada pytanie o skandynawski styl we wnętrzach. Skojarzenia, które mnie przychodzą jako pierwsze do głowy to jasne kolory, minimalizm oraz poczucie przestrzeni. Mebli jest najczęściej bardzo mało, szafy i schowki są ukryte w ścianach, a w pokojach znajduje się jedynie to co niezbędne do funkcjonowania. 

Meble w stylu skandynawskim kojarzą się najczęściej z meblami ze szwedzkiej znanej firmy. Czyli bardzo praktyczne, proste w złożeniu i najczęściej dostępne w kolorze sosny lub bieli. Lub drugi trend to meble w kierunku Art-Deco. 

Ja osobiście mam trochę większe oczekiwania w stosunku do tego pojęcia. Dla mnie od samego początku istotą Skandynawii jest niewytłumaczalna więź człowieka z naturą i życie z nią w zgodzie. To właśnie stało się moją inspiracją do projektowania mebli. Tutaj głównym źródłem inspiracji stała się przyroda północy oraz kultura Samów np. naczynia drążone z drewna. 

Obecnie koncentrujemy się na globalnym zasięgu naszej sprzedaży. Skłoniło nas to do przekształcenia  nazwy w języku szwedzkim na angielską SFD Furniture Design. Skandinavisk zawsze będzie nam towarzyszył w domyśle, bo to wszystko właśnie od tego "S" się zaczęło. 


Czy styl skandynawski pasuje do polskich wnętrz? Czy masz jakieś porady, jak w kilku prostych krokach można wprowadzić go swojego domu? 

Myśląc bardzo stereotypowo o rodzimych wnętrzach, np. w domach naszych babć, widać tam dużą ilość bibelotów, meblościanki zajmujące całe ściany w pokoju, i ściany pomalowane wyrazistym kolorem farby. Nasze współczesne wnętrza tak czy inaczej stają się bardziej praktyczne i  minimalistyczne. Czy styl skandynawski pasuje do naszych wnętrz? To pytanie zadałbym bardziej myśląc o naszym wewnętrznym samopoczuciu. Jeśli chodzi o pomieszczenia, to z pewnością wymaga to oczyszczenia naszej przestrzeni i ponowne jej zaplanowanie. W ten sposób będziemy w stanie ponownie zastanowić co jest dla nas naprawdę ważne pod względem funkcjonalnym, organizacyjnym ale również duchowym i mentalnym. Jeśli zwrócimy uwagę głębiej na wnętrza skandynawskie i ich właścicieli dostrzeżemy fakt wyraźnego powiązania osoby z daną przestrzenią – fakt obecności "bibelotów" najczęściej nie wiąże się z chęcią wypełnienia przestrzeni lub jej dekorowania, raczej z wyraźnym powiązaniem z właścicielem pod względem wspomnień, wartości czy też duchowości. 


Przez ostatni rok dużo więcej czasu spędzamy właśnie w naszych domach. To nasze stoły zastąpiły nam stoliki w kawiarniach czy restauracjach, a zwykłe biurka zmieniły się w całe biura. Czy taka zmiana stylu życia w jakiś sposób wpływa na Wasze projekty, myślenie o funkcjonalności? Albo na oczekiwania klientów?

Projektując stoły, zawsze robiłem to z przekonaniem, że to kuchnia oraz jadalnia są tym zasadniczym miejscem i sercem domu. Przy tempie dzisiejszego życia to właśnie przy stole rano i wieczorem najczęściej jest czas, aby wypić wspólnie kawę i zjeść posiłek, chwilę porozmawiać. Często z tym miejscem wiążą się najcenniejsze wspomnienia naszego życia. 

Od zeszłego roku w naszych założeniach nic nie uległo zmianie. Nasze założenie jest uniwersalne i wzmacniamy je każdego dnia podejmując każdy nowy projekt i wyzwanie marki SFD. 



Czy możesz opowiedzieć, jak to się w ogóle stało, że przygoda z marką SFD rozpoczęła się akurat w Piteå? 

Piteå pierwszy raz w moim życiu pojawiło się wraz z przeprowadzką tam mojej siostry. To właśnie ją miałem na celu odwiedzić w nowym miejscu zamieszkania. Gdy wysiadłem z samolotu w Luleå uderzyło mnie "świeże", pachnące, ostre powietrze. Od tej pory wiele się zmieniło. Ten moment pozostał głęboko w mojej świadomości i od tej pory do Piteå wracałem regularnie na dłuższy, lub krótszy czas. Nie mam jednak wątpliwości, że ten można nazwać "przypadek" stał się bardzo silnym czynnikiem twórczym dla marki SFD. Powstało tam kilka z naszych projektów, pochodzą stamtąd również duchowe wartości i elementy, które zostały wpisane w tworzony przez nas styl. I co najważniejsze doskonałe, cudowne podejście z ogromnym respektem i szacunkiem do natury – tam dostrzegłem i zrozumiałem to znacznie lepiej. Tam tego się nauczyłem. 



Jakie miejsca najbardziej Was inspirują? Czy to raczej rozległe krajobrazy, lasy i szlaki Norrbotten, czy może miejskie przestrzenie Sztokholmu? Czy może jeszcze coś innego? 

Inspiracja, o której chyba mowa to mieszkanka kilku składników: miejsca i krajobrazu jako naturalnego lub antropogeniczne dzieła, atmosfery, ludzi, środowiska i przypadkowych zdarzeń. Dodałbym chyba również duchową gotowość do obierania tych wszystkich bodźców i sygnałów. Czasem zdarza się, że mijam  zupełnie obojętnie obok doskonałej "muzy" i inspiracji, zupełnie nie świadomie, nie będąc gotowym na jej przyjęcie i tworzenie. 

Gdybym miał przyczepić pineski do mapy, gdzie odnalazłem najwięcej tych doskonałych chwil, które udało mi się uchwycić i przełożyć na twórczość byłoby to całe Norrbotten, a w szczególności Piteå, wodospad Storforsen, Luleå oraz malowniczy park narodowy Abisko. To miejsca doskonałe względem krajobrazu, ludzi, powietrza, kolorów. Eh… Doskonałe. 

Takim miejscem, przeżyciem, byłyby również długie wędrówki podczas białych nocy wzdłuż jezior i rzek całej północnej Szwecji. Uwielbiam je i wspominam regularnie. Obraz, który został w mojej świadomości, już nigdy nie pozwoli mi podchodzić do natury w taki sposób jak przed podróżami. Chyba stałem się jej niewielką częścią, małym kawałkiem tego doskonałego świata. 





Zdecydowanie również Sztokholm, jako miejsce tętniące życiem w rytmie, który całkowicie mi odpowiada mimo miejskiego szumu i tempa. To miasto, w którego centrum potrafiłem bez problemu odnaleźć miejsce całkowitego wyciszenia, spokoju, ale też doskonałej zabawy i atmosfery. Pełne pięknego stylu, doskonałego projektowania i wspaniałej mody Drottninggatan, Götgatan, Hamngatan oraz Sturegatan. 

Sztokholm kocham za to poczucie, że natura jakby nie do końca pozwoliła się wedrzeć człowiekowi do jej wnętrza. To, gdy w samym centrum miasta widzę ogromne połacie nienaruszonego krajobrazu, które otoczone jest skałami lub wodą. Metro przedzierające się przez surowe skały, można powiedzieć jaskinie. Surowość natury i jej siła, która pozostała widoczna mimo bardzo silnej  ingerencji człowieka. Ten brak "szklanego city" sprawia, że czujemy się komfortowo w tak spójnie utrzymanej przestrzeni. 




Wspomniałeś wcześniej, że SFD to nie tylko meble, ale i wartości. Co to za wartości? Czy w nich też można dostrzec skandynawskiego ducha? 

Wartości marki towarzyszą nam od dnia jej powstania. Spisaliśmy je, aby nigdy o nich nie zapomnieć, a raz na jakiś czas przyglądamy  ponownie  upewniając, że o nich pamiętamy oraz niczego nie przegapiliśmy podczas ich tworzenia. W naszej pracy kierujemy się dążeniem do krzewienia takich wartości jak ogromny respekt i szacunek do natury, praca jako życiowa pasja nadająca również sens życia, wzornictwo inspirowane Skandynawią i zasadami dobrego projektowania oraz funkcjonalnością, a przede wszystkim bycie z bliskimi oraz tworzenie domowej atmosfery, w której zawsze możemy wyciszyć umysł i ciało. Te wartości umieszczamy w każdym meblu, który wykonujemy, aby pomóc nam wszystkim stworzyć własne, niepowtarzalne wnętrza i poczucie doskonałej domowej atmosfery. O wartościach moglibyśmy jeszcze długo rozmawiać, ale to już materiał na osobą historię 😊 


Fjäril, Sol, Måne, Trähus – to niektóre nazwy produktów SFD. Szwedzkie słowa. Tak jak zresztą i möbeldesing. Czy są jakieś szwedzkie słowa albo powiedzenia, które dla Was mają jakieś szczególne znaczenie, które wyjątkowo polubiliście? Niedawno na całym świecie dużo mówiło się o lagom, modnym hasłem stał się flygskam, a jakiś czas temu trafiłam w mediach na rozmowy o lillördag

Jest kilka zwrotów, które pozostają w naszych myślach i towarzyszą nam codziennym życiu. Chętnie nimi się podzielę: 

Det finns inte dåligt väder, bara fel kläder - Nie ma brzydkiej pogody, wyłącznie złe ubrania. 

Fikatid – Przerwa na kawę i ciastko. Doskonały element, który sprawia, że każdy dzień jest bogatszy w relacje i przyjemności. 

Lagom - umiejętność określenia i zachowaniu balansu w tym ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć "dość". Gdy zapamiętamy i nauczymy się żyć wraz z tymi 3 zasadami, nasze życie stanie się bardziej pełne i wartościowe. My wciąż się ich uczymy 😉


To na koniec: czego nauczyliście się podczas podróży po północnej Europie, w pracy i w codziennym życiu w Skandynawii? Co takiego zabraliście albo zabieracie ze sobą do swojej codzienności, tej zawodowej i prywatnej? 

Nasze doświadczenia zbieraliśmy głównie w Szwecji. Pozostałe, kraje stanowią wyłącznie dodatek, "szczyptę przypraw" w tym wypadku. Bardzo lubię check listy więc do tej odpowiedzi podejdę właśnie w ten sposób: 

✔️ Nauczyliśmy się tego, że warto planować i że trzeba planować. 

✔️ Praca na 100% wystarczy, a nie na 1000% 

✔️ Tylko regularne rozmowy i dyskusje mogą nam pomóc znaleźć dobre rozwiązanie. 

✔️ Dziękować za wszystko (za dzień pracy, za zaangażowanie w projekt, za błędy, które nas uczą itp.) 

✔️ Być blisko przyrody, żyć z ogromnym szacunkiem i respektem do niej 

✔️ Planowanie wakacji – to wielka przyjemność nawet, gdy jeszcze do nich daleko 

✔️ Check lista – dobra na wszystko. Za każdym razem, gdy wyjeżdżamy ze Szwecji, pakujemy do walizek: dobry aparat, ciekawą książkę, notatnik oraz… 😉


Dziękujemy Ci Natalio za możliwość podzielenia się z Twoimi czytelnikami naszymi doświadczeniami oraz przemyśleniami, o części z nich powiedzieliśmy pierwszy raz. Jeżeli nasza historia wydała się Wam interesującą napiszcie do nas, chętnie odpowiemy na wszystkie pytania oraz posłużymy radą.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez SFD Furniture Design (@sfd.furnituredesign)


 BLOG • INSTAGRAM

Stacja Islandia

Gunnar Andreas Kristinsson :: Moonbow (recenzja)

Gunnar Andreas Kristinsson urodził się w Reykjaviku w 1976 roku. Uzyskał tytuł licencjata w Reykjavik College of Music (studiował wówczas u Kjartana Olafssona i Atli Heimira Sveinssona). Studiował również u Krzysztofa Meyera w Hochschule für Musik w Koloni. Zaś tytuł magistra uzyskał w 2004 roku w Królewskim Konserwatorium w Hadze (uczył się pod opieką Martijna […]

Utulę Thule

Ólafur Eliasson: Życie w muzeum

Być może słyszeliście już o nowej instalacji Ólafura Eliassona “Life” w szwajcarskim muzeum Fondation Beyeler? Islandzki artysta wprowadził do przestrzeni budynku wodę ze znajdującego się wokół siedziby muzeum jeziora. Dzięki temu natura: woda z żyjącymi w niej organizmami takimi jak nenufary czy owady, staje się dziełem sztuki, które zwiedzający mogą oglądać z zainstalowanych na tafli …

Artykuł Ólafur Eliasson: Życie w muzeum pochodzi z serwisu .

poFIKAsz?

Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P

Kiedy mówi się o Skanii, często na pierwszy plan wyskakuje Malmö. Ale Skania to nie tylko duże miasta! Zapraszam na Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. (Część druga) Słowem wstępu – Przewodnik po Skåne jestContinue reading

Artykuł Przewodnik po Skåne poza utartym szlakiem. Część 2: Gminy K-P pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Historia pewnej pożyczki

Wiek XVI to w historii Wysp Owczych okres wielkich zmian. Pełne przejście pod duńską administrację i wprowadzenie reformacji ukształtowały farerskie dzieje na kolejne stulecia. Jednak to historia pewnej pożyczki mogła jeszcze głębiej zmienić oblicze małego archipelagu. Strona internetowa Visit Faroe Islands w krótkim kalendarium pod rokiem 1524 zamieszcza intrygującą informację: Król Norwegii i Danii, Chrystian […]

Artykuł Historia pewnej pożyczki pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Książki po szwedzku - o Szwecji z Waszej perspektywy

Od czytelników Szwecjobloga nieraz zdarzało mi się usłyszeć pytanie, gdzie miałam okazję kupić książki, o których opowiadam na blogu, czy to powieści, czy materiały do nauki. Spora część mojej domowej szwedzkojęzycznej biblioteczki to pozycje, które przywiozłam ze Szwecji (mnóstwo wydań kieszonkowych to egzemplarze z drugiej ręki ze sklepów charytatywnych czy pchlich targów) albo które ściągałam ze Szwecji (przede wszystkim na potrzeby pracy). Teraz, gdy wyjazdów brakuje, brakuje też takich okazji, żeby sprawić sobie takie pamiątki. No ale od czego są księgarnie internetowe. A szczególnie jed(y)na taka księgarnia – Książki po szwedzku. Z jej założycielką, Katarzyną Hasiewicz-Obarzanek, rozmawiałam właśnie o książkach po szwedzku, o czytaniu w języku obcym w ogóle oraz o innych okołoksiążkowych sprawach. 




Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na Instagramie zapowiedź powstania księgarni z książkami w języku szwedzkim, niemal podskoczyłam z radości, bo czegoś takiego mi brakowało. Opowiesz o tym, skąd wziął się ten pomysł, na który nikt wcześniej nie wpadł? 

Z wykształcenia jestem lekarzem, zawodowo zajmuję się nieruchomościami, a księgarnię internetową o sugestywnej nazwie Książki po szwedzku prowadzę od tego roku. Otworzyłam ją z raczej egoistycznych pobudek - po latach przerwy wracałam do nauki języka szwedzkiego i chciałam mieć stały dostęp do literatury szwedzkojęzycznej. Szukałam i szukałam, i jedyne, co znajdowałam to pojedyncze oferty używanych książek na Allegro czy Facebooku. Coś trzeba było z tym zrobić. Tak powstał pomysł i jego realizacja w postaci Książek po szwedzku. Prosta nazwa, która od razu sugeruje typ asortymentu. 


Dlaczego twoim zdaniem czytanie w języku obcym jest tak ważne i potrzebne?

Odpowiem bazując na moim doświadczeniu. Czytam swobodnie po angielsku i włosku, i świadomie dbam o to, żeby raz na jakiś czas przeczytać książkę obcojęzyczną. Pomaga mi to zachować kontakt z językiem, a jednocześnie jest bardziej wymagające niż zapoznawanie się z artykułami w Internecie. W ten sposób ćwiczę umiejętność łączenia faktów i pojmowania sensu całej lektury. Poza tym, zwłaszcza jeżeli chodzi o czytanie w języku włoskim, mam dostęp do dzieł autorów, które najprawdopodobniej nigdy nie zostaną przetłumaczone albo które są wyjątkowo ciężko dostępne w Polsce. Zakładając sklep, wiedziałam, że jest więcej osób, takich jak ja, które znają wartość czytania w obcym języku i które szukają książek po szwedzku dostępnych w Polsce. 



Jakie w takim razie książki po szwedzku możemy znaleźć w tej chwili w asortymencie? 

Początkowo uparłam się, że będę sprzedawać jedynie beletrystykę i literaturę dla dzieci, ewentualnie kryminały. Zaczęłam klasycznie, od serii Muminkowej. Później wprowadziłam Alla vi barn i Bullerbyn Astrid Lindgren, Ellens äppleträd Cateriny Kruusval. Oferuję książki Fredrirka Backmana (En man som heter Ove, Britt-Marie var här, Min mormor hälsar och sager förlåt), kryminały Henninga Mankella czy Camilli Läckberg… Jednak praktycznie od samego początku otrzymywałam zapytania o podręczniki do nauki, które, jak się okazało, również są wyjątkowo trudno dostępne w naszym kraju. Mimo mojego wewnętrznego oporu zdecydowałam się poszerzyć ofertę również o te pozycje i był to strzał w dziesiątkę. Pierwsza partia Form i fokus sprzedała się w trzy godziny. Podobnie było z podręcznikami Rivstart. Aktualnie sama korzystam z tego drugiego i uważam, że to naprawdę świetne narzędzie, dlatego czuję ogromną satysfakcję, że mogę pomagać w dotarciu do tych pomocy osobom, które uczą się szwedzkiego. 


Rivstart to też i mój ulubiony podręcznik! Na studiach uczyłam się przede wszystkim z tej serii i to właśnie z niej najbardziej lubię korzystać, kiedy prowadzę swoje kursy. W asortymencie wypatrzyłam też świetną ciekawostkę, którą też poznałam dzięki mojej pracy – książki wydane w wersjach uproszczonych, tzw. lättläst. Często korzysta się z nich na kursach dla cudzoziemców w Szwecji, mam wrażenie, że nie są dość dobrze znane tym, którzy uczą się szwedzkiego w Polsce. A szkoda! Opowiesz więcej o tym, czego można spodziewać się po takiej wersji uproszczonej? 

Wersje lättläst książek doskonale wpisują się w ideę szwedzkiego egalitaryzmu - równy dostęp do wiedzy i informacji, również dla osób, które z różnych przyczyn czytają gorzej. Chodzi tutaj o osoby mające pewien stopień niepełnosprawności, demencji, o imigrantów oraz o osoby uczące się szwedzkiego. Tekst ma być napisany prosto i zrozumiale. Zdania są krótkie, ale treściwe. Zawierają zazwyczaj jeden czasownik. Unika się używania skomplikowanych słów, strony biernej i pojęć abstrakcyjnych. Ta kategoria pojawiła się ze względu na zapytania ze strony klientów. Chcę ją stale poszerzać, bo dzięki tym wydaniom więcej osób może zapoznać się z tekstami, które w standardowej wersji byłyby zbyt skomplikowane językowo. 


Jakie masz rady i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po jakąś książkę po szwedzku, ale nie wiedzą, czy nie będzie dla nich za trudna albo za prosta?

Zarówno na stronie internetowej, jak w social media zamieszczone są orientacyjne poziomy trudności danych pozycji. Zazwyczaj jednak ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ktoś posiada odpowiednie zasoby językowe do przeczytania książki z przyjemnością (bez nadmiernego zerkania do słownika). Dlatego w zdjęciach każdej pozycji książkowej zawsze zamieszczam jedno, na którym widać tekst. Wtedy każdy może sprawdzić czy dana strona czy dwie stanowią dla niego wyzwanie czy raczej rozumie większość tekstu. Z drugiej strony, każdy może inaczej pochodzić do tej kwestii. Jedna osoba woli stawiać sobie wyzwania i podnosić poprzeczkę, a druga woli, żeby poziom językowy książki był bardziej dostosowany do jej umiejętności, żeby zwyczajnie się nie zniechęcić. Przed wyborem warto zapytać siebie, do której grupy należę 😊 

Na wirtualnych półkach twojej księgarni niektórych być może na pierwszy rzut oka zdziwią książki napisane przez autorów pochodzących z Finlandii: klasyki w postaci mocno kojarzącej się z tym krajem serii o Muminkach Tove Jansson czy nowości w postaci powieści Kjella Westö i Ann-Luise Bertell. Jak ważne było dla Ciebie to, by księgarnia była Książkami po szwedzku a nie Książkami ze Szwecji? Czy zastanawiałaś się już może nad wprowadzeniem do oferty szwedzkich przekładów polskiej literatury? 

Język jest dziedzictwem kulturowym. Chcę oferować książki napisane po prostu po szwedzku, bez znaczenia czy powstały w jednym miejscu naszego globu czy w drugim. Stosując klucz: książki ze Szwecji, nie sprzedawałabym choćby Muminków, a przecież to były pierwsze książki, które sama chciałam przeczytać po szwedzku. Z resztą taki był początkowo plan B - jeśli księgarnia nie wypali, to przynajmniej będę miała całą serię Muminków dla siebie 😊 W każdym razie, Finlandia może się pochwalić sporą grupką bardzo dobrych szwedofińskich pisarzy. Ciekawą postacią jest sam Johan Runeberg, poeta, którego utwór Vårt land jest obecnie hymnem narodowym Finlandii. Obecnie skupiam się na pozycjach typowo szwedzkich, czyli napisanych oryginalnie po szwedzku. Książki czytane w języku oryginału przekazują treści zgodnie z zamysłem autora. Od początku chodziło mi o udostępnienie innym właśnie tego doświadczenia. 


Czym się kierujesz, wybierając książki, które trafią do oferty twojej księgarni? Czy to tytuły, które sama czytałaś albo takie, które najbardziej chciałabyś przeczytać?

Cały czas się uczę. Polegam na guście moich klientów i ich sugestiach, bardzo pomaga mi to w wyborze asortymentu. Staram się śledzić nowości i jednocześnie oferować klasyki literatury, również dziecięcej. W języku szwedzkim powstało naprawdę wiele świetnych tekstów, często znanych na całym świecie, zekranizowanych, niesamowicie spopularyzowanych, np. kryminały Henninga Mankella z postacią komisarza Wallandera czy En man som heter Ove Backmana. To też jest pewien klucz - oferowanie tytułów znanych z popkultury. 

Jak "od kuchni" wygląda prowadzenie księgarni o tak specyficznym profilu? 

Myślę, że nie różni się to zbytnio od prowadzenia "zwykłej" księgarni. Chodzi o znalezienie odpowiednich pozycji, zamówienie ich i szczęśliwe sprowadzenie do naszego kraju.  O ile sam proces zamawiania zazwyczaj jest przyjemny i sprawny, to część logistyczna jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Zwłaszcza w czasach, w których się znaleźliśmy obecnie. Zazwyczaj nie można precyzyjnie określić czasu dostawy. Na przykład ostatnio, czekałam na paczkę ponad miesiąc, w tym czasie zdążyły do mnie dotrzeć trzy inne przesyłki, zamówione znacznie później. Oprócz stałej oferty, sprowadzam też książki na zamówienie. Jest to bardziej czasochłonne, ponieważ po pierwsze, kontakt z mniejszymi firmami i indywidualnymi osobami nie jest tak sprawny. Po drugie, czasami trzeba poczekać na dodruk danej książki lub na sprowadzenie jej z daleka. Mogłabym jeszcze dużo mówić o kwestiach związanych ze skokami kursów walut, zmianami w prawie, kwestiami technicznymi… ale są to elementy wpisane w ten rodzaj działalności i po prostu trzeba to zaakceptować. 


Skoro księgarnia to zakupy, a skoro zakupy to wydatki. Porozmawiajmy więc jeszcze o cenach i finansach. 

My, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do taniej książki. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy przyjmują wręcz postawę roszczeniową: jeśli już zdecydowałem się przeczytać tę pozycję, to powinna być bardzo tania lub najlepiej za darmo. Praca autora, proces wydawniczy, dystrybucja i marketing składają się na końcową cenę książki, która musi pokryć wymienione koszty. Do tego dochodzą też przepisy krajowe. Na przykład we Włoszech przeciętna cena książki zaczyna się na poziomie kilkunastu euro, czyli w przeliczeniu na złotówki od ok. 50 złotych, a to jest zazwyczaj dolny pułap. Jest to związane z tzw. stałą ceną książki, kiedy to rząd reguluje najniższą możliwą stawkę. Takiej sytuacji nie mamy w Polsce i nie ma jej też w Szwecji. 

Jako naczelny wolnościowiec i propagator idei wolnego rynku jestem zdecydowanie przeciwna centralnemu sterowaniu cenami i uważam, że książka doskonale poradzi sobie bez "ochrony" rządu. Import książek z zagranicy jest już wystarczająco skomplikowanym przedsięwzięciem. Oprócz zwykłych kosztów prowadzenia działalności dochodzą koszty przewalutowań, różnic kursowych, międzynarodowych przesyłek kurierskich (nawet kilkaset złotych za każdą przesyłkę) itp. itd. Wszystko to wpływa na cenę końcową produktu, który finalnie jest dostępny od ręki w polskim sklepie internetowym. 

Wierzę jednak, że gra jest warta świeczki i że z czasem coraz więcej osób dostrzeże korzyści płynące z czytania w obcym języku, i sięgnie również po książki po szwedzku.

Kierunek Dania

Duńskie obywatelstwo – jak je uzyskać i czy warto?

Droga do otrzymania duńskiego obywatelstwa jest długa, żmudna, kosztowna i nierzadko wyboista. Mimo to duński paszport jest jednym z najbardziej […]

Artykuł Duńskie obywatelstwo – jak je uzyskać i czy warto? pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Materiały do nauki języka szwedzkiego - z czego polecam korzystać?

Jakie materiały do nauki języka szwedzkiego polecasz? Od jakiego podręcznika zacząć naukę szwedzkiego? Jaki słownik wybrać i czy na pewno będzie mi potrzebny ten dwutomowy? Czy są jakieś słowniki szwedzkiej wymowy? Z czego uczyć się szwedzkiej gramatyki? 

Takie pytania otrzymuję od Was regularnie i równie regularnie obiecywałam, że kiedyś przygotuję wpis, w którym raz a dobrze zbiorę swoje odpowiedzi. I uwierzcie mi, zabierałam się do tego już wiele razy, ale ciągle  nie mogłam dokończyć wersji roboczej. Na początku w szkicu porwałam się na zbyt wiele rzeczy, o których chciałam opowiedzieć. Były tam słowniki i podręczniki, profile nauczycieli w mediach społecznościowych i "studygramy", programy telewizyjne, książki dla dzieci i publikacje naukowe - rozrosło się to do kilku stron, na których rozwinięcie ciągle brakowało mi czasu. I skoro sama potrafiłam w tym przepaść, pewnie i Wam nie korzystałoby się z tego najlepiej. Po drugie, mam chyba dość niepopularne w Internecie zdanie na temat uczenia się języków obcych - że nie warto uczyć się na własną rękę. Tłumaczyłam to między innymi w poście, w którym radziłam, jak NIE uczyć się języka szwedzkiego. Podręczniki czy repetytoria oferują wprawdzie klucze do zadań, aplikacje pokazują oczekiwane odpowiedzi, ale nie poprawią wymowy, nie pozwolą na trening komunikacji, nie odpowiedzą na pytanie, czy użyte przez Was zwroty są idiomatyczne, czy używa się ich w takich połączeniach i kontekstach. Wiem z perspektywy ucznia i nauczyciela, jak łatwo wyrobić sobie kiepskie językowe nawyki, których potem trudno się pozbyć. Pracując z nauczycielem, unikacie też dylematów, jakie materiały wybrać, bo to nauczyciel wybierze je za Was - a nawet dobierze dla Was.


W tym wpisie zdecydowałam się na spojrzenie na materiały do nauki języka szwedzkiego z perspektywy "szkolnej" - a więc wybrałam takie, po które najczęściej sięga się na różnego rodzaju kursach, w Polsce i w Szwecji.


SŁOWNIKI


Jak widzicie na załączonym obrazku, słowniki zawsze budziły we mnie dużo emocji, od dzikiej radości po jakąś taką czułość 😂 (odpowiednio w 1991 i w 2009, może 2010 roku), dlatego to właśnie od nich zacznę.

W przypadku szwedzkiego tak właściwie nie mamy za bardzo w czym wybierać, więc polecić mogę tylko słownik szwedzko-polski i polsko-szwedzki (dwutomowy) Jacka Kubitsky'ego, jedyny tak obszerny słownik w tej parze językowej. Przestrzegam, że niektóre hasła potrafią nieźle zaskoczyć (np. w części szwedzkiej tłumaczenie schysst jako "równy, jak trza", w części polskiej hasło "koszałki-opałki" - struntprat, więcej ciekawostek znajdziecie na Facebooku). W 2020 roku ukazało się "nowe, zaktualizowane wydanie Słownika szwedzko-polskiego, uwzględniające między innymi nowoczesne słownictwo ogólne oraz aktualne tendencje leksykalne" (informacja ze strony księgarni PWN), ale jeszcze nie wpadło mi w ręce. Zwróćcie uwagę, że w słownikach Kubitsky'ego brakuje informacji o wymowie.

Na co dzień pracuję ze słownikiem szwedzko-polskim (bo tłumaczę ze szwedzkiego na polski), ale na studiach korzystałam też sporo z tomu polsko-szwedzkiego, szczególnie na kursie z pisania.


Niezależnie od tego, jak dobrze znacie szwedzki, polecam zaglądać na svenska.se. Znajdziecie tam dostępne zupełnie za darmo trzy słowniki wydawane przez Akademię Szwedzką: Svenska Akademiens Ordlista (SAOL), Svensk Ordbok (SO) i Svenska Akademiens Ordbok (SAOB)


SAOL zawiera skrócone definicje, ale łatwo sprawdzicie w nim, jak odmienić dane słowo (przyda się więc nawet tym bardzo początkującym). W SO można odsłuchać wymowy (czasem kilku wariantów), rozszyfrować niepełne informacje o formach, a przede wszystkim zapoznać się z obszerniejszymi definicjami i przykładami użycia. SO znajdziecie też w formie aplikacji mobilnej. SAOB to ogromny słownik historyczny i etymologiczny języka szwedzkiego, nad którym prace wciąż trwają - obecnie obejmuje hasła od a do vävning (2019).



Kiedy szukam polskiego odpowiednika jakiegoś szwedzkiego słowa albo chcę zweryfikować szwedzkie użycie w kontekście, zaglądam na Glosbe, szczególnie wtedy, kiedy chcę sprawdzić coś bardziej specjalistycznego (przykłady "zasysane" są z między innymi EUR-Lex – internetowej bazy aktów prawnych Unii Europejskiej) albo bardziej potocznego (przykłady pochodzą również z bazy OpenSubtitles). Poniżej zobaczycie jak to wygląda, między innymi dla wspomnianego wcześniej schysst:




Jeśli lubicie uczyć się ze słownikami obrazkowymi, zajrzyjcie do Lexin Bildteman opracowanego przez Institutet för språk och folkminnen oraz Kungliga Tekniska högskolan. Znajdziecie tam 31 jeden tematów (np. ubrania, sport, muzyka, pogoda, mieszkanie, miasto, zwierzęta, rośliny), a po kliknięciu na poszczególne obrazki można usłyszeć wymowę. Ciekawostka: słownik dostępny jest też w wielu różnych językach, fińskim, duńskim, norweskim, hiszpańskim, tajskim, greckim rumuńskim, rosyjskim i polskim, a także w językach saamskich (dla nich akurat nie ma nagrań). Podobnym słownikiem jest Lexin Animationsteman - jak sugeruje nazwa, tu zamiast obrazków mamy do czynienia z filimkami, co może pomóc w nauce czasowników z różnych dziedzin (hobby, dom, biuro, gesty i miny itd.).




Moim ulubionym słownikiem obrazkowym jest szwedzko-angielski Bildordbok wydany przez NE (są też wydania ze szwedzkim w innej parze: z arabskim, hiszpańskim czy niemieckim, więc możecie z niego skorzystać podwójnie, jeśli uczycie się innych języków). Tematy i obrazki są tu potraktowane naprawdę bardzo szczegółowo!



WYMOWA

Jak wspomniałam wcześniej, w słowniku Kubitsky'ego nie znajdziecie informacji o wymowie. Brzmienie danych słów możecie sprawdzić na przykład w SO, albo na stronie Forvo, której poświęciłam osobny wpis. Forvo bardzo lubię za to, że nagrywają się tam użytkownicy z różnych części Szwecji, a więc posługujący się różnymi dialektami, oraz za to, że nagrane są nie tylko pojedyncze wyrazy w izolacji, ale i całe zwroty. Z bazy Forva korzysta aplikacja mobilna Say it right. W Forvie możecie oczywiście sprawdzić wymowę słów z bardzo wielu różnych języków.




Jeśli potrzebujecie sprawdzić wymowę nie tyle "na ucho", co "na oko", a więc jeśli potrzebujecie sprawdzić transkrypcję, sięgnijcie po Svenska språknämndens uttalsordbok.



Na początku nauki wymowę najlepiej trenować pod okiem (uchem?) nauczyciela. Istnieją też oczywiście gotowe materiały z zestawami wyrazów, fraz, zdań i tekstów do ćwiczeń poszczególnych dźwięków, akcentu melodycznego i zdaniowego oraz nagraniami do odsłuchania i powtarzania, np. Uttalsboken Håkana Rosenqvista czy sporo starsza seria Talad svenska Gábora Harrera.


PODRĘCZNIKI

Seria Rivstart Pauli Levy Scherrer i Karla Lindemalma jest zdecydowanie moją ulubioną! Te podręczniki najbardziej lubiłam na studiach i najprzyjemniej mi się z nimi pracuje, kiedy prowadzę własne zajęcia. Zwróciliście pewnie uwagę, że teksty w podręcznikach, szczególnie tych dla młodzieży i początkujących, często kręcą się wokół losów kilku głównych bohaterów, którzy też uczą się danego języka albo po raz pierwszy lądują w danym kraju. Pod względem doboru takich "bohaterów", a także sposobu prezentacji materiału gramatycznego Rivstart wydaje mi się nie tylko najbardziej nowoczesny, ale i najbardziej ambitny z tych serii, które znam. Lubię też to, że sporo tekstów w podręczniku dla początkujących (A1+A2) to żywe dialogi, relatywnie naturalne jak na takie preparowane teksty. Oprócz zeszytu ćwiczeń skorzystać można z całego mnóstwa dodatkowych zadań online.

Warto też zwrócić uwagę, że Rivstart to jedna z niewielu serii, w których książki przygotowane są też aż do poziomu B2/C1 - zwykle tym bardziej zaawansowanym uczniom i studentom trudno było znaleźć taki klasyczny "kursowy" podręcznik na swoim poziomie.

Wśród materiałów dla początkujących popularne są też Svenska utifrån Rogera Nyborga, Nilsa-Owego Pettersona i Birtty Holm (od niego także zaczynałam naukę na studiach) i seria Mål autorstwa Anette Althén, Kerstin Ballardini, Sunego Stjärnlöfa i Åkego Viberga (była podręcznikiem wiodącym na kursach języka szwedzkiego dla cudzoziemców - SFI - w szkole, w której odbywałam praktyki w ramach programu Erasmus). Z żadnym z nich jednak jakoś specjalnie się nie polubiłam. Podręcznik Svenska utifrån wydaje mi się mocno oldschoolowy jeśli chodzi i o teksty, i sam layout, chociaż zdarzało mi się uzupełniać moje kursy niektórymi "słuchanki". Natomiast Mål szybko nudził mnie prostymi dialogami i powtarzalnymi tekstami (ale przez to może sprawdzić się lepiej do samodzielnej pracy w wolniejszym tempie, poza kursem z nauczycielem czy grupą), ale bardzo lubiłam powracające pod koniec każdego rozdziału ćwiczenia wymowy.



A co dla tych bardziej zaawansowanych, oprócz wspomnianego Rivstarta? Przyjemne pracuje się z książką Språkporten Moniki Åström. Podoba mi się w niej i dobór tekstów (to w dużej mierze teksty o języku i o szwedzkiej kulturze jako takich, a nie tylko takie, które te treści kulturowe przemycają), oraz to, jak te teksty są opracowane do pracy ze słownictwem i dyskusji wokół głównych tematów. Lubię też Text i fokus Cecilii Fasth i Anity Kannermark, który jest już nie kompletnym podręcznikiem "kursowym", ale książką przeznaczoną konkretnie do ćwiczenia czytania ze zrozumieniem i słownictwa. 


GRAMATYKA

Dodatkowymi materiałami do podręczników "kursowych" są różnego rodzaju podręczniki do nauki gramatyki. Kiedy zaczynałam uczyć się szwedzkiego na własną rękę, sięgnęłam po podręcznik Troll Hanny Dymel-Trzebiatowskiej i Ewy Mrozek-Sadowskiej. Ponieważ to książka polskich autorek, objaśnienia gramatyczne są w języku polskim. Do Trolla radzę zabrać się, gdy  szwedzki będziecie już trochę znać - mnie na początku trochę frustrowała konieczność sprawdzania prawie wszystkich słówek, które pojawiały się w zdaniach do ćwiczeń, żeby w ogóle móc ruszyć z ćwiczeniami 🤦‍♀️

Moim absolutnym gramatycznym ulubieńcem jest seria Form i fokus Cecilii Fasth, i Anity Kannermark. Ale przyznaję, że na studiach wcale jej tak nie kochałam! - Form i fokus to typowe repetytorium gramatyczne, gdzie po krótkim teoretycznym wstępie (po szwedzku) pojawia się całe mnóstwo ćwiczeń, dzięki którym dane struktury mają zostać zautomatyzowane. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią takie żmudne wypełnianie luk, parafrazowanie zdań, odpowiadanie na pytania (szczególnie jeśli na przykład na studiach dostaje to etykietę "zadanie domowe" i jakiś termin wykonania 😉), ale rzeczywiście po takim treningu użycie pewnych form czy struktur staje się automatycznym nawykiem. Bardzo dużo zawdzięczam właśnie takiemu drylowi.

Pamiętajcie też, że z takimi podręcznikami - w przeciwieństwie do tych "kursowych" - nie trzeba pracować "od deski do deski", można w nich oczywiście skakać od zagadnienia do zagadnienia, na przykład w zależności od tego, jakie tematy pojawiają się w tekstach z podręcznika "kursowego" albo w czym czujecie zaległości.

Tych bardziej zaawansowanych, głębiej zainteresowanych szwedzkim jako takim (żeby nie powiedzieć "językowych nerdów" 😉) zachęcam do pobrania Svenska Akademiens Grammatik opracowanej przez Ulfa Telemana, Staffana Hellberga i Erika Anderssona. Czterotomowa gramatyka języka szwedzkiego dostępna jest zupełnie za darmo na svenska.se (doceniam to bardzo, bo za moich studenckich czasów z tomów w jednym egzemplarzu można było korzystać tylko na miejscu w wydziałowej czytelni, dużo lepiej też się przeszukuje plik PDF niż wertuje prawie osiemsetstronicowe tomiszcza). Całym sercem mogę też polecić książki Grejen med verb, Grejen med substantiv och pronomen, Grejen med ordföljd, Riddar Kasus hjärta och andra sagor om grammatik czy ostatnia Handbok för språkpoliser. Nikt nie pisze o gramatyce z takim luzem, poczuciem humoru, z takimi porównaniami i metaforami oraz z taką pasją jak Sara Lövestam. 


Ogromną pomoc stanowi dla mnie często Språkriktighetsboken opracowana przez Språknämnden. To takie książkowe opracowanie pytań, które zwykle trafiają do poradni językowej, np. problemy z wyborem zaimka, z odmianą przymiotnika, tautologiami wraz z rekomendacją, jak sobie z nimi radzić.


To oczywiście nie jest wyczerpująca lista, ale dla ułatwienia i przejrzystości wybrałam te, po które sięgam najczęściej i bez których trudno byłoby mi sobie wyobrazić naukę języka szwedzkiego i pracę ze szwedzkim.

Pamiętajcie też, że przygotowałam już trzy wpisy o szwedzkich podcastach, który warto posłuchać: CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2 i CZĘŚĆ 3, pisałam też o moich ulubionych kanałach na YouTube o języku szwedzkim. Zajrzyjcie też do wpisu O czym warto pamiętać, zaczynając naukę szwedzkiego - 5 porad ode mnie.



Jeśli skorzystaliście kiedyś z moich wskazówek lub rekomendacji, jeśli podoba się Wam to, co robię w sieci - będzie mi bardzo miło, jeśli zaprosicie mnie na wirtualną kawę w BuyCoffee.to. Dziękuję! ❤️


Szwecjoblog - blog o Szwecji

Seria Skandynawska - o Szwecji z Waszej perspektywy

Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich chyba nie trzeba przedstawiać miłośnikom Skandynawii. Przybliżała czytelnikom powieści, poezję, dramaty, opowiadania, sagi, baśnie ludowe z krajów nordyckich od lat 50. do 90., odkrywa współczesną prozę i przypomina klasykę z Północy od 2018 roku. 

Zaprosiłam do rozmowy Adrianę Biernacką, redaktor prowadzącą Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, nazywanej często po prostu Serią Skandynawską, i menadżerkę projektów w Wydawnictwie Poznańskim. Rozmawiamy o Szwecji (i nie tylko!) oczywiście z perspektywy książek, bo kto jak kto, ale redaktor prowadzący w najmniejszych szczegółach wie, co musi się wydarzyć, by do rąk polskiego czytelnika mogły trafić skandynawskie książki. Nieźle się zagadałyśmy, bo Ada o tych książkach mogłaby mówić godzinami, a w jej słowach - jak się sami przekonacie, czuć ogromną dumę z serii i radość z tego, że Wydawnictwo zdecydowało się ją wznowić. 



Wyjaśnijmy sobie na początek: kim właściwie jest redaktor prowadzący i co (lub kogo? 😊) prowadzi? 

Redaktor prowadzący to taki opiekun książki i autora. Dbam o książkę od pojawienia się pomysłu na jej wydanie, aż do trafienia na księgarskie półki (a tak naprawdę jeszcze znacznie dłużej). To ja piszę opis na okładkę, wybieram tłumacza, redaktora, korektorów, współpracuję z grafikiem projektującym okładkę, staram się o grant na tłumaczenie. Jestem też panią od terminów. Muszę tak skoordynować wszystkie etapy powstawania książki, żeby na czas oddać ją do druku. Nad każdą książką pracuje wiele osób. Zdarzają się choroby, urlopy, psujące się komputery, a ja muszę nad tym wszystkim zapanować – przypilnować, zmotywować. 

Każdego dnia podejmuję mnóstwo drobnych decyzji, które składają się na to, jak ostatecznie będzie wyglądać książka. Osobowość redaktora prowadzącego też ma tu znaczenie! Każdy będzie miał trochę inną wizję książki i priorytety. Ja jestem straszną szczególarą – wszystkie elementy muszą być zgrane ze sobą kolorystycznie, a opis brzmieć idealnie. Poważniejsze decyzje, takie jak projekt okładki, zawsze konsultujemy w większym gronie, ale gdy głosy układają się po równo, ostatnie słowo ma redaktor prowadzący. 

Książka jest oczywiście dziełem autora, ale ja też traktuję je jak moje "dzieci".  Chcę, żeby jak najlepiej poradziły sobie na brutalnym rynku książki. Niestety świetna treść nie wystarczy. Żeby czytelnik ją poznał, musi go najpierw coś skusić, np. okładka, opis, czyjaś rekomendacja. Czasem redaktor prowadzący musi zawalczyć o książkę, np. namówić tłumacza, żeby zajął się nią priorytetowo albo przekonać zarząd do zwiększenia budżetu promocyjnego. 

źródło: FB Seria Skandynawska

Na stronie Szwedzkiego Związku Wydawców (SvF) znalazłam informację, że w ostatnich latach w Szwecji wydaje się rocznie średnio około 2000 nowych tytułów z literatury pięknej dla dorosłych napisanych po szwedzku. To ogromna liczba! 

Jak w takim razie zdobywasz informację, jakimi tytułami warto się zainteresować, skąd czerpiesz informacje o książkach? Na jakich informacjach najchętniej polegasz: poleceniach agentów literackich, listach bestsellerów, wiadomościach o nagrodach literackich, opiniach recenzentów z zagranicznej prasy czy recenzentów wewnętrznych wydawnictwa? A może czytasz najpierw książki sama? 

Niestety nie czytam w żadnym z języków skandynawskich, więc muszę polegać na cudzych opiniach. Codziennie dostaję kilkadziesiąt maili od agentów literackich reprezentujących skandynawskich autorów. Nie tak łatwo się w tym odnaleźć. 

We wszystkich krajach skandynawskich świetnie działają instytucje promujące książki za granicą. Norweska NORLA czy szwedzka Kulturrådet systematycznie przygotowują rekomendacje najlepszych książek, które ukazały się niedawno, organizują też spotkania dla wydawców, na które zapraszają krytyków literackich. To eksperci świetnie znający rynek książki, mają bardzo interesujące typy. To moje ulubione miejsca do szukania książek. Śledzę też najważniejsze skandynawskie nagrody literackie. Już na etapie nominacji sprawdzam, które książki mogłyby zainteresować polskich czytelników. Zaglądam również na skandynawskie bookstagramy (chociaż nic nie rozumiem!), spoglądam na listy bestsellerów, a przed pandemią jeździłam na największe skandynawskie targi książki – do Göteborga. 

Czasem książkę przynosi tłumacz. Tłumacze, z którymi współpracuję, kochają "swoje" kraje całym sercem. Śledzą nowości literackie i ze swoimi zachwytami przychodzą do mnie. Zawsze sięgam wtedy po opinie innych recenzentów, bo to co jednego zachwyca, innych może pozostawić obojętnym. A obojętność to najgorsze, co może się książce przytrafić. Lepiej mieć zagorzałych miłośników i równie gorliwych przeciwników, niż ulatywać z pamięci po kilku dniach. 

Co Twoim zdaniem łączy książki w Serii Skandynawskiej? Czy znajdujesz jakiś wspólny mianownik, czy serii przyświeca raczej idea różnorodności? Jak ocenić, czy książka "wpisuje się" w tę serię? 

Staramy się, żeby książki były różnorodne, ale trzymamy się też pewnych ram. Wydajemy tylko literaturę piękną, nie wchodzą w grę kryminały czy poezja. Sięgamy po najbardziej cenionych i najbardziej obiecujących autorów, takich, o których sporo się mówi. Staramy się zachowywać równowagę między krajami, ale to nie zawsze się udaje. Jeśli zachwyci nas kolejna szwedzka powieść, to nie zrezygnujemy z niej tylko dlatego, że na dany rok mamy już w planach inną książkę z tego kraju. 

Nie chcę wydawać książek hermetycznych, zrozumiałych głównie dla krytyków literackich. Czytanie ma być przyjemnością, a nie męczarnią. Wybieramy bardzo różne książki, dla różnych czytelników, nie tylko tych śledzących nowości literatury pięknej i wyczekujących kolejnego tomu sagi Roya Jacobsena. Osoba na co dzień czytająca kryminały może sięgnąć po Życie Sus Jonasa T. Bengtssona, a ktoś, kto pamięta klasyczną serię skandynawską wydawaną w minionym wieku, z sentymentem wróci do pisarstwa Karen Blixen, Stiga Dagermana czy Knuta Hamsuna. W każdej z naszych książek jest coś więcej niż tylko fabuła, jakieś drugie dno. Ale jeśli ktoś będzie chciał przeczytać Życie Sus tylko jako powieść o złej dziewczynie, zupełnie mi to nie przeszkadza. 

Mam jeszcze jedno smutne, techniczne kryterium – długość książki. Stustronicowa książeczka do przeczytania w dwie godziny nie ukaże się w serii. Skandynawscy pisarze lubują się w takich maleństwach, ale Polacy niechętnie po nie sięgają. Nie dziwię się, nasze zarobki są przecież znacznie niższe niż Skandynawów.


No dobrze, znalazłaś interesujący cię tytuł, który pasuje do Serii – jaki jest kolejny krok? Czy konkurencja między wydawcami jest duża, jeśli chodzi o zakup tytułów szwedzkich i nordyckich w ogóle? 

Konkurencja na szczęście nie jest duża i raczej nie zdarzają się tu tak zaciekłe licytacje jak w przypadku brytyjskich i amerykańskich hitów. Wydawców sięgających po nordycką literaturę nie jest aż tak wielu, trochę różnią się też nasze profile. Jeśli toczy się licytacja, to pomiędzy dwoma-trzema wydawcami, którzy bardzo chcą wydać daną książkę. Po jej zakończeniu oferta trafia do akceptacji autora. Jeśli ją przyjmie, możemy zacząć tłumaczenie. 

Czy książki w Serii Skandynawskiej są tłumaczone z języków oryginalnych czy zdarzają się przekłady za pośrednictwem innego języka, na przykład na prośbę autora? 

 2021 roku już nie wypada tłumaczyć z języków pośrednich. Mamy fantastycznych tłumaczy z norweskiego, duńskiego, szwedzkiego, islandzkiego czy fińskiego. Być może przy literaturze farerskiej pojawiłby się problem i konieczność przekładu za pośrednictwem innego języka. Przekład zawsze jest interpretacją tłumacza. Nałożenie interpretacji drugiego tłumacza oddala nas od tego, co chciał przekazać autor. 

Czy zawsze udaje się znaleźć tłumacza dla danej książki? Jak w ogóle wygląda takie swatanie książek i tłumaczy? 

Nie lubię zmieniać autorom tłumaczy. Jeśli już wypracowali przełożenie stylu autora na polszczyznę i zrobili to trafnie, uważam, że będzie lepiej, jeśli skorzystają z tego przy kolejnych książkach. Nowa powieść Tommiego Kinnunena po prostu musiała trafić w ręce Sebastiana Musielaka, a Życie Sus Jonasa T. Bengtssona do Iwony Zimnickiej. Mam ten komfort, że przygotowuję książki z dużym wyprzedzeniem i mogę dłużej poczekać na tłumacza, na którym mi zależy. 

Często tłumacze sami się do mnie zgłaszają, że chcieliby przełożyć daną książkę. W tym środowisku plotki bardzo szybko się rozchodzą 😉 Nie mam żadnych sztywnych zasad "przyznawania" książek tłumaczom. Znam inne książki przełożone przez nich i jakoś podskórnie wyczuwam, co do kogo pasuje. Niczego nie żałuję, na szczęście. 

źródło: FB Seria Skandynawska

Czas, kiedy tłumacz(ka) pracuje nad tekstem, wcale nie jest czasem wolnym dla redakcji, prawda? Czy to wtedy podejmowane są decyzje dotyczące polskiego brzmienia tytułu i opisu na okładce? 

To zależy, ile mamy czasu. Najbardziej komfortowa sytuacja jest wtedy, gdy książka została już przełożona i mogę ją sama przeczytać przed zleceniem projektu okładki i tworzeniem opisu. Jeśli nie mogę czekać, opieram się na fragmentach tłumaczenia i streszczeniu. 

Staramy się wiernie przekładać oryginalne tytuły, nie ma tu więc miejsca na burzliwe dyskusje, co najwyżej drobne korekty. Niebo w kolorze siarki pierwotnie miało być Niebem o barwie siarki, ale ta "barwa" jakoś źle brzmi w tej zbitce głosek. Dosłownie byłoby to Den svavelgula himlenSiarkowożółte niebo, ale nie bądźmy małostkowi! Jestem pewna, że Niebo w kolorze siarki będzie nam się czytało lepiej niż Siarkowożółte niebo

Też mam takie wrażenie! Dobrze brzmiący tytuł i ciekawa okładka potrafią skusić czytelnika. Doskonale znamy powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce, ale mam wrażenie, że w przypadku Serii Skandynawskiej okładki projektu Uli Pągowskiej ocenia się niejako niezależnie od oceny samej książki. Ja lubię je za wyrazistą, atrakcyjną kolorystykę i za to, że każdej książce przypisany jest jakby jakiś powtarzalny motyw, który okazuje się doskonale oddawać jej treść. Cały czas uwielbiam patrzeć na hipnotyzujące listki (?) na okładce Początków Carla Frodego Tillera (to też zresztą chyba moja ulubiona książka z tej serii), bardzo rzucają się w oczy noże z Życia Sus Jonasa T. Bengtssona. Przyjęcie takiej konwencji oznacza każdorazową rezygnację z adaptacji oryginalnej okładki. To ułatwia czy utrudnia pracę nad przygotowaniem książki do wydania?

Zdecydowanie ułatwia! Niektóre oryginalne okładki naszych książek są naprawdę świetne. Cieszę się, że nie muszę się nawet zastanawiać nad tym, czy nie chcemy przy nich pozostać. Lubię to, że nasza seria jest taka spójna graficznie (i dzięki temu pięknie prezentuje się na półce). 

Wspaniale pracuje mi się z Ulą Pągowską. Ma niesamowite pomysły! To ogromny komfort, wybierać spośród kilku świetnych projektów ten najlepszy. Czasem żałuję, że jedna książka nie może mieć wielu okładek 😉 

źródło: FB Seria Skandynawska

A wiesz, co o tych okładkach sądzą autorzy książek? 

Okładka trafia do akceptu autora, ale pośredniczą w tym agenci, więc zwykle dostaję tylko odpowiedź, że okładka została zaakceptowana. To zawsze jest dla mnie stresujące, bo autorzy nie znają przecież polskiego kontekstu, nie wiedzą, jakie mamy założenia graficzne serii. Boję się, że w końcu któryś z nich zapyta, co ma wspólnego z jego książką ten stateczek 😀 Wiem, że Laurze Lindstedt bardzo podoba się okładka Oneironu. Miałam okazję rozmawiać na żywo z Helgą Flatland dwa lata temu, gdy była gościnią Big Book Festivalu. Bardzo pozytywnie wypowiadała się o naszej okładce Współczesnej rodziny, ale też o… Początkach Carla Frodego Tillera, które niedawno czytała! 

O proszę! Skoro mowa o zakulisowych komentarzach, to porozmawiajmy jeszcze o zakulisowej pracy. Sporą jej część pokazujesz na instagramowym profilu Serii Skandynawskiej. Powiedziałabym, że to często jej mało romantyczne oblicze, bo nie polega przecież tylko na czytaniu książek (tym bardziej nie z kubkiem gorącej czekolady pod ręką i kotem na kolanach), ale to sporo kwestii technicznych do ogarnięcia – fascynujących dla laika! 

Dzięki relacjom dowiedziałam się, co to jest apla (jednobarwna przestrzeń, stanowiąca tło dla tytułu książki i nazwiska autora, stanowiąca też kontrast wobec głównego motywu okładki), kapitałka (tasiemka na końcach grzbietu) i proof (wydruk próbny, który pozwala jak najlepiej odwzorować kolory druku docelowego), zwracam też większą uwagę na wielkość czcionki, szerokość marginesów i interlinię w książkach, które czytam. Każda z tych kwestii to dla ciebie kolejny wybór i kolejna decyzja do podjęcia. Bardzo dziękuję ci za te smaczki, bo jestem wielką fanką takich ciekawostek! 

Zapamiętałam między innymi historię o tym, jak pokazywałaś, jak poradzić sobie z pracą nad uwagami od korekty i tłumacza Blizny Auður Avy Ólafsdóttir, nie znając języka islandzkiego 😊 O jakich aspektach zakulisowej pracy redaktora czytelnicy nie wiedzą, a mają wpływ to, jaka jest książka, która ostatecznie trafi w ich ręce? 

No tak, zdarzało mi się szukać w tekście nazw własnych i odliczać wersy, żeby szybko sprawdzić coś w oryginalnym tekście, z którego nie rozumiałam ani słowa…

Być może zastanawialiście się kiedyś, dlaczego książka nie ma równych np. 300 stron, tylko 304, chociaż ostatnie kartki są puste. To ze względu na arkusze drukarskie. Na jednym arkuszu mieści się 16 stron książki, takie arkusze składa się w książkę, a na końcu rozcina. Nie można wyciąć z niego jednej czy dwóch stron, po prostu liczba stron musi dzielić się przez 16 (w ostateczności przez 8, wtedy ostatni arkusz przecina się na pół). Po kilku latach pracy już nawet nie trzeba używać kalkulatora, bo liczby podzielne przez 16 recytuje się z pamięci. 

Na szczęście czytelnicy nie wiedzą, ile tłumacz czy redaktor spóźnił się z oddaniem tekstu, jak wyglądały najsłabsze projekty okładek i jakie błędy w ostatniej chwili wychwycił korektor. Nie wiedzą też, że tłumacz coś w tekście poprawił, bo autorowi się zapomniało, że bohater mieszkał na innym piętrze 😉 

Najciekawszych anegdot nie wypada jednak opowiadać publicznie. 

Rozumiem, w takim razie zapytam o coś jeszcze. Czy praca redaktora prowadzącego kończy się, kiedy książka trafia na półki księgarń? W jaki sposób opiekujesz się jeszcze książkami, kiedy się już w ten sposób "urodzą"? Czy może jednak trafiają wtedy pod opiekę kogoś innego w wydawnictwie? 

Marketingiem serii skandynawskiej zajmuje się u nas Katarzyna Kończal. To ona znajduje patronów dla książki, wysyła ją dziennikarzom, blogerom i innym recenzentom, umawia wywiady oraz współprace i dba o to, żeby o książce usłyszeli czytelnicy. Razem przygotowujemy strategię promocyjną i wpadamy na najlepsze pomysły,  ja prowadzę profile serii skandynawskiej na Instagramie i Facebooku, ale tak naprawdę menedżer projektów po oddaniu książki do druku myśli już głównie o kolejnych książkach, które przygotowuje. No właśnie, my nawet inaczej postrzegamy "najważniejsze daty". Menedżer projektu zawsze pamięta, kiedy musi oddać książkę do druku, a menedżer marketingu – kiedy będzie premiera. 

Nie mogłabym nie wspomnieć też o "starej" Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Książki ze statkiem wikingów kojarzyłam z półek z rodzinnego domu, potem towarzyszyły mi na studiach. A zakupy książek z serii nieraz okazywały się pretekstem do pogaduszek z antykwariuszami! Pytałam cię już o wspólny mianownik dla nowo wydawanych książek, a co w takim razie łączy te dwie "generacje" Serii? W jaki sposób nowa nawiązuje do starej? 

Przede wszystkim autorami! Chcemy dawać naszym czytelnikom nie tylko współczesne powieści najlepszych skandynawskich autorów, ale również wznawiać te książki, które ukazały się w serii przed laty, a dzisiaj są już klasyką literatury. Sięgamy po te tytuły i odświeżamy je, tłumaczymy na nowo. To na przykład Pożegnanie z Afryką Karen Blixen, które ukazało się w serii w latach 70. Stig Dagerman to również autor z serii, ale tym razem wybraliśmy inną książkę. W 1978 roku były to Weselne kłopoty, a w 2020 Poparzone dziecko, świetnie znane na świecie, a w Polsce do tej pory nieprzetłumaczone. Podobnie było z Knutem Hamsunem – w serii ukazało się przed laty kilka książek jego autorstwa, ale Szarad akurat od dawna nie wznawiano. 

Graficzne nawiązanie do serii widać na okładkach, ale mamy też jeden szczegół w środku. Biogram autora na stronie przedtytułowej złożyliśmy w wąskiej kolumnie, żeby wyglądał jak dawniej. 

Mam jeszcze jeden smaczek łączący dawną serię i dzisiejszą. W 1988 roku w serii wyszedł zbiór opowiadań Tarjei Vesaasa Koń z Hogget. Kilka z nich przełożyła Maria Gołębiewska-Bijak. 33 lata później, już w nowej serii skandynawskiej wychodzą Szarady Knuta Hamsuna, w przekładzie tej samej Marii Gołębiewskiej-Bijak. Serce rośnie! Wspaniale pracować z tłumaczami z tak imponującym dorobkiem. 

źródło: Szwedzka Półka
 Literatura szwedzka w okładkach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. IV

Do tej pory w nowej Serii Skandynawskiej ukazała się tylko jedna szwedzka książka – klasyk, wspomniane Poparzone dziecko Stiga Dagermana w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej i z przedmową Pera Olova Enquista. Czekamy na Niebo w kolorze siarki Kjella Westö (szwedzkojęzycznego Fina) w tłumaczeniu Katarzyny Tubylewicz. Wiem też już, że trwają przygotowania do wydania dwóch kolejnych świetnych szwedzkich tytułów – jednemu z nich bardzo mocno kibicowałam od samego początku 😊 Czy mogłabyś zdradzić coś więcej na ich temat? I szepnąć choć słówko o dalszych planach w temacie szwedzkiej reprezentacji w Serii? Czego jeszcze możemy się spodziewać z nowości albo może wznowień? 

Na 2022 rok planujemy książki dwóch wspaniałych autorek. 

Testament Niny Wähä przełożyła dla nas Justyna Czechowska. Mamy tu bardzo dużą rodzinę mieszkającą w Finlandii. Dzieci żyje dwanaścioro, ojciec rządzi wszystkimi twardą ręką. I coś tu się musi zdarzyć, nie mogą już dłużej funkcjonować w ten sposób. Nic więcej nie zdradzam, ale to taka książka, która zaskoczy nie raz. Jeśli tak jak ja kochacie norweską sagę rodziny Neshov Anny B. Ragde, to Testament na pewno skradnie Wasze serca. 

To tej powieści kibicowałaś, prawda? 

Tak! Przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory dalej nie może mi wyjść z głowy. Na ogół nie przepadam za stwierdzeniem, że to "powieść napisana z rozmachem", ale do tej naprawdę to pasuje. Dawno nie czytałam książki, w której historie bohaterów byłyby tak pogmatwane i tak nieprzewidywalne i która dawałaby tak silne poczucie bliskości narratora. Jestem bardzo ciekawa, jak przyjmą ją polscy czytelnicy. 

Kolejna szwedzka książka rozpocznie trylogię o Janie Kippo. To Jag for ner till bror Karin Smirnoff. Agata Teperek właśnie kończy ją tłumaczyć. Główną bohaterką jest Jana. Ma 35 lat i wraca właśnie w rodzinne strony, do brata, alkoholika. Tam poznaje mężczyznę, z którym zaczyna ją coś łączyć, choć Johan też ma swoje tajemnice… 

Czy może być coś bardziej szwedzkiego w literaturze niż chłód i dysfunkcyjne rodziny? 😉 

Innych planów nie zdradzam. Lubimy zaskakiwać i dawać się zaskoczyć. Literatura szwedzka jest tak bogata, że ciągle coś ciekawego wpada nam w oko.

Utulę Thule

Rzemieślniczka czy malarka?

Bycie artystką w Islandii przełomu wieków wiązało się najczęściej z próbami malarskimi, a nawet studiami w Kopenhadze, ale o wiele łatwiej po ponad 150 latach odnaleźć w muzeach rękodzieło, niż obrazy ówczesnych malarek. W cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri …

Artykuł Rzemieślniczka czy malarka? pochodzi z serwisu .

poFIKAsz?

Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią)

Szwedzi mają na swoim koncie kilka ważnych odkryć i postaci znanych na całym świecie. Są też szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat. Ciekawe, ile z nich znacie! 1. The pacemaker, czyli sztuczny rozrusznik serca  Przełomowy wynalazek,Continue reading

Artykuł Szwedzkie wynalazki, które zmieniły świat (lub go zmienią) pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Utulę Thule

Frilutfsliv w sztuce nordyckiej

Skandynawię kojarzymy głównie z pięknymi krajobrazami, a co za tym idzie: również z bliskim kontaktem z przyrodą. Ale także w malarstwie nordyckim dominują pejzaże. Współczesne uwielbienie dla wycieczek krajoznawczych ma swoje źródła w przeszłości, którą świetnie ilustruje malarstwo nordyckie. Powszechna moda na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu zaczyna się w XIX wieku, a co …

Artykuł Frilutfsliv w sztuce nordyckiej pochodzi z serwisu .

SKANDIS

Zmarły goði, błogosławieństwo Tora i przekleństwo dla wandali – kamień runiczny z Glavendrup (DR 209, DK Fyn 26)

Ten granitowy monument runiczny o wadze koło siedmiu ton, wysokości 188 cm, szerokości 143 – 159 cm i grubości około 55 cm znajduje się w gminie Nordfyn na duńskiej wyspie Fionii. Jest częścią datowanego na epokę brązu kompleksu, w którego skład wchodził kurhan oraz ułożone w formę statku o wymiarach około 60 x 12 metrów... Czytaj dalej →

Kierunek Dania

Anthon Berg – duński król czekolady

Tekst przedstawia historię powstania marki Anthon Berg, jej działalność oraz oferowane produkty.

Artykuł Anthon Berg – duński król czekolady pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Utulę Thule

Obraz kobiet-artystek

Nie powinno być odrębnej kategorii “sztuka kobiet”. A jednak kobiety-artystki przez wieki należały do mniejszości, ich twórczości nie zaliczano do kanonu. Dlatego warto mówić o nich oddzielnie, aby je przypomnieć. Marzec był miesiącem sztuki kobiet. Dzięki akcji na Instagramie #30dnisztukikobiet poznałam mnóstwo ciekawych i nieznanych mi artystek, a sama prezentowałam prace wybranych artystek islandzkich. Cała …

Artykuł Obraz kobiet-artystek pochodzi z serwisu .

Farerskie kadry

Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe

Na najstarszy ślad obecności pieniądza na farerskim archipelagu natrafiono przez czysty przypadek. Tego ważnego odkrycia dokonali w 1863 roku nie archeolodzy, a grabarze pracujący przy powiększaniu przykościelnego cmentarza w Sandur. Spora liczba zakopanych w ziemi monet wzbudziła ich ciekawość. Ten, póki co jedyny, zbiór bilonu odkryty na Wyspach Owczych liczy 98 srebrnych monet pochodzących z […]

Artykuł Farerski pieniądz – czasy zamierzchłe pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H

Są takie miejsca w Skåne, o których mało kto w Polsce słyszał. Po tym wpisie przekonacie się, że Skåne to nie tylko Malmö! Na początku tego artykułu-przewodnika zaznaczę, że wymienione tu miejsca w Skåne znajdująContinue reading

Artykuł Miejsca w Skåne poza utartym szlakiem. Część 1: gminy na litery B-H pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Szwedzkie podcasty #3: czego warto słuchać

Mam wrażenie, że popularność podcastów - liczba słuchaczy i liczba nowych programów - cały czas rośnie. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej możemy brać udział w wykładach i spotkaniach na żywo. Podcasty to świetny materiał do rozwijania sprawności słuchania ze zrozumieniem, otaczania się językiem, którego się uczycie, to nawet lepszy wybór niż włączanie na chybił trafił audycji w szwedzkich stacjach radiowych (czy ktoś to w ogóle jeszcze robi?). Lubię podcasty między innymi za to, że można wybrać materiały dotyczące tematyki, która najbardziej nas interesuje, i że programy prowadzone przez osoby, które są dla nas autorytetami lub które po prostu obserwujemy w sieci. Czasem po podcast sięgam chętniej niż po audiobooka - długość całego odcinka bardziej pasuje mi do czasu, kiedy słucham czegoś w tle, podczas wykonywania domowych obowiązków czy szykowania się do pracy.



Wcześniej przygotowałam już dla Was dwie listy podcastów, których sama chętnie słucham lub które Wy poleciliście (tutaj część PIERWSZA i część DRUGA), dziś przychodzę do Was z kolejną porcją programów, które odkryłam od tamtego czasu. Wybrałam podcasty poświęcone tematom, które sama uważam za interesujące, i takim, o których wiem, że cieszą się sporą popularnością. Ja słucham podcastów przez odpowiednią sekcję w Spotify, wystarczy, że wyszukacie ich nazwę w aplikacji, tytuły programów są linkami do stron, gdzie możecie słuchać ich w przeglądarce.


Förgiftad


Wiem, że wśród podcastów wiele fanów mają programy o prawdziwych zbrodniach. To akurat nie jest mój ulubiony gatunek, ale przyznam, że zaintrygował mnie program Förgiftad poświęcony... słynnym otruciom. Możecie tu posłuchać o truciznach w powieściach Agathy Christie, o śmierci szwedzkiego pisarza Dana Anderssona w pokoju sztokholmskiego Hotelu Hellman, czy o zbiorowym samobójstwie członków Świątyni Ludu (o tym słuchałam też w podcaście Sekter, o którym pisałam w sierpniu).


Borta för alltid

Jeśli interesują Was tematy przyrodnicze - może zainteresuje Was program Borta för alltid poświęcony wymarłym gatunkom zwierząt. Są tu odcinki o gołębiu wędrownym, wilku workowatym, alce olbrzymiej, ale i o nosorożcu krytycznie zagrożonym wyginięciem i o próbach wskrzeszenia mamuta. To masa ciekawostek, moc nowych słówek (nazwy zwierząt, które pewnie nie pojawiają sie na kursach szwedzkiego!), dają też sporo do myślenia o tym, co doprowadziło do tego, że wspomniane gatunki zniknęły.


Räls

Räls to program na dość wąski temat: kolej i pociągi w kulturze i społeczeństwie wczoraj i dziś. Te różne perspektywy wyraźnie widać w tematach poruszanych w odcinkach: od savoir-vivre'u w pociągu (np. czy siedząc w wagonie można malować paznokcie?), przez wpływ kolei na rozprzestrzenianie się grypy hiszpanki oraz wpływ obecnej pandemii na podróżowanie koleją, po steampunk. Jeśli są tu miłośnicy kolei - to będzie podcast dla Was! Ale i dla tych, którzy po prostu lubią ciekawostki z rozmaitych dziedzin.


Meny

To teraz coś dla miłośników gastronomii, jedzenia i po prostu jedzeniowych ciekawostek. Zobaczcie,  o czym możecie tu posłuchać: historia kapusty, historia keczupu, informacje o uwielbianych w Szwecji cynamonie i kardamonie, jak gotować z resztek w lodówce, jak gotować ryż i czy rzeczywiście trzeba uczyć się, jak to robić? Szykujcie się na ciekawych gości w programie, między innymi kucharzy i restauratorów, oraz na mnóstwo nowych słówek związanych z jedzeniem, smakami i gotowaniem.



Odkryłam ten podcast przypadkiem i na jakiś czas kompletnie oderwałam się dla niego od świata. Mia opowiada w nim o swoim życiu z nowotworem i jak to sama nazywa: "życiu z datą ważności". Rozmawia o tym z przyjaciółką i z zaproszonymi gośćmi: np. przedstawicielkami personelu medycznego czy pastorką, w kolejnych odcinkach ma pojawić się też psycholog i przedstawiciel zakładu pogrzebowego. Poruszają tematy bardzo trudne, ale ważne, warto posłuchać, jak o nich rozmawiać, także po szwedzku. 


Traditionspodden


O Traditionspodden dowiedziałam się dzięki temu, że wzięłam udział w webinarium Leny Kättström Höök - etnolożki i ekspertki od szwedzkich tradycji. I to właśnie o tradycjach w pogłębiony sposób opowiada w tym podcaście. Chcecie dowiedzieć się, skąd wzięły się uczty rakowe czy obchody Dnia Świętej Łucji? To program dla Was! W związku ze zbliżającymi się świętami polecam zacząć od pierwszego odcinka - o Wielkanocy.

Snacka snyggt


Elaine Eksvärd, prowadzącą podcast i ekspertkę od retoryki, kojarzyłam wcześniej z wystąpień w programie śniadaniowym Nyhetsmorgon. Snacka snyggt to odcinki dotyczące retoryki w naszym życiu codziennym - jak mówić komplementy, jak odmawiać, jak ćwiczyć mówienie przed publicznością, jak dobrze prezentować się na zdalnych spotkaniach na Zoomie czy innym Teamsie, jak w czasie pandemii grzecznie przypomnieć komuś o zachowywanie odstępu czy jak negocjować podwyżkę. Na moje ucho - usłyszycie tu względnie wolną wymowę.


Snacka om ljudböcker

W ostatnim wpisie o podcastach polecałam Wam Pocketpodden skierowany do tych, którzy kochają książki w kieszonkowych wydaniach, tym razem polecam program dla fanów audiobooków. W Szwecji książki do słuchania to naprawdę spora część czytelniczego rynku, przede wszystkim za sprawą usług abonamentowych. W programie posłuchacie nie tylko dyskusji o książkach, ale i rozmów z autorami i lektorami. Uwaga: bardzo długie odcinki!


Poesi för alla


Poesi för alla to porcja poezji w podcastowym świecie. W kolejnych odcinkach gośćmi są poeci i poetki, którzy czytają wiersze innych poetów i poetek i rozmawiają o ich twórczości.




Czy w tym zestawie znaleźliście coś dla siebie? 🎧
A może dorzucicie od siebie coś, czemu mogłabym się przysłuchać?

Utulę Thule

Pierwsza islandzka malarka?

Przez islandzką historię sztuki zapamiętana przede wszystkim jako nauczycielka Þórarinna Benedikta Þorlákssona. Co więcej wiemy jednak o Þórze Pétursdóttir? W najnowszym cyklu poświęconym malarstwie islandzkim wraz z Agnes Á. Bikowską przypominamy mniej znane islandzkie artystki. Dzięki tłumaczeniu fragmentów książki Huldukonur í íslenskri myndlist (Kobiety w malarstwie islandzkim) autorstwa Hrafnhildur Schram, poznajemy życie i twórczość “ukrytych” kobiet …

Artykuł Pierwsza islandzka malarka? pochodzi z serwisu .

Finolubna

Reczy, które spadają z nieba

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.


To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Farerskie kadry

Topograficzna podróż w przeszłość

Wędrując palcem po mapach w atlasach topograficznych możemy przenieść się w przeszłość danego miejsca. Odkryć zmieniający się krajobraz. Poznać historię, ludzi, kulturę czy zwyczaje. Niech wirtualny spacer, wsparty dawnymi farerskimi mapami, będzie przyczynkiem do bliższego niż z lotu ptaka poznania archipelagu. Najstarsza znana nam publikacja, na której znalazły się Wyspy Owcze pochodzi z przełomu XIII […]

Artykuł Topograficzna podróż w przeszłość pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Kierunek Dania

Rita

W 2020 roku na Netflixie pojawił się piąty (i najpewniej ostatni) sezon serialu “Rita” o niesfornej nauczycielce. Chociaż najnowsza odsłona […]

Artykuł Rita pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Gazela w Laponii

Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy

LAPONIA- co oznacza, do kogo należy, kto ją zamieszkuje? Co w ogóle wiesz na temat Laponii i jej mieszkańców? Zapraszam na pierwszy wpis poświęcony Laponii i jej mieszkańcom. LAPONIA Na samym początku wyjaśnię trzy różne aspekty związane z LAPONIĄ: LAPONIA w Finlandii ze [...]

Artykuł Saamowie to Lapończycy- czyli rdzenni mieszkańcy Północy pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Farerskie kadry

Irlandczyk znaczy łotr

Mimo dzielących Irlandię i Wyspy Owcze kilometrów Atlantyku, w farerskiej historii znaleźć można dość liczne, a niekiedy i zaskakujące, irlandzkie wątki. Jednym z nich jest, a właściwie są zatoki Brendana, które odwiedziliśmy w jednym z wcześniejszych wpisów. Wprawne oko wypatrzy też na farerskiej mapie toponimy, których genezy szukać należy poza szeroko rozumianą Skandynawią. XVI i […]

Artykuł Irlandczyk znaczy łotr pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

NordSide.blog

Łoś, Król Lasu w kalesonach

Łoś (Alces Alces łac.) to symbol Skandynawii. Jeden z najsłynniejszych stworzeń w Norwegii, ustępuje popularnością tylko Trollowi, to niekwestionowany Król Kaleson, Szos…

Artykuł Łoś, Król Lasu w kalesonach pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Q & A

SKANDIS

Ukryte runy – zagadka z inskrypcji runicznej starego kościoła w Bø (A104)

Bohaterką dzisiejszego wpisu z cyklu ciekawostek runicznych jest jedna z kilku inskrypcji starego kościoła w Bø w norweskim Telemarku. Niestety, nie mam dla Was zdjęcia pokazującego runy – jedyne, jakie udało mi się znaleźć mają tak małą rozdzielczość, że nie widać ani jednego znaku, musicie się zadowolić samym opisem i zdjęciem kościoła, w którym wyryto... Czytaj dalej →

Szwedzka półka

TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku

Podobno w czasie pandemii ludzie zaczęli więcej czytać. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale w moim przypadku – ani ziarnka. Rozrywki spod znaku #zostańwdomu, w tym czytanie książek, odkryłam już dawno temu i przymusowe zamknięcie wcale ich nie nasiliło. Wręcz przeciwnie – wolny czas […]

Artykuł TOP 3 skandynawskie książki 2020 roku pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Gazela w Laponii

ROK 2020 w Norwegii

Przedstawiam Wam mój 2020 rok w zdjęciach! STYCZEŃ LUTY MARZEC KWIECIEŃ MAJ [...]

Artykuł ROK 2020 w Norwegii pochodzi z serwisu Gazela w Laponiii.

Farerskie kadry

Sands kirkja, wersja 6.0

Historia wielu farerskich kościołów pełna jest intrygujących faktów – kilka z nich zmieniało swoje miejsce, inny stanowił zarzewie rebelii. Chrzcielnica w Christianskirkjan w czasach prehistorycznych służyła jako pogański stół ofiarny. Nie mniej ciekawe rzeczy kryją się pod świątyniami na Wyspach Owczych. Znajdująca się na wyspie Sandoy osada Sandur jest od kilku dekad miejscem intensywnych prac […]

Artykuł Sands kirkja, wersja 6.0 pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

poFIKAsz?

Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat

Czy jest ktoś, kto nie lubi tematu typiskt svenskt, czyli typowo szwedzkich cech, przywar, zwyczajów i smaków? Dziś ruszymy w podróż do dalekich krain dziwactw. Co robią Szwecji, a zadziwia to resztę świata? Nad tekstemContinue reading

Artykuł Typiskt svenskt – robią to Szwedzi, dziwi się cały świat pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Apetyt na Świat

7 gier planszowych idealnych dla podróżnika

Nie jest tajemnicą, że uwielbiamy gry planszowe. Już nie możemy się doczekać, gdy reaktywujemy planszówkowe środy w naszym biurze. Gier mamy w swojej kolekcji sporo i nieustannie pojawiają się kolejne. Poniżej przedstawiamy zestawienie 7 gier idealnych dla podróżnika – wybór […]

Artykuł 7 gier planszowych idealnych dla podróżnika pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Finolubna

5 najlepszych prezentów dla Finoluba

W tym roku święta będą inne niż zwykle. Epidemia pokrzyżowała też plany Joulupukkiego, który choć pracuje zdalnie, to prezenty obiecał dostarczyć. Jeśli na ostatnią chwilę szukacie inspiracji o co poprosić Mikołaja, albo chcecie go wyręczyć i poszukujecie podarunku w sam raz dla Finoluba, spójrzcie na poniższą listę. Post nie jest w żaden sposób sponsorowany i zawiera moje subiektywne sugestie :) 


Kubki z Muminkami



ARABIA Snow Blizzard 2020 (142 zł)
MUURLA Day on Ice (44 zł), MUURLA Winter Time (44 zł)

Klasyka, ale zawsze się sprawdza! Na święta polecam zwłaszcza klimatyczne serie zimowe. Ceny kubków Arabii oscylują w okolicach 100-120 zł, te z najnowszych serii są nieco droższe. Bardziej korzystną opcją mogą okazać się kubki drugiego fińskiego producenta, Muurli, które są emaliowane i kosztują poniżej 50 zł.


Na ścianę (plakaty i kalendarze)




Wiele merchu z Muminkami ma charakter infantylny. Są jednak wyjątki, tak, jak ten plakat w formie szkicu. Dostępny w różnych formatach, z różnymi wzorami (np. z każdym bohaterem z osobna). Producentem jest szwedzka firma, która wspiera zrównoważony rozwój, a plakaty drukuje na papierze z certyfikatem ekologicznym. Pozostając przy ozdobach ściennych, również taką funkcje może pełnić kalendarz. Wybrałam ten z czarno-białymi ilustracjami Tove. Kalendarz zawiera napisy w j. fińskim, szwedzkim oraz angielskim. Po zakończeniu roku można każdą planszę oprawić w ramkę i w ten sposób zyskać 12 cudnych obrazów!

Lektury

 

WYD. POZNAŃSKIE, "Finlandia Sisu, sauna i salmiakki" Aleksandra Michta-Juntunen
PASCAL, "Codziennie jest piątek. Szczęście po nordycku", praca zbiorowa. 
KSIĄŻKOWE KLIMATY, "Rok zająca" Aarto Paasilinna, tłum. Sebastian Musielak

Jeśli Finolub lubi się zaczytać, książek do polecenia jest wiele. Na przykład, świeżynka "Codziennie jest piątek". Zebrane przez członkinie kolektywu Nordic Talking, recepty na szczęście po nordycku. O hygge, lagom i sisu w jednym miejscu. Do tego o esencji Finlandii, czyli o sisu, saunie i salmiakach (ale nie tylko!), w kompendium wiedzy o krainie Tysiąca Jezior, do poczytania w książce Oli Michty-Juntunen z bloga Fińskie smaki. W bonusie także przepisy na fińskie potrawy i smakołyki. No i długo wyczekiwane tłumaczenie jednej z najbardziej znanych książek Aarto Paasilinny, fińskiego pisarza ze specyficznym poczuciem humoru. Po więcej inspiracji książkowych odsyłam Was do Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.


Świeczki z drewnianym knotem



Najlepiej naturalne, ekologiczne, byle z drewnianym knotem. Nie wiem, jak Wam, ale mi zapach palonego drewna kojarzy się z zapachem nagrzanej sauny. Świeczki z drewnianym knotem odkryłam zupełnie niedawno, ale jedną wypaliłam już w połowie, bo lubię w te zimne i ponure wieczory przywoływać wspomnienia z gorącej fińskiej sauny. Aromat wybierzcie wedle uznania, ale pamiętajcie o drewnianym knocie!


Kalevala

photo from: facebook.com/kalevalapl

O zagranicznych podróżach w najbliższym czasie możemy raczej zapomnieć. Dla spragnionych fińskich wrażeń jest na całe szczęście Kalevala, fińska wioska w polskich Karkonoszach. Wyjazd tam to super prezent dla Finolubów-Podróżników, którzy choć w minimalnym stopniu chcą wypełnić pustkę podróżniczą. Znajdziecie tam opcje noclegu w lapońskich namiotach, domek Muminka, saunę, a nawet fińską szkołę :) Do tego towarzystwo dwóch sympatycznych huskich oraz pary reniferów. 

NordSide.blog

Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie

Geiranger to najbardziej malowniczy obszar na planecie. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO fiord jest zarazem najbardziej idyllicznym krajobrazem, jak…

Artykuł Geiranger, straszna prawda o pięknym fiordzie pochodzi z serwisu NordSide.blog.

SKANDIS

Staronordycka wersja Kopciuszka – Áslaug kráka

Dziś mam dla Was historię znaną przede wszystkim z Ragnars saga loðbrókar ok sona hans – pochodzącej z połowy XIII wieku Sagi o Ragnarze Lodbroku i jego synach. Tekst zachował się tylko w jednym manuskrypcie, przechowywanym w kopenhaskiej bibliotece królewskiej NKS 1824 b 4° (1824b), datowanym na rok około 1400. Opowieść o życiu i śmierci... Czytaj dalej →

Kierunek Dania

Szczęście po nordycku

Witajcie! Hejsa! Dzisiaj porozmawiamy o szczęściu w wydaniu zarówno nordyckim jak i polskim. Temat szczęśliwości jest ostatnimi laty mocno eksploatowany, […]

Artykuł Szczęście po nordycku pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Nowa w Szwecji

Przedszkole w Szwecji v.2 - Adaptacja i Funkcjonowanie

Jak radzą sobie w szwedzkim przedszkolu dzieci imigrantów? Czy to prawda, że dzieci w Szwecji bawią się na dworze nawet podczas deszczu?

NordSide.blog

Sauhau czyli Smalahove

Danie smakuje zachwytem powiązanym z grozą. To pomieszanie makabry i wyśmienitego smaku. Większość ludzi uważa je za odrażające i obrzydliwe.…

Artykuł Sauhau czyli Smalahove pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Wioska duchów

Bezdrożna wioska w zachodniej Norwegii jest jak wehikuł czasu. Domy wydają się opuszczone w pośpiechu. To co pozostawili mieszkańcy wiele…

Artykuł Wioska duchów pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Rok z życia owcy

Uparty jak baranek, głupia jak owca. Wyobraźcie sobie rolnika, który w owczarni ma 100 owiec. W jednym stadzie jest 23…

Artykuł Rok z życia owcy pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Finolubna

Ciekawostki z Fejsa #1

Przeglądając Fejsa mam taki zwyczaj, że zapisuję sobie memy, ciekawe posty, artykuły, linki. A ponieważ obserwuję całkiem sporo profili fińskich i około-fińskich, w mojej kolekcji mam też materiały po fińsku lub te jakkolwiek związane z fińskim i Finlandią w ogóle. Niektóre z nich, w ramach językowych ciekawostek, udostępniam na grupie Nauka Fińskiego albo fanpage'u. Niektóre dłuższe artykuły cierpliwie czekają na swoją kolej, aż przyjdzie czas na ich lekturę. Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie także zbieranie ich tutaj na blogu, w ramach archiwum dla samej siebie oraz propozycji dla Was :) Dziś ich pierwsza porcja. 

1. Kuinka flirttailla?

via Halloota

Czyli jak flirtować? Tłumaczenie na polski niestety zupełnie psuje żart, więc trochę kombinowałam, żeby oddać sens ;) :

Jak flirtować? 
- Powiedz jej, jesteś kaunis.
- Dobry pomysł.
- Jestem kaunis.

kaunis
- znaczy zarówno piękny, piękna, piękne (nie ma rozróżnienia).


2. Projekt Guenberga
W ramach projektu Gutenberga, będącym w zasadzie biblioteką online, mamy dostęp do całkiem sporej ilości książek po fińsku, w tym autorów takich jak Runeberg czy Sillanpää. Jest z czego wybierać. Link tutaj.


3. Lyijytäytekynä
FinnishPod101 wskazuje, że lyijytäytekynä czyli ołówek automatyczny, jest jednym z 10 najtrudniejszych słów do wymówienia. O ile zgodzę się, że faktycznie lyijytäytekynä sprawia trudności, to już uwzględniona w zestawieniu Estonia - Viro, jak dla mnie, niekoniecznie. Zatem nie do końca rozumiem reguły tego zestawienia, ale jeśli kogoś ono interesuje, znajdzie je na tej stronie: Top 10 Hardest Finnish Words to Pronounce. Znajdują się tam nagrania wymowy, co akurat uważam za bardzo duży plus.

4. Irti tupakasta? – Jätä toinen kahvikuppi pois.
Choć nie palę, w jakiś sposób trafiłam na taki artykuł firmy produkującej środki ułatwiające rzucenie palenia. Wg niego ten, kto rzucił palenie, powinien też odstawić kawę, ponieważ nikotyna w parze z kofeiną to "sojusznicy" przeciwko naszemu zdrowiu, więc najlepiej zrezygnować z obu na raz. Ponoć picie kawy po rzuceniu palenia zwiększa ryzyko powrotu nałogu. Dlatego, zamiast filiżanki kawy, artykuł proponuje "zdrowe i lekkie przekąski", nie podając niestety żadnych konkretnych przykładów. 

5. Jos et pidä siitä...
Czyli "Jeśli nie podoba ci się to, co mówię, ciesz się, że nie słyszysz moich myśli" :) 

via Elä hyvin, naura usein, rakasta paljon.

Dajcie znać czy taka seria ze zbiorem różnorodnych materiałów po fińsku lub o fińskim/Finlandii się Wam podoba!

Terveisin,
Finolubna

Finolubna

Fuengirola: Mała hiszpańska Finlandia

Krąży takie powszechne mniemanie, że każdy Finolub, fan Finlandii, to także fan zimy, śniegu i mrozu. Jeśli jednak jesteście Finolubni, ale niekoniecznie przepadacie za chłodem, a fińskie lato jest dla Was zbyt krótkie by w pełni ponapawać się i słoneczną (upalną) pogodą i Finlandią, mam dla Was dobre wiadomości. Otóż, istnieje miejsce, w którym nie zmarzniecie; ba! nawet zdołacie się wygrzać, a jednocześnie będziecie mogli mieć styk z Finlandią i fińską kulturą. Nie mówię tutaj o saunie, a o Fuengiroli, mieście na Słonecznym Półwyspie Andaluzji, zwanym Małą Finlandią. Zaraz po Szwecji, to właśnie tam znajduje się druga, największa zagraniczna populacja Finów. Szacuje się, że na ponad 80,000 mieszkańców, 30,000 stanowią Finowie, którzy w Fuengiroli osiedli na stałe bądź mieszkają tam czasowo, zwykle uciekając od fińskich zim. 

flaga Fuengiroli / wikipedia


Jak do tego doszło? Rodzina Hakulinenów, jako jedna z pierwszych, przeniosła się do Fuengiroli i pod koniec lat 60. zaczęła tam budowę pierwszego domu w Los Pacos, późniejszej fińskiej dzielnicy miasta. W 1974 roku, Teuvo Hakulinen otworzył centrum treningowe dla sportowców, co zdecydowanie powiększyło napływ fińskiej ludności do Andaluzji. Czołowi sportowcy z Finlandii docenili sprzyjający treningom klimat Fuengiroli, i chętnie wybierali się tam trenować podczas fińskich śnieżnych zim. Średnia temperatura wynosi w Fuengiroli 18 stopni, natomiast latem przekracza 30. Jest zatem idealna dla ciepłolubnych. 


Costa del Sol by Rainer Maiores / Pixaba

Mała Finlandia ma własną plażę oraz wiele restauracji, barów (też z karaoke), fińskich sklepów. Centro Finlandia, centrum usługowo-rozrywkowe, to dobrze znane miejsce spotkań Finów. W Fuengirolii istnieje również fińska podstawówka oraz kościół, a także fińska prasa i radio. Jeśli zatem szukacie nieco cieplejszej wersji Finlandii, Fuengirola to coś, co może Was zainteresować.

Na podstawie: 

Sunshine living: Meet the residents of Little Finland, Spain

A piece of Finland in the sun

Inspiration Movement

Zorza polarna na Wyspach Owczych!

Zobaczenie zorzy polarnej znajduje się na wielu listach rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Zobaczcie jak to wygląda na Wyspach Owczych!