Nordycka Planeta

Polskie blogi o Północy w jednym miejscu

Naszym celem jest zebranie w jednym miejscu najnowszych wpisów z blogów poświęconych szeroko rozumianej tematyce nordyckiej.

Stacja Islandia

Einar Vilberg :: Overflow (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Gdzie teraz można znaleźć prawdziwy grunge? Na Islandii! Jeśli z jakiegoś powodu nie znacie jeszcze postaci islandzkiego artysty Einara Vilberga to odsyłam […]

Szkice Nordyckie

Julia Kronlid druga wicemarszałek Riksdagu antyaborcjonistka i kreacjonistka?

Julia Kronlid została mianowana drugą wicemarszałek Riksdagu. Tym samym poniedziałek, 26 września przeszedł do historii Szwecji jako dzień, w którym ci, którzy uważają, że nie pochodzą od małpy wreszcie mają swoją reprezentantkę w Riksdagu – tak podsumował zwycięstwo Szwedzkich Demokratów Petter Larsson na łamach Aftonbladet.se. A Oisín Cantwell stwierdził, że trudno będzie wytłumaczyć dzieciom dlaczego […]

Artykuł Julia Kronlid druga wicemarszałek Riksdagu antyaborcjonistka i kreacjonistka? pochodzi z serwisu Szkice Nordyckie.

Stacja Islandia

Björk :: Fossora (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Muzyka z innego świata-organizmu Björk. Ostatni album Björk pod tytułem „Utopia” ukazał się pięć lat temu (2017, One Little Indian, recenzja TUTAJ). […]

Utulę Thule

Islandia po polsku w Gdańsku

Ísland pólerað. Islandia polerowana to spektakl na postawie książki Ewy Marcinek, polskiej autorki mieszkającej w Reykjaviku. W ramach projektu polsko-islandzkiej współpracy artystycznej – „Treasure Iceland – Theatre Inclusions” w październiku odbędzie się festiwal teatralny i muzyczny KIERUNEK: ISLANDIA. W programie festiwalu znajdują się przedstawienia z Islandii, a spektakl Ísland pólerað. Islandia polerowana będzie można obejrzeć 7 …

Artykuł Islandia po polsku w Gdańsku pochodzi z serwisu .

Stacja Islandia

Laufey :: Reykjavík Sessions – EP (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Elektryzująca akustyczna muzyka. Islandzko-chińska singer-songwriterka Laufey 26 sierpnia 2022 roku wydała swój pierwszy długogrający album pod tytułem „Everything I know about Love” […]

Stacja Islandia

Hallur Már :: s​ý​nir​/​athuganir (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Wizje. Hallur Már to islandzki artysta znany m.in. jako współzałożyciel i członek legendarnej indie rockowej grupy Leaves, która cieszyła się dużym uznaniem […]

Stacja Islandia

Ólafur Arnalds :: Surface (OST) (recenzja)

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam dać o tym znać, możesz po prostu postawić nam kawę. Będzie nam miło. Poczujemy się lepiej i zmotywuje nas to do dalszego pisania. Spod powierzchni.  Islandzki kompozytor i multiinstrumentalista Ólafur Arnalds po wydanym dwa lata temu autorskim albumie „Some Kind Of Peace” (2020; Mercury KX; […]

Kierunek Dania

Rodzaje duńskich paszportów cz.1

Pierwsza część artykułu o duńskich paszportach. W niniejszym tekście omawiane są duńskie paszporty standardowe, paszporty dyplomatyczne oraz duńskie paszporty cudzoziemców.

Artykuł Rodzaje duńskich paszportów cz.1 pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Utulę Thule

KIERUNEK: ISLANDIA w Gdańsku

W kwietniu ruszył półtoraroczny projekt polsko-islandzkiej współpracy artystycznej – „Treasure Iceland – Theatre Inclusions”, którego kulminacją będzie tygodniowy festiwal  wydarzeń teatralnych i muzycznych KIERUNEK: ISLANDIA. „Treasure Iceland – Theatre Inclusions” to multidyscyplinarny projekt, dedykowany kulturze i sztuce Islandii, dofinansowany z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Działania w jego ramach realizowane będą do marca 2023 roku. …

Artykuł KIERUNEK: ISLANDIA w Gdańsku pochodzi z serwisu .

Kierunek Norwegia

Ile naprawdę zarabia się w Norwegii? Zarobki i koszty

Norwegia od lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach najbogatszych, ale również najdroższych krajów w Europie. Na temat tego, jakie są zarobki w Norwegii krążą legendy. Niektóre kwoty przyprawiają o zawrót głowy, niestety nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą. Poniżej kilka faktów na temat zarobków i kosztów życia nad fiordami. Jakie jest średnie wynagrodzenie, płaca minimalna i ceny w sklepach? Wpis aktualizowany raz na rok. Średnie wynagrodzenie oraz mediana Co roku Centralne Biuro Statyczne w Norwegii podaje do wiadomości publicznej, jak wygląda średnia krajowa w danym roku. Średnia krajowa w Norwegii to suma zarobków wszystkich pracowników, które następnie zostały podzielone przez liczbę osób otrzymujących wynagrodzenie. Patrząc na średnie zarobki należy pamiętać, że wiele osób zarabia mniej, niż podają oficjalne dane. W Norwegii w 2021 roku 60% mieszkańców kraju otrzymywało wynagrodzenie mniejsze niż średnia krajowa. Dzieje […]

Kierunek Norwegia

Norweski friluftsliv – spokojne życie na świeżym powietrzu

Przyszedł kolejny dzień, tym razem mam wolne, za oknem świeci piękne słońce. Co będę dzisiaj robić? To wręcz oczywiste. Pakuję plecak, ubieram sportowe ubrania, biorę termos z kawą, kanapki i koniecznie hamak. Ten dzień spędzę na świeżym powietrzu z dala od miasta, wędrując po leśnych szlakach. Może wejdę na jakieś wzgórze lub górkę. Uwielbiałam w ten sposób spędzać czas na długo przed przeprowadzką do Norwegii, ale w tym kraju okazało się, że żyję w zgodzie z norweską filozofią friluftsliv. Czym jest norweski friluftsliv i dlaczego dla każdego definicja jest trochę inna? Jak friluftsliv wygląda obecnie? Friluftsliv – co to tak właściwie jest? Friluftsliv tłumacząc dosłownie z norweskiego to życie na świeżym powietrzu. To nie tylko spacer nad rzeką, czy w lesie. To kontakt z naturą, ogromny szacunek do niej, wykorzystywanie wolnego czasu właśnie na obcowanie […]

Utulę Thule

Przepis na taniochę

Islandówki, czyli islandzkie przygody i przepisy Autor: Beata Migas Wydawca: Haddock Entertainment Data wydania: 2022 Liczba stron: 258 Podobno wszyscy mogą wydawać książki. A na pewno e-booki. Osoby wracające z ekscytującej podróży czy przeprowadzające się tymczasowo za granicę coraz częściej publikują swoje przemyślenia właśnie w tej formie. Jak czytamy w opisie książki,”Islandówki, czyli islandzkie przygody i …

Artykuł Przepis na taniochę pochodzi z serwisu .

Kierunek Norwegia

Międzynarodowy Festival Filmowy Kino Dzieci – zobacz norweskie filmy i bajki!

Interesujesz się Norwegią? Skandynawskie książki, filmy i seriale trafiają w Twój gust? Mam dla Ciebie wydarzenie, w którym niezwykle warto wziąć udział. Jest to 9. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Kino Dzieci, który odbędzie się w dniach: 24 września-2 października – stacjonarnie w 20 miastach i 29 kinach (m. in. w Warszawie i we Wrocławiu), 6-23 października – online. Zobacz program Międzynarodowego Festivalu Filmowego Kino Dzieci – zobacz norweskie filmy i bajki! Międzynarodowy Festiwal Filmowy Kino Dzieci jest wydarzeniem ogólnopolskim skierowanym do młodych widzek i widzów (w wieku 4-14 lat) oraz ich opiekunów. W programie znajduje się ponad 150 filmów dla dzieci i młodzieży (w tym: polskie produkcje, adaptacje ulubionych książek, seanse z muzyką na żywo, filmy zwracające uwagę na ważne – z perspektywy młodego człowieka – aspekty, jak np. świat kultury-świat natury), jak również seanse filmowe […]

Kierunek Norwegia

Czy Norwegia jest członkiem Unii Europejskiej?

Norwegia nie jest w Unii Europejskiej, dwukrotnie podczas referendum Norwegowie powiedzieli „nie” Unii Europejskiej (w 1972 oraz 1994 roku). Norwegia należy za to m.in. do strefy Schengen oraz EOG (Europejski Obszar Gospodarczy) i bardzo blisko współpracuje z krajami należącymi do Unii Europejskiej. Dlaczego Norwegia nie należy do Unii Europejskiej? Norwegowie dwukrotnie podczas referendum sprzeciwili się przystąpieniu Norwegii do Unii Europejskiej. Nie był to znaczący sprzeciw, dlatego że za każdym razem różnica wynosiła zaledwie kilka procent. W 1972 roku przeciw wstąpieniu do Unii Europejskiej głos oddało 53,5% głosujących, w 1994 roku było to 52,2% osób. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy wymienia się przede wszystkim względy ekonomiczne. Norwegia to bardzo bogaty kraj, który posiada własne złoża ropy naftowej. Wydatki, jakie musiałaby ponieść Norwegia po integracji ze wspólnotą, byłyby wyższe niż wielkość przewidywanych dotacji i świadczeń otrzymanych z Unii. Zobacz również: Norweski […]

Kierunek Norwegia

Powrót do Polski z Norwegii, powroty z emigracji

Poza granicami Polski żyje według różnych źródeł nawet 20 milionów Polaków. W samej Norwegii na początku 2022 roku mieszkało 112 718 tysięcy emigrantów z Polski. Historie wyjazdu z Ojczyzny są bardzo różne. Jedni chcą po prostu zamieszkać w innym kraju, inni kierują się przede wszystkim względami finansowymi, a jeszcze inni chcą poznać nową kulturę. Wśród tych tysięcy osób mnóstwo jest tych, którzy zastanawiają się, czy wyjazd to była dobra decyzja, czy warto wrócić do Polski, czy może w Ojczyźnie jednak będzie żyło się lepiej. Poniżej kilka historii osób, które na własnej skórze doświadczył emigracji, ale również powrotu do Polski. Z czym mierzyły się te osoby? Czy nie żałowały powrotu? *pisownia oryginalna Bernadeta – „zarobimy trochę i wracamy” Planowałam z narzeczonym ślub. I zaczęło się od tego, że kiedyś w święta wujek, który mieszkał w Norwegii, […]

NordSide.blog

Flekkefjordbannen czyli rowerami po torach!

Rowery szynowe Rowerami po torach? Dlaczego nie! Taka atrakcja czeka Cię w norweskim miasteczku Flekkefjord. Po torach dawnej kolei, prowadzą…

Artykuł Flekkefjordbannen czyli rowerami po torach! pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Tømmerrenna, spacer najdłuższą rynną w Norwegii

Co roku Tømmerrenna odwiedza 60 000 turystów. Drewniany tor jest najczęściej odwiedzaną atrakcją i najdłuższą rynną w Norwegii.  Fantastycznym zabytkiem kultury i…

Artykuł Tømmerrenna, spacer najdłuższą rynną w Norwegii pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Utulę Thule

Olbrzymy z Islandii

W ostatnią środę o północy pojawił się nowy odcinek “Elfy i trolle. Podcastu o Północy”. W tym odcinku opowiadamy mniej znane historie o islandzkich trollach. W ósmym odcinku “Elfy i trolle. Podcastu o Północy” Agnes i Emiliana zabierają Was do Islandii, aby opowiedzieć historie o tamtejszych olbrzymach. Czy tamtejsze trolle parają się magią? Czy trollica …

Artykuł Olbrzymy z Islandii pochodzi z serwisu .

NordSide.blog

Versdens Ende czyli koniec świata

Na południowym krańcu Norwegii, znajduje się punkt widokowy Verdens Ende. Dawniej był wyspą rybaków, wielorybników i marynarzy. Verdens Ende, to…

Artykuł Versdens Ende czyli koniec świata pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Auto Pass, płatne drogi w Norwegii

Główne drogi w Norwegii i niektóre z głównych miast są otoczone płatnymi odcinkami. System opłat drogowych finansuje budowy mostów, tuneli, dróg…

Artykuł Auto Pass, płatne drogi w Norwegii pochodzi z serwisu NordSide.blog.

NordSide.blog

Byrkiedalstunet, czyli odlewnia świec

To bez wątpienia miejsce, którego nie możesz pominąć. Jest to jedna z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych Rogalandu. Byrkjedalstunet, parking Otoczony jest najpiękniejszą…

Artykuł Byrkiedalstunet, czyli odlewnia świec pochodzi z serwisu NordSide.blog.

Gazela w Laponii

Poradnik podróżnika- Jak zorganizować wakacje w Norwegii? część 3

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem do Norwegii?  O czym pamiętać przy  planowaniu takiego wyjazdu na własną rękę? Jak najlepiej poruszać się po tym kraju, gdzie nocować, oraz co musisz wiedzieć o wyborze atrakcji? Posłuchaj całego podcastu na ten temat. Jeśli już to zrobiłeś, to przypominam, że ten wpis jest trzecią częścią tej serii. Przeczytaj dwie […]

Gazela w Laponii

Poradnik podróżnika- Jak zorganizować wakacje w Norwegii? część 2

Zastanawiasz się, kiedy przyjechać do Norwegii? Moim zdaniem to jest kluczowe pytanie w ogóle przed tym, jak zaczniesz planować taką wycieczkę. Koniecznie zastanów się, co chcesz zobaczyć, bo wtedy będziesz wiedział, kiedy zaplanować taki przyjazd. Bardzo często w ogóle pytacie na mojej grupie („Lofoty – Norwegia Północna – podróże/wycieczki/informacje” na Facebooku), kiedy przyjechać, żeby zobaczyć […]

Gazela w Laponii

Poradnik podróżnika- Jak zorganizować wakacje w Norwegii? część 1

10 lat w Norwegii Dokładnie 12 sierpnia 2022 mija 10 lat od kiedy zamieszkałam w Norwegii na stałe. A to znaczy, że już od dwunastu lat podróżuję po tym cudownym kraju. I jeśli dobrze mnie znacie, to wiecie, że kocham zimę i śnieg, ale to głównie lato za kołem podbiegunowym podbiło moje serce do takiego […]

Gazela w Laponii

Lofoty na własną rękę- Ile dni powinieneś przeznaczyć na Lofoty?

Masz długi weekend i zastanawiasz się czy przyjechać na archipelag wysp Lofoten? Kiedy najlepiej to zrobić i dlaczego? Jaka jest minimalna ilość dni, które powinieneś uwzględnić planując przyjazd na wyspy? Koniecznie przeczytaj!

Gazela w Laponii

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem na Lofoty?

5 rad przed przyjazdem na Lofoty Podróż po Lofotach w sezonie letnim może być naprawdę wyjątkowa niezależnie od pogody. Dlaczego? Bo północna Norwegia to gwarancja egzotycznej podróży skandynawskiej – tu każdy może wyruszyć na samotną wyprawę do kraju, gdzie słońce nie zachodzi za horyzont, alkoholu nie kupisz w niedzielę, panuje estetyka i publiczny spokój, a […]

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Na czym polega "Szwedzka sztuka kochania"?

Do lektury książek non-fiction Katarzyny Tubylewicz zawsze zabieram się z ołówkiem w ręku i zakładkami indeksującymi czekającymi w gotowości. Cenię jej ciekawość świata i otwartość w rozmowach z bohaterami książek. I mam wrażenie, że zadawane przez nią pytania wbrew pozorom nie przynoszą konkretnych odpowiedzi, ale zostawiają czytelnika z kolejnymi znakami zapytania, skłaniają do refleksji czy sięgnięcia po inne publikacje na poruszane tematy.


Po bardzo dobrze przyjętym zbiorze rozmów na temat samotności, Samotny jak Szwed?, Tubylewicz bierze pod lupę tematy z przeciwnego bieguna: miłość i erotykę. Uśmiecham się zresztą pod nosem, myśląc o datach premier obu książek: kojarząca się z chłodem (?) samotność ukazała się w lutym, o miłości na Północy możemy czytać od maja.

[…] być może to prawda, że miłość romantyczna w codziennym życiu jest dziś tak trudna do zobaczenia jak jednorożec w ogrodzie, ale mam wrażenie, że w okolicach sztokholmskiego skärgården (czyli w dosłownym tłumaczeniu ogrodu szkierowego) widziałam ostatnio kilka pięknych jednorożców.

Tytuł Szwedzka sztuka kochania przywodzi mi od razu na myśl film Szwedzka teoria miłości Erika Gandiniego, który był zresztą jednym z bohaterów Samotnego jak Szwed?. Zarówno Gandini, jak i Tubylewicz cytują Henrika Berggrena i Larsa Trägårdha Är svensken människa? (dosł. Czy Szwed jest człowiekiem?):

W Szwecji istnieje wyobrażenie o czystej miłości, o uczuciu, które nie jest zbudowane na wzajemnej zależności, ale którego podstawą jest autonomia jednostek.

Jak w takim razie wygląda miłość w kraju, gdzie tak ważna jest autonomia jednostek i gdzie stawia się na otwartość i tolerancję? Który może kojarzyć się z nieskrępowanym podejściem do nagości i "szwedzkim grzechem", a jednocześnie z chłodem i dystansem? O tym właśnie (i jeszcze wielu różnych rzeczach, bo przecież miłość i seks to bardzo pojemne tematy!) Tubylewicz dyskutuje ze swoimi bohaterami: ludźmi pióra i nauki, pochodzącymi z obu stron Bałtyku, postaciach o znanych nazwiskach, jak i tych bardziej anonimowych. Spotyka się z parami, rodzinami albo rozmawia w cztery oczy. Przeczytamy tu wywiady z autorami książek Agnetą Pleijel i Maciejem Zarembą, Manuelą Gretkowską i Piotrem Pietuchą, Leną Andersson, Hermanem Lindqvistem i Lilianą Komorowską-Lindqvist oraz Erikiem Adelsohnem; z psycholożką i seksuolożką Tanją Suhininen, literaturoznawczynią Małgorzatą Anną Packalén Parkman, a także z Marcusem, Jonasem i Nilsem, Lindą, Erikiem i Hampusem, Alicją i Kamilą, Katrin, Bingo i Alexem. Nie ma tu chyba tematów tabu: wywiady dotyczą tantry i celibatu, miłości po miłości, monogamii i poliamorii, związków tęczowych i queerowych, różnego rodzaju rodzinnych konstelacji czy związków, w których pojawiają się różnice kulturowe i różnice wieku. A jeśli jeszcze Wam mało, możecie jeszcze na własną rękę zajrzeć do przywoływanych w Szwedzkiej sztuce kochania książek, obejrzeć serial Bonusfamiljen, albo podpatrzeć, jak swoje życie prywatne w mediach społecznościowych pokazuje Camilla Läckberg.

Chętnie wyławiałam fragmenty dotyczące języka - o tym, jak zwracają się do siebie zakochani i że szwedzkie lilla gumman, dosłownie: mała staruszko, nie brzmi może tak uroczo po polsku. Że jag tycker om dig (lubię cię) może być wyznaniem miłości, a do mówienia "nie" Szwedzi mają inny repertuar słów niż tylko nej. O poczuciu dyskomfortu (att vara obekväm). I pojemności czasownika umgås - spędzać ze sobą czas, bywać ze sobą.

Wprawdzie w poprzednich książkach autorka też zwracała uwagę na różnice dzielące Szwecję i Polskę, mam jednak wrażenie, że  przez dobór rozmówców, wspomnienia autorki czy odniesienia literackie Szwedzkiej sztuce kochania są one najbardziej wyraźne momentami wręcz dotkliwe - dla autorki i jej bohaterów. Choć jak mówi w wywiadzie Maciej Zaremba:

Moim zdaniem  różnica nie polega naprawdę na tym, co się robi, ale  jak i co się o tym mówi.

A może właśnie nie mówi? I jak w ogóle opowiadać o tych rozmaitych rodzinnych i związkowych konstelacjach, kiedy zależy nam na tym, by je normalizować, a nie podkreślać ich inność, egzotyczność i może jakąś kontrowersyjność? Jestem bardzo ciekawa, co z rozmów w Szwedzkiej sztuce kochania najbardziej będzie poruszać czytelników w Polsce. To właśnie jedne z tych znaków zapytania, które zostały mi po lekturze. Czytajcie i zbierajcie swoje.


PS Zajrzyjcie na szwecjoblogowy fanpage na Facebooku, możecie zdobyć swój egzemplarz książki!

Szwecjoblog - blog o Szwecji

22. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

"Nadmorski klimat to idealne miejsce na świeży powiew skandynawskiego myślenia" - tak piszą organizatorzy Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie, najstarszego cyklicznego wydarzenia artystycznego o takim charakterze w Polsce. "Turystyczna rola miasta świetnie kooperuje z kulturalnym charakterem Darłowa" - piszą dalej organizatorzy. Potwierdzam, sprawdziłam na sobie. FFS to świetny pomysł na urlop - najpierw morze, piasek, ryba na obiad i gofry na deser, czytanie książek na plaży, a wieczorami oglądanie skandynawskich filmów w ciemnej kinowej sali. Brzmi jak plan idealny!


Tegoroczna edycja potrwa od 13 do 17 lipca. W oficjalnym otwarciu 22. Festiwalu Filmów Skandynawskich wezmą goście honorowi: reżyserka Charlotte Sieling oraz Ambasador Królestwa Danii w Polsce Ole Toft. Czekają nas nie tylko seanse w kinie "Bajka", ale i projekcje plenerowe, a także występy muzyczne czy spotkania z ludźmi kina. W programie filmy dla dzieci, młodzieży i dorosłych, a do tego niezła mieszanka gatunkowa. Niektóre filmy zobaczymy przedpremierowo. Szwecjoblog po raz kolejny z dumą i radością dołącza do grona patronów medialnych tego wydarzenia.


Pełen program festiwalu znajdziecie na stronie FFS oraz na Facebooku, a ja jak co roku prezentuję kilka kilka punktów programu (nie tylko szwedzkich), których moim zdaniem nie można przegapić - tym bardziej, że wstęp na seanse jest wolny!


Aniara / reż. Pella Kagerman, Hugo Lilja / 2018 / Dramat, Sci-Fi 

Tytułowa Aniara to jeden ze statków kosmicznych ewakuujących ludzi z Ziemi na Marsa. Niedługo po wystartowaniu w kierunku nowego domu, zbacza z obranej drogi. Po pewnym czasie pasażerowie na pokładzie zdają sobie sprawę, że już nigdy nie opuszczą tego statku, a jedyną odskocznią trzymającą jeszcze ludzi przy życiu jest miejsce, gdzie mogą doświadczać wspomnień z dawnej pięknej, zielonej Ziemi. Film na motywach poematu (!) szwedzkiego noblisty, Harry’ego Martinssona z 1956 roku (!) o tym samym tytule. Na ten seans czekam chyba najbardziej!

O nieskończoności / reż. Roy Andersson / 2019 / Dramat, surrealistyczny

Tu wystarczyłoby w zasadzie tylko powiedzieć: "Roy Andersson". Można spodziewać się niespiesznego kina, epizodów pełnych absurdów i melancholii. Film zapowiadany jest jako "oda i lament", które "prezentują kalejdoskop tego, co ludzkie, oraz nieskończoną historię wrażliwości istnienia". No właśnie. Cały Roy Andersson.


Margrete: Queen of the North / reż. Charlotte Sieling / 2021 / Dramat historyczny /

Filmowe przedstawienie postaci królowej Małgorzaty, która stworzyła sojusz państw skandynawskich i  sprawuje rządy jako niekoronowana regentka poprzez adoptowanego syna Eryka. Film w reżyserii Charlotte Sieling, która będzie gościem Festiwalu. W tytułowej roli Trine Dyrholm.


Lato Muminków  / reż. Maria Lindberg / 2008 / Animacja, familijny/

Pamiętniki Tatusia Muminka /reż. Ira Carpelan, Jakub Wroński / 2021 / Animacja, familijny

Bohaterów książek Tove Jansson chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. W programie festiwalu znalazły się dwie muminkowe kukiełkowe animacje dla młodszych widzów: Lato Muminków - tę część, kiedy przychodzi powódź, a rodzina Muminków znajduje schronienie u pewnej wielbicielki teatru - oraz przedpremierowo Pamiętniki Tatusia Muminka - opowieść o jego niezwykłych przygodach z dzieciństwa i młodości.

 

Comedy Queen / reż. Sanna Lenken / 2022 / Dramat

Słodko-gorzka, śmieszno-smutna adaptacja kapitalnej powieści dla młodzieży o tym samym tytule autorstwa Jenny Jägerfeld (w Polsce wydało ją wydawnictwo Stara Szkoła, a ze szwedzkiego przełożyła Patrycja Włóczyk). Jak pisze dystrybutor: "Comedy Queen to cudowna opowieść o miłości, odwadze, tęsknocie, żałobie i śmiechu. Wzruszająca, zabawna, doskonała. To film podczas którego w jednej minucie parskacie śmiechem, a w kolejnej zalewacie się łzami". Film zdobył Kryształowego Niedźwiedzia na Berlinale 2022.  

Najgorszy człowiek na świecie / reż. Joachim Trier / 2021 / Komedia romantyczna

Film nominowany do Oscarów, nagród BAFTA, Europejskiej Nagrody Filmowej i Cezara. Aktorka pierwszoplanowa Renate Reinsve zdobyła za niego Złotą Palmę w Cannes. "The Guardian" pisze, że Najgorszy człowiek na świecie stanie się klasykiem, a "Screen Daily", że takiej komedii romantycznej jeszcze nie było. No to będzie trzeba się przekonać!

 

Munch: miłość, duchy, wampirzyce / reż. Michele Mally / 2022 / Dokument 

W Oslo niedawno otwarto nowe muzeum Edvarda Mucha oraz nowe Muzeum Narodowe. Munch: miłość, duchy, wampirzyce to okazja do spojrzenia na sztukę tego artysty bez ruszania się z kinowego fotela i - jak się spodziewam - ciekawe urozmaicenie festiwalowego programu.


Oprócz seansów filmowych w programie jest też spotkanie z reżyserem i scenarzystą Magnusem von Hornem, laureatem Złotego Żuka, Złotych Lwów i Paszportu "Polityki", znanym z takich filmów jak Intruz czy Sweat. Pojawią się też akcenty muzyczne: koncert coverów norweskiego zespołu a-ha (w nawiązaniu do seansu filmu dokumentalnego A-ha: the movie), a także koncert zespołu Lawaai, a jako oprawę wizualną oglądać będziemy islandzki wulkan Fagradalsfjall.


Co zaintrygowało Was najbardziej? 

I co najważniejsze: kto z Was wybiera się do Darłowa?

Utulę Thule

Przemysław Mioduszewski | Wyspa

Utulę Thule zaprasza na wirtualną wystawę prac fotograficznych młodego i uznanego w środowisku artysty-fotografika, Przemysława Mioduszewskiego. Wystawę można zwiedzić tu. Bardzo dziękuję Przemysławowi za zaufanie i przekazanie prac fotograficznych na wystawę. Więcej informacji o artyście, a także odnośniki do miejsc, w których można zakupić jego pracę, znajdziecie na stronie internetowej fotografa.

Artykuł Przemysław Mioduszewski | Wyspa pochodzi z serwisu .

Finolubna

Recenzja: "Magik i Złodziejka" / Anniina Mikama

Dawno żadna książka nie przypadła mi do gustu tak jak "Magik i Złodziejka" Anniiny Mikamy (Taikuri ja taskuvaras, tłum. S. Musielak), wydawnictwa Dwukropek. Szczerze, nie ma tutaj nic, co by mi się nie spodobało. Był klimat, który lubię, magia i tajemnica, intrygująca historia i zwroty akcji. Ale od początku...

Pixabay

Zimowe Helsinki, rok 1890. Końcówka XIX wieku, czas innowacji i postępującej industrializacji. Mina, nastolatka, która pomimo swojego młodego wieku posiada już solidny bagaż doświadczeń. Choć pochodzi z zamożnej rodziny, po śmierci ojca, a później matki, ląduje na na ulicy. Mieszka w starej drewutni, w szemranym towarzystwie kanciarzy i zbirów. Aby przeżyć, musi kraść, i w tym "fachu" jest już całkiem niezła. Pewnego dnia okrada przystojnego młodzieńca, Toma. Skradziona mu rzecz okazuje się nie być zegarkiem, ale urządzeniem dziwacznym i dość skomplikowanym, jak na owe czasy. Tom, ku zaskoczeniu Miny, proponuje jej posadę opiekunki nad starszym i niepełnosprawnym, pochodzącym z Polski, profesorem Worowskim. I tak, wraz z zamieszkaniem w ogromnym domu profesora, rozpoczyna się seria przygód Miny. 

Tom to magik, iluzjonista. Potrafi oczarować widownię swoimi sztuczkami, popisowo łapie w locie kule. To także wybitny wynalazca, inżynier, który swoje umiejętności techniczne sprytnie wykorzystuje podczas iluzjonistycznych pokazów. Jak mówił o nim profesor, to chłopak, który urwał się z księżyca. Konstruuje przedziwne machiny, mechaniczne ptaszki nagrywające dźwięk, poruszające się zabawki, a jego najbardziej zaawansowanym dziełem jest... android. Jego myśl technologiczna wyprzedza epokę o wiele wiele lat, przez co budzi niemały zachwyt ówczesnego towarzystwa, choć nie brakuje też słów krytyki. Rozwój techniki fascynuje wielu, ale też rodzi wiele wątpliwości. Czy maszyny mogą samodzielnie myśleć? Czy mają dusze? To z kolei prowadzi do dalszych pytań natury filozoficznej - co to w ogóle znaczy być człowiekiem? Czy Cynowy Żołnierzyk, stworzona przez Toma maszyna o ludzkim wyglądzie, która "uczy się" sama myśleć, może być za takiego uznana? Idąc dalej, co jeśli budowa takich maszyn się upowszechni i co jeśli się one zbuntują? Autorka porusza te kwestie, zachęcając niejako do dalszych przemyśleń. 

Wracając do głównych bohaterów: Mina to dziewczyna rezolutna, silna, ale też wrażliwa, spragniona miłości. Z kolei Tom jest wyważony, trochę zdystansowany, skrywa wielką tajemnicę. Profesor, jakby dla kontrastu, szorstki, czasem wręcz gburowaty, choć także niepozbawiony niedopowiedzeń. Dobór bohaterów to już niezła mieszanka. Do tego teatr Toma i stworzona przez niego dżungla, wprowadza bardzo specyficzny, może wręcz dziwaczny, nastrój. A wszystko to osnute dużą dawką tajemniczości. Niewyjaśniona śmierć ojca Miny, niejasna przyczyna niepełnosprawności profesora, niepojęty geniusz Toma, to sekrety, które "Magik i Złodziejka" kartka po kartce odkrywa przed swoim czytelnikiem. Magia splata się tu z kryminałem, intryga z iluzją, wątki sensacyjne z fantastyką. Mikama serwuje klimatyczną i wciągającą opowieść, pełną wartkiej akcji i momentów zaskoczenia.

Jest to z założenia książka kierowana do nastoletnich czytelników, ale warta uwagi także starszych. Nie tylko dla intrygującej historii, ale także wyłaniających się spod niej pytań wręcz filozoficznych. Autorka przedstawia opowieść na kanwie Helsinek z XIX wieku, przywołując wiele autentycznych miejsc, choć jak sama przyznaje w posłowiu, czasem nagina rzeczywistość tak, by bardziej wpasować ją w swoją opowieść.

A jest to opowieść o niezwykłym klimacie. Pięknie zarysowane sceny, ciekawa narracja i język nawiązujący do zamierzchłej epoki, który wydaje mi się został doskonale oddany w polskim tłumaczeniu. Za polską wersję "Magika..." odpowiada Sebastian Musielak, tłumacz nota bene znany również z przekładu innych fińskich powieści młodzieżowych. Okładka, niczym kropka nad i, w wersji polskiego wydania świetnie podkreśla nastrój.

Mikama funduje czytelnikowi niezmiernie przyjemną podróż w czasie, do XIX-wiecznych Helsinek, pełną fascynujących przygód i ciekawych postaci. "Magika i Złodziejkę" polecam każdemu, kto lubi powieści nieoczywiste, w klimacie tajemnic usnutych na przestrzeni epok, okraszonych magią i iluzją. Jest to pierwsza część trylogii Mikamy. Na przekłady kolejnych części czekam z ogromną niecierpliwością! 


*

Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Dwukropek. Kiitos!

Finolubna

Recenzja: "Reczy, które spadają z nieba" / Selja Ahava

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg". To jeden z moich ulubionych cytatów z "Rzeczy, które spadają z nieba", autorstwa Selji Ahavy (Taivaalta tippuvat asiat, tłum. J. Polanowska), książki, która niedawno ukazała się nakładem wyd. Relacja. Ot tak, inicjują się nowe wydarzenia, nowe ścieżki, z prostej drogi w skomplikowany labirynt. Jeden przypadek może zupełnie zmienić tok zdarzeń. Bo rzeczy spadają z nieba znienacka. Tak, jak pioruny, albo bryła lodu w letni dzień na matkę Saary, która właśnie miała zrobić z opon ogródek na truskawki.

Pixabay

To, że historia opowiedziana w "Rzeczach..." będzie oryginalna, wiemy od początku. Większość z nietypowych przypadków, przytrafiających się bohaterom, jest już bowiem wypisana na okładce. Z niej także dowiadujemy się, że Ahava jest jedną z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Czytając książkę, przekonamy się dlaczego. 

"Czasami niebo spada na głowę, czasami ziemia osuwa się spod nóg. Czasami dopada nas tak niepojęte szczęście, że trudno z nim dalej żyć. Czasami coś się wydarza - tylko jeden jedyny raz - ale przez resztę życia człowiek się zastanawia dlaczego. Czasami nie dzieje się nic i człowiek również przez resztę życia zastanawia się dlaczego."

Autorka podchodzi do swoich bohaterów z dużą dozą empatii. Główną postacią jest wspomniana już Saara, dziewczynka, która mimo młodego wieku, cechuje się zupełnie niedziecinnym spojrzeniem na świat. Jest nietuzinkowa, wrażliwa, może być postrzegana jako dziecko dziwaczne. Chciałaby być brana bardziej na poważnie, ale ze względu na wiek, przez większość ludzi nie jest. Śmierć matki rozpoczyna nowy rozdział w życiu dziecka. Smutek, tragedia, zmiana zamieszkania, zimno pustych pokoi, ciepło płynące ze wspomnień o niej - mozaikowe, drobiazgowe, codzienne, ale ujęte w niezwykły sposób.

Jest też Pekka, ojciec Saary, który załamany po stracie żony próbował, wręcz maniakalnie, zrozumieć "dlaczego". W historii poznajemy także Annu, siostrę Pekki, która po wygraniu głównej nagrody w loterii kupiła duży stary dwór, owce, i zajęła się wytwarzaniem rzeczy z wełny. Po ponownym wygraniu na loterii, sytuacja jednak przestaje mieć się tak kolorowo i nad Annu zawisa duża szara chmura. Taki nadmiar szczęścia okazuje się dla kobiety zbyt ciężki. "Życzę Pani szczęścia w życiu. Tylko nie za wiele szczęścia, żeby dało się je unieść."  - napisała do Annu Mary, żona Hamisha, człowieka, którego cztery razy raził piorun. Te życzenia, choć kierowane do ciotki Saary, są na tyle uniwersalne, że można by pokusić się o podejrzenie, czy aby autorka nie kierowała ich do wszystkich swoich czytelników, przywołując nieco na myśl szwedzki koncept lagom.

Historie snute w książce, choć podszyte smutkiem i tragedią, dziwaczne i nieprawdopodobne, opowiedziane są w atmosferze ciepła, sympatii, zrozumienia. Podobało mi się to, tak samo jak opisany dywan, który Annu utkała dla dziewczynki na jej urodziny. Z kawałków starej garderoby Saary, zbierał przeżycia, wspomnienia. Prawie pod koniec książki pojawia się jeszcze jedna postać. Krista, nowa partnerka Pekki. Jej narracja podobała mi się najmniej. Była, jak dla mnie nieco zbyt szorstka. Ale, tak jak w utkanym dywanie, choć niektóre fragmenty są szorstkie, to ogólnie dywan ociepla i niejako uspokaja. Takie też miałam ogólne wrażenia czytając "Rzeczy...". Mimo, że nie brakowało w niech tematów trudnych, historia opowiedziana jest spokojnie, z uważnością i wrażliwością Saary, pełna osobliwych zdarzeń i nietuzinkowych spostrzeżeń. Sposób narracji jest bardzo obrazowy. I tak na przykład, czytając historię o duchu krającym kołdrę dziewczynki niemal słyszałam zgrzyt nożyc, a przy opowieści o Annu w swojej pracowni prawie czułam jak trzymana w dłoniach książka zamienia się w mokrą, ciepłą i zamydloną wełnę. 

"Rzeczy..." tłumaczyła Justyna Polanowska, której należy się słowo uznania. Książkę czyta się bardzo "miękko", i to jest duży plus. 


Książkę do recenzji otrzymałam od wyd. Relacja. Kiitos! 

Finolubna

Recenzja: "Kimmi Räikkönen jakiego nie znamy" / Kari Hotakainen

Na wstępie od razu muszę znaznaczyć - nie mam zielonego pojęcia o Formule 1, w ogóle mnie ten sport nie interesuje. O Kimmim Räikkönenie wiem tyle, że jest fińskim kierowcą F1 i nigdy się nie uśmiecha. "Kimmi Räikkönen jakiego nie znamy" to oficjalna biografia kierowcy. Autorem jest Kari Hotakainen, dziennikarz, który również tak jak ja zbyt wiele pojęcia o F1 nie miał.

Tytuł książki sugeruje, że intencją autora było dać nam poznać prawdziwego Kimiego, Kimiego jakiego nie znamy. I to Hotakainen próbuje robić - więcej jest w książce opisów życia prywatnego i historii, więcej czasu spędzimy z rodzią i przyjaciółmi Kimiego, niż w jego kokpicie czy na dyskusjach o sporcie. Fakt, poznajemy też sportowe historie Kimiego, ale to nie one są na pierwszym planie. Domowe pielesze, spotkania z przyjaciółmi, prywatna strona kierowcy - to tutaj główny wątek. Mam wrażenie, że Hokainen próbuje przedstawić inne oblicze Icemana, ale pudłuje, bo moim zdaniem Kimi jest sobą zawsze. Przynajmniej ten Kimi z książki - zawsze wydaje się wyważony. Niezależnie czy w domu, czy udzielając wywiadu. 


Narracja Hotakainena przeszkadzała mi w czytaniu, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi. Przede wszystkim było tutaj dużo suchych faktów, choć fakty te dotyczą ekscytujących zdarzeń, poziom ekscytacji jest średni. Czułam też, że autor sili się momentami na pisanie z humorem. Poza tym, opowieść jest miejscami patchworkowa, brakuje w niej chronologii i często zdarzyło mi się w czytaniu tracić wątek.

Być może książka nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia z powodu braku zainteresowania F1. Lubię czytać biografię, ale ta ewidentnie nie trafiła w moje gusta. Faktem jest, że pozycja ta zdradza historie z życia sportowca, więc jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o Kimmim, powinien tę pozycję rozważyć. Fanów zapewne ucieszy też całkiem pokaźny zbiór zdjęć Kimmiego z jego prywatnego archiwum.

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Zysk. Kiitos!

Finolubna

Recenzja: "Domowe makramy" / Susanna Uusitalo

Jednym z moich głównych zainteresowań jest język fiński i Finlandia - to wiecie. Czego nie wiecie, to to, że po godzinach interesuję się także rękodziełem różnego rodzaju. Ostatnio jest nim także makrama. Jestem wyplataczem o dość małym stażu (niecały rok), a na swoim koncie mam dopiero kilka gotowych plecionek. Gdy tylko dowiedziałam się o polskiej premierze książki Susanny Uusitalo "Domowe makramy. 20 pięknych projektów z podstawowych węzłów" (Kodin helpot makrameet), wiedziałam, że to coś, co muszę wypróbować.

Jak przyznaje sama Susanna, z makramą miała dość ograniczoną styczność, a w temat zaplatania zagłębiła się bardziej podczas pisania zleconej jej książki. Było to o tyle pocieszające, że nie trzeba dużego doświadczenia, by stworzyć coś ładnego. Na początku poradnika autorka zebrała instrukcje wyplatania kilku najbardziej podstawowych węzłów. Instrukcje są krótkie, dopełnione zdjęciami. Myślę, że dodatkowym ułatwieniem byłoby użycie dwóch kolorów sznurka na zdjęciach, albo strzałek tak, by jeszcze wyraźniej wyjaśnić zaplatanie. 

W dalszej części książki znajduje się 20 makram do domowego użytku, w tym np. wiszące doniczki, mały bieżnik i ozdoby naścienne. Każdy wzór opatrzony jest estetycznym zdjęciem oraz spisem potrzebnych materiałów. Wyjaśniając poszczególne wzory autorka używa nazw węzłów zaprezentowanych wcześniej. Warto jest je od początku zapamiętać, tak, by nie musieć wracać co chwilę do początku książki.

Przetestowałam jeden ze wzorów zaproponowanych przez Uusitalo. Jak mi poszło, pozostawiam do Waszej oceny.

Makrama ze strony 47.
Moje wykonanie.

Różnica jest nie tylko w kolorze, ale oczywiście nie świadczy to na minus dla zamieszczonych w książce instrukcji. Tutaj akurat mogłam zawieść ja i to jak poradziłam sobie z instrukcjami na papierze. Po tym doświadczeniu zdałam sobie sprawę, że dla mnie ta forma przekazywania wiedzy o splotach nie jest najlepsza. Choć czytałam instrukcje kilka razy, niektóre było mi ciężko pojąć. Starałam się jednak skrupulatnie wykonywać wszystko krok po kroku. Co dziwne, przy tym wzorze autorka nie podała grubości użytego sznurka, instrukcje do innych wzorów posiadają jednak takie info. 

Plusem jest cena książki i ładne, estetyczne wydanie. Z drugiej strony, makrama zaprezentowana na okładce polskiej edycji pochodzi z Shutterstocka, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca. Sięgając po poradnik kierujemy się także okładką. Odczułam niemałe rozczarowanie nie mogąc znaleźć tutoriala zaplatania okładkowej makramy, bo bardzo mi się ona spodobała. Dla porównania, na okładce fińskiego wydania widnieje leżak, który autorka w książce opisuje.

Moim zdaniem zaplatanie na podstawie statycznych zdjęć jest dużym wyzwaniem dla osób zaczynających przygodę z makramą (i tak jak ja - mających najwyraźniej problem z wyobraźnią przestrzenną :)). Na zdjęciach nie widać ruchu, trzeba się trochę wysilić, by zauważyć na czym polega konkretny krok i jak do niego dojść. Dla zupełnie początkujących poleciłabym raczej dobre tutoriale wideo (najlepiej oglądane w spowolnieniu), na których widać każdy ruch. Osoby, które już znają podstawowe zasady łatwiej poradzą sobie z instrukcjami na papierze i tym właśnie poleciłabym książkę Uusitalo jako źródło dodatkowych i ciekawych inspiracji.

Książkę na język polski przełożyła Agata Słabuszewska z Kolektywu Tłumaczy Literatury Fińskiej KIRJA.

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Słowne (daw. Burda Książki)

Finolubna

Recenzja: "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście" Katja Pantzar

Sisu, sauna i Sibelius to trzy słowa klucze, które zwykle służą do zdefiniowania fińskości. Dwa ostatnie są na pierwszy rzut oka zrozumiałe: Finlandia na całym świecie słynie z saun, a Finowie są bardzo dumni ze swojego narodowego kompozytora, Sibeliusa. Sisu wymaga większej uwagi. O tym, czym jest, pisze Katja Pantzar w swojej książce "Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha" (Wyd. UJ, tłum. Magdalena Rabsztyn-Anioł). Pochodząca z rodziny fińskich imigrantów, Katja wychowała się w Kanadzie, ale od wielu lat mieszka w Helsinkach. Przeprowadzka do Finlandii pozwoliła jej znaleźć równowagę psychiczną i wyjść z depresji. W swojej książce Pantzar poddaje analizie fiński styl życia i próbuje poznać tajemnice fińskiego hart ducha. Rezultaty swoich poszukiwań przedstawia w formie praktycznego przewodnika podszytego własnymi doświadczeniami. 

Pixabay

Wróćmy na chwilę do początku. Czym właściwie to sisu jest? Trochę pisałam już o tym tutaj. Sisu nie da się po polsku przedstawić jednym słowem. Zwykle opisuje się je jako zbiór cech takich jak wytrwałość, wytrzymałość, odwaga, temperament, duma. Czasem mówi się, że sisu to cecha narodowa Finów. Na przestrzeni wieków, narodowy duch sisu rósł w siłę, zmagając się z nieprzychylną fińską przyrodą, ale także z niełaskawą dla Finów historią. Jest to siła do hartowania ducha i ciała. Cytując badaczkę sisu, Emilię Lahti, Pantzar przywołuje definicję, która mówi, że sisu jest ucieleśnieniem psychicznej twardości [s. 48]. To stawianie czoła trudnościom, sprawdzanie się i swojej wytrzymałości. 

Tak, jak Dania ma hygge, Finlandia ma sisu. Wyobraźmy sobie brzydki, ponury, zimowy wieczór. Hygge daje nam przyzwolenie do spędzenia takiego wieczoru w domowym zaciszu, pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty, i kontemplowania małych szczęść w przytulnej atmosferze. Sisu natomiast stwierdzi, że jeśli trzeba wyjść na zewnątrz, to trzeba wyjść i jakoś poradzić sobie z panującą tam zawieruchą. Mimo wiatru i śniegu, trzeba iść! Perkele! Hygge to herbata przy kominku, sisu to lodołamacz (nomen omen, takie właśnie miano nosi jeden z helsińskich lodołamaczy i moim zdaniem jest to świetna nazwa!). Ktoś kiedyś zobrazował sisu jako mycie samochodu podczas ulewy, albo grabienie liści gdy wieje mocny wiatr. To oczywiście żartobliwe ujęcie tematu. 


Pixabay

Każdy kij ma dwa końce i nawet sisu ma swoje złe strony, o czym Katja także wspomina w swojej książce. Wymienić można tutaj na przykład zbyt daleko idący upór, który niekiedy nie pozwala sięgnąć po pomoc innych. Może to i z tego powodu,w krainie sisu, paradoksalnie, tak wiele osób zmaga się z depresją.

"Odnaleźć sisu" nie skupia się tylko na sisu, ale też szerzej - na fińskim podejściu do życia. Tytuł oryginału, "The Finnish Way. Finding courage, wellness, and happiness through the power of sisu" oddaje to lepiej, niż jego polski przekład. Ale na czym polega owy "fiński sposób"? Metody opisane w książce nie są bardzo odkrywcze. Wręcz przeciwnie - fińskie podejście do szczęścia to zbiór prostych, dobrze znanych, zdroworozsądkowych zachowań. Duże znaczenie, według autorki, ma przede wszystkim hartowanie ciała. Ruch to lekarstwo na wszystko. Katja, zwolenniczka morsowania, poleca codzienną dawkę ruchu. Mogą to być kąpiele w lodowatej wodzie, ale także spacery albo jazda na rowerze, bardzo popularna w krajach północnych. Pantzar przywołuje też zbawienne skutki saunowania, które doskonale hartuje zarówno ciało, jak i ducha. Do tego rozsądne odżywianie, w tym korzystanie z sezonowych dóbr natury. Kontakt z przyrodą jest równie istotny. Do tego odrobina nordyckiego minimalizmu. Tak pokrótce wygląda recepta na szczęście po fińsku. Książka uzupełniona jest o zbiór praktycznych wskazówek jak zastosować poszczególne elementy "recepty" w swoim życiu. Znajdziemy w niej także mini poradnik jak morsować i saunować. 


Pixabay


Fińskie powiedzenie mówi: Onni ei tule etsien, vaan eläen. Szczęście nie bierze się z szukania, ale z życia [s. 146]. W rankingu szczęśliwych krajów, Finlandia znów osiągnęła pierwsze miejsce. Coś zatem w tym "fińskim sposobie "musi być... ale do kąpieli w lodowatej wodzie nie dam się namówić za żadne skarby! 




Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Kiitos!

Apetyt na Świat

Twierdza Genueńska

Twierdza Genueńska w Sudaku jest najlepiej zachowanym w basenie Morza Czarnego zabytkiem z czasów średniowiecznej Republiki Genueńskiej. Zbudowali ją na skalistym brzegu morskim konsulowie genueńscy w latach 1371 – 1469. Historia umocnień w tym miejscu zaczyna się tak naprawdę w […]

Artykuł Twierdza Genueńska pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Kierunek Dania

Duńskie smakołyki na co dzień i od święta

Osoby niezwiązane bliżej z Danią, miałyby zapewne problem z wymienieniem duńskich dań narodowych. Tymczasem kuchnia duńska ma bogate tradycje, ewoluuje […]

Artykuł Duńskie smakołyki na co dzień i od święta pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Kierunek Dania

Højskolesangbogen – najpopularniejszy śpiewnik w Danii

W 1894 roku ukazało się pierwsze wydanie højskolesangbogen – śpiewnika zawierającego duńskie pieśni ludowe i psalmy. Ta kultowa książeczka jest […]

Artykuł Højskolesangbogen – najpopularniejszy śpiewnik w Danii pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Kierunek Dania

10 rzeczy, które ułatwiają życie w Danii

Według najnowszego raportu na temat szczęśliwości, Dania zajęła drugie miejsce najszczęśliwszych krajów świata, depcząc po piętach zwycięskiej Finlandii. Nic dziwnego, […]

Artykuł 10 rzeczy, które ułatwiają życie w Danii pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Apetyt na Świat

Wojskowe racje żywnościowe

Wyjeżdżając na wycieczki, wędrówki czy wyprawy często zastanawiamy się co zabrać ze sobą do jedzenia. Jeśli wędrujemy z plecakiem to zależy nam na tym, by jedzenie było lekkie, kaloryczne i zajmowało mało miejsca. Dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami z […]

Artykuł Wojskowe racje żywnościowe pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

O Szwecji z Waszej perspektywy: Śladami Astrid

Wiecie już pewnie, że bardzo lubię zwiedzanie z literaturą zamiast książkowego przewodnika. W Ystad odwiedzałam miejsca związane z Kurtem Wallanderem i Henningiem Mankellem (poczytacie TUTAJ), we Fjällbacce musiałam znaleźć kilka miejsc związanych z serią Camilli Läckberg (poczytacie TUTAJ), a na pewne miejsca w Lundzie starałam się spojrzeć ponownie oczami bohaterki autobiograficznej powieści Agnety Pleijel (poczytacie TUTAJ). Na Szwecjoblogu w gościnnym wpisie na spacer po Helsinkach śladami Tove Jansson zabrała nas Ania (wpis TUTAJ), a dziś Agata zaprasza do Sztokholmu, do odwiedzenia miejsc związanych z Astrid Lindgren.

Agata jest wielką miłośniczką autorki i jej twórczości - o pisarce i stworzonych przez nią bohaterach opowiada z ogromnym entuzjazmem, znajomością szczegółów i mam wrażenie, że mogłaby to robić bez końca. Zajrzyjcie na jej instagramowy profil: dziewczyna_wloczykija - znajdziecie tam sporo Astrid, Pippi, Muminków, literatury z krajów nordyckich i nie tylko. Tymczasem przenosimy się do wspominkowego, grudniowego jeszcze Sztokholmu!



Dzięki biografii Astrid Lindgren autorstwa Margarety Strömstedt możemy nie tylko poznać krainę Småland, z której pochodziła pisarka, i jej rodzinne strony Näs i Vimmerby, ale także Sztokholm, w którym spędziła większość swojego życia. A dzięki biografii autorstwa Jensa Andersena możemy jeszcze więcej dowiedzieć się o niełatwych początkach autorki w Sztokholmie. Nie wyobrażam sobie być w Sztokholmie i nie zajrzeć do chociaż kilku miejsc wspomnianych w książce.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Agata Nowak (@dziewczyna_wloczykija)


Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Agata Nowak (@dziewczyna_wloczykija)

Dobrym punktem wyjścia do tego spaceru jest Sankt Eriksplan, gdzie swobodnie dojedziemy sztokholmskim metrem. To tutaj, pod numerem 5, mieszkała Astrid Ericsson z kilkoma innymi dziewczynami. Do tego mieszkania przywiozła swojego syna Lassego, po tym jak odebrała go z Kopenhagi.



Z Placu Świętego Eryka można zejść na Vulcanusgatan, która krzyżuje się z Atlasgatan. Przy tej drugiej ulicy mieszkała panna Astrid Ericsson, natomiast przy Vulcanusgatan 12 mieszkała Astrid Lindgren ze swoim mężem Sturem i synem Lassem, a później jeszcze z córką Karin.



Z Sankt Eriksplan możemy przejść do Vasaparken – parku Wazów, który wielokrotnie pojawia się w obu biografiach. Astrid często bywała w tym parku, zabierała ze sobą dzieci, kiedy były małe, spotykała się tam z przyjaciółmi. Warto wspomnieć, że bez tego parku nie byłoby Pippi Pończoszanki. Początkowo historie o najsilniejszej dziewczynce na świecie były opowiadane Karin i jej przyjaciołom. Astrid, idąc zimą przez Vasaparken, poślizgnęła się i skręciła kostkę, co zmusiło ją do pozostania w mieszkaniu. W tym czasie postanowiła spisać przygody Pippi i stworzyła dwa maszynopisy – jeden jako prezent urodzinowy dla Karin, a drugi został wysłany do wydawnictwa Bonniers. Jak potoczyła się ta historia, można przeczytać tutaj.


Po drugiej stronie parku znajduje się ulica Dalagatan i dla mnie najważniejsze miejsce, które odwiedzam podczas każdej wizyty w stolicy Szwecji. Pod adresem Dalagatan 46 Astrid Lindgren mieszkała od 1941 roku aż do swojej śmierci w 2002 roku. W tym mieszkaniu pisała i stenografowała swoje książki i stworzyła postacie, które zyskały popularność na całym świecie. Okna nad markizą po prawej stronie drzwi, to właśnie okna mieszkania pisarki na pierwszym piętrze z widokiem na Vasaparken.




Mieszkanie nie jest muzeum i nie należy do miasta, ale dzięki uprzejmości rodziny Astrid jest udostępnianie turystom i można kupić bilet na oprowadzenie po mieszkaniu razem z przewodnikiem z kilkunastoosobową grupą. Aktualnie niestety nie jest to możliwe, ponieważ planowany jest remont i nie wiadomo kiedy się zakończy. W zamian Stowarzyszenie Astrid Lindgren (Astrid Lindgren-sällskapet) oferuje ok. dwugodzinne spacery z przewodnikiem po Vasastan. A samo mieszkanie można zwiedzić wirtualnie pod tym linkiem.

Niedaleko od mieszkania Astrid znajduje się Tegnérgatan (ulica Tegnéra) i Tegnérlunden (skwer Tegnéra), w którym możemy zobaczyć pomnik pisarki. Astrid przechodziła tamtędy w drodze do pracy w wydawnictwie Raben&Sjögren, którego siedziba znajdowała się pod adresem Tegnérgatan 28. Przechodząc przez park, zobaczyła samotnego chłopca na ławce w parku o zmroku. Ten widok był inspiracją do powstania książki Mio, mój Mio. Sam skwer również zostaje wspomniany w książce, tam Bosse znajduje ducha uwięzionego w butelce, który później zabierze go do Krainy Dalekiej, gdzie pozna swoje prawdziwe imię i ojca. Jest to jedna z moich ulubionych książek autorstwa Astrid, o której napisałam tutaj.




Kolejne miejsce warte odwiedzenia, nie tylko ze względu na Astrid, bo zdjęcia regularnie pojawiają się w sieci, to miejska biblioteka publiczna przy ulicy Sveavägen. Astrid korzystała z tej biblioteki i w biografii znajdziecie opis historii, jak Astrid popłakała się, nie mogąc skorzystać z zasobów biblioteki podczas swojej pierwszej wizyty. Biblioteka może wyglądać z zewnątrz niepozornie, ale wystarczy przejść kilka metrów do środka, żeby oniemieć ze zdumienia, ponieważ biblioteka jest okrągła.




Warto pojechać do centrum miasta na ulicę Hamngatan naprzeciwko Kungsträdgården. Kiedy Astrid Ericsson przyjechała do Sztokholmu podjęła naukę w szkole dla sekretarek Bar-Lock, która znajdowała się w budynku przy Mäster Samuelsgatanza Nordiska Kompaniet. W tej szkole nauczyła się stenografii i pisania na maszynie. Zdobyte umiejętności wykorzystywała nie tylko w pracy, ale również przy tworzeniu kolejnych książek.



A skoro już jesteśmy w centrum, to nie pozostaje nic innego jak wsiąść do tramwaju nr 7 i ruszyć na wyspę Djurgården. Wydaje mi się to najlepsze miejsce na zakończenie spaceru śladami Astrid Lindgren, ponieważ to tutaj znajduje się pomnik Astrid Lindgren i Junibacken - Czerwcowe Wzgórze, czyli Muzeum literatury dziecięcej poświęcone głównie twórczości Astrid Lindgren. Oprócz pisarki na otwarciu była również rodzina królewska, w tym następczyni tronu księżniczka Wiktoria. Junibacken to przede wszystkim kolejka Sagotåget prowadząca przez świat bohaterów książek Astrid, czasem są to makiety, obok których przejeżdżamy wagonikiem, innym razem jesteśmy w ich środku. 





Na końcu wysiadamy przed Willą Śmiesznotką, do której można wejść i się pobawić. Dzieciaki szaleją, więc warto odkryć swoje wewnętrzne dziecko i zajrzeć do środka albo zaopiekować się koniem Pippi, który stoi obok. W dalszej części muzeum jest wystawa, która regularnie się zmienia, sklep z książkami i zabawkami z bohaterami szwedzkiej literatury dziecięcej oraz restauracja, w której można zrobić przerwę na fikę, w końcu jesteśmy w Szwecji.






Bibliografia:

Margareta Strömstedt Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości, przeł. Anna Węgleńska,  Marginesy, Warszawa 2015

Jens Andersen Żyje się tylko dziś. Nowa biografia Astrid Lindgren, Wydawnictwo Akademickie SEDNO, Warszawa 2021

https://stockholmskallan.stockholm.se/post/15029

Kierunek Dania

PANDANÉS: duńskie wypieki podbijają Buenos Aires

Przechadzając się po ulicach Buenos Aires, co chwilę natrafimy na tango bary, parrille z grillowanym mięsem oraz panaderie, sprzedające wszelkiej […]

Artykuł PANDANÉS: duńskie wypieki podbijają Buenos Aires pochodzi z serwisu Kierunek Dania.

Apetyt na Świat

Ręczniki szybkoschnące z mikrofibry

Każdy turysta, który chociaż raz pakował plecak, a potem niósł go wiele godzin na plecach wie, jak istotny jest każdy gram ekwipunku, który można odjąć od ciężaru spoczywającego na naszych barkach… W dzisiejszym wpisie zajmiemy się ręcznikami szybkoschnącymi z mikrofibry, […]

Artykuł Ręczniki szybkoschnące z mikrofibry pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Apetyt na Świat

7 gier planszowych idealnych dla podróżnika

Nie jest tajemnicą, że uwielbiamy gry planszowe. Już nie możemy się doczekać, gdy reaktywujemy planszówkowe środy w naszym biurze. Gier mamy w swojej kolekcji sporo i nieustannie pojawiają się kolejne. Poniżej przedstawiamy zestawienie 7 gier idealnych dla podróżnika – wybór […]

Artykuł 7 gier planszowych idealnych dla podróżnika pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

poFIKAsz?

Przewodnik po Skanii (Skåne), część 3. Gminy S-Y

Przewodnik po Skanii – kolejna część! Macie chęć ruszyć po Skåne poza utartym szlakiem? To już trzecia i jednocześnie przedostania część mojego przewodnika #NieTylkoSztokholm. O co chodzi z tym haszatagiem? #NieTylkoSztokholm to projekt, w którym:Continue reading

Artykuł Przewodnik po Skanii (Skåne), część 3. Gminy S-Y pochodzi z serwisu poFIKAsz?.

Farerskie kadry

Pierwsze wspomnienie – fragment książki

Dwudziesty trzeci kwietnia 2014 roku, godzina 20.03 czasu lokalnego. Ozdobiony sylwetką głuptaka Airbus 319 farerskich linii lotniczych przebija się przez watę chmur. Słońce od kilku minut jest już tylko wspomnieniem. Dominująca biel za oknem przeistacza się powoli w szarzyznę, a maszyną oznaczoną rejestracją OY–RCG (kilka lat później otrzyma za patronkę farerską artystkę Elinborg Lützen) zaczyna lekko […]

Artykuł Pierwsze wspomnienie – fragment książki pochodzi z serwisu Farerskie kadry.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Herman Lindqvist "Przez Bałtyk"

Możemy się wiele nauczyć, przyglądając się własnej historii i przeglądając się w niej jak w lustrze. Przy tworzeniu własnego portretu dobrze jest jednak zmienić perspektywę. I to wcale nie musi być bardzo długi dystans, wystarczy spojrzeć przez Bałtyk. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się z polskiej premiery szwedzkiej książki Hermana Lindqvista i z polskiego brzmienia jej tytułu (w oryginale dosłownie: Szwecja - Polska. 1000 lat wojen i miłości).


To publikacja ciekawa z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że w Polsce tak chętnie pisze, czyta i uczy się o Szwecji, podczas gdy fascynacje mieszkańców kraju po drugiej stronie Bałtyku są jednak inne (na tę asymetrię w blurbie na okładce zwraca uwagę Katarzyna Tubylewicz). Przez Bałtyk czytałam nie tylko jako opowieść o tysiącu lat polskiej, szwedzkiej i polsko-szwedzkiej historii. Była to dla mnie w dużej mierze opowieść, z której wyczytać można, jak kształtuje się nasz obraz własny: jak Szwedzi widzą siebie i jak postrzegają Polskę, ale też co Polacy myślą o sobie samych. Interesujące jest też to, jak generalnie przyglądanie się historii i patrzenie w przyszłość budzą inne skojarzenia i inne emocje w Szwecji i w Polsce. Rozmawiałam o tym między innymi z Niklasem Orreniusem (autorem Strzałów w Kopenhadze) i Wiktorią Michałkiewicz (autorką Kraju nie dla wszystkich), tę samą myśl znalazłam też u Hermana Lindqvista:

Sposób postrzegania historii przez Polaków i Szwedów zasadniczo się różni. Na kartach tej książki można było przeczytać, jak Szwecja i Polska przez tysiąc lat historii czasami się ze sobą zderzały, czasami szły obok siebie, a czasami żyły w zupełnie innych światach. (...) Szwedzi wspominają historię rzadko albo wcale. (...) Natomiast w Polsce historia jest niezwykle żywa i wszechobecna. Niemal co miesiąc świętuje się lub obchodzi rocznicę jakiegoś wydarzenia historycznego. (...) Pamięć kilku naszych szwedzkich tak zwanych królów-bohaterów jest świętowana głównie przez cukierników i dziwaków interesujących się historią. Nasze liny do przeszłości zostały odcięte dawno temu.

Ciekawą postacią jest też sam autor: to szwedzki pisarz i dziennikarz, który przez ponad dwadzieścia lat był zagranicznym korespondentem prasowym. Dzięki temu miał okazję odwiedzić ponad sto państw i mieszkać w jedenastu różnych stolicach. Ma w dorobku sześćdziesiąt siedem tytułów, które sprzedały się w łącznym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Był także prywatnym nauczycielem historii dla następczyni szwedzkiego tronu, księżniczki Wiktorii. Od 2014 roku mieszka z żoną Polką w Warszawie. Książka Przez Bałtyk powstała we współpracy z Lilianą Komorowską-Lindqvist: czytała polskie źródła oraz jak to ujęła w jednym z wywiadów: Herman zrobił ciasto, a ona dorzucała rodzynki. 

Podczas lektury nie raz pewnie odkryjemy, czego nie wiemy o sobie nawzajem, ale może i o sobie samych. A co być może najważniejsze, w tej opowieści czytelnie wybrzmiewa myśl, że choć na historię składają się pojedyncze wydarzenia, to tworzą ją przede wszystkim ludzie. A do tego - w przeciwieństwie do tych, których pewnie większość z nas zapamiętała ze szkolnych lekcji historii - bardzo ludzcy! I tak dowiemy się na przykład, że Sygryda Storråda była trochę jak jakaś królewska Pippi Långstrump, król Zygmunt Waza publicznie okazywał żonie oznaki czułości i bawił się z dziećmi na podłodze, co w tamtych czasach raczej było niespotykane.

Herman Lindqvist pisze o Polsce i Szwecji z wielką pasją i sercem do tych dwóch krajów, zajmująco opisuje momenty, gdy ich dzieje się splatały, oraz te, gdy oddalały się od siebie na huśtawce losów.  Ale w książce znajdziecie nie tylko opisy epokowych wydarzeń. Nie zabraknie też ciekawostek, także tych językowych, którymi można będzie błysnąć w towarzystwie. No bo czy wiedzieliście, że w okresie II RP w Polsce mieszkało więcej szwedzkich obywateli niż Polaków w Szwecji? Albo że w szwedzkim hymnie nie śpiewa się o Szwecji, a za to w polskim występuje nawiązanie do wojny ze Szwedami (jeśli czytaliście I cóż, że o Szwecji to to akurat pewnie wiecie)? A wpadliście na to, że "szwendanie się" rzekomo może pochodzić od słowa "Szwecja"? Pamiętaliście, że "szwedka" to potocznie kurtka albo kula inwalidzka? No i czy zastanawialiście się kiedyś nad tym że "szwedzkim stołem" można nazwać nawet bufet potraw z woka i sushi albo jak fascynujące dla obcokrajowca może być to, że "w języku polskim uprzejmość można wyrazić zdrobnieniami nawet wobec dorosłych": u fryzjera każą "oprzeć główkę" a w pociągu o "bilecik".

Moim zdaniem to lektura obowiązkowa: i to zdecydowanie nie tylko dla zainteresowanych historią czy studentów skandynawistyki, ale i dla wszystkich, którzy chcieliby spróbować spojrzeć na polską historię oczami Szweda.


Herman Lindqvist (we współpracy z Lilianą Komorowską Lindqvist) Przez Bałtyk. 1000 lat polsko-szwedzkich wojen i miłości (Sverige-Polen. 1000 år av krig och kärlek) 

przeł. Emilia Fabisiak, Wydawnictwo Poznańskie 2022


PS Na Facebooku Szwecjobloga ogłosiłam konkurs, w którym do wygrania są zestawy Przez Bałtyk Hermana Lindqvista i I cóż, że o Szwecji mojego autorstwa. Na zgłoszenia czekam do 02.02.2022 do 23.59. Szczegóły w poście:

Apetyt na Świat

Jakie pamiątki przywieźć z Jordanii?

Będąc gdziekolwiek, zawsze warto wspierać regionalnych kupców, ulicznych handlarzy i nieduże lokalne zakłady rzemieślnicze. Bez względu na to, czy znajdujemy się kilkadziesiąt kilometrów od domu, czy też jesteśmy na drugim końcu świata. Co zatem przywieźć z Jordanii? Gdzie kupić i […]

Artykuł Jakie pamiątki przywieźć z Jordanii? pochodzi z serwisu Apetyt na Świat.

Szwedzka półka

Nina Wähä „Testament”

  Tołstoj miał rację. Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. Jeśli więc lubicie sagi rodzinne, nie bójcie się – ta formuła szybko się nie wyczerpie. Nieszczęść na świecie nie zabraknie, a talent takich pisarek jak Nina 

Artykuł Nina Wähä „Testament” pochodzi z serwisu SZWEDZKA PÓŁKA.

Szwecjoblog - blog o Szwecji

Nina Wähä "Testament"

Testament Niny Wähä to jak do tej pory najbardziej wyczekiwany przeze mnie tytuł w nowej Serii Skandynawskiej Wydawnictwa Poznańskiego. Przeczytałam ją kilka lat temu po szwedzku i bardzo długo nie mogły wyjść mi z głowy zarówno pogmatwane i zaskakujące historie licznych bohaterów, jak i silne poczucie obecności, wręcz bliskości narratora - wszechwiedzącego opowiadacza, który niejako prowadzi czytelnika za rękę, zapowiada, co się wydarzy, ale kolejne elementy rodzinnej kroniki zdradza trochę "na raty". To niebanalna, ambitna, napisana z rozmachem powieść, w której naprawdę można przepaść. Cieszę się, że wreszcie ukazała się u nas!

To nic innego jak historia morderstwa. A może jednak, niech będzie, to o wiele więcej niż tylko to. Nie chcę jednak nikogo zwodzić ani ukrywać czegoś, co w tej opowieści okaże się kluczowe. Ktoś umrze. Ktoś będzie winny. Musimy spróbować się dowiedzieć kto. Oraz kogo. I dlaczego. Niestety, musicie poznać ich wszystkich, ponieważ ta opowieść wszystkich dotyczy, w ten czy inny sposób. […] Być może kilka razy przystaniesz w trakcie podróży, pomyślisz coś w stylu "a to niby po co tu jest". Zaufaj mi. Powierz mi swoje życie, a ja poprowadzę cię przez mroczne czasy i przez jasne. 

W rodzinie Toimich doliczyć się można czternaściorga dzieci, jeśli weźmie się pod uwagę także nieżyjącą dwójkę. Rodzeństwo wychowane przez bezwzględnego ojca i bezradną matkę dzieli się na na tych, którzy z dala od domu próbują uporać się z traumami, oraz tych, którzy w tym domu zostali. Spotykają się znów, gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Powrót do domu z bagażem rodzinnych doświadczeń będzie początkiem snucia opowieści o pogmatwanych dziejach rodziny i skomplikowanym rozkładzie sił pomiędzy jej członkami.

Oto opowieść o rodzinie Toimich i o kilku wydarzeniach, które gruntownie zmieniły jej życie. [...] Toimi to śmieszne nazwisko. Jeśli umknęła ci jego definicja, oznacza ono "funkcjonowanie". Dla wielu rodzin byłoby to śmieszne nazwisko. Szczególnie dla tej. Czy może nawet tej.

Trudno mówić tu o jednym głównym bohaterze, chyba że jako jednego bohatera uznamy całą rodzinę. Do centrum opowieści trafiają natomiast kolejno wszyscy z rodzeństwa, trochę jakby wychodzili na scenę w światło reflektorów (skojarzenie ze sceną budzi też spis "osób dramatu" na początku książki). Każdy w tej rodzinie jest "jakiś". W jakimś sensie są sobie bliscy, jednoczy ich wspólny wróg, rodzeństwo jest dla siebie jak "wspólny spadochron, który się rozkłada, gdy ktoś spadał zbyt szybko". Ale rodzinne spotkania po latach są też klaustrofobiczne - relacje rodzeństwa porównywane są do tak zwanego króla szczurów, zwierząt splątanych ogonami i rosnących razem. Takich sugestywnych obrazów w książce znajdziecie więcej. 

Efekt kuli śnieżnej. Po fakcie życie jawi się tak wyraźnie. Kiedy się w nim jest w samym środku, wydaje się, że rzeczy, zdarzenia, słowa, czyny, że po prostu się dzieją, jedno po drugim albo równolegle, trudno zrozumieć, jak są połączone. 

Skrupulatne opisy wydarzeń z dzieciństwa bohaterów okazują się decydujące dla zrozumienia ich dorosłego życia. Niekiedy o pewnych wydarzeniach wspomina się wielokrotnie, bo pokazywane są z perspektywy różnych postaci. Powieść napisana jest z lekkością, ale nie zawsze jest to lektura przyjemna, czytanie wymaga skupienia, między innymi ze względu na wielość bohaterów czy wielokrotnie podkreślany "efekt śnieżnej kuli" – podczas lektury cały czas zastanawiałam się, które z epizodów odegrają rolę w głównej historii i jak odbiją się na bohaterach. Mrok tej opowieści, jej wielowymiarowość, niejednoznaczność i charakterystyczna, wyrazista rola narratora sprawiają, że książka może wydawać się osobliwa, ale ta "inność" jest tu bardzo satysfakcjonująca. Zostaje w pamięci razem z pytaniami o pamięć i o to, jak wychowanie i relacje w rodzinie wpływają na jednostkę.

Czym jest spuścizna? Z czego składa się to, co zostawia się po sobie? Fizycznie, we własności, i to drugie, krew, którą się rozdało i która płynie w innych żyłach, pokolenie za pokoleniem, na zawsze, obecna w milczeniu, ale co z tego? Trzeci składnik, spuścizna, dzięki której ludzie stawiają pomniki i budują biblioteki na czyjąś cześć, nazywają imionami ulice. [...] Co pozostaje? Jako kto zostaje się zapamiętanym?

Nina Wähä jest szwedzką pisarką, aktorką i wokalistką. Urodziła się i dorastała pod Sztokholmem, ale letnie wakacje spędzała u babci i kuzynostwa w fińskiej Dolinie Tornio (tam rozgrywa się akcję książki). Zna języki fiński i meänkieli, język mniejszościowy, którym mówi się na północy Szwecji przy granicy z Finlandią. Powieść Testament została nominowana do Nagrody Augusta, najważniejszej szwedzkiej nagrody literackiej i wyróżniona Nagrodą Szwedzkiego Radia za Powieść.

Nina Wähä Testament (Testamente)
przeł. Justyna Czechowska
Wydawnictwo Poznańskie
2022

PS 18 stycznia o godzinie 18 odbędzie się spotkanie z autorką, Niną Wähä, które poprowadzi tłumaczka powieści, Justyna Czechowska. Do zobaczenia na Facebooku!

SKANDIS

Na Kanuta świętego koniec czasu świątecznego, Na świętego Kanuta choinka będzie popsuta – Skąd wziął się „Dzień Kanuta”?

Święta, święta i po świętach. Dużo mówi się o Bożym Narodzeniu, ale temat dni kończących to świętowanie traktowany jest raczej po macoszemu. Akurat w Skandynawii jest to temat dość ciekawy, powiązany z dwoma morderstwami z XI i XII wieku, które mieszkańcom Północy nieco się mylą. Pozwólcie więc że wyjaśnię, o co chodzi z Kanutem. 6... Czytaj dalej →